Styczeń
przyniósł mnóstwo śniegu w mojej okolicy. Z pięknymi śnieżnymi
zaspami miałam już jednak do czynienia podczas pobytu w Tyrolu.
Święta bez śniegu to nijakie Święta, więc śmiało mogę
powiedzieć, że nasze świętowanie pomimo braku 12 potraw i Kevina
było wspaniałe. Następnego dnia naszej wycieczki wybraliśmy się
na szczyt Rittner Horn.
Zobaczcie
jak piękne widoki czekały tam na nas!
Na
wstępie zaznaczyć muszę, że większość pensjonatów i hoteli
prezentuje swoim gościom RittenCard. Jest to karta, dzięki której
można skorzystać z całej masy atrakcji. Jej posiadacz może wejść
bezpłatnie nie tylko do blisko 90 muzeów i zamków na tym terenie,
ale także może poruszać się wszelkimi środkami komunikacji
miejskiej. W tym np. wjechać kolejką na Rittner Horn. My z chęcią
skorzystaliśmy z tej oferty i dzięki temu podziwiać mogliśmy
piękną, górską panoramę.
Na
ten wyjątkowy tyrolski szczyt prowadzi górska kolejka Rittner Horn.
Godziny
otwarcia:
15.
grudnia 2018 – 24. marca 2019 - 8:30 – 16:30
25.
maja 2019– 6. października 2019 - 8:30 – 17:30
7.
października 2019– 3. listopada 2019 - 8:30 – 16:30
Sama
kolejka składa się z wagoników (gondoli), które podjeżdżają
jeden za drugim, więc praktycznie nie trzeba czekać na swoją
kolej. W jednym wagoniku zmieścić może się nawet 8 osób. Jest
też wystarczająco dużo miejsca, by przetransportować swój
sprzęt, np. narty, sanki itp. Muszę powiedzieć, że była to
najprzyjemniejsza kolejka, jaką wjeżdżałam w góry. Była
niezwykle stabilna i nie odczułam na niej żadnych symptomów
choroby lokomocyjnej. Wagoniki nie bujały się na wszystkie strony i
nie czuć było przeciążeń. Powiem nawet więcej, ta przejażdżka
sprawiła mi dużą frajdę.
Wjazd
kolejką górską trwa około 10 minut. W tym czasie zmieniamy wysokość
z 1530 m na 2070 m. Stacja, na której wysiedliśmy, nosi nazwę
Schwarzseespitze i jest drugim przystankiem na tej trasie. Przed
startem otrzymaliśmy również mapkę. Dzięki niej mogliśmy poznać
doskonale widoczne górskie szczyty. Zapoznać mogliśmy się także
ze szlakami narciarskimi oraz trasami wędrownymi.
Sama
stacja oferuje możliwość skorzystania z restauracji oraz placu
zabaw dla dzieci. Jest to punkt wypadowy dla szlaków. Kilka kroków
dalej narciarze mogą oddać się zimowym szaleństwom.
Z
tego miejsca podziwiać można panoramę 360o tyrolskich
szczytów. Wchodzą one w skład Dolomitów położonych w Alpach
Wapiennych, które wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa
UNESCO. Więcej na ich temat opowiem w kolejnej relacji.
Nasz
spacer odbył się w godzinach porannych, co zresztą doskonale
obrazują zdjęcia. Słońce nadal wznosiło się ku górze pięknie
oświetlając okolicę, w której centralnym punkcie znajdowały się
majestatyczne góry.
Wszechobecne
zaspy śnieżne dodawały temu miejscu dodatkowej tajemniczości. Gdy
tylko zeszło się z ubitej drogi wpadało się w śnieżny puch aż
po kolana.
Na
naszej drodze odnaleźliśmy także ciekawe miejsce: labirynt
kosodrzewiny. Ponoć ma on charakter kuracyjny. Kosodrzewina
osiągająca do 3 metrów wysokości w wieku 5 – 10 lat wytwarza
lecznicze olejki, które wykorzystać można następnie do produkcji
olejków do masaży i aromatyzujących wosków zapachowych.
Substancja ta pomaga również przy przeziębieniach.
Spacer
wzdłuż labiryntu zalecany jest zwłaszcza wiosną, gdy kosodrzewina
wytwarza intensywny, żywiczny zapach, który sam w sobie ma także
lecznicze właściwości. W centralnym punkcie znajduje się również
zbiornik wodny, gdzie w cieplejsze dni można zamoczyć stopy.
Ośnieżone
szczyty i górskie doliny robią piorunujące wrażenie.
Zagłębiając
się w wędrowne ścieżki natrafić można na wyjątkowy punkt
widokowy. Jest nim okrągły stół z obracanymi drewnianymi
krzesłami. Dookoła niego znajduje się metalowy półokrąg, na
którym wypisane są nazwy szczytów, które dostrzec można z tego
miejsca, patrząc się w określonym kierunku.
Widok
jest nieziemski! Przyjeżdżając do Szwajcarii, zakochałam się w
szwajcarskich górach. Jednak to tyrolskie Dolomity spowodowały, że
zaniemówiłam z wrażenia. Tego nie da się opisać, to trzeba
zobaczyć na własne oczy.
A
czy Wy byliście kiedyś w Południowym Tyrolu?
Faktycznie widoki cudowne, i to niebo.. 😍😍
OdpowiedzUsuńpiękne miejsce :)
OdpowiedzUsuńNigdy tam nie byłam :) zdjęcia śliczne aż się trochę rozmarzyłam :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak nie przepadam za zimą, tak te widoki na Twoich zdjęciach robią niesamowite wrażenie :)
OdpowiedzUsuńZima z Twoich zdjęć na moja ulubiona wersja tej pory roku. Śnieg, słońce i niebieskie niebo. A do tego wszystkiego jeszcze góry. Cudnie!
OdpowiedzUsuńBardzo lubie odwiedzac Tyrol, a taka sniezna aura zacheca do spacerow :D
OdpowiedzUsuńWidoki przepiękne, lubię jak zimą jest sporo śniegu, z czym u mnie różnie bywa. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńuwielbiam takie widoki zimą ;)
OdpowiedzUsuńCałe szczęście, że pogoda Wam dopisała i mogliście napawać się cudownymi widokami :)
OdpowiedzUsuńale widoki<3 jeśli bym mogła się teleportować, zrobiłabym to natychmiast:)
OdpowiedzUsuńWidoki po prostu boskie. Bardzo mi się podoba- nigdy tam nie byłam ale...kto wie...:D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
O jeju jakie cudowne widoki ♥
OdpowiedzUsuńPandora.
Przepiękne widoki :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękny widok. Zima w górach to coś niesamowitego.
OdpowiedzUsuńNie byłam tam nigdy. Widoki sa przepiękne <3 Z chęciąbym się tam wybrała :)
OdpowiedzUsuńOj jak pięnie, przydało by mi się teraz tam być :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe miejsce
OdpowiedzUsuń