sobota, 19 maja 2018

Co (nie) warto czytać? Za drugim razem często jest lepiej ...

Ogromnie cieszę się, że kolejny wpis z moimi krótkimi recenzjami książek pojawił się tak szybko. Świadczy to tylko o tym, że mam wystarczająco dużo czasu wolnego, by poświęcić go czytaniu, a sprawia mi to wiele radości. Dzisiejszy post zawiera tytuły, które przeczytałam jako ostatnie przed wyjazdem do Polski. Kończyły mi się wówczas książki, więc sięgnęłam po te, które z jakiś względów ciekawiły mnie mniej lub kiedyś już zaczęłam je czytać, lecz nie dokończyłam ich. Jaki był tego rezultat? Trzy dobre książki, z których każdą mogę polecić.

Jeśli interesują Was moje dokładne opinie, zachęcam do przeczytania całego wpisu!

Córka Kleopatry
Autor: Michelle Moran
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 372
Cena: 37 zł




Zacznijmy od mojego osobistego hitu, który wciągnął mnie w swoją fabułę do cna. Ciekawe jest jednak to, że gdy po raz pierwszy zaczynałam czytać książkę Córka Kleopatry, porzuciłam ją po kilkudziesięciu kartkach i nie miałam w ogóle ochoty do niej wracać. Mój powrót miał jedynie związek z tym, że kończyły mi się książki do czytania, a do wyjazdu do Polski zostały wtedy jeszcze 2 miesiące. Wzięłam ją zatem do ręki z zamiarem, by przeczytać cokolwiek(!). Przypadkowo odkryłam również, że leżała i kurzyła się ona na mojej półce od 2013 roku, bo wtedy też ją zakupiłam. Całe szczęście nadszedł czas na jej przeczytanie i absolutnie zachwyciła mnie ta opowieść oraz sam pomysł na cykl książek, które chciałabym skompletować.

Córka Kleopatry to powieść historyczna, która opowiada losy tytułowej bohaterki. Życie Selene II jest od początku usłane ostrymi kamieniami. Po śmierci rodziców zostaje wywieziona wraz z rodzeństwem do Rzymu, władanego wówczas przez Oktawiana. W taki sposób rozpoczynają się jej losy jako osoby wolnej, a jednocześnie uwięzionej. 

Literatura historyczna ma to do siebie, że często jest mało zrozumiana dla zwykłego czytelnika. Pamiętam, że w czasie szkolnym bywało tak, że nie byłam w stanie połapać się, kto jest kim. Z trudnością przychodziło mi analizowanie zawiłych drzew genealogicznych władców, a na lekcjach operowano nazewnictwem nieistniejących już krain geograficznych, których zasięgów nie mogłam sobie wyobrazić. Wspominam o tym, gdyż już na pierwszych stronach książki pojawiają się bardzo użyteczne informacje. Na początek kalendarium z ważniejszymi wydarzeniami historycznymi, które mają bezpośredni wpływ, bądź dzieją się w czasie trwania książki. Następnie przechodzimy do spisu postaci wraz z wyjaśnieniem zawiłych relacji rodzinnych pomiędzy nimi (wszak w starożytności ludzi rozmnażali się jak szaleni i można momentami odnieść wrażenie, że wszyscy są przyrodnim rodzeństwem) oraz uwzględnieniem ich statusu społecznego, tudzież zawodu. Pomocna w zobrazowaniu opisywanych wydarzeń jest także mapa Cesarstwa Rzymskiego oraz samego Rzymu w czasach panowania Augusta.




Powieść podzielona jest na 20 rozdziałów, których akcja rozgrywa się w ciągu 5 lat. Rozpoczyna się jeszcze w Aleksandrii, a kończy w Rzymie. Narratorką jest Selene, czyli tytułowa córka Kleopatry. W książce przeczytać można wycinek historii z jej życia, opisane jej oczami wydarzenia, w których brała udział oraz odczucia, które jej towarzyszyły. Naturalnie nikt nie jest w stanie odgadnąć czyichś uczuć, jak i nie można odwzorować w 100% zdarzeń, które miały miejsce w starożytności, toteż powieść Michelle Moran jest połączeniem fikcji literackiej z elementami historycznych wydarzeń oraz mentalności ludzi tamtego okresu.

W książce z łatwością odnaleźć można pełną zwrotów akcji i wciągającą fabułę. Czytelnik nie tylko przesuwa oczami po opisie uczuć bohaterki, lecz jest w stanie doskonale wczuć się w jej sytuację, pomimo panującej różnicy wieków. Powieść nie stroni od opisu romansów, odwzajemnionej (a czasem nie) miłości. Z drugiej strony sprytnie wplata również elementy intryg, a nawet pokazuje bestialstwo starożytnych Rzymian i sposoby ich postępowania, które w tamtym czasie były czymś zupełnie normalnym, a dziś bardziej szokują niż wywołują zrozumienie.

Ciekawą cechą tej książki jest również fakt zawarcia w niej wielu detali politycznych: próby obalenia władzy, korupcje rządowe, funkcjonowanie sądów itp. Całość z jednej strony uświadamia nam jak jednocześnie przy ogromnym rozwoju technologicznym i ukształtowaniu rygorystycznych zasad moralnych, nadal pozostajemy oddaleni zaledwie kilka kroków od ludzi żyjących w latach p.n.e.

Fabuła powieści jest niezwykle wciągająca. Osobiście czekałam tylko, by nadarzyła się chwila wolnego czasu i bym miała szansę na doczytanie kolejnego rozdziału. Koniec książki zaspokaja jeszcze naszą ciekawość, zawierając Posłowie, w którym dowiedzieć możemy się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Nota historyczna przedstawia, które z zawartych w książce wydarzeń miały miejsce w rzeczywistości, a co pojawiło się jedynie w wyobraźni autorki. Niemniej jednak nawet zmyślone zdarzenia tworzone były na podstawie źródeł historycznych, więc czytając książkę ma się wrażenie, że wszystko to mogło być prawdą. Tekst zawiera wiele łacińskich określeń, a wyjaśnienia do nich również znajdują się na końcu lektury.

Podsumowując, jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu napisania tej książki. Trzeba mieć ogromny talent i otwarty umysł, by połączyć (w tak wysublimowany, a zarazem trafny sposób) fikcję z rzeczywistością, która działa się wiele wieków temu. Powieść zachwyciła mnie do tego stopnia, że zaczęłam szukać informacji o pisarce i odkryłam, że „spod jej pióra” wyszły jeszcze inne powieści, z których wszystkie toczą swą akcję w starożytności. Bez wątpienia będę chciała skompletować sobie całą jej twórczość.


Dziewczyny z okładki
Autor: Theresa Rebeck
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 269
Cena: 29,90 zł



Książkę Dziewczyny z okładki łączy z powyższą powieścią jedna rzecz: miały identyczny początek znajomości ze mną. Do tej lektury miałam również dwa podejścia. Za pierwszym razem skończyło się raptem na kilkunastu kartkach. Dopiero za drugim podejściem pochłonęłam jej zawartość.

Ta książka to opowieść o zdarzeniu, które ma wpływ na życie dotąd nieznanego rodzeństwa. Z dnia na dzień staje się ono sławne i wchodzi w świat show biznesu, poznając jego ciemne strony.

Lektura posiada bardzo ciekawy podział, z którym spotkałam się po raz pierwszy. Podzielona jest ona bowiem na 4 główne części, a w każdej z nich narratorem jest inny członek rodzeństwa. Opowieść rozpoczyna brat, który jest niejako najmniej zamieszany w całą tę show biznesową maskaradę. Następnie do głosu dochodzi każda z sióstr. Gdy zdałam sobie sprawę z takiego zabiegu literackiego, miałam pewną obawę, że te postaci będą do siebie nad wyraz podobne, ale autorka zadbała, by różniły się one od siebie charakterologicznie.




Mimo takiej różnorodności charakterów, która pojawia się w książce, trudno dostrzec w niej bohaterów pozytywnych, a nawet ciężko ich polubić. Kończąc czytanie tej opowieści, miałam wrażenie, że patrzę oczami wyobraźni na pogubione dzieciaki, które nie zaznały ciepła rodzinnego.

Sama fabuła jest całkiem ciekawa, a jej koniec trzyma w napięciu. Być może ja (i mój destrukcyjny charakter) pociągnęłabym ją jeszcze bardziej w kierunku piekła, ale ostatecznie oceniam ją na czwórkę w pięciogwiazdkowej skali. Książkę tą da się przeczytać, nie męcząc się przy tym.

Wołanie kukułki
Autor: Robert Galbraith
Wydawnictwo: Wydawnictwo dolnośląskie
Liczba stron: 451
Cena: 39,90 zł



Ostatnia z książek, która uchowała się w mojej kolekcji przed przeczytaniem, to powieść kryminalna autorstwa Roberta Galbraitha, który bardziej znany jest pod nazwiskiem J. K. Rowling. Jeśli ktoś z Was jeszcze tego nie wiedział, to miło mi poinformować, że słynna z serii o Harrym Potterze pisarka wydała serię kryminałów pod wspomnianym pseudonimem. Biorąc pod uwagę szum, jaki wytworzył się wokół tej książki, byłam niezwykle ciekawa, czy jest ona faktycznie godna polecenia.

Kryminał opowiada naturalnie o morderstwie i próbie rozwikłania tego tajemniczego zdarzenia przez detektywa z przeszłością. U jego boku pojawia się kobieta, która dzielnie mu towarzyszy w kontekście zawodowym i pomaga w rozwiązaniu zlecenia.

Przyznam szczerze, że objętość książki nieco mnie przeraziła, toteż długo czekała ona na swoją kolej. Dziś mogę powiedzieć, że czyta się ją dość lekko i szybko. Powieść napisana jest łatwym językiem, momentami prostym, a może nawet prostackim, lecz ma to ścisły związek z postaciami, z których ust padają konkretne słowa. Nie ma co ukrywać, że książka skupia się na dwóch czynnikach: opasłych opisach miejsc i wyglądu, które spokojnie podwajają w niej ilość kartek oraz rozmowach z osobami z najbliższego otoczenia zamordowanej dziewczyny. Autorka poprowadziła tę zagadkę kryminalną w następujący sposób: Przez wszystkie kartki książki przewijają się poszlaki (momentami czasem niepewne), a czytelnik jest jedynie świadkiem rozmów z kolejnymi osobami. Rozwiązanie następuje dopiero na ostatnich stronach, gdzie są one wszystkie zebrane do kupy i dopiero wtedy możemy dowiedzieć się, które z zamieszczonych wcześniej informacji były przydatne do odgadnięcia mordercy, a które nie. Obok głównej fabuły wyróżnić można także wątki poboczne dotyczące życia prywatnego głównego bohatera i jego pomocnicy.



Poza opasłymi opisami oraz ciągnącymi się przez wiele kartek dialogami moją uwagę przykuły skomplikowane nazwy miejsc czy nazwiska postaci. Autorce trzeba jednak pogratulować dobrego wplecenia akcji w prawdziwe miejsca, ulice, puby w Londynie. Jeśli ktoś zna to miasto, to może z łatwością wyobrazić sobie poczynania bohaterów.

Nie będę tutaj wypowiadać się o rezultacie poszukiwań mordercy, bo zdradziłabym fabułę, lecz przyznam, że obstawiałam kilka możliwych scenariuszy i w pewnym momencie podejrzewałam każdego. Jeden z nich się spełnił, aczkolwiek wywołał u mnie reakcję: „A jednak to …?”. Ogólnie książka mnie wciągnęła i z chęcią obserwowałam dalsze etapy postępowania detektywa. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na zakup kolejnych części, lecz pierwszą z nich mogę polecić.


Znacie te książki? Czy byłybyście zainteresowane postem z nowościami książkowymi?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...