Pora
na kolejną relację z podróży! Mam nadzieję, że cieszycie się
na ten wpis tak samo jak ja, tym bardziej, że ponownie mam do
zaserwowania dawkę pięknych widoków i ciekawych miejsc ze
Szwajcarii. Dziś przejedziemy się szwajcarską przełęczą i
zajrzymy do lodowej groty.
Zapraszam
na relację!
Furkapass
(włos. Passo della Furka) to nazwa przełęczy położonej pomiędzy
kantonami Wallis i Uri w południowej części Szwajcarii. Jest to
jedna z bardziej znanych i piękniejszych tras, której przejechanie
przyprawić może o zawrót głowy.
Cała
trasa ma długość 29 km, a przebiega z miejscowości Realp do
Oberwald. Maksymalny kąt nachylenia powierzchni to 11%. Przełęcz
Furkapass otwarta jest zazwyczaj od maja do października. W sezonie
zimowym nie ma możliwości jej przejechania ze względów
bezpieczeństwa. Sama droga jest praktycznie na całej długości
pokryta asfaltem. Istnieją dwa pasy ruchu, którymi poruszają się
zarówno samochody, jak i motocykle, rowery i autobusy. Miejscami
występują dość wąskie zakręty, więc na tej trasie trzeba
uważać.
Furkapass
to czwarta największa przełęcz alpejska. Jej nazwa furca
w języku łacińskim oznacza dwuzębny widelec, którego dopatrywać
można się w widocznych z góry górskich serpentynach. Rocznie
trasą tą przejeżdża 250 tys. osób!
Najwyższy
punkt trasy położony jest na wysokości 2436 m. n.p.m, skąd
rozciąga się wyjątkowa panorama.
Na
przełęczy kręcono sceny z udziałem Jamesa Bonda w filmie
Goldfinger. To wydarzenie upamiętnia nazwa ulicy.
Piękny
widok na przejechaną przełęcz z okna samochodu: te kamienne zygzaki
to właśnie nasza droga.
Dla
wrażliwców i osób, które pokonują tę trasę w okresie zimowym
istnieje dodatkowe udogodnienie: można przejechać ją pociągiem
wraz ze swoim środkiem transportu.
Na
szczycie przełęczy znajduje się hotel i restauracja Belvédère.
Budynek jest niezwykle charakterystyczny, a patrząc na niego miałam
przed oczami elegancki bankiet sprzed niemal 100 lat. Położony jest
on na samym zakręcie jednej z serpentyn. W momencie gdy piszę tego
posta hotel jest zamknięty do odwołania.
W
tym niepozornym miejscu znajduje się również bardzo ciekawa
atrakcja, o której wcześniej nie wiedziałam i trafiliśmy do niej
zupełnym przypadkiem. Po drugiej stronie hotelu ustawiono kolejny
budynek, a w nim sklep z pamiątkami. Obok znajduje się także
miejsce do zjedzenia małej przekąski. Obiekty te zwinnie zasłaniają
atrakcję, jaką jest lodowiec Rodanu. Czy warto zapłacić, by
zobaczyć go na własne oczy?
Lodowiec
Rodanu (niem. Rhonegletscher) położony jest w Alpach Urneńskich i
ma niemal 8 kilometrów długości. Lata jego świetności przypadły
na wiek XIX i początek XX, gdy „język” lodowca sięgał głęboko
w dół doliny. Od tego czasu wiele się zmieniło. Lodowiec topnieje
ze sporą szybkością i szacuje się, że w roku 2100 może całkowicie
zniknąć.
W
wyniku cofania się lodowca w latach 2006/2007 rozpoczęło się
kształtować małe jeziorko na jego przodzie. Dziś prezentuje się
ono wyjątkowo okazale i przykuwa wzrok swym ciekawym odcieniem.
Na
terenie obiektu znajduje się jedna trasa, którą należy się
poruszać. Jest ona specjalnie oznaczona i pokryta śniegiem, więc
warto zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie. Wspominam o tym nie bez
przyczyny, bo widzieliśmy tam kobiety w letnich sandałach, które
wielokrotnie ślizgały się i upadały na drodze, a chyba nikt nie
chciałby powrócić z urlopu ze złamaną nogą.
Wyznaczona
droga prowadzi do lodowej groty, która jest niewątpliwie bardzo
ciekawym przeżyciem. Przejście lodowymi tunelami było dla nas tak
fascynujące niczym wejście do najlepszego lunaparku dla ośmiolatka.
Lodowy tunel ma 100 metrów długości i prowadzi do kilku lodowych
komór.
Niezwykle
ciekawym faktem jest to, że lodowiec Rodanu ciągle żyje (!), a
jego ruchy powodują zmiany w wysokości nawet o 10 cm na dzień.
Wszystko to oznacza, że lodowa grota musi być co roku tworzona na
nowo! Wspominałam o 100-metrowej długości tunelu – tyle mierzył
on na początku czerwca w momencie otwarcia. Szacuje się, że do
drugiej połowy października (wtedy przypada koniec letniego sezonu
i zamknięcie groty) zmaleje on o 30 m.
Warto
również zaznaczyć, że w żadnym innym miejscu w Europie nie ma
możliwości wejścia do wnętrza lodowca. Do lodowca, który
dodatkowo zamieszkany jest przez skoczogonki, które dostrzec można
w postaci małych czarnych ruszających się punkcików w środku
lodowca.
Ceny:
dorośli
– 9 fr
dzieci
od 5 – 16 lat – 5 fr
dzieci
do 5 lat – gratis
Na
zwiedzanie lodowca warto przeznaczyć od 30 do 45 minut.
Czy
poleciłabym zobaczenie lodowca Rodanu oraz lodowego tunelu? Jak
najbardziej! Jest to jedna z tych atrakcji, które robią wrażenie
niezależnie od wieku i preferencji. Ja byłam absolutnie zachwycona
tymi widokami i tak bliską obecnością lodowca w lecie. Uśmiech i
zachwyt wręcz nie schodził mi z twarzy. Gorąco polecam!
A czy Wy widzieliście podobne atrakcje na żywo?
cudowne zdjęcia <3
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńKiedys (kiedy mieszkalam w Berner Oberland) udalo mi sie przejezdzac ta przelecza, ale groty nie zwiedzalam, chyba po 10 latach czas odwiedzic to miejsce i poczuc sie niczym Gerda ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto :)
UsuńOh very wonderful photos
OdpowiedzUsuńxx
Thanks!
Usuńwow! niesamowite miejsce <3
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że nigdy nie brałam Szwajcarii jako miejsca do odwiedzenia, ale po Twoich wpisach wciąż zmieniam zdanie. Te widoki, a teraz jeszcze możliwość wejścia do środka lodowca... po prostu wow! :)
OdpowiedzUsuńPolecam Szwajcarię z całego serca. Ja też nigdy nie sądziłam, że aż tyle ciekawych miejsc znajdę w tak małym kraju, a jednak :)
Usuńprzepiękne widoki!
OdpowiedzUsuńcudowne widoki i ten lodowiec jaki super, dopisze do mojej listy must see :)
OdpowiedzUsuńAle tam pięknie! Lubię patrzeć na takie miejsca lodowiec jest super chciałabym kiedyś taki zobaczyć! :) Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńWidoki bajka :) aż się rozmarzyłam :)
OdpowiedzUsuńNiezwykłe miejsce. Mam wielką ochotę się tam wybrać, tylko te serpentyny... ;)
OdpowiedzUsuńTrzeba koniecznie nafaszerować się lekami :P
Usuńskojarzyło mi się z jakąś mleczną doliną :D piękne widoki
OdpowiedzUsuńCudowne widoki :)
OdpowiedzUsuńNo coś pięknego :) i że nas tam jeszcze nie było :) wpisuje to miejsce na listę miejsc do odwiedzenia, bardzo tam ładnie i kilka widoków jak z Norwegii :)
OdpowiedzUsuńMoj brat jest teraz w Norwegii:) Piękne miejsce z cudownymi widokami:)
OdpowiedzUsuńbuziaki:*
WWW.KARYN.PL
Wow, przepięknie! :)
OdpowiedzUsuńTe widoki są przepiękne ajjj :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy post :)
http://www.stylishmegg.pl/2018/08/koronkowa-sukienka-i-molo-w-koobrzegu.html
Marzy mi się zobaczyć Szwajcarie na własne oczy, ale nie mam kiedy zrobić sobie jakikolwiek trip. Przepiękne zdjęcia ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Karolina
Piękne widoki - nigdy nie widziałam podobnych na żywo...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Ale cudne zdjęcia i widoki! Pozdrawiamy ciepło!
OdpowiedzUsuńŚwietne widoki :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne widoki!
OdpowiedzUsuńUwielbiam góry i oglądałam Twoje zdjęcia z wielką przyjemnością!
Nie bez powodu sa uznawane za jednej z piękniejszych gór na świecie ;)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki niczym z bajki ;)
Cudowne widoki <3
OdpowiedzUsuńpięknie ;) to kolejne państwo, które chciałabym zobaczyć ;)
OdpowiedzUsuńprzepiekne widoki !
OdpowiedzUsuńmasakra jakie fajne
OdpowiedzUsuńCudownie!
OdpowiedzUsuńIdealne miejsce które warto jest odwiedzić.
OdpowiedzUsuń