Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcaria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2019

Czy łatwo być bezrobotnym w Szwajcarii?

W Szwajcarii jestem już od 7 lat i mogę śmiało powiedzieć, że wiele tutaj przeżyłam. Nie zliczę sytuacji, w których musiałam dopasować się do panujących tu reguł, ile razy stawałam się bezsilna przed zasadami tu obowiązującymi czy zagłębiać się w ustawy i prawo szwajcarskie, by rozwiązać problem czy rozstrzygnąć sytuację na moją korzyść. W tym kraju przyszło mi także dwukrotnie szukać nowego zatrudnienia, co wiązało się dla mnie z noszeniem łatki „bezrobotnej”. W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam funkcjonowanie tego systemu i opowiedzieć nieco o moich osobistych doświadczeniach.

Czy łatwo jest być bezrobotnym w Szwajcarii?



Mówiąc o bezrobociu, nie sposób nie wspomnieć o ważnej liczbie. Bezrobocie w Szwajcarii wynosiło w 2018 r. 2,6% i stanowiło najniższy wskaźnik od 10 lat. Co roku ilość bezrobotnych osób wzrasta jednak w okresie zimowym. Głównie związane jest to z czasowymi zleceniami (idealny przykład stanowi praca w budownictwie). Wtedy też największe oblężenie przeżywa RAV. Co to takiego?

Skrót RAV pochodzi od nazwy Regionales Arbeitsvermittlungszentrum (Regionalne centrum pośrednictwa pracy). Siedziby tej instytucji są rozmieszczone lokalnie w całej Szwajcarii, a osoba bezrobotna musi zgłosić się do miejsca, które przydzielone jest odgórnie dla jej miejscowości. Ogólne założenia RAV-u to: porady dla osób bezrobotnych i wsparcie przy szukaniu miejsca pracy. W niektórych sytuacjach organizowane są tam także kursy.

Wskazówka: Według RAV-u rozpoczęcie szukania pracy powinno odbyć się tuż po otrzymaniu wypowiedzenia. Wszystkie zgłoszenia (pisemne, ustne i telefoniczne) powinny zostać zapisane i przedstawione na pierwszym spotkaniu. Najlepiej mieć udokumentowane 3-miesięczne szukanie pracy, zanim stało się osobą bezrobotną.



Pierwsza wizyta

W siedzibie RAV-u znaleźć należy się najpóźniej w pierwszym dniu bycia bezrobotnym. Wtedy też odbywa się rejestracja. Językiem obowiązującym w tym miejscu jest język urzędowy kantonu (w moim przypadku jest to j. niemiecki). Jeśli zgłaszająca się osoba nie zna dość dobrze tego języka, powinna przyjść do urzędu z tłumaczem. Ważnym punktem jest dostarczenie dokumentów takich jak:

-> dowód tożsamości (paszport, dowód osobisty, dowód pozwalający na pobyt w przypadku cudzoziemców)
-> dowód ubezpieczenia socjalnego (karta AHV lub ubezpieczeniowa)
-> kopia wypowiedzenia, ostatniej umowy z pracodawcą
-> kompletny i aktualny zestaw dokumentów potrzebnych przy poszukiwaniu pracy (życiorys, list motywacyjny, świadectwa pracy, dyplomy).

Podczas pobytu przy stanowisku zostaje wypełniona dodatkowa ankieta. Poza wklepaniem podstawowych danych uzupełnione zostają jeszcze inne informacje np. jakimi językami i w jakim stopniu się posługujemy, czy posiadamy prawo jazdy, w jakim zawodzie szukamy pracy. W tym miejscu musimy także wybrać oddział kasy dla bezrobotnych (Öffentliche Arbeitslosenkasse), której temat poruszę później. Na koniec otrzymujemy przydział do osobistego doradcy, z którym odbywać będziemy cykliczne spotkania (minimum raz w miesiącu) oraz termin pierwszej rozmowy z nim.


Naturalnie okienko opuszczamy z całą masą dokumentów i broszur informacyjnych, jak i również formularzy do wypełnienia. Nowością jest również obowiązek przejścia przez internetowy kurs wiedzy o RAV-ie, który zawiera wszystkie informacje krążące wokół tematu bezrobocia oraz samego funkcjonowania instytucji. Trwa on około 35 – 40 minut i można wykonać go w domu, korzystając ze specjalnego linku. Zakończony jest on testem, którego wyniki przekierowane są do naszego doradcy.

Czy mam prawo do pobierania zasiłku dla bezrobotnych?

Wróćmy do wspomnianej nazwy kasy dla bezrobotnych (Öffentliche Arbeitslosenkasse). Jest to instytucja, która decyduje o możliwości pobierania zasiłku przez osobę bezrobotną, a w następnym kroku wypłaca comiesięczne stawki, które zostały zasądzone na rzecz konkretnej osoby.

By pobierać pieniądze z tego miejsca, trzeba spełniać określone wymagania:
-> być bezrobotnym (całkowicie lub częściowo) zarejestrowanym w RAV-ie
-> mieszkać w Szwajcarii
-> udowodnić przepracowanie 12 miesięcy w ciągu ostatnich 2 lat przebywania w Szwajcarii.


Po kilku dniach od zgłoszenia się w RAV-ie powinien przyjść list od kasy, a w nim specjalny formularz do wypełnienia. Sam formularz to wyższa szkoła jazdy, napisana dwuznacznym językiem i wiele pytań jest na tyle podchwytliwych, że trzeba mocno zastanowić się nad odpowiedziami. Znam wiele osób, które po jego wypełnieniu musiały później wielokrotnie korespondować z urzędem i wyjaśniać zakreślenie konkretnej odpowiedzi, opisywać dokładniej sytuację czy warunki pracy. Często trwa to nawet dwa miesiące, a w ciągu tego czasu nadal nie wiadomo, czy należy się nam zasiłek.

Spotkanie z doradcą

W międzyczasie dochodzi jednak do pierwszego spotkania z doradcą, które jest typowym spotkaniem zapoznawczym. W tym miejscu powinniśmy wyspowiadać się z całego swojego życia: opowiedzieć o ostatniej pracy oraz powodzie wypowiedzenia, doświadczeniu zawodowym, ukończonych szkołach, zdolnościach, które posiadamy, swoich zaletach, wadach oraz jakiej posady szukamy. Jesteśmy wypytani również o nasze życie prywatne, zasoby pieniężne, które posiadamy, stan zdrowotny i przeszkody do wykonywania konkretnych zawodów. Spotkanie powinno zakończyć się ustaleniem wspólnego celu (np. szukanie pracy na konkretnym stanowisku, branży). Doradca przekazuje wtedy osobisty login do specjalnej strony internetowej, gdzie szukać można pracy.



 Zajęcie czasu osoby bezrobotnej

Pierwszym punktem dla cudzoziemców jest skierowanie na test z języka niemieckiego (lub innego obowiązującego w danym kantonie), by określić czy wymagane jest polepszenie znajomości w tym temacie. W przypadku osób z niską znajomością języka sytuacja jest bardzo prosta. Posyłani są oni na bezpłatny kurs językowy, który odbywa się kilka razy w tygodniu. Idealnym zakończeniem jest w tym przypadku test końcowy, który wykaże polepszenie zdolności komunikatywnych. Gorzej sprawa ma się w kwestii osób, które dobrze znają język (czytaj ja). Zazwyczaj nie ma się pomysłu na zajęcie im czasu. Za pierwszym razem zostałam wysłana na 7-dniowy kurs, o tym jak prawidłowo napisać CV (50 godzin gadania o niczym, z czego minimum połowa przesiedziana bezczynnie podczas „pisania” życiorysu, który już był stworzony według szwajcarskich standardów, a niedozwolone było opuszczenie sali przed czasem).

Czysto teoretycznie istnieje również szansa na otrzymanie przydatnego kursu lub wzięcia udziału w programie, który ma zwiększyć nasze umiejętności. Z mojego doświadczenia powiedzieć mogę jedynie, że to teoria, ponieważ mnie nie chciano wysłać na żadne potrzebne kursy, mimo że deklarowałam zawzięcie chęć ukończenia dodatkowych szkoleń. Usłyszałam nawet zapadające w pamięci zdanie, że oni „mają za zadanie znaleźć mi pracę, a nie szkolić mnie”. Jeśli jednak ktoś jakimś cudem zdobędzie pozwolenie na bezpłatny kurs, który trwa często kilka miesięcy, musi liczyć się z tym, że gdy w międzyczasie otrzyma posadę, będzie musiał przerwać kurs, nie otrzymując żadnego potwierdzenia uczestnictwa.


 Zasiłek dla bezrobotnych

W końcu doczekujemy się decyzji w sprawie zasiłku. Kilkustronicowy wywód opisuje rozpatrzenie naszej sprawy i przyznaje (praktycznie w każdym przypadku) dni karne. Głównym przewinieniem jest naturalnie zrezygnowanie z pracy na własną prośbę. Jeśli nie jest to udokumentowane lekarskimi zaświadczeniami, należy liczyć się ze wstrzymaniem zasiłku przez okres nawet 60 dni.

Zasiłek dla bezrobotnych liczony jest w stawkach: 5 stawek na tydzień. Jego wartość wyliczana jest indywidualnie dla każdego. Pod uwagę wzięte są zarobki z ostatniego roku i półrocza pracy. Z miesięcznych liczb wyliczana jest średnia i wybierana korzystniejsza finansowo opcja, która należeć będzie się bezrobotnemu. Średnia kwota pomniejszona jest do 70%* i w ten sposób powstaje miesięczna wartość zasiłku. Jeśli w danym miesiącu osoba zarejestrowana przepracuje dorywczo kilka dni, nie otrzyma za nie zasiłku.

!Zasiłek dla bezrobotnych można pobierać maksymalnie 2 lata!



*80% w przypadku rodzin z dziećmi, osób zarabiających w czasie zatrudnienia mniej niż 3797 fr miesięcznie.

Poszukiwanie pracy

Jednym z warunków otrzymywania zasiłku dla bezrobotnych jest intensywne szukanie pracy. Każdego miesiąca otrzymuje się formularz, który systematycznie wypełnia się wysłanymi zgłoszeniami do pracy. Należy na nim przedstawić następujące informacje: kiedy i gdzie wysłało się swoje zgłoszenie, na jakie stanowisko, w jakim wymiarze pracy i w jakiej formie: pisemnie, osobiście czy telefonicznie. Pod koniec każdego miesiąca uzupełnić należy także rezultat naszych starań. Przy każdym zgłoszeniu zaznaczyć należy zakończenie procesu zgłoszeniowego: rozmowa kwalifikacyjna, zatrudnienie, odmowa lub oferta jeszcze otwarta. W przypadku odmowy opisać należy podany powód. Doradca decyduje ile zgłoszeń powinno zostać wysłanych w miesiącu i w jakiej formie (u mnie było to 10 zgłoszeń, w tym 50% udokumentowanych pisemnie). Podpisany formularz doręczyć należy osobiście lub listownie do siedziby RAV do 5. dnia każdego miesiąca.

Będąc zarejestrowanym w RAV-ie, osoba bezrobotna deklaruje, że będzie dostępna 24 godziny na dobę, będzie gotowa przyjąć każde stanowisko pracy od zaraz, a także sprawdzać codzienne e-mail i skrzynkę pocztową.


 Ciąg dalszy formularzy

Również kasa dla bezrobotnych przesyła co miesiąc formularz do wypełnienia. Tutaj jednak uwaga skupiona jest głównie na finansach. W tym miejscu należy poinformować o każdym zarobku i przepracowanym czasie w ciągu konkretnego miesiąca. Jest to podstawa do otrzymania kolejnych stawek zasiłku.

Praca konieczna

Podczas spotkania z doradcą możemy otrzymać również oferty pracy, które musimy przyjąć, względnie do których musimy się zgłosić. Nie możemy odmówić przyjęcia danej oferty, chyba że:
-> nie odpowiada wyuczonemu zawodowi, który posiadamy (często nie dotyczy to cudzoziemców)
-> nie pokrywa się z pracą, którą wykonywaliśmy do tej pory (nie dotyczy osób poniżej 30 r.ż.)
-> ma bezpośredni wpływ na pogorszenie warunków zdrowotnych, rodzinnych.
-> droga do pracy jest dłuższa niż 4 godziny.




Urlop

Szukanie pracy może być stresujące i meczące, dlatego trzeba czasem od niego odpocząć. Po przekroczeniu 60 dni kontrolowanego bezrobocia przysługuje 5 dni urlopu od poszukiwania pracy. W tym czasie bezrobotny nie musi wysyłać swoich zgłoszeń, wypełniać formularzy czy przychodzić na spotkania. Jego urlop pozostaje płatny. Chęć wykorzystania urlopu należy zgłosić minimum 2 tygodnie wcześniej.

Nieprzestrzeganie któregokolwiek z opisanych wyżej punktów skutkuje wstrzymaniem zasiłku i/lub wyrzuceniem z instytucji.

Z moich osobistych doświadczeń, a także doświadczeń znanych mi osób mogę powiedzieć, że pobyty w RAV-ie nie należą do przyjemnych. Zwłaszcza cudzoziemcy traktowani są z góry jako siła robocza i przydziela się ich do najgorszych prac. Nic nie jest również usprawiedliwieniem dla samodzielnego zrezygnowania z pracy. W ten sposób pożegnałam się z jednym z miejsc pracy, a następnie byłam w RAV-ie traktowana co najmniej jak morderca. Ilość początkowych formularzy do wypełnienia i korespondencji, w którą wdajemy się z urzędami, jest absolutnie przytłaczająca. Świadomość odpowiedzialności karnej za każdy postawiony krzyżyk w przypadku tak zagmatwanego języka wręcz przeraża. Pierwsze tygodnie wiążą się zawsze z tonięciem w papierach i wystawaniem w kolejkach na poczcie oraz krążeniem pomiędzy RAV-em, a miejscami, do których jesteśmy skierowani (test językowy, doradztwo zawodowe itp.). Niestety nikt nie bierze pod uwagę generowanych w ten sposób kosztów osoby bezrobotnej, której pierwszy miesiąc zazwyczaj jest bezpłatny. Naturalnie koszty dojazdów do RAV-u nie zostają zwrócone. Jeśli interesują Was liczby, to podczas drugiego zameldowania w tym miejscu, dojazdy kosztowały mnie 100 fr w ciągu 3 tygodni (dla przybliżenia dokładnie tyle wydajemy tygodniowo na jedzenie dla dwóch osób).


Teoria to jedno, a praktyka drugie. To określenie doskonale opisuje wspominaną już sytuację z kursami i szkoleniami. Poza tym RAV nie jest nastawiony na znalezienie pracy, a jedynie kontroluje, czy bezrobotny robi to wystarczająco dobrze. Jedyna oferta, którą otrzymałam od RAV-u w ciągu całej nieprzyjemności obcowania z nimi, była praca, która w 100% pokrywała się z powodem mojego wypowiedzenia poprzedniego stanowiska.

Naturalnie nie powinno narzekać się na instytucję, która wypłaca pieniądze. Moim skromnym zdaniem przebywanie w tym miejscu opłaca się jedynie osobom, które zarabiały bardzo dobrze w ostatniej pracy. W przypadku osób, które wykazywały zarobki na poziomie 1,5 – 2 tys. fr miesięcznie, szkoda na to wszystko nerwów, bo (tu dochodzimy do sedna sprawy) jeśli ktoś chce faktycznie znaleźć pracę, to ją znajdzie w oka mgnieniu. Ile już razy słyszałam, że w obecnych czasach tak ciężko jest znaleźć pracę. Nie w Szwajcarii. Podzielić mogę się moimi własnymi doświadczeniami: pierwszą pracę znalazłam tu po 2 tygodniach, drugą po miesiącu, a trzecia po trzech dniach. Tak, dobrze myślicie: byłam dwukrotnie zarejestrowana w RAV-ie, przeszłam przez ciąg formularzy i dokumentów, wydałam sporo gotówki na dojazdy i listy, po czym … znajdowałam pracę, gdzie zaczynałam zarabiać więcej niż oferowała mi ALK i nie było sensu pozostawać tam zarejestrowanym. Dla osób, które pracują dorywczo, jest to jednak na tyle korzystne rozwiązanie, że czasem pozostają zarejestrowani w RAV-ie przez wiele lat.

Co sądzicie o tym systemie?

czwartek, 22 listopada 2018

Szwajcarski poradnik: świeże produkty od rolnika.

Już w pierwszym zdaniu tego wpisu muszę zaznaczyć, że nie jestem osobą zafiksowana na punkcie zdrowej żywności. Nie wyrzucam z moich przyzwyczajeń żywieniowych prawie wszystkich składników, bo przeczytałam coś w internecie czy obejrzałam filmik na YT. Większość popularnych w danym momencie artykułów, które szturmem podbijają media, przechodzą obok mnie, a ja nawet nie odwracam głowy w ich kierunku. Faktem jest jednak, że zwracam uwagę na jakość produktów, które kupuję. Raz zawiedzione zaufanie zraża mnie do całej marki. Często też wynajduję okazję do zrobienia zakupów wprost od rolnika. Czy łatwo jest zrobić tego rodzaju zakupy w Szwajcarii? Gdzie kupić produkty dobrej jakości?

Zapraszam do mojego przeglądu!

Wochenmärkte

Odbywają się zazwyczaj cyklicznie, w konkretny dzień tygodnia w danej miejscowości. Często jest to tak ważne wydarzenie, że na czas rozstawienia takiego „ryneczku” zamykane są drogi dojazdowe. W miejscowości leżącej nieopodal mojego miejsca zamieszkania taki markt odbywa się w każdą sobotę od 8:00 do 12:00. Niezależnie od pogody rolnicy oraz rzemieślnicy ustawiają swoje prowizoryczne budki i stoły, na których oferują swe produkty. Wybór jest ogromny: od świeżych warzyw i owoców, przez własnoręcznie wykonane konfitury i dżemy, miód, domowe wypieki, kwiaty czy dziergane skarpetki. Dla mnie jest to możliwość zakupu produktów, które są o wiele smaczniejsze, a nadal pozostają w zbliżonej cenie do tych z supermarketu.






















Hofladen

To określenie na lokal/pomieszczenie, które znajduje się bezpośrednio przy domu rolnika i przekształcone zostało na sklepik z jego artykułami. W ciągu ostatnich lat nastąpił w Szwajcarii prawdziwy wysyp tego typu miejsc i wcale nie jest trudno znaleźć je w okolicy. Dla wielu rolników otwarcie własnego przedsiębiorstwa staje się jedynym źródłem dochodu. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ceny artykułów w takich sklepikach są nieco wyższe niż w supermarketach, lecz jest to cena, którą może znieść przeciętny mieszkaniec Szwajcarii. Zazwyczaj kupić można w takich miejscach cały przekrój świeżych, surowych produktów: owoce i warzywa, mleko, jajka oraz mięso. Większe przedsiębiorstwa mogą oferować również przetworzone artykuły spożywcze, zazwyczaj przy współpracy okolicznych serowni, piekarni i masarni.



















Bioladen

Jak sama nazwa wskazuje w takim miejscu kupić można produkty oznaczone mianem Bio. Z reguły są to już większe sklepy rozmieszczone często w dużych miastach, a nawet centrach handlowych. Te artykuły pochodzą w większości od różnych dostawców. W takich sklepach można swobodnie przechadzać się pomiędzy półkami z koszykiem w ręku. Bio-sklepy są typowymi obiektami samoobsługowymi. Poza typowymi produktami bio spotkać można tam m.in. kosmetyki, soki, produkty zbożowe, mąki, kaszy czy nawet pamiątkowe magnesy i pocztówki. W takim miejscu zatrudniony jest naturalnie dodatkowy personel, więc zabraknie tam bezpośredniego kontaktu z osobą, która przyczyniła się do wyhodowania danego warzywa. Koszty transportu, pracowników, opłacenie lokalu i utrzymanie go powodują, że w Bioladen zdrowa żywność będzie kosztować dużo więcej niż w innych miejscach sprzedaży, które dziś prezentuję.

























Zbierz to sam

Wiosną i latem to zdecydowanie moja ulubiona forma zakupu owoców i warzyw. Polega ona na tym, że wybiera się na pole bądź do sadu, które oferuje taką opcję i własnoręcznie zbiera tyle, ile ma się ochotę. Nie ukrywajmy, że można sobie podczas zbierania nieco podjeść ;) W Szwajcarii spotkać można kilka rodzajów takiej sprzedaży. Na niektórych polach rozstawione są budki, w których zasiada sprzedawca i wydziela kartoniki na owoce bądź waży nasze zdobycze i pobiera opłatę. W innych przypadkach funkcjonuje to identycznie, lecz bez sprzedawcy – zamiast niego znajduje się puszka na pieniądze, a obok niej stoi cennik za towary. Taki system działa często także w przypadku sprzedaży polnych kwiatów. Niezależnie od sytuacji mamy jednak gwarancję najwyższej świeżości własnoręcznie zebranych produktów, a do tego ile frajdy przynosi sam sposób ich pozyskania. Jeśli chodzi o ceny, to może się Wam wydać zaskakujące, że często (ja nie trafiłam jeszcze inaczej) ceny owoców i warzyw za kilogram są mniejsze od ceny sklepowej nawet o połowę. Nie muszę chyba dodawać, że walory smakowe są o wiele wyższe niż zapakowanych artykułów.
























Mlekomaty

Niezwykle popularną w Szwajcarii metodą na pozyskanie świeżego mleka jest jego zakup w mlekomatach. Ustawione są one w różnych miejscach w całej Szwajcarii i czynne całą dobę. O dowolnej godzinie można zatem sięgnąć w jego kierunku i cieszyć się świeżym mlekiem. W zależności od miejsca może istnieć pewna minimalna ilość, poniżej której nie można zakupić mleka. Od dawna nie kupuję już tego produktu w sklepach nie tylko ze względu na sam smak, który w świeżym mleku jest zdecydowanie lepszy i w końcu można poczuć, że mleko to mleko, lecz także ze względów praktycznych. Nie piję tak dużo mleka, by kupować litrowe butelki. W moim mlekomacie mogę zakupić ilość odpowiadającą jednej szklance, czyli dokładnie tyle ile potrzeba mi np. do przygotowania ciasta, przez co nie muszę wylewać prawie pełnej, niezużytej butelki.

W Szwajcarii istnieje również wiele stron internetowych, które oferują dostarczenie świeżych, ekologicznych produktów do domu, lecz z tej opcji nigdy nie zdarzyło mi się korzystać i ciężko jest mi się do nich odnieść. Wydają się one jednak działać jak tradycyjne strony wysyłkowe.

Gdzie Wy najczęściej kupujecie świeże produkty? Co ma dla Was większe znaczenie: praktyczność, cena czy walory smakowe?

czwartek, 24 maja 2018

Zycie w Szwajcarii: Dni wolne od pracy - Czy jest ich tak dużo?

Maj należy do tych miesięcy w roku, w którym mocno odczuć można brak pracy w Szwajcarii. Co krok bowiem mają miejsce święta, które wyciągają nas z miejsc pracy, a za ich sprawą wszystkie instytucje i sklepy są pozamykane. Co więcej maj obfituje również w inne święta, tj. chociażby Dzień Matki, które jednak różnią się istotnie swą datą od zwyczajów, które znane są nam w Polsce. Tym samym wpadłam na pomysł wpisu, który opisze Wam te różnice. Być może ktoś z Was będzie chciał przyjechać do Szwajcarii, a nie spodziewa się w tym czasie święta, które mrozi życie w kraju.

Zachęcam do lektury!

Naturalnie każdy kolejny rok Szwajcaria rozpoczyna dniem wolnym. 1 stycznia – Nowy Rok (Neujahrstag) i odpoczynek po hucznej(?) zabawie sylwestrowej. Co ciekawe niektóre kantony wydłużają sobie ten odpoczynek i w pracy nie zjawiają się także dnia następnego, świętując Berchtoldstag. Kościelnym świętem, które odbywa się w styczniu jest Święto Trzech Króli (Heilige Drei Könige). Podobnie jak u nas odbywa się ono 6. stycznia i wyłącza ono z życia mieszkańców centralnej i południowo-wschodniej Szwajcarii. Miejscowość Altendorf wybrała sobie tę datę na rozpoczęcie karnawału (Fasnacht), hucznie celebrowanego przy udziale przebierańców i występów muzycznych.



Luty to okres licznych karnawałów, które organizuje wprost każde miasto i małe miasteczko. Dni te zazwyczaj nie są wolne od pracy, lecz często organizowane są one w weekendy. W tym roku 8. lutego miał miejsce Tłusty Czwartek (Schmutziger Donnerstag), lecz w odróżnieniu od Polski, nikt w tym czasie nie zajada się pączkami (może i nawet lepiej, bo typowych Berlinerów nie da się jeść na trzeźwo!). 14. lutego zakochani obdarowują się prezentami w Walentynki (Valentinstag). W lutym nie zaznamy jednak ustawowych dni wolnych.


Marzec wypada dość spokojnie pod względem wszelkich świąt, które powodują zastój w funkcjonowaniu Szwajcarii. W tym roku na przełomie marca i kwietnia obchodziliśmy Wielkanoc, zgodnie z którą dniami ustawowo wolnymi były: Wielki Piątek (Karfreitag) oraz Poniedziałek Wielkanocny (Ostermontag). Przed obchodami Wielkiej Nocy miał jeszcze miejsce Dzień Świętego Józefa (Josefstag), który obchodzony jest w wybranych kantonach i gminach, głównie w rejonach pomiędzy Luzern a Graubünden.




























Już 5. kwietnia swoje regionalne święto obchodzi kanton Glarus, który świętuje tego dnia Näfelser Fahrt. Dzień ten upamiętnia bitwę pod Näfels, w której brały udział wojska szwajcarskie i austriackie. W tej miejscowości odbywa się specjalna procesja, która prowadzi przez 11 stacji – miejsc, które miały związek z pamiętną bitwą z XIV w. Innym regionalnym świętem, które jest dość charakterystyczne dla kantonu Zürich, jest Sechseläuten. W wielkim skrócie jest to święto wiosny, które ma ścisły związek z przejściem na czas letni, a dokładniej mówiąc z powitaniem letnich dni. Temu wydarzeniu towarzyszy oficjalne palenie kukły, często jest nią bałwan.





















Zdjęcie pochodzi z oficjalnej zuryskiej strony internetowej. Nie zdarzyło mi się jeszcze wziąć udziału w tych obchodach.

O ile do tej pory zbyt wielkich odstępstw od polskich zwyczajów nie było, to maj przynosi prawdziwe pomieszanie z poplątaniem. 1. maja to naturalnie Święto Pracy, jednak nie wszystkie kantony uznały, że jest to powód do dnia wolnego. Świętować mogą jedynie mieszkańcy: Basel, Jury, Zürichu, Neuchatel, Schaffhausen, Solothurn, Ticino i Thurgau. Z własnego doświadczenia powiem Wam, że ludzie zamieszkujący Zürich najczęściej wykorzystują ten dzień do przyjazdu na zakupy... Wszystkie kantony mają jednak wolne 10. maja z powodu Wniebowstąpienia (Auffahrt).

Szwajcarzy mają w zwyczaju dziękować swoim rodzicielkom z okazji Dnia Matki. Jednak nie mamy tu określonej konkretnej daty, a raczej nie zawsze wypada ta uroczystość w ten sam dzień maja. Każdego roku to święto przypada bowiem w drugą niedzielę maja, tak więc jest to święto ruchome. W tym roku obchodziliśmy je 13. maja. Podobnie sprawa ma się z Dniem Ojca, który zapisany jest w kalendarzu w pierwszą niedzielę czerwca. Jako że niedziele są dniami spokoju (niem. Ruhetag) i większość instytucji jest tego dnia nieczynna, można powiedzieć, że jest to w obu przypadkach niepisany dzień wolny.


Wróćmy jednak do świętowania w maju, bowiem 20 dnia miesiąca czeka nas kolejny dzień wolny. Spowodowany ponownie świętem kościelnym – Zielone Świątki (Pfingsten). W wielu kantonach dniem wolnym jest także poniedziałek tuż po tym święcie. Na tym maj się nie kończy, gdyż w tym roku wypada w nim także Boże Ciało (31. maja), które w kilku kantonach, w tym również zamieszkanym przeze mnie, jest świętem oznaczonym kolorem czerwonym.

W czerwcu poza świętem okazjonalnym, Dniem Ojca, Szwajcaria nie ma zbyt dużo powodów do świętowania. Święta pojawiają się jedynie regionalnie i upamiętają bitwy rozgrywające się na danym terenie lub są świętami religijnymi. Przykładem może być Dzień Niepodległości Jury (jeden z kantonów). Innym świętem występującym głównie w kantonach Graubünden i Luzern jest St. Peter und Paul (Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła), a miejscowość Biel organizuje swój lokalny fest połączony z olbrzymim targowiskiem o nazwie Braderie.























Obchody Braderie w Biel

Lipiec to miesiąc szwajcarskich wakacji. Gdzieniegdzie organizowane są wtedy imprezy okolicznościowe dla dzieci i młodzieży. Dni ustawowo wolnych od pracy w tym miesiącu nie ma, lecz większość rodzin wyjeżdża wtedy na ferie*.

*W Szwajcarii wszystkie dni wolne od pracy czy szkoły nazywa się feriami (niem. Ferien). Nieważne czy oznaczają one ferie zimowe, sportowe, wakacje czy urlop w pracy. 

Sierpień rozpoczyna się najważniejszym świętem w Szwajcarii. Pierwszego sierpnia Szwajcarzy obchodzą swoje święto narodowe. Na ulicach pojawiają się flagi narodowe i regionalne. Prawie każda większa miejscowość organizuje tradycyjne festy z lokalną muzyką i jedzeniem. W nocy odbywają się z kolei pokazy fajerwerków i/lub palenie ogniska. W wielu kantonach do pracy nie idzie się również 15. sierpnia podczas Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Mariä Himmelfahrt).

























We wrześniu i październiku na próżno szukać w kalendarzu oznaczonych na czerwono dni. Chyba, że są to drobne święta, które obejmują dzień wolny dla konkretnej miejscowości/gminy. 31. października niektórzy Szwajcarzy bawią się jednak w przebieranki podczas Halloween.

Pierwszy listopada, czyli Wszystkich Świętych (Allerheiligen) jest dość mocno celebrowany w Polsce. Szwajcaria określa jednak ten dzień jako „wydarzenie”, co oznacza, że ludzie mają świadomość istnienia takiego dnia, lecz nie w każdym kantonie jest to dzień wolny.

























Następnym powodem do oderwania się od pracy są dopiero Święta Bożego Narodzenia. Standardowo w dzień Wigilii skracane są godziny otwarcia sklepów i pozostałych instytucji. W kantonie Glarus również ten dzień jest uznany za wolny. Bez żadnych wątpliwości świętować można w całej Szwajcarii jeszcze 25. grudnia. Pozostanie w domu 26. grudnia jest już uwarunkowane regionalnie. Takim sposobem dochodzimy do końca roku i Sylwestra, który jest dniem wolnym jedynie w kantonie Glarus. Pozostałe regiony zazwyczaj skracają godziny otwarcia.


Naturalnie wypowiadając się o dniach wolnych od pracy, nie mam tutaj na myśli pracowników służby publicznej, typu służba zdrowia, straż pożarna czy policja. W każdy dzień otwarte są także zajazdy na autostradach, gdzie w razie konieczności można zrobić zakupy. 

W moim wpisie pominęłam kilka uroczystości, które w Polsce są bardzo znane, więc śpieszę wyjaśnić. Dzień Dziadków (wspólne święto babci i dziadka) Szwajcaria obchodzi dopiero od 2016 roku i jest ono jak do tej pory raczej niszowe. Ustanowiono dla niego datę (podobnie jak w przypadku Dnia Matki i Ojca) na drugą niedzielę marca. 8. marca z kolei kojarzy się Polakom z Dniem Kobiet. W Szwajcarii ma się (mniejszą lub większą) świadomość, że jest to Internacjonalny Dzień Kobiet, ale odnoszę wrażenie, że specjalnie się go nie celebruje. Z mojego punktu widzenia jest to raczej pretekst do spotkania z przyjaciółkami czy siostrami. Nigdy nie otrzymałam tutaj życzeń z tej okazji od mężczyzn. O okolicznościach typu: Dzień Mężczyzny czy Dzień Chłopaka w Szwajcarii nie ma nawet mowy. Na próżno szukać w szwajcarskim kalendarzu Dnia Nauczyciela. Powracając na moment do Wielkanocnego Poniedziałku: w ten dzień nikt nie poleje nas wodą.

Czy Szwajcaria według Was ma dużo dni wolnych od pracy? Jak wygląda sytuacja w Waszych krajach?

niedziela, 28 maja 2017

Co powinien wiedzieć turysta, wyjeżdżający do Szwajcarii

Szwajcarię poznałam już bardzo dobrze. Na początku spoglądałam na nią okiem turysty, później mieszkańca. Kraj znany z serów i zegarków jest często utożsamiany z gospodarczą utopią, ale też jako coś zupełnie nieosiągalnego. Wśród Polaków jest to częściej kierunek emigracyjny niż turystyczny. Przyczyną są zazwyczaj finanse...

Co musicie wiedzieć o Szwajcarii, decydując się na turystyczny wyjazd do tego kraju? Dowiecie się z tego postu!

Dokumenty
Szwajcaria nie należy do Unii (całe szczęście!), jednak by wjechać na jej terytorium wystarczy mieć przy sobie dowód osobisty. Jeśli nie masz przy sobie dowodu, możesz okazać paszport. Jedno z dwóch wystarczy. Ja do tej pory okazuję na granicy polski dowód osobisty i nigdy nie wystąpiły z tym żadne problemy. Podczas przejazdu przez granicę możesz zostać poddany kontroli czy też krótkiej rozmowie na temat celu przybycia i wwożonych towarów. Jeśli na granicy nie stoi celnik, nie musisz się zatrzymywać i obwieszczać swojego przyjazdu ;)




Winieta na autostrady
Bilety lotnicze są zazwyczaj drogie, a Tobie nie przeszkadza pokonanie ponad 1000-kilometrowej drogi w aucie? Podróż samochodem po Szwajcarii ma jednak swoje wady. Nawet będąc turystą, musisz zaopatrzyć się w roczną winietę, jeśli masz zamiar jeździć autostradami. Czy da się poruszać po kraju omijając je? Zaryzykuję stwierdzenie, że się da, jednak nie będzie to ani trochę przyjemne. Z pewnością pokonanie trasy z punktu A do B będzie trwać trzy razy dłużej, a autostrady znajdują się na każdym kroku. Koszt? Dość wysoki: 40 fr. Niestety nie ma możliwości wykupienia winiety turystycznej, która byłaby ważna przez krótszy czasu. Nawet jeśli jedynie przejeżdżasz przez Szwajcarię do Włoch, to i tak jej potrzebujesz. Istotnym faktem jest również to, że winieta jest ważna na konkretny rok np. rok 2017, a nie na okres roku od momentu zakupu. Nawet jeśli kupujesz winietę w listopadzie 2017 roku, to musisz zapłacić za nią pełną kwotę, a na rok 2018 kupić kolejną.




Miejsca parkingowe
Poruszając się po Szwajcarii samochodem z pewnością pojawi się temat parkowania. W centrach miast i w aglomeracjach (typu Zurych) jest to niełatwy do zgryzienia orzech. Znalezienie miejsca często graniczy z cudem. Sama wielokrotnie krążyłam po okolicy w poszukiwaniu jakiegokolwiek skrawka asfaltu, gdzie mogłabym zostawić auto. Oczywiście miejsca parkingowe są w Szwajcarii płatne. Opłaty pobierane są również za parkowanie w większości centrów handlowych. Koszty zaczynają się mniej więcej od 1 fr. za godzinę postoju. Górną granicę wyznacza lotnisko w Zurychu, gdzie za 15 minut zapłacić należy 2 fr. Z wyższą taryfą jeszcze się nie spotkałam. Zwróć uwagę na kolor linii, na których zostawiasz samochód. Strefy z białymi liniami to miejsca, gdzie możesz zostawić auto bez ograniczenia czasowego (najczęściej po uiszczeniu opłaty). Linie niebieskie oznaczają strefę, w której możesz zaparkować na maksymalnie godzinę. Koniecznie należy wtedy ustawić niebieski zegar z godziną przyjazdu za przednią szybą.




Publiczne toalety
Im większe miasto, tym łatwiej jest je oczywiście znaleźć. Bezpłatne toalety spotkasz zawsze w centrach handlowych. Na dworcach, autostradach itp. ta potrzeba będzie już kosztować Cię najczęściej około 1 fr. Polecić mogę w tej kategorii stronę http://www.wc-guide.ch/#, która pokazuje wszystkie toalety w Szwajcarii.

Darmowy internet
Darmowe wi-fi znajdziesz w większych miastach na każdym kroku. Chyba nigdy nie zdarzyło mi się mieć problemu z połączeniem się z darmowym internetem na terytorium Szwajcarii. Ostatnio odkryłam nawet wi-fi w markecie budowlanym, który oferuje połączenie dla klientów. Warunkiem jest najczęściej podanie swojego numeru telefonu, na który przyjdzie sms z kodem aktywującym. W zależności od miejsca może się zdarzyć, że darmowy internet będzie Ci służyć przez godzinę lub bez ograniczeń czasowych.




Ubezpieczenie turystyczne
Przed wyjazdem do Szwajcarii koniecznie wykup sobie ubezpieczenie turystyczne, które zagwarantuje Ci zwrot ewentualnych kosztów leczenia, gdyby coś Ci się przydarzyło. Przyjeżdżając jako turysta w razie problemów zdrowotnych masz tylko jedną możliwość: udać się do szpitala. By jednak zostać w szpitalu przyjętym, należy zapłacić wpisowe w wysokości 1000 fr., co jest już ogromną sumą. Do tej kwoty doliczyć trzeba także koszt samej wizyty, leczenia i ewentualnych leków, co ostatecznie może zamienić wakacje w piekło na ziemi. Ubezpieczenie turystyczne zwraca większą część kosztów, z czego miałam okazję skorzystać i mogę śmiało powiedzieć, że to działa. Swoją drogą, jeśli chcielibyście posłuchać opowieści o moich przygodach ze szwajcarskim systemem lecznictwa, dajcie znać w komentarzach.

Fontanny z wodą pitną
Ten element szwajcarskiego krajobrazu spotkasz na każdym kroku. Wszelkie murowane fontanny stoją na większości ścieżek turystycznych i w miastach. Zaopatrzyć można się z nich w wodę prosto ze szwajcarskich gór. Wielokrotnie ratowały nam one skórę podczas pieszych wędrówek. Jest to też bardzo praktyczna opcja. Nie trzeba nosić ze sobą całego zapasu wody, bo gdy skończy się pić napełnioną butelkę, z pewnością pojawi się kolejna fontanna.




Cudzoziemcy
Możesz być pewny, że w czasie swojego pobytu spotkasz ludzi każdej możliwej rasy i narodowości. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że na palcach jednej ręki policzysz napotkanych Szwajcarów czystej krwi. Oficjalne źródła podają, że ilość obcokrajowców mieszkających na terenie kraju to 24% ludności. Te same źródła zaliczają jednak osoby ze szwajcarskim paszportem (czyt. osoby żyjące w CH od 20 lat, ale nieurodzone w tym kraju, które nadal porozumiewają się z rodzinami we własnym języku) do grona Szwajcarów, z czym ja osobiście się nie zgadzam. W praktyce obcokrajowcy są wszędzie, a idąc głównymi ulicami Zurychu usłyszysz dziesiątki różnych języków, z czego najmniej osób posługuje się niemieckim...




Rozmowy
Bądź przygotowany, że nie wszędzie dogadasz się w języku, który znasz. Wydawałoby się, że znając język niemiecki, powinno się porozumieć na każdej płaszczyźnie życia (ja tak myślałam!), a tu niespodzianka! W Szwajcarii istnieją 4 języki urzędowe: w zależności od regionu jest to język niemiecki, francuski, włoski i retoromański, a i ten podział jest czysto teoretyczny. W rzeczywistości bowiem Szwajcarzy używają szwajcarskiego dialektu, który jest różny w każdym kantonie i często dochodzi do sytuacji niczym w Wieży Babel, w której Szwajcar nie rozumie Szwajcara. Wyjeżdżając do kantonu Ticino, bardzo rzadko udało nam się spotkać kogoś, kto rozmawia po niemiecku. A jak to jest z językiem angielskim? Bardzo różnie. W szkole wybiera się naukę języka angielskiego lub francuskiego, więc jeśli trafisz akurat na osobę, która uczyła się francuskiego, to się nie dogadasz. W miejscach turystycznych zazwyczaj wymaga się znajomości tegoż języka, ale jest on równie chętnie widziany jak porozumiewanie się w języku mandaryńskim. Jako ciekawostkę mogę zaznaczyć, że w moim miejscu pracy jestem jedyną osobą, która włada podstawami angielskiego.




Drożyzna
Dla potencjalnego turysty Szwajcaria jest bardzo droga. Koniec kropka. Nie będziemy wchodzić tu w dywagacje w kwestii: wynagrodzenie a koszty i jakość życia. Zwykły Kowalski staje przed wyborem kupna niezbędnych na wakacjach przedmiotów i widzi ceny:

chleb (najtańszy) – 1,20 fr
bułka – 0,85 fr za 1 szt.
jabłko Gala – 3,60 fr za 1 kg
czekolada Cailler – 1,80 fr za 100 g
czekolada Lindt – 2,40 fr za 100 g
chips Zweifel – 3,95 fr za 175 g
gotowa sałatka z makaronem i szynką – 2,60 fr za 300 g
woda Evian – 6,30 fr za 6 x 1,5 l

przykładowe menu restauracyjne: sałatka + spaghetti – 15 fr.
przykładowe menu obiadowe: frytki, cordon bleu, marchewka z groszkiem – 15,80 fr
Big Mac (Mc Donalds) – 6,50 fr (tylko bułka)
kawa w kawiarni – 4 – 8 fr.


Czy byliście już w Szwajcarii? A może planujecie wybrać się w tym kierunku?

wtorek, 18 kwietnia 2017

10 miejsc w Szwajcarii, które warto zobaczyć!

Dzisiejszy post stanowi krótkie podsumowanie moich podróży po Szwajcarii. Jest to zupełnie subiektywna lista miejsc, które warto zobaczyć podczas pobytu w tym kraju lub przejeżdżając przez niego. Owe atrakcje podzieliłam na dwie grupy. W pierwszej z nich znajdują się miejsca, do których wstęp jest odpłatny, druga część to darmowe atrakcje.

Co warto zobaczyć w Szwajcarii?

-> Rheinfall
Atrakcja dla każdego


Wszystkie osoby, które znam, zgodnie potwierdzają, że Rheinfall to atrakcja, którą widzieli już wielokrotnie i pierwsze miejsce, które pokazują rodzinie, gdy ta przyjeżdża z wizytą. Sama widziałam już Rheinfall kilka razy i widoki są naprawdę świetne. Wodospad na Renie, bo o nim mowa, jest największym pod względem przepływu wody wodospadem w Europie. Poza główną atrakcją na tym terenie można zwiedzić również zamek Laufen z muzealną wystawą (wejście w cenie biletu), a także przepłynąć statkiem na sam środek wodospadu, gdzie znajduje się punkt widokowy (rejs jest dodatkowo płatny). Na miejscu posilić można się w licznych restauracjach. Atrakcjami dla najmłodszych są place zabaw.

Miejsce otwarte: 365 dni w roku
Godziny otwarcia: w zależności od pory roku
Koszt biletu: dorośli – 5 fr, dzieci (6-16 lat) – 3 fr.


-> Jungfrau
Atrakcja dla miłośników gór


Przyznaję, że na samym szczycie Jungfrau jeszcze nie byłam, ale odkąd tylko zamieszkałam w Szwajcarii jest to moje marzenie. Póki co wędrowaliśmy jedynie u podnóża góry, docierając do linii wiecznego śniegu. Nawet w niższych partiach gór widoki są nieziemskie, więc domyślam się, jak pięknie musi być na szczycie Jungfrau. Do tego miejsca prowadzi najwyżej położona w Europie kolejka zębata, a szczyt znajduje się na liście dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Na szczycie Jungfrau znaleźć można mnóstwo atrakcji, takich jak np.: platforma widokowa Sphinx czy pałac lodowy.


Miejsce otwarte: 365 dni w roku
Koszt biletu: ustalany jest indywidualnie w zależności od wieku pasażera, daty wjazdu i miejsca rozpoczęcia podróży. Wyruszając z najniżej położonego punktu trzeba liczyć się z kwotą ponad 150 fr. za osobę.


-> Zoo Zürich
Rozrywka rodzinna



Oczywiście znajdą się głosy mówiące, że zoo w Zurychu jest przereklamowane i niewarte uwagi. Moim zdaniem jest to jednak najlepsze zoo w Szwajcarii, gdzie gołym okiem widać, jak bardzo dba się tam o zwierzęta. Co chwilę powstają nowe, większe areały, a zoo powiększa tym samym swoją powierzchnię, która już dziś do małych nie należy. W ostatnim czasie powstał ogromny wybieg dla słoni, a słynna Masoala (sztuczny las tropikalny) stała się miejscem życia wielu gadów i gatunków małp, które kamuflują się w otoczeniu egzotycznych roślin.


Miejsce otwarte: 365 dni w roku
Godziny otwarcia: w zależności od pory roku
Koszt biletu: dorośli (od 25 r.ż) – 26 fr, młodzież (16 – 24 lat) – 19 fr, dzieci (6 – 15) – 13 fr.


-> Aareschlucht
Dla ceniących uroki natury


Wąwóz Aareschlucht to wąwóz położony w miejscowości Meiringen, wydrążony przez rzekę Aare. Jego długość to 1,4 km. Turyści mogą przemieszczać się wzdłuż niego na specjalnie przygotowanej kładce, której szerokość dochodzi do 200 m, momentami jednak sięga zaledwie 1 m. Ciekawe wydrążenia w skałach i efekty pracy samej natury czynią to miejsce godnym uwagi. W tym samym miasteczku niedaleko wąwozu znajduje się również muzeum Sherlocka Holmesa oraz wodospad, do którego prowadzi kolejka.


Miejsce otwarte: sezonowo; dzień otwarcia – 14.04.2017, dzień zamknięcia – 1.11.2017
Godziny otwarcia: 8:30 – 17:30 (w lipcu i sierpniu do 18:30)
Koszt biletu: dorośli - 8,50 fr, dzieci (6 – 16 lat) – 5 fr


-> Biblioteka w St. Gallen
Dla osób, która chcą poczuć się wyjątkowo


Najstarsza biblioteka w Szwajcarii z pewnością robi wrażenie! Tomy opasłych tomów ksiąg liczących setki lat są na wyciągniecie ręki. Główna sala utrzymana jest w barokowym stylu. Sufit pokrywa przepiękne malowidło, a całość wygląda, jak gdyby wkroczyło się do biblioteki rodem z magicznej szkoły Hogwardu. Oko w oko stanąć można tam również z mumią. Niestety w bibliotece panuje absolutny zakaz robienia zdjęć, dlatego powyższa fotografia pochodzi z oficjalnej strony internetowej. Przed wejściem założyć należy specjalne kapcie, które zabezpieczają podłogę przed zniszczeniem. Cała atmosfera tego miejsca pozwala poczuć się wyjątkowo.

Godziny otwarcia: 10:00 – 17:00
Koszt biletu: dorośli – 12 fr, uczniowie i studenci – 9 fr.


-> Zamki w Bellinzonie
Dla wielbicieli fortec


Jeśli ktoś chętnie wybiera się na spacery po zamkach, to z pewnością odnajdzie się w Bellinzonie, gdzie znajdują się trzy obiekty tego typu: Castelgrande, Montebello i Sasso Corbaro. Wstęp na sam teren zamków jest bezpłatny. Opłaty występują jedynie, gdy chce się zobaczyć muzealne eksponaty. Kamienne zamki otoczone murami obronnymi pozwalają cofnąć się w czasie i natchnąć odrobiną historii. Pięknym dodatkiem do całości są malownicze widoki na szwajcarskie góry.



Godziny otwarcia: teren zamku Castelgrande – 9:00 – 22:00
Montebello – 10:00 – 18:00
Sasso Corbaro – 10:00 – 18:00 (zamknięte w poniedziałki)


-> Miasteczko Einsiedeln
By poczuć szwajcarski klimat


To chyba najbardziej subiektywna opinia w tym zestawieniu. Kocham to miasto! Ma dla mnie w sobie coś tak pozytywnego i uroczego, że nie można się w nim nie zakochać. Być może nie obfituje ono w niezliczoną liczbę atrakcji, ale samo w sobie jest piękne. W Einsiedeln zobaczyć można klasztor, a w nim Czarną Madonnę, kompleks skoczni narciarskich, a także typowe szwajcarskie zabudowania. Dla wielbicieli sportów zimowych znajduje się wyciąg narciarski.


-> Kanton Ticino (Tessin)
Gdy chcesz poczuć powiew ciepłego wiatru



Jeśli miałabym wybrać mój ulubiony region Szwajcarii, to w pierwszej kolejności wspomniałabym o kantonie Ticino. Graniczące z Włochami szwajcarskie województwo jest najcieplejszym obszarem w kraju, gdzie bez wyjeżdżania za granicę można poczuć włoski klimat. Językiem, którym posługuje się ludność, zamieszkująca Ticino, jest język włoski, a w dodatku natrafić można tam na niespotykane widoki.


-> Bern, Berno
Dla tych, którzy są ciekawi jak wygląda nie-stolica


Nie sposób nie wspomnieć w tym zestawieniu o mieście, uważanym za stolicę Szwajcarii. W mieście znajduje się wiele darmowych atrakcji turystycznych. Godna uwagi jest niewątpliwe sama starówka, na której zatrzymać można się przy Zytglogge (wieży z zegarem). Przez Berno przepływa rzeka Aare, która charakteryzuje się swoim oryginalnym kolorem i jest ciekawym obiektem do fotografowania. Jest to także miasto fontann. Berno ma wiele do zaoferowania.


-> Taubenlochschlucht
Dobre miejsce na spacery



Kolejny wąwóz na mojej liście jest bezpłatną atrakcją, której nie można ominąć. Szczególnie pięknie prezentuje się jesienią i wiosną, ale w pozostałe pory roku również można go odwiedzić. Kojący szum wody towarzyszy przy pokonywaniu kolejnych metrów tunelu. Po raz kolejny cudowne widoki, które wyszły spod ręki Matki Natury. W okolicy wąwozu znajduje się również park ze zwierzętami.


Jeśli byłyście w Szwajcarii i widziałyście jakieś ciekawe miejsca, koniecznie dajcie znać w komentarzu, bym mogła zaktualizować tę listę!

Która atrakcja wydaje Wam się najciekawsza?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...