W
Szwajcarii jestem już od 7 lat i mogę śmiało powiedzieć, że
wiele tutaj przeżyłam. Nie zliczę sytuacji, w których musiałam
dopasować się do panujących tu reguł, ile razy stawałam się
bezsilna przed zasadami tu obowiązującymi czy zagłębiać się w
ustawy i prawo szwajcarskie, by rozwiązać problem czy rozstrzygnąć
sytuację na moją korzyść. W tym kraju przyszło mi także
dwukrotnie szukać nowego zatrudnienia, co wiązało się dla mnie z noszeniem łatki „bezrobotnej”. W dzisiejszym poście chciałabym
przybliżyć Wam funkcjonowanie tego systemu i opowiedzieć nieco o
moich osobistych doświadczeniach.
Mówiąc
o bezrobociu, nie sposób nie wspomnieć o ważnej liczbie.
Bezrobocie w Szwajcarii wynosiło w 2018 r. 2,6% i stanowiło
najniższy wskaźnik od 10 lat. Co roku ilość bezrobotnych osób
wzrasta jednak w okresie zimowym. Głównie związane jest to z
czasowymi zleceniami (idealny przykład stanowi praca w
budownictwie). Wtedy też największe oblężenie przeżywa RAV. Co to
takiego?
Skrót
RAV pochodzi od nazwy Regionales Arbeitsvermittlungszentrum
(Regionalne centrum pośrednictwa pracy). Siedziby tej instytucji są
rozmieszczone lokalnie w całej Szwajcarii, a osoba bezrobotna musi
zgłosić się do miejsca, które przydzielone jest odgórnie dla jej
miejscowości. Ogólne założenia RAV-u to: porady dla osób
bezrobotnych i wsparcie przy szukaniu miejsca pracy. W niektórych
sytuacjach organizowane są tam także kursy.
Wskazówka:
Według RAV-u rozpoczęcie szukania pracy powinno odbyć się tuż po
otrzymaniu wypowiedzenia. Wszystkie zgłoszenia (pisemne, ustne i
telefoniczne) powinny zostać zapisane i przedstawione na pierwszym
spotkaniu. Najlepiej mieć udokumentowane 3-miesięczne szukanie
pracy, zanim stało się osobą bezrobotną.
Pierwsza
wizyta
W
siedzibie RAV-u znaleźć należy się najpóźniej w pierwszym dniu
bycia bezrobotnym. Wtedy też odbywa się rejestracja. Językiem
obowiązującym w tym miejscu jest język urzędowy kantonu (w moim
przypadku jest to j. niemiecki). Jeśli zgłaszająca się osoba nie
zna dość dobrze tego języka, powinna przyjść do urzędu z
tłumaczem. Ważnym punktem jest dostarczenie dokumentów takich jak:
-> dowód
tożsamości (paszport, dowód osobisty, dowód pozwalający na pobyt
w przypadku cudzoziemców)
-> dowód
ubezpieczenia socjalnego (karta AHV lub ubezpieczeniowa)
-> kopia
wypowiedzenia, ostatniej umowy z pracodawcą
-> kompletny
i aktualny zestaw dokumentów potrzebnych przy poszukiwaniu pracy
(życiorys, list motywacyjny, świadectwa pracy, dyplomy).
Podczas
pobytu przy stanowisku zostaje wypełniona dodatkowa ankieta. Poza
wklepaniem podstawowych danych uzupełnione zostają jeszcze inne
informacje np. jakimi językami i w jakim stopniu się posługujemy,
czy posiadamy prawo jazdy, w jakim zawodzie szukamy pracy. W tym
miejscu musimy także wybrać oddział kasy dla bezrobotnych
(Öffentliche Arbeitslosenkasse), której temat poruszę później.
Na koniec otrzymujemy przydział do osobistego doradcy, z którym
odbywać będziemy cykliczne spotkania (minimum raz w miesiącu) oraz
termin pierwszej rozmowy z nim.
Naturalnie
okienko opuszczamy z całą masą dokumentów i broszur
informacyjnych, jak i również formularzy do wypełnienia. Nowością
jest również obowiązek przejścia przez internetowy kurs wiedzy o
RAV-ie, który zawiera wszystkie informacje krążące wokół tematu
bezrobocia oraz samego funkcjonowania instytucji. Trwa on około 35 –
40 minut i można wykonać go w domu, korzystając ze specjalnego
linku. Zakończony jest on testem, którego wyniki przekierowane są
do naszego doradcy.
Czy
mam prawo do pobierania zasiłku dla bezrobotnych?
Wróćmy
do wspomnianej nazwy kasy dla bezrobotnych (Öffentliche
Arbeitslosenkasse). Jest to instytucja, która decyduje o możliwości
pobierania zasiłku przez osobę bezrobotną, a w następnym kroku
wypłaca comiesięczne stawki, które zostały zasądzone na rzecz
konkretnej osoby.
By
pobierać pieniądze z tego miejsca, trzeba spełniać określone
wymagania:
-> być
bezrobotnym (całkowicie lub częściowo) zarejestrowanym w RAV-ie
-> mieszkać
w Szwajcarii
-> udowodnić
przepracowanie 12 miesięcy w ciągu ostatnich 2 lat przebywania w
Szwajcarii.
Po
kilku dniach od zgłoszenia się w RAV-ie powinien przyjść list od
kasy, a w nim specjalny formularz do wypełnienia. Sam formularz to
wyższa szkoła jazdy, napisana dwuznacznym językiem i wiele pytań
jest na tyle podchwytliwych, że trzeba mocno zastanowić się nad
odpowiedziami. Znam wiele osób, które po jego wypełnieniu musiały
później wielokrotnie korespondować z urzędem i wyjaśniać
zakreślenie konkretnej odpowiedzi, opisywać dokładniej sytuację
czy warunki pracy. Często trwa to nawet dwa miesiące, a w ciągu
tego czasu nadal nie wiadomo, czy należy się nam zasiłek.
Spotkanie
z doradcą
W
międzyczasie dochodzi jednak do pierwszego spotkania z doradcą,
które jest typowym spotkaniem zapoznawczym. W tym miejscu powinniśmy
wyspowiadać się z całego swojego życia: opowiedzieć o ostatniej
pracy oraz powodzie wypowiedzenia, doświadczeniu zawodowym,
ukończonych szkołach, zdolnościach, które posiadamy, swoich
zaletach, wadach oraz jakiej posady szukamy. Jesteśmy wypytani
również o nasze życie prywatne, zasoby pieniężne, które
posiadamy, stan zdrowotny i przeszkody do wykonywania konkretnych
zawodów. Spotkanie powinno zakończyć się ustaleniem wspólnego
celu (np. szukanie pracy na konkretnym stanowisku, branży). Doradca
przekazuje wtedy osobisty login do specjalnej strony internetowej,
gdzie szukać można pracy.
Zajęcie
czasu osoby bezrobotnej
Pierwszym
punktem dla cudzoziemców jest skierowanie na test z języka
niemieckiego (lub innego obowiązującego w danym kantonie), by
określić czy wymagane jest polepszenie znajomości w tym temacie. W
przypadku osób z niską znajomością języka sytuacja jest bardzo
prosta. Posyłani są oni na bezpłatny kurs językowy, który odbywa
się kilka razy w tygodniu. Idealnym zakończeniem jest w tym
przypadku test końcowy, który wykaże polepszenie zdolności
komunikatywnych. Gorzej sprawa ma się w kwestii osób, które dobrze
znają język (czytaj ja). Zazwyczaj nie ma się pomysłu na zajęcie
im czasu. Za pierwszym razem zostałam wysłana na 7-dniowy kurs, o
tym jak prawidłowo napisać CV (50 godzin gadania o niczym, z czego
minimum połowa przesiedziana bezczynnie podczas „pisania”
życiorysu, który już był stworzony według szwajcarskich
standardów, a niedozwolone było opuszczenie sali przed czasem).
Czysto
teoretycznie istnieje również szansa na otrzymanie przydatnego
kursu lub wzięcia udziału w programie, który ma zwiększyć nasze
umiejętności. Z mojego doświadczenia powiedzieć mogę jedynie, że
to teoria, ponieważ mnie nie chciano wysłać na żadne potrzebne
kursy, mimo że deklarowałam zawzięcie chęć ukończenia
dodatkowych szkoleń. Usłyszałam nawet zapadające w pamięci
zdanie, że oni „mają za zadanie znaleźć mi pracę, a nie
szkolić mnie”. Jeśli jednak ktoś jakimś cudem zdobędzie
pozwolenie na bezpłatny kurs, który trwa często kilka miesięcy,
musi liczyć się z tym, że gdy w międzyczasie otrzyma posadę,
będzie musiał przerwać kurs, nie otrzymując żadnego
potwierdzenia uczestnictwa.
Zasiłek
dla bezrobotnych
W
końcu doczekujemy się decyzji w sprawie zasiłku. Kilkustronicowy
wywód opisuje rozpatrzenie naszej sprawy i przyznaje (praktycznie w
każdym przypadku) dni karne. Głównym przewinieniem jest naturalnie
zrezygnowanie z pracy na własną prośbę. Jeśli nie jest to
udokumentowane lekarskimi zaświadczeniami, należy liczyć się ze
wstrzymaniem zasiłku przez okres nawet 60 dni.
Zasiłek
dla bezrobotnych liczony jest w stawkach: 5 stawek na tydzień. Jego
wartość wyliczana jest indywidualnie dla każdego. Pod uwagę
wzięte są zarobki z ostatniego roku i półrocza pracy. Z
miesięcznych liczb wyliczana jest średnia i wybierana
korzystniejsza finansowo opcja, która należeć będzie się
bezrobotnemu. Średnia kwota pomniejszona jest do 70%* i w ten sposób
powstaje miesięczna wartość zasiłku. Jeśli w danym miesiącu
osoba zarejestrowana przepracuje dorywczo kilka dni, nie otrzyma za
nie zasiłku.
*80%
w przypadku rodzin z dziećmi, osób zarabiających w czasie
zatrudnienia mniej niż 3797 fr miesięcznie.
Poszukiwanie
pracy
Jednym
z warunków otrzymywania zasiłku dla bezrobotnych jest intensywne
szukanie pracy. Każdego miesiąca otrzymuje się formularz, który
systematycznie wypełnia się wysłanymi zgłoszeniami do pracy.
Należy na nim przedstawić następujące informacje: kiedy i gdzie
wysłało się swoje zgłoszenie, na jakie stanowisko, w jakim
wymiarze pracy i w jakiej formie: pisemnie, osobiście czy
telefonicznie. Pod koniec każdego miesiąca uzupełnić należy
także rezultat naszych starań. Przy każdym zgłoszeniu zaznaczyć
należy zakończenie procesu zgłoszeniowego: rozmowa kwalifikacyjna,
zatrudnienie, odmowa lub oferta jeszcze otwarta. W przypadku odmowy
opisać należy podany powód. Doradca decyduje ile zgłoszeń
powinno zostać wysłanych w miesiącu i w jakiej formie (u mnie było
to 10 zgłoszeń, w tym 50% udokumentowanych pisemnie). Podpisany
formularz doręczyć należy osobiście lub listownie do siedziby RAV
do 5. dnia każdego miesiąca.
Będąc
zarejestrowanym w RAV-ie, osoba bezrobotna deklaruje, że będzie
dostępna 24 godziny na dobę, będzie gotowa przyjąć każde
stanowisko pracy od zaraz, a także sprawdzać codzienne e-mail i
skrzynkę pocztową.
Ciąg
dalszy formularzy
Również
kasa dla bezrobotnych przesyła co miesiąc formularz do wypełnienia.
Tutaj jednak uwaga skupiona jest głównie na finansach. W tym
miejscu należy poinformować o każdym zarobku i przepracowanym
czasie w ciągu konkretnego miesiąca. Jest to podstawa do otrzymania
kolejnych stawek zasiłku.
Praca
konieczna
Podczas
spotkania z doradcą możemy otrzymać również oferty pracy, które
musimy przyjąć, względnie do których musimy się zgłosić. Nie
możemy odmówić przyjęcia danej oferty, chyba że:
-> nie
odpowiada wyuczonemu zawodowi, który posiadamy (często nie dotyczy
to cudzoziemców)
-> nie
pokrywa się z pracą, którą wykonywaliśmy do tej pory (nie dotyczy
osób poniżej 30 r.ż.)
-> ma
bezpośredni wpływ na pogorszenie warunków zdrowotnych, rodzinnych.
Urlop
Szukanie
pracy może być stresujące i meczące, dlatego trzeba czasem od
niego odpocząć. Po przekroczeniu 60 dni kontrolowanego bezrobocia
przysługuje 5 dni urlopu od poszukiwania pracy. W tym czasie
bezrobotny nie musi wysyłać swoich zgłoszeń, wypełniać
formularzy czy przychodzić na spotkania. Jego urlop pozostaje
płatny. Chęć wykorzystania urlopu należy zgłosić minimum 2
tygodnie wcześniej.
Nieprzestrzeganie
któregokolwiek z opisanych wyżej punktów skutkuje wstrzymaniem
zasiłku i/lub wyrzuceniem z instytucji.
Z
moich osobistych doświadczeń, a także doświadczeń znanych mi
osób mogę powiedzieć, że pobyty w RAV-ie nie należą do
przyjemnych. Zwłaszcza cudzoziemcy traktowani są z góry jako siła
robocza i przydziela się ich do najgorszych prac. Nic nie jest
również usprawiedliwieniem dla samodzielnego zrezygnowania z pracy.
W ten sposób pożegnałam się z jednym z miejsc pracy, a następnie
byłam w RAV-ie traktowana co najmniej jak morderca. Ilość
początkowych formularzy do wypełnienia i korespondencji, w którą
wdajemy się z urzędami, jest absolutnie przytłaczająca.
Świadomość odpowiedzialności karnej za każdy postawiony krzyżyk
w przypadku tak zagmatwanego języka wręcz przeraża. Pierwsze
tygodnie wiążą się zawsze z tonięciem w papierach i wystawaniem
w kolejkach na poczcie oraz krążeniem pomiędzy RAV-em, a
miejscami, do których jesteśmy skierowani (test językowy,
doradztwo zawodowe itp.). Niestety nikt nie bierze pod uwagę
generowanych w ten sposób kosztów osoby bezrobotnej, której
pierwszy miesiąc zazwyczaj jest bezpłatny. Naturalnie koszty
dojazdów do RAV-u nie zostają zwrócone. Jeśli interesują Was
liczby, to podczas drugiego zameldowania w tym miejscu, dojazdy
kosztowały mnie 100 fr w ciągu 3 tygodni (dla przybliżenia
dokładnie tyle wydajemy tygodniowo na jedzenie dla dwóch osób).
Teoria
to jedno, a praktyka drugie. To określenie doskonale opisuje
wspominaną już sytuację z kursami i szkoleniami. Poza tym RAV nie
jest nastawiony na znalezienie pracy, a jedynie kontroluje, czy
bezrobotny robi to wystarczająco dobrze. Jedyna oferta, którą
otrzymałam od RAV-u w ciągu całej nieprzyjemności obcowania z
nimi, była praca, która w 100% pokrywała się z powodem mojego
wypowiedzenia poprzedniego stanowiska.
Naturalnie
nie powinno narzekać się na instytucję, która wypłaca pieniądze.
Moim skromnym zdaniem przebywanie w tym miejscu opłaca się jedynie
osobom, które zarabiały bardzo dobrze w ostatniej pracy. W
przypadku osób, które wykazywały zarobki na poziomie 1,5 – 2
tys. fr miesięcznie, szkoda na to wszystko nerwów, bo (tu
dochodzimy do sedna sprawy) jeśli ktoś chce faktycznie znaleźć
pracę, to ją znajdzie w oka mgnieniu. Ile już razy słyszałam, że
w obecnych czasach tak ciężko jest znaleźć pracę. Nie w
Szwajcarii. Podzielić mogę się moimi własnymi doświadczeniami:
pierwszą pracę znalazłam tu po 2 tygodniach, drugą po miesiącu,
a trzecia po trzech dniach. Tak, dobrze myślicie: byłam dwukrotnie
zarejestrowana w RAV-ie, przeszłam przez ciąg formularzy i
dokumentów, wydałam sporo gotówki na dojazdy i listy, po czym …
znajdowałam pracę, gdzie zaczynałam zarabiać więcej niż
oferowała mi ALK i nie było sensu pozostawać tam zarejestrowanym. Dla
osób, które pracują dorywczo, jest to jednak na tyle korzystne
rozwiązanie, że czasem pozostają zarejestrowani w RAV-ie przez
wiele lat.
Co sądzicie o tym systemie?
No faktycznie, ogromnym plusem jest fakt, że pracę można szybko znaleźć, to najważniejsze 🙂 Kto chce, ten znajdzie.
OdpowiedzUsuńZ wielkim zaciekawieniem przeczytałam o tym temacie. Podoba mi się pomysł urlopu od szukania pracy.
OdpowiedzUsuńTak czy tak cale szczescie ze nie jestem na RAV ;)
OdpowiedzUsuńDosc dużo procedur, ale wydaje się mi, że system dla ludzi całkiem dobry. Szybko można znaleźć nową pracę. W sumie podobne niektóre procesy są co w Polsce.
OdpowiedzUsuńDziś rynek jest bardzo ruchomy i dla chcącego nic trudnego. :)
Dojeżdżanie do pracy 3,59 godziny brzmi absurdalnie.
OdpowiedzUsuńNie dla RAV-u :P
UsuńCiekawe informacje, wiele nowych rzeczy można się dowiedzieć :)
OdpowiedzUsuńNie znam się na tych wszystkich formalnościach, nawet tych w Polsce, bo na razie studiuję, ale na pewno byłabym przerażona, gdybym musiała szukać pracy w innym państwie :o
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Idzie się przyzwyczaić ;)
UsuńNie spotkałam się jeszcze z tak treściwym blogiem, mnóstwo przydatnych informacji zwłaszcza dla laików w podróżowaniu. Prawdziwa skarbnica wiedzy, a praca jak to praca tylko dla najwytrwalszych. :)
OdpowiedzUsuńhttp://fashionforazmariaa.blogspot.com/
Pisze z nadzieja, ze komus przyda sie moja wiedza ;)
UsuńRany 2h do pracy jest dla mnie niewyobrażalne :D Mąż ma godzinkę i tak narzekam że długo ;p ale za to poszukiwania lepsze niż w Polsce chociaż się bardziej starają :D
OdpowiedzUsuńNie zdawałam sobie z tego sprawy :o
OdpowiedzUsuńMega przydatny post i swoją drogą... daje trochę do myślenia.
Zawsze mozna wyciagnac cos dla siebie :)
UsuńWydaje mi się, że ogólnie bycie bezrobotnym (niezależnie od kraju zamieszkania) nie jest łatwe. Z pewnością na plus zasługuje to, że nie ma problemów ze znalezieniem pracy. W moim mieście, na przykład, jest z tym ogromny problem.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe jest to co piszesz o tym państwie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Jestem aktualnie na Rav, z tymi papierami to przesada, spokojnie w 1 dzień wszystko ogarnąłem, byłem raz na rejestracji, potem termin z opiekunem, nast. terminy są co 1.5- 2 miesiące, wystarczy wysyłac mailowo 10CV miesięcznie, a kasa płynie 70-80% zarobków, nie musze nigdzie dojezdzac, na jedzenie tez mniej wydam, suma sumarum zostanie tyle samo kasy co bym pracował,a mozna pojechac na urlop do Pl
OdpowiedzUsuń4 godziny do pracy to dramat
OdpowiedzUsuńPodatek w Norwegii jest jednym z najwyższych w Europie, ale w zamian obywatele i rezydenci mają dostęp do szerokiego zakresu usług publicznych. System podatkowy jest progresywny, co oznacza, że stawki podatkowe rosną wraz ze wzrostem dochodów.
OdpowiedzUsuń