Z
czystym sercem mogę już zakończyć całą długą serię
podsumowań, które pojawiły się w styczniu na moim blogu. Skrycie
wierzę, że poczułyście się za ich sprawą nieco zainspirowane,
albo po prostu dostarczyły Wam one trochę rozrywki. Dzisiejszy wpis
będzie już powrotem do standardowej tematyki i czegoś, w czym
odnajduje się najlepiej. Największą radość przysparza mi bowiem
tworzenie relacji z naszych podróży. W dzisiejszym wpisie powrócę
wspomnieniami do naszych Świąt Bożego Narodzenia, które
spędziliśmy w Południowym Tyrolu.
Południowy
Tyrol to górski obszar znajdujący się w górnej części Włoch,
graniczący bezpośrednio ze Szwajcarią i Austrią. Region ten jest
o tyle charakterystyczny, że miejscowa ludność posługuje się
dwoma językami: włoskim i niemieckim. Dla nas była to sytuacja
wręcz idealna: poczuć cudowny włoski klimat, mogąc przy tym
dogadać się w języku, jaki dobrze znamy. Inną nazwą określającą
ten obszar jest Górna Adyga. Stolica tego regionu znajduje się z
kolei w Bolzano, w którym spędziliśmy naszą Wigilię.
Ze
Szwajcarii do Bolzano można przejechać bezpośrednio, pokonując po
drodze tylko szwajcarsko-włoską granicę. Jest to najszybsza trasa
wskazywana przez Google. Trzeba być jednak czujnym, bo droga
przebiega przez górskie miejscowości, które w okresie zimowym są
często zamknięte. Wiąże się to z tym, że w pewnym momencie
trzeba skorzystać z przejazdu pociągiem, który dość słono się
ceni. Z tego też powodu wybraliśmy drugą opcję dojazdu do
Bolzano, poprzez Liechtenstein i Austrię. Ta trasa była co prawda o
100 km dłuższa i byliśmy zmuszeni do zakupu austriackiej winiety,
ale i tak ostateczny koszt przejazdu był niższy niż skorzystanie z
pierwszej opcji. W Austrii kierowaliśmy się na Innsbruck, a
następnie prostą drogą na południe bezpośrednio do Bolzano.
Warto pamiętać o opłatach na włoskich autostradach. Kawałek,
który pokonaliśmy kosztował nas niecałe 20 euro.
Do
Bolzano trafiliśmy wczesnym rankiem i całe szczęście mieliśmy
bardzo spokojną drogę bez żadnych opóźnień. Martwiliśmy się
nieco padającym deszczem, który towarzyszył nam przez cały ten
czas, ale na miejscu nie było już po nim śladu. Naszą główną
atrakcją na ten dzień był jarmark świąteczny, który jak się
okazało jest jednym z popularniejszych w Europie. Bez wątpienia
mogę potwierdzić, że atmosfera, która tam panuje jest wyjątkowa.
W
dzień Wigilii jarmark otwarty był jedynie kilka godzin: pomiędzy
10 a 14, dlatego też tak zależało nam, by zjawić się tam o
czasie. Udało nam się dojechać odrobinę wcześniej, gdy kramiki
były jeszcze pozamykane, a sprzedawcy dopiero rozkładali się ze
swoją zawartością. Znaleźliśmy dobre podziemne miejsce
parkingowe i wyruszyliśmy w miasto. Widząc pozamykane stoiska,
postanowiliśmy od razu przejść do muzeum, by bez tłumów móc
zwiedzić tę atrakcję.
Największym
symbolem tego regionu jest postać Ötziego. Tym imieniem nazwano
mumię prehistorycznego człowieka, którą odnaleziono w tyrolskim
lodowcu. Liczy ona sobie ponad 5 tys. lat, a dzięki zakonserwowaniu
jej przez lód zachowała się ona w perfekcyjnym stanie. Muzeum
Archeologii w Bolzano przedstawia sylwetkę mężczyzny, który jest
jednocześnie pierwszą udokumentowaną ofiarą morderstwa w
historii.
W
muzeum znajdują się dwie główne wystawy. Pierwsza z nich dotyczy
bezpośrednio mumii. Obejrzeć można tam film z odnalezienia jej i
wydobycia z lodowca czy z akcji ewakuacyjnej muzeum. Poza tym
dowiedzieć można się wszystkiego, co odkryli naukowcy podczas
wieloletnich badań nad jego sylwetką. Największą atrakcję
stanowi oczywiście sama mumia, która wystawiona jest w specjalnej
komorze w niskiej temperaturze. Turyści mogą ją obejrzeć przez
wąskie okno, w którym zmieszczą się maksymalnie dwie osoby.
Poza
mumią w lodowcu odnaleziono także szczątki odzienia, które można
było w łatwy sposób odrestaurować oraz narzędzia, którymi się
posługiwał. Są one także ukazane na wystawie. W tej głównej
części muzeum nie jest dozwolone fotografowanie, dlatego nie
posiadam żadnych zdjęć z najciekawszych fragmentów. Musicie
jednak uwierzyć mi na słowo, że to muzeum zorganizowane jest w
bardzo ciekawy sposób. Jest to jedno z nielicznych miejsc tego typu,
gdzie pozwoliłam sobie na przeczytanie każdej tabliczki z
informacją i obejrzenie każdego wideo. Sam temat zresztą jest
niezwykle interesujący.
Drugie
piętro budynku zawiera kolejną wystawę, która bardziej opiera się
na naukowych badaniach i domysłach. Tak jak wspominałam, Ötzi był
jednak ofiarą morderstwa. Na tej wystawie można zapoznać się ze
skrupulatną analizą kryminologiczną, która odpowiada na pytania,
rozpatrując rany naszego bohatera. Poza tym dowiedzieć
można się więcej o samej epoce, w której żył, życiu codziennym
ludzi czy ich pożywieniu. Ciekawym aspektem jest rekonstrukcja
postaci Ötziego w oryginalnym rozmiarze.
Na
najwyższym piętrze znajduje się pokój relaksu z gigantycznymi
sofami, gdzie można pogrążyć się w dodatkowej lekturze lub
pograć w gry interaktywne.
Godziny
otwarcia:
wtorek
– niedziela: 10:00-18:00
Muzeum
otwarte jest codziennie w lipcu, sierpniu i grudniu.
Bilety
wstępu:
dorośli:
9 euro
dzieci
do lat 6: gratis
bilety
ze zniżką*: 7 euro
*
Zniżka obejmuje osoby uczące się do 27 r. ż oraz osoby powyżej
65 r. ż.
W
ramach ciekawostki dodam, że mumia stała się kilkukrotnie tematem
sporu. Procesowały się o nią Włochy oraz Austria (każde z państw
twierdziło, że mumię odnaleziono na ich terenie). Niebywały
proces wytoczył również mężczyzna, który jako pierwszy zobaczył
mumię i przyczynił się do jej wydobycia. Tuż po tym gdy musiał
on zapłacić za bilet wstępu za możliwość zobaczenia jego
własnego znaleziska, poczuł się on na tyle urażony, że wytoczył proces, w którym domagał się nagrody pieniężnej za swoje
odkrycie. Argumentował on swój wniosek faktem, że odnaleziona
mumia znacznie zwiększyła wpływy miasta i samego muzeum płynące
z turystyki w tym regionie. Proces okazał się wygrany, lecz
niedługo później mężczyzna zmarł podczas samotnej wędrówki w
tych samych górach.
Po wyjściu z muzeum powróciliśmy na jarmark, na który już zdążyły przybyć istne tłumy. Kramiki były pełne ręcznie wykonanych przedmiotów: od wyrobów szklanych, po pamiątki, na wełnianych skarpetach kończąc. Nie mogło również zabraknąć tradycyjnych tyrolskich specjałów i grzanego wina. Sprzedawcy chętnie wręczali klientom swoje wyroby do spróbowania i panowała tam naprawdę rodzinna atmosfera.
W
samym centrum miasta, a tym samym niedaleko jarmarku znajduje się
Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wstąpiliśmy tam
nie tylko po to, by zobaczyć średniowieczne freski czy podziwiać
gotycki styl budowli, ale także by zobaczyć bożonarodzeniową
szopkę, która naprawdę robiła wrażenie.
Budowę
katedry zakończono w 1517 roku, ale jej historia sięga jeszcze
głębiej w przeszłość. Kościół został w czasie II wojny
światowej zbombardowany. Kilka lat później poddano go renowacji,
podczas której odnaleziono fragmenty trzech innych kościołów, na
których zbudowana została katedra. Najstarsze fragmenty datowane są
nawet na IV wiek. Co więcej w najniższych warstwach mieścił się
także nagrobek z napisami z epoki rzymskiej.
W
Katedrze znajduje się kilka godnych uwagi detali. Wśród nich
wyróżnić można renesansowe epitafium czy nagrobek Ranieriego
d'Asburgo-Lorena, wicekróla zmarłego w XIX w. Warto spojrzeć także
na organy. Na terenie budynku znajduje się także Muzeum Kościelne.
Krążenie
uliczkami Bolzano było tego dnia naprawdę utrudnione. Jeśli ktoś
nie lubi tłumów, lepiej żeby unikał tego miasta w okresie
świątecznym. Ulice były tak przepełnione, że nie dało się
przez nie przejść, nie mówiąc już o stawaniu i robieniu zdjęć.
Co ciekawe sposób świętowania lokalnej społeczności był dość
specyficzny. Jak przystało bowiem na włoski temperament na ulicach
było głośno, grała skoczna muzyka. Ludzie tańczyli i śpiewali,
popijali grzańca i prosecco, rozmawiając i śmiejąc się
wniebogłosy. Było to zupełnie coś innego niż wszystko, co
widzieliśmy do tej pory.
Gdy
jarmark powoli się kończył, zaczęliśmy skupiać uwagę na
atrakcjach Starego Miasta. Dotarliśmy do fontanny Laurina, która
przedstawia powalenie króla krasnali Laurina przez Dietricha z
Berna. Jest to scena z sagi König Laurins Rosengarten.
Starówka
Bolzano to miejsce zachwycające swym stylem architektonicznym.
Budynki utrzymane są w pięknym, średniowiecznym charakterze. Nawet
nowoczesne elementy świetnie wpasowują się w klimat. Wiele domów
prezentuje oryginalne freski i zdobienia, przez co spacer w tym
miejscu jest prawdziwym przeżyciem.
Jednym
z takich budynków jest dom Casa al Torchio, w którego wnętrzach
utworzono restaurację. Obecny wygląd pochodzi z 1786 r. Restauracja
z kolei działa w tym miejscu od ponad 100 lat. Na parterze
sprzedawane są lokalne przysmaki: kandyzowane owoce i wyroby mięsne.
Pomiędzy
budynkami dostrzec można także Fontannę Neptuna, stojącą na
Piazza della Erbe (Plac Owocowy). Figura ta pochodzi z XVIII w. i
zaliczana jest do 100 najpiękniejszych włoskich fontann.
Wyjątkowych
wrażeń dostarcza przejście ulicą Via Casa di Risparmio
(Sparkassestrasse), gdzie podziwiać można zabytkowe kamienice z
wieżyczkami. Wszystkie są bardzo charakterystyczne ze względu na
swe kolory i elementy ozdobne.
Na
miejsce naszego wigilijnego obiadu wybraliśmy restaurację
Franziskaner Stube, która jest polecanym miejscem. Całe szczęście
opinie nie zostały jej dane na wyrost. Pomimo dużego oblężenia
udało nam się złapać miejsce i zjedliśmy w niej pysznego
sznycla.
Po
napełnieniu brzuchów ponownie daliśmy się ponieść wąskim
uliczkom.
Udało
nam się dojść do charakterystycznego kościółka imienia
Dzieciątka Jezus, którego budowlę charakteryzuje neoromański styl.
W oczy rzuca się szczególnie 16-częściowa rozeta.
Na
ulicach odnaleźć można było nie tylko typowe świąteczne ozdoby,
ale także liczne szopki i figury świętych.
Ujścia
kilku ciekawych budowli:
Ciekawą
okolicę Bolzano odnaleźć można wychodząc ze starówki i kierując
się w stronę rzeki. Stoi tam nowoczesny budynek –
Museion, który swoją innością ciekawie wpasowuje się w stary
charakter miasta. W tym budynku znajduje się nowoczesne muzeum
sztuki, stąd też jego nowatorska forma.
Całość
wizerunku muzeum dopełniają mosty, które zaprojektowane zostały w
podobnym stylu.
Przy
okazji jest tutaj przepiękny widok na góry. W połączeniu z
przepływającą rzeczką wygląda to bajecznie. Jak widzicie na
zdjęciach godziny popołudniowe przyniosły nam bajecznie ciepłe
promienie słońca, które umiliły nam pobyt w tym miejscu.
Kawałek
dalej od tego miejsca zobaczyć można Pomnik Zwycięstwa w formie
łuku triumfalnego. Budowla ta jest kontrowersyjnym elementem miasta,
ponieważ stanowi typowy obiekt architektury faszystowskiej. Jego
historia wiąże się z zajęciem przez Włochów austriackiej części
Tyrolu. Miejsce to było nawet celem ataku bombowego.
Ciekawym
miejscem jest także Piazza del Tribunale. Plac, na którym znajduje
się monumentalny gmach sądu oraz urząd finansowy.
Na
środku placu znajduje się także fontanna z wizerunkiem dwóch
postaci, które wyglądają, jakby były uchwycone w locie.
Następnie
przeszliśmy do miejsca, gdzie podziwiać mogliśmy naturę i piękne
widoki. W otoczeniu rzeki stworzona została promenada, która jest
idealnym miejscem do spacerów i cieszenia się obecnością
przyrody.
Stamtąd
mieliśmy również doskonały widok na zamek Mareccio, skąpany w
popołudniowym słońcu. Twierdza ta sięga swą historia XIII w.
Charakterystycznym jej elementem są cztery okrągłe, zewnętrzne
wieże. Do niedawna to miejsce wykorzystywane było jako siedziba
Archiwum Państwowego.
Gdy
ponownie dotarliśmy na Stare Miasto, większość lokali była już
pozamykana. Wypatrzyliśmy jednak malutki lokalny bar, gdzie
zdążyliśmy wypić kawę. Poranne pijaństwo mieszkańców zaczęło
dawać się coraz bardziej we znaki. Po ulicach poruszały się
chwiejnym krokiem osoby, które wcześniej raczyły się bez
opamiętania alkoholem i robiło się coraz bardziej niebezpiecznie,
więc postanowiliśmy wyruszyć już do kolejnej miejscowości, gdzie
czekał na nas nocleg. A jakie atrakcje czekały na nas w tym
miejscu, opowiem Wam w kolejnym wpisie.
Czy
słyszeliście o jarmarkach świątecznych w miejscowości Bolzano?
Czy mieliście szansę odwiedzić ten region?
Bardzo chciałabym kiedyś zwiedzić Włochy, będę do tego dążyła 😊
OdpowiedzUsuńWow, miejsce ma swój urok ;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w tym miejscu tym ciekawiej czytało się Twój post. Ta szopka w kościele naprawdę robi wrażenie!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)
Spacerowałam i ja po Bolzano, ale nie było w takiej miłej świątecznej atmosferze :)
OdpowiedzUsuńChciałabym tam kiedyś pojechać. Bardzo, bardzo.
OdpowiedzUsuńWspaniale miejsce i piekne Swieta mialas kochana :D
OdpowiedzUsuńŚwietna relacja, super się czytało i oglądało :)
OdpowiedzUsuńZapraszam także do siebie na nowy post - KLIK
Genialne zdjęcia, chętnie bym zobaczyła taką mumię. :D
OdpowiedzUsuńhttps://fashionforazmariaa.blogspot.com
To naprawdę wyjątkowe przeżycie.
UsuńJaka bogata fotorelacja, super ;)
OdpowiedzUsuńhttps://sk-artist.blogspot.com/
Świetna relacja, aż chciałoby się na własne oczy zobaczyć wszystkie te miejsca. Wspaniała musi być taka podróż. :)
OdpowiedzUsuńNa tę chwilę marzę o świętach w górach, polskich górach...do Włoch jedziemy pod koniec czerwca. Dzięki za piękną relację :)
OdpowiedzUsuńPiękne miasto ;-) Wąskie uliczki, wyjątkowe zabytkowe kamienice i do tego nowoczesna forma muzeum ;-)
OdpowiedzUsuńPięknie ;) Chętnie bym odwiedziła, nawet poza sezonem świątecznym ;)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie kiedyś pojechać do Włoch :)
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o jarmarkach w Bolzano, tutaj jednak bardziej popularne są te bliżej granicy :) W tej części Włoch również nie miałam okazji być, choć byłam całkiem niedaleko - Werona, Wenecja, Bergamo :)
OdpowiedzUsuńJa tez wloska okolice zwiedzilam dosc dobrze. Pozostal Tyrol w moim najblizszym otoczeniu i nie zaluje, bo jest tam naprawde pieknie :)
UsuńOd paru lat planuję odwiedzić kilka świątecznych jarmarków, ale zawsze coś nam wypada... Mam nadzieję, że w tym roku uda się to nadrobić, bo świąteczna sceneria ma niesamowity klimat!
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam w Bolzano, chociaż mieliśmy okazję zjechać kawał Włoch :) Wspaniałe fotki!
Nigdy nie byłam w Bolzano. Szkoda. Jest bardzo piękne.
OdpowiedzUsuńJestem fanką jarmarków adwentowych, dlatego z ogromna przyjemnością oglądałam Twoje zdjęcia.
Serdecznie pozdrawiam:)
Bardzo ciekawe miejsce
OdpowiedzUsuń