Ostatnim
miejscem naszego wyjazdu w 2018 r. był austriacki Innsbruck. To tam
mieliśmy możliwość spacerowania po pięknych uliczkach Starego
Miasta i przyglądania się wyjątkowym budynkom cofającym nas do
wcześniejszych epok. Niewątpliwie Innsbruck robi również wrażenie
ze względu na bliską obecność gór, a w okresie zimowym, gdy
szczyty pokryte są masywnym śniegiem, ma to wręcz magiczny wymiar.
Zapraszam
na spacer po starówce w Innsbruck!
Innsbruck
jest miastem statutarnym leżącym na terenie austriackiego Tyrolu.
Położony jest nad rzeką Inn, co ma związek z jego nazwą: „Brücke
über den Inn” (pol. Most przez rzekę Inn) skrócono do Innsbruck.
Jest ono piątym największym miastem w Austrii, liczącym blisko 130
tysięcy mieszkańców. W Innsbruck odbyło się wiele ciekawych
wydarzeń sportowych tj: Mistrzostwa Świata w Narciarstwie
Klasycznym czy dwukrotnie organizowane igrzyska olimpijskie. Było
ono również jednym z organizatorów Euro 2008.
Dialekt
austriacki może sprawiać pewne trudności, nawet dla tych którzy
dobrze porozumiewają się w języku niemieckim. W tym mieście nie
powinniśmy mieć jednak problemów z dogadaniem się. Dialekt
obowiązujący w mieście Innsbruck bardzo przypomina urzędowy
niemiecki, Hochdeutsch i jest łatwy do zrozumienia.

To najbardziej znane tyrolskie miasto jest bardzo lubiane przez turystów. W okresie świątecznym, w którym odwiedziliśmy to miejsce, ulice były wypełnione ludźmi różnych narodowości, którzy zachwycali się starówką i stojącymi tam budynkami.
Po
Innsbruck można się z łatwością poruszać. Należy ono do miast,
w których po kilku minutach czuje się jak w rodzinnym mieście.
Przy tym obiekty turystyczne są dobrze oznaczone. Jedno jest
pewne: nie da się tam zgubić. My nawet bez pomocy mapy dotarliśmy
z łatwością do ścisłego centrum, mimo że zaparkowaliśmy na
parkingu, leżącym nieco na uboczu.
Nasze
zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kolumny Anny (Annasäule), która
znajduje się przy głównym deptaku, ulicy Maria-Theresien-Strasse.
Ten monument stworzony został przez rzeźbiarza Cristoforo
Benedetti, a wykonany jest z czerwonego marmuru. Na cokole
umieszczone zostały figury świętych: św. Anny, św. Kasjana z
Imoli, św. Wigiliusza i św. Jerzego. Na szczycie z kolei umieszczono
postać niewiasty obleczonej w słońce.
Idąc
tą drogą można zobaczyć wyjątkowy obraz górskich szczytów.
Ośnieżone czapy nad miastem wyglądają bajkowo.
Na
całej długości deptaku znajdują się sklepy, kawiarnie i
restauracje, jednak nie zaburzają one ogólnego wizerunku Starego
Miasta. Powiedziałabym nawet, że dobrze wpasowują się w zabytkowość
płynącą z budynków liczących setki lat.
Starówka
Innsbruck jest naprawdę wyjątkowa i godna zobaczenia. Na mnie
zrobiła ona spore wrażenie. W swoim życiu widziałam już wiele
starówek, a tę zaliczyć mogę w moim prywatnym zestawieniu do pięciu najpiękniejszych w
Europie. Na
ulicach było naturalnie widać mnóstwo ozdób świątecznych, które
wprowadzały świetny klimat mimo zupełnie niezimowej pogody.
Wyjątkowo
prezentował się dom, którego okiennice udekorowane były
prezentami i ponumerowane niczym okienka w kalendarzu adwentowym.
Budynki na starówce są pięknie wymalowane. Ozdobione zostały starymi freskami,
witrażami i rzeźbami. Spacer po uliczkach Starego Miasta porównać
można do przygody cofającej nas do poprzednich epok.
W
Innsbruck znajdują się ciekawe uliczki, które ucieszą nie tylko
dzieci. Idealnymi przykładami są Märchen- i Riesengasse, które w
okresie świątecznym zamieniają się w przechadzkę po krainie
bajek i baśni. Zwyczaj ten ma miejsce od 1998 roku. Od tamtego czasu na wspomnianych ulicach pojawia się 28 postaci z bajek,
przypominających mieszkańcom tego regionu ich dziecięce lat. Wśród
figur wypatrzeć można popularnych bohaterów np. Kopciuszka, Czerwonego
Kapturka czy Królewnę Śnieżkę. Przede wszystkim dominują jednak
regionalne bajki, z którymi spotkałam się po raz pierwszy.
Riesengasse
jest z kolei wypełniona charakterystycznie wyglądającymi
wielkoludami, które także nawiązują do postaci z legend.
Jednym
z symboli starówki w Innsbruck jest Goldenes Dachl. Budynek posiada
charakterystyczny daszek, do którego wykonania użyto 2657
pozłacanych miedzianych elementów. Budynek ten wybudowano w 1420
roku jako rezydencję tyrolskich książąt. Warto zwrócić uwagę na
malowidła i płaskorzeźby na jego ścianach.
Na
mnie jednak większe wrażenie zrobił Helblinghaus. Ten
obiekt słynie ze swojej wyjątkowej, barokowej elewacji. Ze względu
na zdobienia w obrębie okien prezentuje się on przepięknie i ma
niebywały charakter. Co tu dużo kryć, po prostu cieszy oko.
W
Innsbruck odwiedzić można miejsce o nazwie Hofburg. Jest to
rezydencja, w której znajduje się muzeum z ciekawą salą. Niestety z
tych odwiedzin nie posiadam żadnego zdjęcia, bo jest tam absolutny
zakaz fotografowania. W całym dużym kompleksie budynków (400
pokoi) zobaczyć można jedynie jedno pomieszczenie, a szkoda, bo nie
współgra to z ceną biletu. Sala, którą zobaczyliśmy, zawierała
głównie portrety Marii Theresy i jej rodziny.
Pozostałe budynki na starówce również robiły na nas spore wrażenie. Jednym z nich był widoczny poniżej kościół szpitalny.
Na ścianach budynków nie sposób nie dostrzec elementów, które mieszkają tam od wielu lat. Średniowieczne napisy, malunki, nawiązania religijne - starówka w Innsbruck jest pełna takich detali.
Widocznymi
elementami innsbruckiej starówki są także zwisające rzeźby, które
niegdyś informowały o charakterze lokalu, który znajdował się w
tym miejscu.
Ulica
Herzog-Friedrich-Strasse jest pełna architektonicznych perełek.
Wystarczy spojrzeć na były budynek rządowy, który ma cudowną
łososiową elewację i jak większość budowli piękne zdobienia.
Jednym
z bardziej charakterystycznych domów, które zwróciły moją
szczególną uwagę był z kolei Ottoburg – znajdująca się przy
samym wejściu na Stare Miasto wieża mieszkalna z okresu późnego
gotyku. Od 1913 roku w środku skorzystać można z oferty zabytkowej
restauracji.
Obok
wypatrzyliśmy pomnik, który od razu wywołał u nas uśmiech na
twarzy: mężczyźni ukrywający się w krzakach.
W
promieniach zimowego słońca uchwyciłam na zdjęciu wizerunek
hotelu o nazwie Goldener Adler (Złoty Orzeł). Co prawda złota na
nim niewiele, ale i tak prezentuje się dostojnie, a zaliczany jest
do grona najstarszych historycznych hoteli w Europie. Jego gośćmi
była cała śmietanka towarzyska: od cesarzy po znanych
kompozytorów. W 1990 r. hotel obchodził okrągłe 600 urodziny.
Będąc
na starówce nie sposób nie dostrzec zabytkowej wieży należącej
do byłego ratusza. Stanowi ona najbliżej położony punkt widokowy,
z którego obejrzeć można Innsbruck z góry. Od tego widoku dzielą
nas zaledwie 133 stopnie. Kiedyś było to jednak jedno z ważniejszym
miejsc w mieście. W wieży przebywali strażnicy ostrzegający
mieszkańców przez niebezpieczeństwem. W niższych pietrach z kolei
znajdowało się wiezienie.
Wychodząc
ze starówki wstąpiliśmy jeszcze do Kościoła Jezuitów, który
był w tym czasie w remoncie.
Na
zakończenie naszej wycieczki dotarliśmy do Łuku
Triumfalnego, postawionego w 1765 r. z okazji ślubu arcyksięcia
Leopolda z księżniczką Marią Ludovicą.
Zobaczyliśmy
także Pomnik Wolności, postawiony ku czci wszystkich poległych
Austriaków.
W
taki sposób zakończyła się nasza wycieczka po Innsbruck. Co
prawda mieliśmy jeszcze w planach odwiedzenie zamku Ambras, lecz
zaczynał nas gonić czas, a następnego dnia musieliśmy zjawić się
w pracy i nie chcieliśmy dojechać do domu późną nocą.
Odpuściliśmy zatem tę wyprawę i stwierdziliśmy, że to miejsce
nadrobimy następnym razem.
Jakie
wrażenia zrobił na Was Innsbruck? A może widzieliście to miasto
na żywo?
Ależ tam pięknie. Chciałabym tam kiedyś pojechać.
OdpowiedzUsuńStarówka rzeczywiście bardzo ładna, aż chce się wybrać w taką podróż. Blog inspirujący, od czasu do czasu będą zaglądać do Ciebie. Mam w planach podróż po Europie, mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zrealizować cel. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńW takim razie polecam zajrzec rowniez w to miejsce :)
UsuńPieknie, ja uwielbiam dreptac po Innsbrucku :D
OdpowiedzUsuńja tez polubilam ;)
UsuńStare Miasto w Innsbrucku należy do jednych z najpiękniejszych jakie dane mi było oglądać. Marzy mi się tam powrócić i odświeżyć swoje wspomnienia.
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu:)
Piękna starówka, domy i różne ozdoby. Nie mam niestety tylko miłych wspomnień z Innsbrucku. W nasz samochód stojący na światłach wjechał inny. Na szczęście szkody w nim pozwoliły nam na dalszą podróż. :)
OdpowiedzUsuńMy mamy podobne wspomnienia z Paryzem, ale jedno negatywne doswiadczenie nie wplynelo na odbior miasta :)
UsuńO rany, faktycznie jest tam pięknie!
OdpowiedzUsuńPięknie! Bardzo podobają mi się takie klimatyczne miasta. Mieliśmy właśnie w te okolice jechać w lutym, ale wybraliśmy z dziećmi jednak Disneyland :)
OdpowiedzUsuńDla dzieci pewnie byla to lepsza decyzja ;)
UsuńŁadnie wygląda❤
OdpowiedzUsuńTen budynek a la kalendarz adwentowy - świetny pomysł :D
OdpowiedzUsuńNiesamowicie wyglądają te budynki. Pierwszy raz mam okazję się dowiedzieć więcej o tym mieście i jestem pozytywnie zaskoczona :)
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze okazji być w Innsbrucku, ale wszystko przede mną :) Piękne zdjęcia, widać, że w mieście bardzo starają się oddać świąteczny klimat :)
OdpowiedzUsuńStarówka robi wrażenie, a krajobraz gór urzeka! :)
OdpowiedzUsuńPiękne budynki tam są. Jeszcze nigdy nie byłam w Innsbrucku, ale wszystko przede mną! :) Mój blog
OdpowiedzUsuńPięknie do tego komponuje się ten widok gór, mmm<3 Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńJak tam cudownie 😍
OdpowiedzUsuńAle tam jest pięknie :*
OdpowiedzUsuńBUZIAKI:*
Nowy post -> WWW.KARYN.PL
W Tyrolu swego czasu byłam każdej zimy. Piękne i bardzo klimatyczne miejsce, warte odwiedzin również latem!
OdpowiedzUsuńFascynujący wpis. Podoba mi się.
OdpowiedzUsuń