wtorek, 18 czerwca 2019

Plan pielęgnacji - lato 2019

Lato przychodzi dość opornie do Szwajcarii i częściej dni wypełnione są strugami deszczu, zamiast promieniami słońca. Nie tracę jednak nadziei na przyjście cieplejszych chwil, które umożliwią nam wyjazdy i spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Wkroczenie w kolejną porę roku jest także dobrym czasem na przyglądnięcie się swojej pielęgnacji. Ponownie zabrałam się zatem za stworzenie planu pielęgnacyjnego, którego zamierzam przestrzegać przez najbliższe trzy miesiące.

Jakich kosmetyków zamierzam używać latem?

Demakijaż i oczyszczanie twarzy

Kilkukrotnie wspominałam już, że znalazłam lek na zło, które mnie spotkało. Moją ulubioną wodę micelarną Bourjois odkryłam na jednej z kosmetycznych stron internetowych w Szwajcarii, dzięki czemu po wykończeniu poprzedniej butelki mogłam sięgnąć po kolejną. Jest to mój najlepszy sposób na demakijaż twarzy. W użyciu w dalszym ciągu jest żel węglowy od Bielendy, który pewnie niedługo ulegnie zużyciu. Już dziś mogę wydać mu pozytywną opinię. Jest to jeden z najlepiej oczyszczających żeli, który pozostawia przyjemne uczucie na twarzy.



W moich zapasach znajduje się jeszcze żel od Bourjois, który kiedyś dostałam. W końcu nadszedł jego czas i będzie następcą czarnej mazi od Bielendy. Jednocześnie jest to mój ostatni żel do zużycia, więc śmiało mogę zacząć rozglądać się za jakimś małym zapasikiem. Jeśli chodzi o tonik to obecnie testuję coś nowego. Jest to kosmetyk marki Nature, który wzbogacony jest o formułę micelarną. W składzie znajdują się roślinne ekstrakty, w tym nagietek i rumianek. W dodatku jest on bezalkoholowy. Jak do tej pory jestem z niego bardzo zadowolona.

Pielęgnacja twarzy

W mojej pielęgnacji twarzy znalazło się nieco za dużo produktów. Głównie jest to spowodowane testowaniem kilku kosmetyków, które otrzymałam np. od marki Vichy. Zacznijmy jednak od początku: na co dzień używam dwóch produktów marki Naturaline. Jest to szwajcarska firma, która ostatnio przekonała mnie do siebie i coraz częściej sięgam w jej kierunku. Już wiosną rozpoczęłam przygodę z różanym serum i mimo że nie przepadam za tym składnikiem w kwestii samego zapachu, to z kosmetyku jestem zadowolona. Podobne odczucia towarzyszą mi podczas używania kremu nawilżającego pod oczy, który zawiera algi.



Obecnie nie jestem w stanie wybrać głównego kosmetyku, który używałabym codziennie do pielęgnacji twarzy. W ostatnim czasie najczęściej sięgałam po produkt, na który akurat miałam ochotę. W użyciu jest zatem krem nawilzajacy Lavera Hydro Effect, który przeznaczony jest na dzień. Mi jednak średnio odpowiada jego tłustawa konsystencja i do tej pory korzystałam z niego głównie, gdy w ciągu dnia nie ruszałam się z domu. Ewentualnie nakładałam go na noc. W gorszych momentach służy mi Effaclar Duo+, który w moim przypadku wędruje często na całą twarz. Poza swym głównym działaniem zapewnia mi dodatkowo matowy efekt przez cały dzień.

Dzięki wspominanym wcześniej testom w mojej pielęgnacji pojawiły się nowości od Vichy. Jednym z produktów jest pielęgnacyjny krem Phytosolution z serii Normaderm o lekkiej formule, który ma działanie nawilżające i przeciwtrądzikowe. Drugim z kolei - booster nawilżający na okolice oczu – Mineral 89. Pierwsze wrażenia są jak na razie pozytywne, a na uwagę zasługują również wysokiej jakości szklane buteleczki, w których zamknięte zostały kremy.

Pielęgnacja dodatkowa

Dodatkowo staram się używać peelingu mineralnego marki Biotanique, który całkiem dobrze oczyszcza twarz z suchego naskórka. Peelingowanie nie należy jednak do moich mocnych stron, więc zużywanie kosmetyków tego rodzaju przychodzi mi bardzo powoli. Kilkukrotnie sięgnęłam już w stronę maski oczyszczającej Lavera, która ma konsystencję zielonej glinki. Moim skromnym zdaniem jest to najlepszy kosmetyk z tej serii produktów Lavery. Latem nie miewam dużych problemów z suchymi ustami, więc wystarczy mi ochrona, którą daje balsam Kiehl'sa.
























Higiena i pielęgnacja ciała

Do mojej łazienki zawitało lato. Za oknem pogoda nieciekawa, ale u mnie pełna gama kolorów. Do mycia ciała używam teraz boskiego żelu Elkos z wersji limitowanej Paradies Vogel, które zachwyca nie tylko opakowaniem, ale też zapachem. W okresie letnim zamierzam także używać pianek pod prysznic Balea w wakacyjnych wersjach zapachowych. Pierwszy kontakt z nimi mam już za sobą i muszę przyznać, że jest dobrze! Do higieny intymnej standardowo służyć będzie mi emulsja od AA Intymna.



W tym momencie nie posiadam wielu produktów przeznaczonych do kąpieli. Jeśli już wybieram ten rodzaj błogiego wypoczynku w pianie, to towarzyszy mi płyn do kąpieli Kneipp o pięknym zapachu moringi. Ilość piany, która powstaje z jego udziałem, jest nadzwyczaj duża, a w dodatku pozostawia on skórę przyjemnie nawilżoną. W użyciu są także dwa peelingi do ciała. Nowo otwartym opakowaniem jest kosmetyk od Joanny o zapachu gruszkowym, po który sięgnęłam po raz pierwszy. Wcześniej miałam kontakt z tymi produktami, lecz nie używałam wcześniej tego wariantu zapachowego. Mam także za sobą pierwsze użycie peelingu kawowego Body Boom – marki, która jest ostatnio dość znana. Nie chciałabym jednak wypowiadać się na jej temat. Potrzebuję nieco więcej czasu na dokładne przyjrzenie się jej.  
























Pielęgnacja ciała idzie mi ostatnio raczej opornie. Głównym kosmetykiem w tej kategorii jest lotion Bebe Young Care z bambusem. Jest to taki średni produkt dla osób, które nie mają większych problemów ze skórą. Zajmie mi jeszcze trochę czasu zużycie dużej butli. Nadal używam kojącego kremu do skóry wrażliwej Balea, który trafia na ciało po goleniu i świetnie łagodzi podrażnienia. Krem do rąk od Kiehl's, który ostatecznie mocno mnie przesuszył, wymieniłam natychmiast na krem z proteinami jedwabiu z Ziaji. Jest to wielki powrót do tej marki i kosmetyku, który przed laty bardzo dobrze się u mnie sprawdzał. Krem z łoju jelenia marki Fusswohl był ostatnim kosmetykiem przeznaczonym do stóp, jaki miałam w zapasach. Obecnie do tego celu używam kremu, który akurat mam pod ręką. Otworzyłam także opakowanie intensywnie nawilżającego kremu Kneipp, który długo już leży w mojej szafce.

























Pielęgnacja włosów

Niewiele zmian zajdzie latem w pielęgnacji moich włosów. Do ich mycia wykorzystam szampon wzmacniający Garnier Fructis z serii Cucumber Fresh z ogórkiem i cytryną (polski odpowiednik nosi nazwę po prostu Fresh). Standardowo mam także w planach wyciągnięcie szamponu Citrus Fresh od Head&Shoulders. Od jakiegoś już czasu używam maski z granatem również od Fructis, którą moje włosy wypijają z radością. Ponadto od czasu do czasu spryskuję je kosmetykiem od Gliss Kur, który nie tylko ułatwia rozczesywanie, ale także pozostawia przyjemną lekkość i miękkość.





























Zapachy

Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które zużywają perfumy do końca, przed zakupem kolejnych flakonów. Lato jest świetnym momentem na wykorzystanie lekkich, cytrusowych zapachów. Zamierzam korzystać z wakacyjnego rodzaju Jil Sander Sun o dwufazowej formule. Poza tym zapachem do torebki jest cytrusowa nuta, którą kupić można w sklepach Bershka. Nowością jest z kolei delikatny, kwiatowy aromat Betty Barclay.



W użyciu znajdują się także dwa antyperspiranty. Moim absolutnym ulubieńcem w tej dziedzinie jest spray Rituals o obłędnym zapachu kwiatu wiśni i mleka ryżowego, który działa przez bardzo długi czas. Nie używałam lepszego produktu. Nieco mocniejszym zapachem jest deo Tesori d'Oriente w wersji Muschio Blanco, który jest przykładem intensywnego i długo utrzymującego się kosmetyku.

























Czy miałyście kontakt z którymś z tych kosmetyków?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...