sobota, 23 września 2017

Zapach szczęścia, czyli o moich ulubionych perfumach

Chyba każdy z nas jest w stanie wymienić zapachy, które lubi. Jedni przepadają za słodkimi aromatami, inni wybierają cytrusy bądź wersje orientalne. Zapachy przywodzą nam na myśl również wspomnienia. Ile to razy zdarzyło Ci się powąchać coś, co od razu skojarzyło się z beztroskimi latami dzieciństwa? Zmysł powonienia odgrywa w naszym życiu ważną rolę. Rozpatrując go pod kątem kosmetycznym, często właśnie aromat decyduje o naszym „polubieniu się” z danym produktem. Każdy ma zapewne swoje ulubione perfumy, których używa na co dzień. Ja – pomimo że nie jest mi łatwo odnaleźć zapach, który w 100% by mi odpowiadał – również odnalazłam trójkę, której używam z przyjemnością. To o nich postanowiłam dzisiaj napisać krótką notkę.

Zapraszam do poznania wyjątkowej trójki perfum!



Jil Sander Shake Sun

Jil Sander to niemiecka projektantka mody, która wypuściła również serie kosmetyków i perfum. Jej marka jest znana zwłaszcza na niemieckojęzycznym obszarze językowym. Główne założenia marki Jil Sander to minimalizm i elegancja. Swoje produkty firma kieruje do niezależnych kobiet biznesu.




Shake Sun należy do limitowanej wersji tej marki, stworzonej w roku 2016. Jest to zapach bardzo letni, radosny. Powiedziałabym, że raczej skierowany do młodych kobiet. Te perfumy wyróżniają się na półce swoją oryginalnością. O ile sam flakon jest bardzo prosty: kształt prostopadłościanu z zaokrąglonymi bokami, przezroczyste ścianki, biała nakrętka i odwrócony napis z nazwą, to już jego zawartość nie pozwala przejść obojętnie. Shake Sun to pierwsze perfumy dwufazowe. W opakowaniu dosadnie wyróżniają się dwie warstwy: dolna – pomarańczowo-grejpfrutowa i górna – żółto-złota. Perfum powinno używać się po zmieszaniu. Wtedy też uzyskamy mętną barwę, a zawartość po wstrząśnięciu powróci do pierwotnego stanu w ciągu niecałej minuty.

Nuty głowy: bergamotka, skórka cytryny, mandarynka
Nuty serca: lotos, plumeria, różowy grejpfrut
Baza: piżmo, heliotrop, nuty drzewne



Pierwsze skojarzenia, jakie nasuwają się po powąchaniu tego zapachu to bez wątpienia: lato, wakacje, wyjazd w egzotyczne kraje. Dla mnie (osoby, która nie potrafi opisywać zapachów) najbardziej wyczuwalnymi nutami są cytrusy. Zdecydowanie jestem w stanie wyodrębnić mandarynkę, cytrynę a nawet grejpfrut. Owe cytrusy zmieszane są z lekko kwiatowym zapachem. Intensywność nadaje im piżmo i pewnie drzewo sandałowe. Perfumy te są na tyle intensywne, że wystarczy ich odrobina, by roznosić ten wyjątkowy aromat przez cały dzień. Zapach osadza się zwłaszcza na ubraniu i włosach. Jest to mój ulubieniec końcówki tego lata.

Za 100 ml perfum zapłaciłam 39 fr.

Hugo Boss Woman

Marki Hugo Boss przedstawiać raczej nie trzeba. Seria Woman stworzona została dla pewnych siebie, nowoczesnych kobiet. W jej skład wchodzą głównie perfumy.



W tym zapachu zakochałam się już dawno i towarzyszy mi on do dziś. Bardzo często, mając go na sobie, jestem pytana, co to za zapach. Wersja Hugo Boss Woman, którą posiadam, została stworzona w 2015 r. Jak twierdzi sam producent jest to zapach dla prekursorek, kobiet kreatywnych, lubiących robić wszystko „po swojemu” (ta ostatnia cecha zdecydowanie do mnie pasuje ;)). Flakon tych perfum ma okrągły kształt, jest on szeroki i cienki. Wpasowuje się idealnie swoimi gabarytami, by można było złapać go w rękę przeciętnej kobiety pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Wyśrodkowany napis z nazwą perfum nie pozostawia wątpliwości, z jaką marką mamy do czynienia.

Nuty głowy: jeżyna, trawa, włoska mandarynka
Nuty serca: jaśmin, śliwka, czarna herbata i irys
Baza: drzewo sandałowe, bursztyn, cedr



Rozpylając ten zapach, początkowo uderza nas woń cytrusowa, prawdopodobnie rzeczonej mandarynki. Po kilku minutach przechodzi jednak w nutę bardziej kwiatową z domieszką aromatów zielonych, by na koniec pozostawić intensywny zapach z odrobiną drzewa sandałowego. Wszystko to sprawia, że przez długi czas był to mój absolutny ulubieniec i do dziś z chęcią po niego sięgam. Jeśli nie wiem, jakie perfumy użyć, a chce czuć się pewnie i zachwycić wszystkich na spotkaniu, na pewno sięgnę właśnie po nie.

Te perfumy dostałam w prezencie od męża. Obecnie można je kupić w cenie 76 fr. za 50 ml.

Escada Joyful

Escada to kolejna niemiecka marka, która pod swoją nazwą wydaje nie tylko perfumy, ale także ubrania, dodatki, torebki itp. Głównym założeniem marki jest jej uniwersalność, dzięki czemu zapachy Escady nadają się zarówno do noszenia na co dzień, jak i na specjalne okazje.



Escada Joyful pojawiła się na perfumeryjnym rynku w 2014 roku. Jest to zapach w moim odczuciu bardzo przyjemny. Zdecydowanie głównymi cechami tego aromatu jest świeżość i połączenie kwiatowe. Flakon nie wyróżniałby się niczym szczególnym, gdyby nie jego ciekawa nakrętka, tworząca małe dzieło sztuki. Same perfumy mają lekko fioletową barwę.

Nuty głowy: melon, mandarynka, czarna porzeczka
Nuty serca: magnolia, piwonia, liście fiołka, nektarynka
Baza: miód, drzewo sandałowe, mech



Ten zapach kojarzy mi się z pewną dozą romantyzmu i chyba z tego grona „poszłabym” na randkę właśnie z nim. W tych perfumach dość ciężko jest mi wyróżnić jakąś konkretną nutę, o wiele prościej jest nazwać je po prostu kwiatowymi. W tym zestawieniu jest to zapach, który najkrócej się na mnie utrzymuje, ale też nie ma tragedii w tej kwestii. Czy jest to aromat pospolity i nudny (słyszałam takie opinie), musicie ocenić same.

Za 30 ml tych perfum zapłaciłam 63 fr.

Jeśli chodzi o perfumy, to bardzo ciężko jest mi dogodzić. Nawet jeśli wiem, że lubię nuty cytrusowe, to przeglądając całą półkę perfum charakteryzujących się takim aromatem, często wychodzę z pustymi rekami i bólem głowy. Przy zakupach perfum nie ważne są zatem dla mnie trendy czy nowości. Po ich powąchaniu muszę po prostu stwierdzić: „To jest to!”. Tak było w przypadku przedstawionej dziś trójki, której najczęściej obecnie używam.

A jakie perfumy są Twoim ulubieńcem? Znasz „moje” zapachy?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...