niedziela, 24 czerwca 2018

Wędrówka po Burgdorf, która stała się jednym z bardziej traumatycznych przeżyć w naszym życiu...

W ostatnim czasie główną formą aktywnego spędzania wolnego czasu, jaką wybieramy wraz z mężem, są wędrówki i piesze trasy. Piękna pogoda sprzyja ruszaniu się z domu, a jeśli przy okazji możemy obcować z naturą, to jesteśmy bardzo na tak. Jedna z tras, którą znalazłam w internecie, przebiegała przez miejscowość Burgdorf. Była to pierwsza tegoroczna wędrówka, która skończyła się dla nas jednym z bardziej traumatycznych przeżyć.

Co spotkało nas w tym mieście?



Burgdorf to miasteczko położone w środkowej Szwajcarii nad rzeką Emme. Jego nazwa składa się z dwóch członów: „Burg” oznacza zamek, a „Dorf” – wieś. Tym samym w łatwy sposób dojść można do wniosku, że w tej mieścinie głównym punktem, które na przestrzeni lat wyróżniało je spośród innych, był zamek.



Zwiedzanie Burgdorfu rozpoczęliśmy od wejścia na Stare Miasto. W Szwajcarii powszechnym zjawiskiem jest obecność pięknie utrzymanych i odrestaurowanych starówek nawet w malutkich mieścinach, przez co stają się one dobrymi celami turystycznymi.

Na budynkach na Starym Mieście znajduje się wiele odnośników do przeszłości. Są nimi na przykład historyczne malunki, zabytkowe okiennice czy szyldy liczące wiele dziesiątków lat. Samo miasto wydało nam się być bardzo spokojne i czyste.



Na naszej drodze pojawił się również zreformowany kościół miejski w późnogotyckim stylu, którego charakterystyczną cechą jest obecność 72-metrowej wieży.


Po zejściu trafiliśmy do małego parku z placem zabaw dla dzieci. Zobaczyliśmy tam imponujący budynek z małym ogródkiem. Dookoła otaczały nas kwiaty, a w centralnym punkcie dostrzegliśmy mały stawik z domkami dla kaczek.








Z miasta dostaliśmy się na szlak wędrowny, prowadzący w dużej części przez las. Następnie wyszliśmy na łąki. Z trasy obserwować mogliśmy miasteczko z oddali. Mieliśmy także widok na restaurację i gospodę. W niedługim czasie dotarliśmy do końca leśno-łącznej przeprawy, która kończyła się wraz z minięciem Bartholomäus-Kapelle, kapliczki będącej jednym z najstarszych zabudowań w tym regionie.





Następnie nasza droga biegła wzdłuż ulicy. Minęliśmy drewniany most (Wyningenbrücke). Weszliśmy do parku, gdzie mieszkańcy spędzali ten ciepły dzień, grając w piłkę, leżąc na kocach itp.




Z tego miejsca mieliśmy doskonały widok na zamek, którego niestety nie mieliśmy szansy odwiedzić, gdyż jeszcze przez dwa lata będzie odbywał się w nim remont. Jest to jednak budowla robiąca wrażenie nawet z takiej odległości.  

















































Miejscem niewątpliwie zapierającym dech w piersi jest kompleks skalny z piaskowca, który widzicie na zdjęciach. Na żywo prezentuje się on tak okazale i pięknie, że nie sposób oderwać od niego wzroku.





Następnie udaliśmy się w kierunku rzeki, skąd mogliśmy jeszcze lepiej przyjrzeć się pięknemu tworowi przyrody. Trafiliśmy na kamienną ścieżkę, a krocząc po niej słyszeliśmy jedynie szum wody i nasze myśli.




Kolejnym fascynującym widokiem były dla nas mini-wodospady, które wyrosły wprost przed nami. 






Na jednym ze zdjęć wyżej zobaczyć możecie bardzo charakterystyczne miejsce, które ukazuje przejście wydrążone w skale. Natychmiast skojarzyły się nam one z hobbicią wioską i zachęciły do tego, by znaleźć się blisko nich. Nie była to trasa naszej wędrówki, ale czy Wy odpuścilibyście sobie zobaczenie takiego miejsca?


























Postanowiliśmy cofnąć się do miejsce, w którym widzieliśmy ścieżkę prowadzącą na drugi brzeg rzeki. Nie była to jakaś mało uczęszczana ścieżka, wręcz przeciwnie: mijaliśmy wiele osób, wielu z nich towarzyszyły psy. Ja naturalnie rozglądałam się dookoła, chcąc uchwycić ładne zdjęcia natury.





I w tym momencie dochodzę do historii, która nam się przydarzyła. Do dziś nie wiedziałam, czy powinnam się nią z Wami dzielić. O moich obawach wspominałam zresztą na Facebooku. Odczekałam dwa tygodnie, by moje emocje nieco się uspokoiły, lecz gdy dziś o tym piszę ponownie powracają do mnie te uczucia.



Jak widzicie do tego wydrążonego przejścia w skale prowadzą schody, co ma niemałe znaczenie w tej historii. Mieliśmy nawet w planie wejść przez nie na górę, lecz odstraszyły nas tabliczki o groźbie zawalenia. Schody jednak nie były w żaden sposób zabezpieczone, więc było to jak najbardziej możliwe. My kierowaliśmy się dalej wydeptaną ścieżką, po drodze mijając jeszcze parę staruszków i dwie kobiety z gromadą psów. W pewnym momencie pozostaliśmy na drodze sami i znaleźliśmy się w miejscu idealnym wręcz do podziwiania tych skał oraz tak fascynującego kamiennego przejścia. Rozglądając się dookoła, szukając kolejnych kadrów do zdjęć, dostrzegłam w trawie kobiecą postać o bardzo zdeformowanym ciele. Nieruszającą się, nieoddychającą, martwą. Z natury jestem osobą spokojną i opanowaną, lecz doznałam wtedy szoku. Nie potrafiłam nad sobą zapanować. Może wydać się to dziwne, lecz nigdy nie miałam do czynienia z martwym człowiekiem. Absolutny szok.

Całe szczęście więcej zimnej krwi miał mój mąż, który od razu chwycił za telefon i zadzwonił na policję, która zjawiła się dosłownie w 2 minuty. Polecono nam dostać się do głównej drogi, by pokierować policjantów do tego miejsca, co też uczyniliśmy. Nie będę się wdawać w szczegóły, lecz spędziliśmy godzinę na składaniu zeznań. W tym czasie pojawiła się karetka (jedna, druga, trzecia), kryminolodzy i zabezpieczono miejsce, by nikt niepożądany nie wszedł do środka. Ja wraz z przyjazdem policji zdążyłam się ogarnąć i z powrotem twardo stąpać po ziemi. Mimo to wielokrotnie pytano nas, czy nie potrzebujemy pomocy psychologa. Panie z karetki oferowały, że mogą nam dać coś na nerwy, lecz stwierdziliśmy, że nie jest to potrzebne.

Z miasteczka wyjeżdżaliśmy z informacją, że owa kobieta nie żyje od kilku godzin i nie ma przy sobie dokumentów, lecz wygląda to na upadek właśnie z miejsca, do którego prowadzą te piękne, kamienne schody! W drodze powrotnej nadal rozmyślaliśmy o tym, co przed chwilą się wydarzyło. W międzyczasie poinformowano nas, że to nie jest dla policji czy pogotowia dziwna sytuacja, bo do wypadków w tym miejscu dochodzi tak często, że są już przyzwyczajeni. Nie potrafię w tym wszystkim zrozumieć, dlaczego więc to miejsce jest dostępne dla każdego. Dlaczego nie można zabezpieczyć wejścia?! Zastanawiała mnie również sytuacja kobiet z psami. Absolutnie dziwne było dla mnie to, że cztery psy nie idące na smyczy, nie pobiegły do ciała tej biednej kobiety. Jednak im dłużej nad tym rozmyślałam, tym bardziej byłam pewna w mojej opinii: Jeśli ktoś nie chce czegoś zobaczyć, to nie zobaczy. A ta sytuacja jest tego najlepszym przykładem.

Historia zakończyła się dla nas już po dwóch dniach. Policja z miasteczka zadzwoniła i poinformowała, że kobieta została zidentyfikowana, a jej córka bardzo chciałaby się z nami skontaktować. Było to naprawdę bardzo przejmujące uczucie i byliśmy niesamowicie wzruszeni, gdy opowiedziała nam ona historię swojej mamy i poinformowała, że była to jej 13sta próba samobójcza – tym razem niestety skuteczna... Głównie zapewniała nas ona jednak, że pokryje wszelkie koszty związane z naszym pobytem u psychologa, jeśli wywołało to na nas dużą traumę i wymagamy takiej pomocy...

W historii celowo pominęłam wszelkie szczegóły, tego co widzieliśmy, zeznaliśmy itp. ze względu na szacunek dla zmarłej.

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie tego wpisu.


18 komentarzy:

  1. Faktycznie traumatyczne przeżycie. Nawet nie wiem co można napisać w tej sytuacji - no chyba tylko tyle, żebyś nie musiała tego ponownie przeżywać.

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę traumatyczne przeżycie.. podziwiam, że potrafiliście się jednak odnaleźć w tej sytuacji i postąpić jak należało
    mam nadzieję, że to zdarzenie nie odbierze Wam radości z kolejnych pięknych wędrówek

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, naprawdę nie zazdroszczę sytuacji. Sama nie mam pojęcia jakbym się zachowała. Szok murowany. Dorze że byliście we dwójke.\
    A schody faktycznie powinny być zabezpieczone, dziwna sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale sytuacja.. zupełnie nieprzyjemna;/
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję takiego przeżycia

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejsce piękne ale to co Was tam spotkało... Jestem w szoku. Bardzo nieprzyjemne zakończenie dnia.Mam nadzieję że się nie poddacie i dalej będziecie nam pokazywać piękno tego świata. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. O wspolczuje kochana, akurat martwe cialo nie nalezy to do przyjemnych widokow :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję Wam i córce tej kobiety

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany, co za historia... bardzo Ci współczuję. Sama niedawno byłam świadkiem samobójstwa w centrum Pragi i rozbiło mnie to na cały dzień. Także potrafię sobie wyobrazić, że niełatwo było Ci się z tym uporać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojejku, aż mam ciarki. Szczerze przyznam, że nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej straszne przeżycie :(
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2018/06/ogrod-peen-lawendy-cz1.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie wycieczki:) Świetne miejsce na wypad na weekend:)

    Buziaki:*
    Zapraszam cię kochana na dwa nowe posty:)
    -->Białe okulary serca i spódnica z perełkami
    -->Moje Must Have - lato 2018

    OdpowiedzUsuń
  13. straszne, chyba spodziewałam się wszystkiego tutaj przeczytać po zobaczeniu tytułu posta ale nie to, że spotkacie niestety ciało zmarłej kobiety :( miałabym koszmary przez następny rok :( podziwiam że obyło się bez pomocy psychologa bo to musiało być traumatyczne przeżycie :(

    z tych milszych rzeczy, to trzeba przyznać, że miasteczko przeurocze <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne miejsca, piękne widoki i wspaniała wycieczka. Takiego makabrycznego zakończenie jej bym się jednak nie spodziewała. Nie chciałabym tego przeżyć i pewno nigdy w to miejsce bym już nie poszła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pozazdrościć wycieczki! Naprawdę ciekawe widoczki :)

    http://www.spiked-soul.pl/2018/06/time-for-changes-summer-inspirations.html

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko! Sama nie wiem jakbym się zachowała w tej sytuacji, dobrze, że choć jedno z Was zachowało zimną krew. A widoki takie piękne, że można się rozkojarzyć i w ogóle nie spodziewać się, że zaraz coś może ten obraz zburzyć...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...