Jestem
absolutną wielbicielką muzeów i podczas wyjazdów chętnie
zapoznaję się z ofertą takich miejsc i wybieram godne zobaczenia
wystawy. Jednakże typowo regionalne muzea są u mnie na wstępie
skreślone. Zazwyczaj nie znajduje w takich miejscach zbyt wielu
ciekawych informacji czy eksponatów, są małe i rzadko uczęszczane.
Burghalde to właśnie taki rodzaj muzeum – w całości skupia się
na historii najbliższego regionu. Mieszkając w tej okolicy od wielu
lat, nie wyrażałam żadnego zainteresowania tym miejscem. Dopiero
znaleziona przypadkiem informacja o ponownym otwarciu i bezpłatnym
oprowadzeniu z przewodnikiem zachęciła mnie, by wybrać taki rodzaj
rozrywki w deszczową niedzielę.
Czy warto wybrać się do Muzeum Burghalde?
Muzeum
Burghalde znajduje się w Lenzburgu w pobliżu widocznego z daleka,
umiejscowionego na wzgórzu zamku (LINK). Wycieczkę do obu tych
miejsc można zaplanować sobie na jeden dzień. Polecić mogę
wybranie się tam w pierwszą niedzielę miesiąca. Wtedy to w muzeum
odbywa się bezpłatne oprowadzenie po wystawach.
Turyści
przejść mogą się ścieżką przedstawiającą historię regionu
od momentu stąpania po Ziemi mamutów do czasów teraźniejszych.
Wystawy znajdują się na trzech piętrach, a muzeum przeszło
niedawno gruntowną renowację, która trwała aż półtora roku.
Dzięki wszystkim zabiegom wygląda teraz bardzo nowocześnie i jest
zmodernizowane, przez co można z przyjemnością zagłębić się w
historię.
Adres:
Muzeum Burghalde, Schlossgasse 23, 5600 Lenzburg
Godziny
otwarcia:
wtorek
– sobota: 14:00 – 17:00
niedziela:
11:00 – 17:00
Bilety
wstępu:
dorośli:
8 Fr
dzieci
(3 – 16 lat): 3 Fr
rodziny:
15 Fr
Punktualnie
o 11:00 zjawiliśmy się wraz z mężem w budynku, który był celem
naszego wyjazdu. Na wstępie poznaliśmy dwie panie, z których jedna
(absolwentka historii sztuki) przekazywała nam swoją wiedzę na
temat eksponatów i wystaw. Przy wejściu skorzystać można z
zamykanych szafek i zostawić w nich swoje rzeczy. Na terenie muzeum
dozwolone jest filmowanie i fotografowanie bez flesza.
Wystawa
muzealna sięga czasów, gdy po tym terenie wędrowały mamuty. Już
po przekroczeniu kilku kroków natrafić można na imponujący mamuci
kieł. Zabawna jest sama historia tego reliktu przeszłości. Otóż
pewnego dnia w jednej ze szkół dzieci otrzymały zadanie
przyniesienia do szkoły historycznego przedmiotu ze swojego domu.
Jedno z dzieci zabrało właśnie powyższy kieł, nie będąc
świadomym, że należał niegdyś do mamuta (leżał on przez
dziesiątki lat w piwnicy tej rodziny). Nauczyciel widząc takie
znalezisko wezwał rodziców, następnie przeprowadzono wszelkie
ekspertyzy i okazało się, że są oni w posiadaniu prawdziwego
skarbu.
Na
tym piętrze poznać można bliżej życie codzienne mieszkańców
paleolitu, zobaczyć w jaki sposób i jakimi przyrządami polowali.
Interaktywne wystawy pokazują drogę, jaką przechodziły materiały
do wytworzenia z nich przedmiotów codziennego użytku. Istnieje tam
także ścianka, która odtwarza zapachy, jakie towarzyszyły
prehistorycznym ludziom.
Na
półpiętrze znajduje się niebywałe znalezisko. Jest to bowiem
fragment prehistorycznego cmentarza, który odkryty został pod
kościołem, który niegdyś stał w tym miejscu. Jego część
pozostawiono w nienaruszonym stanie razem z charakterystycznie
ułożonymi do ostatniej drogi ludzkimi szczątkami. Niektóre kości
złożono w masowym grobie. Obejrzeć można również rekonstrukcję
wyglądu, stworzoną na podstawie kości jednej ze znalezionych
czaszek.
Z
tego miejsca przedostać można się na kolejne piętro. Utrzymane w
czerni i czerwieni pomieszczenie zachęca do bliższego zapoznania
się z czasami rzymskiego panowania nad tym obszarem. Informacje z
tego okresu umieszczone są w całości na ściance wystawowej. W
niej znajdują się widoczne na pierwszy rzut oka gabloty, ale także
ukryte elementy. Z prawdziwą przyjemnością odnajdywaliśmy uchwyty
i wyciągaliśmy niczym szuflady kolejne gablotki z mapkami,
dokumentami i temu podobnymi historycznymi elementami. Co ciekawe na
tym terenie znajduje się wiele pozostałości po starożytnych
Rzymianach. W tej samej miejscowości jest między innymi fragment
rzymskiego amfiteatru. Niedaleko znajduje się również
zrekonstruowany obóz rzymskich legionistów Vindonissa Park.
Tuż
po odwróceniu głowy znajdujemy się już w kolejnej epoce. Poza
obrazami i portretami rodziny królewskiej zamieszkującej zamek w
Lenzburgu podziwiać można tam oryginalne przedmioty z tego okresu.
Są tam zatem meble, pięknie złocony zegar, fragmenty listów i
książek, a nawet dziecięca sukienka, ozdobiona tradycyjnym
regionalnym haftem.

Krążąc po Burghalde dotrzeć można do drugiego skrzydła budynku, gdzie znajduje się pomieszczenie z kominkiem, w którym wysłuchać można nagrania o królewskiej rodzinie. W szafie umieszczona jest z kolei kolekcja starych ksiąg, a na ścianach i suficie zauważyć można rzeźby z paskudnymi twarzami. Następnie przejść można do kolejnego pokoju, by poczuć się jak arystokrata, zakładając różne maski z charakterystycznymi cechami tamtej epoki.
Ostatnie
piętro muzeum przedstawia czasy współczesne i skupia się
bezpośrednio na Lenzburgu. Dowiedzieć można się tam wszystkiego o
znanych osobistościach urodzonych w tym mieście oraz firmach, które zostały tu założone. Najbardziej popularną marką
z Lenzburga jest na pewno Hero – firma produkująca dżemy, której
siedziba nadal znajduje się w tym mieście. W muzeum obejrzeć można
np. pierwszą zaprojektowaną puszkę, która wyszła na rynek pod
nazwą Hero. Nad głowami zwiedzających krążą różne pojazdy
dziecięce: stare wózki, koniki (a raczej łabędzie) na biegunach i
rowerki. Prezentują one historyczną kolekcję produktów kolejnej
rodzimej marki Wisa-Gloria. Poza tym przeczytać można także o
firmach tj: Mammut (odzież sportowa) czy Lysoform (mydła).
Oprowadzanie
z przewodnikiem trwało około 60 minut. Następnie mogliśmy sami
przejść przez wszystkie pomieszczenia i dokładniej przyjrzeć się
eksponatom. W muzeum spędziliśmy zatem dodatkową godzinę.
Wszystkie wystawy bardzo nas zainteresowały. Z przyjemnością
czytaliśmy informacje na temat historii tego regionu i chłonęliśmy
ciekawostki. Zarówno wizualną jak i merytoryczną część tego
miejsca ocenić muszę bardzo wysoko. Ciekawym pomysłem było
stworzenie ukrytych gablot, które nie tylko zajmują mniej miejsca,
ale także powodują frajdę przy otwieraniu i odnajdywaniu kolejnych
ciekawych eksponatów. Interaktywna forma powoduje zaciekawienie nie
tylko dzieci, ale też dorosłych. Serdecznie polecam odwiedziny tego
miejsca, nawet jeśli ktoś nie mieszka w tym regionie.
A
czy Wy chętnie odwiedzacie regionalne muzea?
Bardzo ciekawe muzeum, jeszcze w nim nie bylam :D
OdpowiedzUsuńO rany, mega, uwielbiam zwiedzać muzea😍
OdpowiedzUsuńPo Twoich zdjęciach i opisie wnioskuję, że to była bardzo udana wizyta :) Część współczesna (szczególnie dot. firm funkcjonujących w Lenzburgu) zainteresowała mnie najbardziej! Jak w końcu zawitamy do Szwajcarii to chętnie zajrzę do Ciebie po szczegóły :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubie zwiedzac muzea :) ciesze się, że sezon letni prze dnami więc i więcje wyjazdów nas czeka :)
OdpowiedzUsuńJa znowu jestem osobą anty-muzealną, muzea zwyczajnie mnie nudzą, choć jak jest coś naprawdę interesującego, to nawet mnie się uda przekonać do wejścia :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam muzea, ale w Szwajcarii jeszcze nie byłam.
OdpowiedzUsuńGreat post dear. I am following your beautiful blog and I hope you follow back too. greatings from Austria 😊
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie miejsca ;) Na każdym wyjeździe muszę zaliczyć przynajmniej jedno muzeum :D
OdpowiedzUsuńOjj dawno nie byłam w muzeum chętnie bym się wybrała :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa bardzo lubię muzea, zwłaszcza jeśli można zobaczyć jak ludzie kiedyś żyli, w co się ubierali itd.
OdpowiedzUsuńW Szwajcarii byłam tylko raz. Zwiedzałam Genewe :)
OdpowiedzUsuńBaaaardzo dawno nie byłam w muzeum a szkoda !
OdpowiedzUsuńCudowne muzeum. Mieszkasz w przepięknym kraju. Zazdroszczę. Niestety nigdy nie byłam w tym kraju. Też uwielbiam chodzić po muzeach. Niedawno byłam z klasą córki w podziemiach rynku krakowskiego. Muszę powiedzieć że super to muzeum. Ekstra ekspozycja przedstawiająca życie w Krakowie w średniowieczu.
OdpowiedzUsuńBylismy tam w zeszlym roku i mielismy pozytywne odczucia :)
UsuńJa z kolei nie bardzo przepadam za muzeami. Zadko do nich zaglądam, jedyne jakie lubię bardzo to muzea figor woskowych a te w Londynie jest rewelacyjne Byliśmy tam dwa razy i dobrze się bawiliśmy :)
OdpowiedzUsuńA to z kolei rodzaj muzea, ktory do mnie nie przemawia :P
Usuń