niedziela, 30 kwietnia 2017

Ballada o ślubnych przygotowaniach #1

Jeśli ktoś z Was myśli, że okres przygotowań jest najgorszą częścią ślubu, to … zdecydowanie ma rację! Nie znam osób, które przeszłyby bezboleśnie i bezproblemowo przez ten etap życia. O tym, jak doszło do podjęcia decyzji o zawarciu związku małżeńskiego, pisałam już w tym wylewnym poście – LINK. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o naszych ślubnych przygotowaniach i sprzedać kilka rad, które być może będą Wam pomocne przy organizacji Waszego Wielkiego Dnia.

Zapraszam do lektury!

Po pierwszych rozmowach na temat tego, w jaki sposób wyobrażamy sobie całą ceremonię, jak i przyjęcie, mieliśmy już pewien pogląd, w którym kierunku chcielibyśmy pójść. Oboje przez całe życie byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni do samej instytucji małżeństwa i typowych polskich wesel, dlatego chcieliśmy to zrobić po naszemu. Nie ukrywajmy, że wpływ miało na to również nasze podróżowanie, które poszerzyło nasze horyzonty i byliśmy bardzo otwarci na wszelkie innowacje tego dnia.



          - Ustalcie najbardziej podstawowe kwestie i dojdźcie do kompromisów.

Pierwszym i chyba najważniejszym elementem do ustalenia jest rodzaj ślubu, na który decyduje się przyszła Młoda Para. W naszym przypadku obyło się bez większych dyskusji: oboje od początku wiedzieliśmy, że w grę wchodzi ślub cywilny. Wybór miesiąca czy nawet ostatecznej daty warto jest zaklepać już na rok przed ślubem. Inną kwestią jest ustalenie, czy chcemy zorganizować typowe wesele, a może jedynie obiad w restauracji. Te rozważania zajęły nam trochę czasu. Na początku byliśmy w 100% przekonani, że zaprosimy najbliższych na weselny obiad, jednak z biegiem czasu oboje stwierdziliśmy, że da się zorganizować przyjęcie weselne, które będzie nam odpowiadać i nie będziemy musieli z zażenowaniem wspominać tego dnia.

          - Inspirujcie się!

Po kilku wstępnych założeniach pomocny okazał się internet, a w nim strony i blogi ze ślubnymi inspiracjami. Mój mąż pozostawił mi kwestię dekoracji, bo przyznał, że zupełnie się na tym nie zna i ja z pewnością lepiej się tym zajmę, lecz … sama nie miałam wtedy żadnego wyobrażenia dekoracji czy kolorystyki. Nie należę do kobiet, które od najmłodszych lat śniły o przebiegu ceremonii i już na długo przed ślubem miały w głowie cały zamysł tego przedsięwzięcia. Przejrzałam zatem miliony stron i zdjęć, aż w końcu jak grom z jasnego nieba spadła myśl: FIOLET! Jeden z moich ulubionych kolorów, który w połączeniu z bielą i zielenią tworzył absolutnie to, czego szukałam. Rozpoczynając przygotowania (był to maj zeszłego roku) na każdym kroku można było napotkać lawendę, która bardzo mi się podoba, więc dodatkowo wymyśliłam sobie, że to te kwiaty mają stanowić podstawę dekoracji. W późniejszym etapie przygotowań musiałam jednak zmierzyć się z gorzką rzeczywistością: otrzymałam informację, że lawendę w kwietniu będzie bardzo trudno zdobyć (o ile w ogóle będzie to możliwe). Ostatecznie pozostał zatem sam kolor, a reszta okazała się być miłą niespodzianką.



          - Kto trafi na listę wyróżnionych?

Tworzenie listy gości jest zawsze dość kontrowersyjnym etapem. Często zdarza się tak, że Para Młoda szybko dochodzi do porozumienia, ale schody pojawiają się w momencie, gdy w tę czynność włącza się rodzina. Moja rada? Jeśli nie chcecie urządzać hucznego przyjęcia na 300 osób i nie interesuje Was zapraszanie piątej wody po kisielu ani osób, których nie widzieliście od 20 lat, bądźcie asertywni! Moim założeniem od samego początku była obecność najbliższych mi osób, z którymi nadal utrzymuję dobry kontakt. Żyjąc za granicą, kontakty międzyludzkie ulegają rozwiązaniu – to niezaprzeczalny fakt. Jeśli więc ktoś nie kontaktował się ze mną przez długi czas i nie miał potrzeby spytać się, co u mnie słychać, ja nie miałam potrzeby spotkać tej osoby na moim ślubie. Ostatecznie na naszym przyjęciu bawiła się najbliższa rodzina (z mojej strony byli to dziadkowie, rodzice, rodzeństwo, rodzeństwo rodziców oraz najbliższe kuzynostwo) oraz duże grono najwspanialszych przyjaciół. Nasza lista gości zmieniała się w trakcie przygotowań. Znalazły się osoby, które zostały z niej skreślone, jak i takie, które dopisaliśmy w ostatniej chwili. Warto jednak na początku przygotowań stworzyć wstępną listę gości. Będzie to przydatne np. przy szukaniu sali weselnej. Wspólnie należy zastanowić się także nad wyborem świadków. U nas zostali nimi nasi najlepsi przyjaciele, którzy swoje zadania wykonali rewelacyjnie!



         Wycinek pochodzi ze strony justmarry.pl

         - Koszy, koszty i jeszcze raz wydatki...


Nie ma również co ukrywać, że ze ślubem wiążą się spore wydatki. W tej kwestii nie mogę udzielać jakichkolwiek rad, ponieważ każdy żyje tak, jak uważa. Osobiście nie chciałabym wiązać się w żadne kredyty, zwłaszcza na początku wspólnej drogi, dlatego decyzja o ślubie została podjęta, gdy zaoszczędziliśmy już wystarczającą kwotę. Nie orientując się w polskich cenach (zwłaszcza ślubnych atrybutów) ustaliliśmy wstępny budżet, który był dla nas odpowiedni do tej uroczystości. Życie nieco zweryfikowało nasze plany i ostatecznie ta suma została nieznacznie przekroczona, na co też trzeba się nastawić. Nie chcieliśmy również angażować w wydatki rodziców, lecz jeśli Wasza decyzja jest inna, to warto przeprowadzić rozmowę o tym, jak zostaną podzielone wydatki. Ustalcie również, co jest dla Was priorytetem, na którym nie zamierzacie oszczędzać (w naszym przypadku była to muzyka i zdjęcia), a gdzie możecie szukać oszczędności (może niektóre rzeczy warto zrobić samemu?).


         - Miejsce uroczystości i przyjęcia

Miejsce, które wybierzemy, może decydująco wpłynąć na poziom zadowolenia nas samych, jak i gości. Wbrew pozorom nie jest to wcale łatwy wybór i należy rozważyć wiele czynników. Przy tym etapie przygotowań powinniśmy znać już wstępną liczbę gości, gdyż wiele sal organizuje wesela od jakiegoś minimalnego pułapu, poniżej którego nie schodzą. Przy dużych weselach sala powinna być również możliwe jak największa, by goście mieli swobodę. Ważny jest także połap cenowy, na który możemy sobie pozwolić. Zwróćcie uwagę, czy w cenę talerzyka wchodzą napoje, ciasta i inne dodatki, czy też wszystko liczone jest osobno (to zdecydowanie zwiększy cenę ostateczną). Poza względami estetycznymi należy pomyśleć o samej lokalizacji. Czy nasi goście będą mieć dobry dojazd, czy też będziemy musieli zatroszczyć się dodatkowo o transport lub/i noclegi. Na plus danego miejsca może działać indywidualna oferta ślubna, która może odciążyć Was przy niektórych przygotowaniach.




Wybór miejsca naszej uroczystości był wiadomy od początku. Od wielu lat, gdy tylko pojawiał się temat ślubu, wiedzieliśmy, że zdecydujemy się na Pałac Mierzęcin. Miejsce o tyle dla nas wyjątkowe, że był to nasz pierwszy wspólny wyjazd, podczas którego zaczęło między nami iskrzyć. Wzięliśmy pod uwagę to, że Pałac znajduje się w odległości około 60 km od mojego rodzinnego miasta oraz fakt, że na naszym ślubie mają pojawić się osoby zza granicy. Praktycznie z każdym z gości dogadywaliśmy się indywidualnie, by znaleźć najlepsze dla niego rozwiązanie. Ostatecznie osoby, które przyjeżdżały własnym transportem otrzymały pokoje w Pałacu, a z mojego rodzinnego miasta miały zapewniony transport na i z przyjęcia. Zawsze marzył mi się ślub w pięknej scenerii, dlatego byłam wniebowzięta, gdy okazało się, że ślub cywilny zawrzeć możemy w budynku Pałacu (poza Urzędem Stanu Cywilnego). Bez chwili wątpliwości zdecydowaliśmy się na tę opcję, która (mimo że dodatkowo płatna) była najlepszą z możliwych decyzji.

A jak u Was wyglądały przygotowania ślubne? Czy na tym etapie przygotowań pojawiły się jakieś trudności? A może ten okres macie jeszcze przed sobą?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...