czwartek, 21 czerwca 2018

Plan pielęgnacji - lato 2018

Lato przyszło w tym roku bardzo wcześnie. Praktycznie od początku maja mogliśmy cieszyć się ciepłymi dniami z temperaturą przekraczającą 20 stopni. Mnie taki stan rzeczy bardzo ucieszył. Panujące do tej pory warunki pogodowe nie są dla mnie meczące, lecz przyjemne. Z radością obserwowałam bujną roślinność, która w mig pojawiła się w mojej okolicy. Wraz z przyjściem kalendarzowego lata chciałabym pokazać Wam kosmetyki, których planuję używać w najbliższym kwartale i opisać krótko mój plan pielęgnacyjny. W porównaniu do planu wiosennego nie zaszły w nim jakieś wyjątkowo duże zmiany, gdyż należę do osób, które zużywają do końca produkty przed otworzeniem kolejnego opakowania.

Bez zbędnego gadania zapraszam na przegląd kosmetyków, których obecnie używam.

Demakijaż i oczyszczanie twarzy

Niestety moja ulubiona woda micelarna z Bourjois Paris nie jest już dostępna w sprzedaży. Co prawda mam jeszcze w zapasach kilka sztuk tego kosmetyku, lecz na okres wakacyjny wyciągnęłam nowość do przetestowania. Kojący płyn micelarny od Bielendy widziałam wielokrotnie na różnych stronach, więc postanowiłam go wypróbować. Według zapewnień producenta produkt ten ma zastępować wodę, mydło, mleczko i tonik. Cóż ja używam go do zwykłego demakijażu. Miałam z nim do czynienia już wielokrotnie i muszę powiedzieć, że nie jest najgorszy, jednak w porównaniu z moim ulubieńcem potrzebuje o wiele więcej czasu, by usunąć makijaż. Zobaczymy, czy moja pierwsza recenzja zmieni się z czasem.



Żel do mycia twarzy marki Selfie Project jest już ze mną dobre pół roku i pewnie w ciągu najbliższego miesiąca zużyję go w całości. Na plus ocenić mogę jego wydajność oraz delikatność. Produkt ten nie powoduje u mnie żadnych podrażnień, a przy tym daje zadowalające efekty. Skóra faktycznie jest po jego użyciu oczyszczona. Osobiście nie zauważyłam za jego sprawą zwężenia porów czy przeciwdziałania w powstawaniu niedoskonałości, lecz mimo to daje mu dobrą 4+. Do tonizowania w dalszym ciągu używam lotionu od Biotherm, który opisywałam niedawno w teście (LINK). Ten kosmetyk bardzo dobrze współgra z moją cerą i zauważyłam spore korzyści płynące z jego stosowania. Więcej przeczytać możecie w mojej recenzji.

Podstawowa pielęgnacja twarzy

W mojej podstawowej pielęgnacji twarzy nie zmieniło się zbyt wiele. Szczerze mówiąc, nie lubię dokonywać w tej kwestii jakiś diametralnych i częstych zmian. Po zużyciu kremu Alverde o limonkowo-jabłkowym zapachu, zaczęłam systematyczniej otwierać słoiczek z kremem w formie żelu chłodzącego od Biotherm. Jest to produkt, który z powodzeniem aplikować można na twarz zarówno rano jak i wieczorem. Jeśli moja twarz ma gorsze dni, nakładam na nią cienką warstwę kremu eliminującego wypryski marki Iwostin z serii Purritin. Jest to tuż obok Effaclaru Duo+ mój dobry sprzymierzeńca w walce z niedoskonałościami. Na noc pozostawiam sobie ultranawilżający krem od Dermedic, z którym niedługo będę musiała się rozstać. Nie zużyłam go nawet w połowie, a data ważności już się kończy.



W kwestii serum do twarzy mam otwarte dwa kosmetyki: od marki Biotherm intensywny koncentrat o mlecznej konsystencji oraz małą, aczkolwiek wydajną tubkę od Anneyake serum przeciwzmarszczkowego o działaniu wygładzającym, po które sięgam co kilka dni. Krem pod oczy to w dalszym ciału produkt Anneyake, który sprawdza się przyzwoicie i starcza na wiele użyć.

Pielęgnacja dodatkowa

W gorące dni do łask powróciła maseczka z Yves Rocher o działaniu chłodzącym. Produkt ten ma przyjemny zapach granatu i faktycznie daje uczucie chłodu na twarzy. Sprawdza się idealnie zwłaszcza po dłuższym pobycie na zewnątrz. Niweluje lekkie zaczerwienienia i odświeża twarz. Podobnie kojący efekt daje krem marki Pharmaceris Octopirox. Jest to kosmetyk, do którego powracam od lat. Potrafi on poradzić sobie z moimi przebarwieniami w okolicy nosa, a przy tym nie zapycha porów. Maść cynkowa od miesięcy trafia na twarz czy ramiona w momencie, gdy widzę na nich nadmierny wysyp. Nowością wśród kosmetyków do twarzy jest mineralny peeling marki Biotanique, często chwalony w internecie. Jak do tej pory miałam z nim styczność tylko kilka razy, więc nie chcę jeszcze wydawać opinii, lecz zapowiada się dobrze. Miniatury Daytox są nadal w użyciu.


























Higiena i pielęgnacja ciała

Obecnie do mycia ciała używam żelu pod prysznic marki Revlon. Jest to seria Zen z białą herbatą, w której da się wyczuć jakąś męską nutę zapachową, lecz przypomina mi produkty kosmetyczne, których używałam w dzieciństwie. Miły powrót do tamtego okresu. Żele Revlon są wydajne, a przy tym dobrze się pienią i przyjemnie pachną, więc polecam! Tuż po wykończeniu tego żelu zamierzam sięgnąć po nowość od marki Fa o zapachu białej brzoskwini. Do utrzymania higieny intymnej używam jak zawsze marki AA Intymna. Tym razem jest to jednak żel odświeżający Fresh. Pomyślałam, że taka żelowa konsystencja lepiej sprawdzi się podczas upałów, lecz w przyszłości pozostanę wierna emulsja tej marki. Do zrobienia peelingu oraz dodatkowego oczyszczenia ciała używam produktów od Rituals. Peeling pod prysznic z serii Sakura to najlepszy kosmetyk tego rodzaju, jaki używałam. Wraz z tym opakowaniem odnalazłam mojego absolutnego życiowego ulubieńca (a teraz oszczędzam jak mogę to opakowanie...). Drugim produktem jest czarne mydło z dodatkiem eukaliptusa, które bardzo dobrze oczyszcza. Przy pomocy rękawic można nim również wykonać peeling.


Okres letni jest dla mnie zawsze kłopotliwy pod względem pielęgnacji ciała i nakładania wszelkich mazideł, bo … najzwyczajniej w świecie nie chce mi się tego robić! Dlatego też kosmetyki przeznaczone do tego celu to w dalszym ciągu gęsty lotion z The Body Shop o intensywnym zapachu Smoky Poppy, balsam do skóry wrażliwej Balea, który nakładam po depilacji na podrażnioną skórę oraz masło shea od Yves Rocher. Do utrzymywania nawilżenia dłoni używam czerwonego kremu Garnier, który szybko się wchłania, a przy tym wykonuje perfekcyjnie swą powinność. Ponownie sięgnęłam również po krem z łoju jelenia marki Fusswohl, który świetnie sprawdził się ostatnio na moich stopach.


























Pielęgnacja włosów

Paradoksalnie im dłuższe mam włosy, tym mniej produktów na nie nakładam. Widać to dokładnie w moim planie. Obecnie używam szamponu Head&Shoulders w wersji cytrusowej, który dobrze oczyszcza moją skórę głowy, pozostawia przyjemny cytrusowy zapach i odświeżające uczucie. Po jego wykończeniu planuję otworzyć gigantyczną butlę Garnier Fructis w wersji SOS Repair, której pewnie nie skończę do nadejścia jesieni. Nowym produktem jest dla mnie balsam do włosów od Seboradin, który ma regenerować suche końcówki. Być może w międzyczasie sięgnę po jakieś jednorazowe maseczki. Już za miesiąc mam nadzieję pozbyć się moich długich piór.



































Inne

W okresie letnim zamierzam przetestować zestaw kosmetyków, który otrzymałam od marki Lavera. Będzie to mój pierwszy kontakt z tą marką, więc jestem jej okropnie ciekawa. Są to kosmetyki z serii Hydra Effect, w których skład wchodzą: balsam oczyszczający, krem na dzień i maska detoksykująca. Z pewnością będę dążyć do przeprowadzenia ich testu na blogu. Na lato wyciągnęłam także znany żel aloesowy, do którego również będę podchodzić po raz pierwszy. Zastanawiam się, czy mnie nie zawiedzie.



A jak wygląda Wasz plan pielęgnacyjny? Czy kolejne punkty Waszej pielęgnacji pokrywają się z moimi? Znacie kosmetyki, których używam?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...