czwartek, 1 marca 2018

Instagramowy Mix Zdjęć - luty 2018

Pewnie większości z Was luty przeleciał przez palce i nawet nie zauważyłyście, że ten miesiąc w ogóle miał miejsce. U mnie wywarł on mieszane uczucia. Z jednej strony faktycznie miałam mnóstwo obowiązków i pracy, lecz z drugiej dłużył mi się niesamowicie. Spoglądając na kalendarz, odkrywałam z przerażeniem, że minęła dopiero połowa miesiąca. Miałam wrażenie, jak gdyby trwał on 60, a nie 28 dni. Tak jak wspominałam, luty był dla mnie ogromnie pracowity, przez co nie miałam zbyt wiele czasu dla siebie. Obfitował on również w spotkania z zarządem firmy, w której pracuję, co powodowało niemały stresik. Mój mąż został z kolei wysłany na przymusowy 2-tygodniowy urlop z powodu nadgodzin, więc można powiedzieć, że przejął on obowiązki pani domu przez ten czas. Początek lutego był kontynuacją mojego chorowania, lecz całe szczęście szybko stanęłam na nogi. W tym roku postanowiliśmy po raz pierwszy w jakiś szczególny sposób świętować Walentynki. Ostatnio mamy mniej czasu dla siebie, a Dzień Zakochanych był dobrym pretekstem, by spędzić trochę czasu we dwoje. Wybraliśmy się zatem do greckiej restauracji, by skosztować lokalnego jedzenia (w moim przypadku był to pierwszy kontakt z greckimi specjałami). Poza tym luty nie wyróżniał się niczym szczególnym i raczej nie żałuję jego końca.

Brak czasu spowodował sporo zaniedbań z mojej strony, głównie mam tutaj na myśli social media, gdzie nie bywałam regularnie. Ze względu na bardzo okrojone zasięgi przestałam mieć także przyjemność z używania Instagrama. Jeśli jednak interesują Was treści, które tam umieszczam, zachęcam do włączenia powiadomień o dodawanych przeze mnie zdjęciach. Do grona obserwujących bloga osób dołączyło aż 6 czytelników – koniecznie napiszcie poniżej, że to właśnie Wy! ;) Największa aktywność, a wraz z nią niemal 1000 wejść strona zanotowała 13. lutego. Dziękuję za kolejny wspólny miesiąc!


Luty rozpoczął się wraz z chorobą. Porzucając dotychczasowe lekarstwa, kupiłam Anginosan od Tetesept, który pomógł mi w ciągu jednego dnia.


Z przyjemnością powracam do wspomnień z naszych wyjazdów. W roku 2013 odbyliśmy małą trasę po południu Polski, odwiedzając m.in. Wrocław i Kraków.


Jedna ze świątecznych bombonier z czekoladkami pochodziła od marki Cailler. Co prawda nie uważam, by była ona lepsza od Lindta, ale i tu znalazły się ciekawe smaczki, np: środkowe trójkąciki tworzące symetryczne okręgi.


Jedno z dwóch selfie wykonanych w lutym.


Szybki przegląd styczniowych zużyć z największego jak do tej pory Projektu Denko. 
Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli -> LINK


Pierwszy kontakt z Lunchboxem. W ramach kolacji sałatka z makaronem hörnli i warzywami.


Wawel odsłonił przed nami pełną krasę. Już w tym roku ponowny wyjazd.


W końcu ukończyłam książkę Prawie w domu. Pula lektur do przeczytania maleje :)


Fasnacht, czyli zakończenie karnawału w Szwajcarii.


Choć nie przepadam za Tiramisu, to czasem najdzie mnie na nie olbrzymia ochota.


Mały wgląd w nowości zakupione w lutym. Naturalnie z przeznaczeniem do robienia zdjęć blogowych. 


Wspomniany wypad do Niemiec, gdzie znajduje się grecka restauracja Akropolis. Jeśli ktoś ma sposobność, zachęcam do odwiedzin. Pyszne jedzenie i ogromne ilości, przez które nie byliśmy się w stanie ruszyć przez dwie godziny!


Randkowe selfie


Wyjazdy do Niemiec zawsze kończą sie na nabiale, skąd przywożę mnóstwo jogurtów i mlecznych przekąsek. Müllermilch to jeden z obowiązkowych punktów na liście zakupów spożywczych. Nowy smak, wiśnie i banan, bardzo mi zasmakował.


Inną ciekawą nowością, którą próbowaliśmy w lutym były mrożone desery w małych kieliszkach. Zarówno smak panna cotta, jak i sernika z kruszonką były godne uwagi, lecz nasze podniebienie cieszyło się zwłaszcza na myśl o drugim z wariantów.


Na blogu pojawił się duży test kosmetyków marki Rituals. Planowałam go już od grudnia i przyłożyłam się do niego na tyle, że musiałam rozdzielić tekst na dwie części.



Gdy nie ma się na nic czasu, docenia się nawet najkrótszą chwilę relaksu. W ten wieczór pomogła mi w tym kula z Lusha. Te żółto-różowe drobinki znajdowały się w jej wnętrzu.


W ramach testu kupiłam nową zimną kawę Coffee Country. Niestety nie dorównała ona klasycznej wersji od Emmi, którą zawsze piję. Smakowała raczej jak mocno posłodzone mleko, wiec podziękuję. 

Mały wgląd do jednej z książkowych półek.


Do mojej pielęgnacji doszedł nowy kosmetyk. Pierwszy raz mam do czynienia z marką Biotherm, wiec życzcie mi owocnego testowania ;)


Skończyły się puzzle, wiec pora na wykreślanki.


Gołąbki bez zawijania - pyszny pomysł na obiad - >>PRZEPIS<<


A jak minął Wasz miesiąc?


28 komentarzy:

  1. Kochana pieknie minal CI luty i dobrze ze wyzdrowialas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, bo długo bym tego nie zniosła ;)

      Usuń
  2. Mi z kolei luty przebiegł normalnie. Nie dłużył mi się jakoś specjalnie, ale też nie przyspieszał i to mi się w nim bardzo podobało ;)
    Jogurty i czekolady z Niemiec są najlepsze!! <3 Mieszkam akurat kilka minut od Lidla i cieszy mnie ten fakt ogromnie ;D choć ze względu na czekoladę to dość niebezpieczne położenie dla mnie ;D
    Słonecznego marca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt! Tez zatrzymuje się przy tych półkach dość często :P

      Usuń
  3. Te zasięgi zarówno na Instagramie, jak i na Facebooku są po prostu przykre. Ja rozumiem, że to darmowe opcje, ale no bez przesady. Widzę ogromną różnicę u siebie i choć mnie to nie dobija to w jakiś tam sposób rani moje blogerskie serducho :/
    Co do lutego to był to niby krótki miesiąc ale sporo się działo u Ciebie. Dobrze, że wyzdrowiałaś, oby choroba już do Ciebie nie wracała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Niestety Instagram likwiduje powoli malych tworcow. Pozostaje czekac na nowa aplikacje ;)

      Usuń
  4. Mi też luty się dłużył ;P. Super podsumowanie, fajnie, że od razu poleciłaś różne rzeczy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam co polecić, to robię to z chęcią ;)

      Usuń
  5. Mój miesiąc minął na planowaniu. Teraz za to biorę się w garść! I patrząc na Twój post - może skuszę się na założenie instagrama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuje również uzbroić się w cierpliwość ;) Ja tez jestem dość zaplanowaną osobą :D

      Usuń
  6. Ja choruję drugi tydzień masakra ;/ ale Ty masz pełne usta! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takimi już natura mnie obdarzyła, a o dziwo przez wiele lat mi się one nie podobały :P

      Usuń
  7. uwielbiam greckie jedzenie, wg mnie mają najlepszy zestaw przypraw na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez bardzo się z nim polubiłam. Nie będzie to moja ostatnia wizyta w takiej knajpce :)

      Usuń
  8. Dla mnie luty, to był czas oczekiwania na kontrolną wizytę w szpitalu w Krakowie. Moje biodro jest w porządku. Ciekawie pokazałaś podsumowanie miesiąca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale szczęście, że już wszystko ok!

      Usuń
  9. Ogólnie mam podobnie z Instagramem ostatnio. Coraz mniej czasu tam spędzam. A randkowe selfie jest boskie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja lista ''do przeczytania'' nigdy nie maleje bo coraz to nowe pozycje przybywają. ;) Gołąbki bez zawijania lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam aż takiego dostępu do polskiej literatury, wiec coraz więcej książek jest przeczytanych :P Nam tez bardzo smakuje ten rodzaj gołąbków :)

      Usuń
  11. Ale słodkości! Przygarnęłabym tą bombonierkę, jednak tak jak mówisz, chyba nic nie przebije Lindta :)

    Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lindt to dla mnie absolutne guru wśród czekolad i pralin.

      Usuń
  12. Ile słodkości :D Nie wolno tak kusić ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tez najbardziej i najczęściej wspominam wyjazdy. Piękna z Ciebie kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie każdy wyjazd daje tyle radości, ze trzeba go potem wspominać przez kolejne lata :) Dziękuję za komplement :*

      Usuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...