czwartek, 18 lipca 2019

Czy warto przyjechać do Szwajcarii?

Hej wszystkim!

Dzisiejszy wpis nie będzie zawierał zbyt dużo treści, ale chciałabym poinformować Was o pewnej ważnej dla mnie rzeczy. Moja nieobecność na Bloggerze może się nieco przeciągnąć, a wszystko to z powodu najbardziej zapracowanego lata w moim życiu. Gdy już pojawia się jakaś chwila wytchnienia zamiast siadać do pisania, wybieram możliwość wyjazdu i odkrycia kolejnego wyjątkowego miejsca. Jeśli jednak tęsknicie za wpisami, a w szczególności lubicie tematykę podróżniczą, z ogromną radością chciałabym odesłać Was do niedawno powstałej stronki, w której skupiam się na turystycznej odsłonie Szwajcarii. Stronę zdecydowałam się upublicznić już teraz, byście podczas mojej nieobecności mogli zapoznać się z tamtymi wpisami. Do tej pory przygotowałam wpisy o kantonie Glarus, połowicznie także o Schaffhausen. Reszta będzie się pojawiać cyklicznie. W zapasach mam jeszcze kilka wpisów, które wymagają jedynie drobnej korekty. Mam ogromną nadzieję, że ta tematyka przypadnie Wam do gustu i będziecie równie często zaglądać na tę stronkę.


Jeśli chcecie być na bieżąco z wpisami pojawiającymi się na nowej stronie, możecie dodać jej adres do obserwowanych blogów. Wystarczy wejść w Listę czytelniczą, kliknąć w znajdujący się po prawej stronie symbol ołówka przy napisie Blogi, które obserwuję, a następnie przycisk Dodaj. W tym miejscu można wkleić skopiowany link do strony i potwierdzić wybór. Później możecie tylko cieszyć się wyjątkowością Szwajcarii.

By ten wpis nie był taki nudny, wstawiam mały przedsmak, jakim są kadry z naszych ostatnich wyjazdów:































Pozdrawiam Was gorąco!

sobota, 6 lipca 2019

Instagramowy Mix Zdjęć: czerwiec 2019

Witajcie kochani!

Odzywam się do Was po całkiem długiej przerwie. Ostatni wpis na blogu pojawił się ponad tydzień temu, lecz moja nieobecność tutaj trwa już nieco dłużej. Czerwiec był dla mnie czasem absolutnego relaksu i nic nie zapowiadało, że nagle ta sytuacja tak diametralnie się zmieni. Jeszcze wyjeżdżając na urlop, miałam przygotowane wpisy na czas mojej nieobecności, a po powrocie planowałam powrócić do „normalności” i systematycznych wpisów. Po drodze zdarzyło się jednak mnóstwo niespodziewanych zwrotów akcji i ostatecznie dopiero dziś przysiadłam do komputera. Nie jest to jednak równoznaczne z powrotem wpisów, ponieważ już dziś wiem, że mój napięty grafik nie pozwoli mi na zajmowanie się niczym innym jak tylko obowiązkami. Standardowo chciałabym jednak podsumować ubiegły miesiąc i uraczyć Was skromnym mixem zdjęć.

Jak już wspomniałam, czerwiec był dla mnie czasem wypoczynku. Miałam wtedy bardzo mało pracy, a że w przyrodzie nic nie ginie, to teraz muszę za to odpokutować. Czerwcowa pogoda przyniosła pierwsze gorące promienie słońca, ale też okropne ulewy, które utrzymywały się przez kilka dni. Ta sytuacja spowodowała, że staraliśmy się wykorzystać każdą pogodną chwilę. W końcu nacieszyć mogliśmy się truskawkami zrywanymi wprost z grządki, a ja doglądałam moich balkonowych roślinek, które powoli budziły się do życia. Czerwiec wiązał się także z moim urlopem, który spędziłam w Polsce. Nie mogę jednak stwierdzić, że był to najlepszy wyjazd, jaki mogłam sobie wymarzyć, ale ten temat może jeszcze kiedyś powróci.

W czerwcu na blogu pojawiło się 8 wpisów, z których największym zainteresowaniem cieszył się ponownie Projekt Denko (LINK). W ogólnych statystykach wybija się jednak wpis o 10 najchętniej odwiedzanych atrakcjach w Szwajcarii (LINK). Ogólna liczba wyświetleń w tym miesiącu przekroczyła 350 tys., a zdeklarowanych obserwatorów bloga jest obecnie 320. 


Nie ma to jak t-shirt, który doskonale odwzorowuje uczucia konkretnego dnia ;) Przy okazji przedstawienie małej nowości, na którą się skusiłam. Jest nią bąbelkowa maseczka z Beauty Glam.


Nie tylko na Instagramie, ale także na blogu podzieliłam się z Wami torcikiem cytrynowym. Jeśli ktoś lubi takie kwaskowe smaki, to zdecydowanie powinien zabrać się za zrobienie tej pyszności. Torcik ten wyróżnia przede wszystkim to, że nie jest wypełniony masą, lecz puszystym musem (LINK).


Kolejne zdjęcie prezentuje jeden z piękniejszych szwajcarskich zamków, który leży w kantonie Solothurn. Zamek Waldegg udało nam się odwiedzić w maju przy rewelacyjnej pogodzie i byliśmy zachwyceni jego formą oraz cudownym ogrodem zamkowym.



Majowy projekt Denko, o którym wspominałam już w dzisiejszym wpisie, zawierał sporo różnorodnych kosmetyków, skąd pewnie tak duże zainteresowanie z Waszej strony. Jeśli ktoś jeszcze tam nie zaglądał, to z przyjemnością odsyłam – LINK.


Uroczy zakątek, który podbił moje serce. I pomyśleć, że takie cudo dostępne jest zaledwie kilka minut od głównej drogi. Klimatyczna kapliczka w skale i mały kościółek utworzone zostały tuż przy małym wąwozie. 


Sezon na truskawki rozpoczęty! Od dawna czekałam na możliwość wskoczenia na pole i zebrania truskawek wprost z krzaczka. Kto nigdy nie zdobył owoców w ten sposób, ten wiele stracił.













Sezonowe owoce najlepiej wykorzystać do ciasta. W tegoroczne lato już kilkukrotnie na moim stole pojawił się ucieraniec z jagodami i kruszonką. Prosty i zarazem pyszny deser.
 

Przez markę Yves Rocher zostałam wybrana do przetestowania ich kremu nawilżającego. Ta przesyłka była dla mnie dość sporym, aczkolwiek miłym zaskoczeniem. Już od dawna nie miałam kontaktu z YR, więc chętnie powrócę do ich kosmetyków.


Kolejny miejski kadr pochodzi z miejscowości Solothurn, która jest prawdziwą skarbnicą barokowych zabytków. W tle z tyłu pięknie prezentuje się kościół wraz z wieżą widokową, obok której nie mogliśmy przejść obojętnie.


Sałatka z makaronem i warzywkami pokrojonymi w kosteczkę to dobry pomysł na szybkie drugie śniadanie i stworzenie na szybko „czegoś z niczego”.


Urlop zawsze rozpoczyna się w ten sam sposób: pakowanie czas zacząć!


A w domu czekał na mnie nowy domownik – Maciuś. 


Uwielbiam ten swojski klimat! W takim miejscu mogłabym spędzić życie.


Na wakacje zabrałam ze sobą książkę Sekrety sióstr. Był to prezent od mojej siostry, który poniekąd doskonale wpisał się w naszą siostrzaną relację.


W drodze nad morze wstąpiliśmy do restauracji Kociewskie Jadło, gdzie przeprowadzane były Kuchenne Rewolucje. Muszę powiedzieć, że byłam bardzo przyjemnie zaskoczona, a sam lokal mogę z czystym sercem polecić. Jedzenie było przepyszne!

Będąc w Gdańsku, nie mogliśmy odpuścić sobie zwiedzania Twierdzy Wisłoujście, która prezentuje się niezwykle oryginalnie. Spędziliśmy w niej ponad godzinę, wysłuchując historii przedstawionej przez przewodnika. Kolejne warte uwagi miejsce!



Na naszej liście must see był także półwysep Westerplatte i zagłębienie się w historię tego miejsca.


Niestety pobyt nad polskim morzem nie był idealny. Gdy w pozostałych częściach Polski wszyscy rozpaczali z powodu opałów, w Gdańsku padał deszcz. Wykluczało to zatem leżenie plackiem na plaży (choć to i tak byłoby niemożliwe). Kilkugodzinne opady wyłączały nas jednak ze zwiedzania miasta.


Niezależnie od pogody mamy jednak lato, więc warto się tym cieszyć i wprowadzać letnią atmosferę w różne sfery życia. W mojej łazience królują obecnie dwa kosmetyki: żel Elkos Paradies Vogel i pianka pod prysznic Hawaiian Dream od Balea.


Nasz urlop w dużej mierze skupiał się na zaspokajaniu potrzeb podniebienia. Korzystaliśmy, ile tylko się dało, z dobrodziejstw polskiej kuchni. Ciekawe menu zaproponowano nam także w karczmie Pobite Gary.

Starówka w Gdańsku prezentuje się absolutnie obłędnie. Byliśmy zachwyceni architekturą i ciekawymi atrakcjami, które spotkać można było na każdym kroku. Gołym okiem widać było, że nie tylko my tak uważamy, bo ilość turystów krążących po ulicach była zatrważająca.


Nie odpuściliśmy sobie także zwiedzania słynnego Żurawia, statku Sołdek czy Muzeum Morskiego. Ani przez moment nie poczuliśmy się zawiedzeni i wręcz nie mogliśmy opuścić tych miejsc, z zainteresowaniem oglądając wystawy.



Po pobycie w Gdańsku powróciłam jeszcze na chwilę do rodzinnego miasta, gdzie ponownie mogłam zregenerować baterie i wygrzać się w słońcu z książką w ręku, podjadając świeże owoce.


A jak Wy spędziliście czerwiec? Skorzystaliście już z urlopu i pięknej pogody?

wtorek, 25 czerwca 2019

Coś pysznego #59 - Torcik z musem cytrynowym

Torcik bez okazji? Dlaczego nie! W tym roku odmówiłam sobie stworzenia tortu na własne urodziny, więc nadrobić mogę to, wykonując taki rodzaj ciasta wielokrotnie w ciągu roku. Od dawna miałam chęć na ciasto cytrynowe, lecz jego tradycyjna forma nieco mi się znudziła. Tym samym sięgnęłam po wyżyny i przygotowałam torcik, którego główna część składa się z musu cytrynowego. Ciacho jest bardzo puszyste i z pewnością wpasuje się w gusta tych, którzy lubią lekko kwaskowe, cytrynowe smaki.


Składniki:

4 jajka
150 g cukru pudru
45 g kakao

115 g masła
1 szklanka cukru
sok z cytryny
4 jajka
skórka z cytryny
1 szklanka śmietany kremówki

Wykonanie:

Żółtka z 4 jajek utrzeć z cukrem pudrem na jasną i gęstą pianę. Dodać przesiane kakao i zmiksować.
W osobnym naczyniu ubić białka. Pianę dodać delikatnie do masy kakaowej i wymieszać łyżką. Powstała masa powinna być puszysta.

Tortownicę (moja miała średnicę 24 cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać do niej ciasto i wyrównać.
Włożyć do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez 30-40 min.
Ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić w formie do wystudzenia.

W małym garnuszku zagotować sok z cytryny (około 0.5 szklanki) z połową szklanki cukru do jego całkowitego rozpuszczenia. Zdjąć z palnika.


Żółtka (4 szt) utrzeć z pozostałą częścią cukru tak, by powstał kogel-mogel. Dodać gorący sok z cytryny, cały czas miksując.
Całość przełożyć z powrotem do garnka i zagotować. Masę mieszać, uważając by się nie przypaliła.
Zagotowaną, gorącą masę przełożyć do misy miksera i zmiksować przez kilkanaście minut. Powinna ona ostygnąć i podwoić swoją objętość.

Miękkie masło pokrojone w małą kosteczkę dodawać po łyżeczce do masy, nie przerywając miksowania. Na koniec dorzucić skórkę z cytryny.

W osobnym naczyniu ubić śmietanę kremówkę, a następnie dodać ją do ubitej masy. Całość wymieszać łyżką. W tym miejscu można spróbować masę i ewentualnie trochę dosłodzić.
Masę przełożyć na upieczony spód i wyrównać.


Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodać około 200 g cukru. Upiec bezę, wykładając blachę piekarnika papierem do pieczenia i rozsmarowując ją na kształt okręgu o średnicy 24 cm.
Torcik udekorować wypieczona beza i schłodzić w lodowce.

Uwaga! Na drugi dzień torcik może być nieco kwaskowy. Później smaki się „przegryzają” i zyskuje pyszny orzeźwiający smak.

A czy Wy lubicie cytrynowe ciasta?

piątek, 21 czerwca 2019

Grand Tour of Switzerland, czyli jak zwiedzić całą Szwajcarię!

Temat dzisiejszego wpisu chciałam podjąć już jakiś czas temu, ale jakoś nie mogłam się do niego zebrać. Opisywana przeze mnie trasa jest dość obszerna, a sam przebieg obejmuje wiele punktów, z których część jest nowością także dla mnie. Wydaje mi się jednak, że ta akcja skierowana do turystów jest niezwykle ciekawa i praktyczna, dlatego z chęcią przybliżę Wam atrakcje, które polecane są przez organizatorów Grand Tour of Switzerland. Z pewnością będzie to pomocne dla osób, które zamierzają odwiedzić Szwajcarię, bądź zaledwie zechcą przez nią przejechać i zatrzymać się po drodze w ciekawym miejscu.

Czym jest Grand Tour of Switzerland?

Grand Tour of Switzerland to nazwa turystycznej akcji, która pozwala turystom na gruntowne poznanie kraju czekolady i zegarków. Rozpoczęła się ona w roku 2015, lecz stała się sławna dopiero od zeszłego roku, kiedy to na ulicach widoczne stały się specjalne znaki, a największe atrakcje zostały oznaczone logiem Grand Tour.


Trasa Grand Tour przebiega przez całą Szwajcarię i stworzona została z myślą o zwiedzających kraj samochodem lub motocyklem. Łącznie wynosi ona 1643 km i prowadzi do 44 najważniejszych zabytków i atrakcji, w tym do 11 miejsc umieszczonych na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Droga kieruje turystę do 51 ciekawych miast i miasteczek oraz pokazuje 22 jeziora. Najwyżej położonym punktem na tej trasie jest słynna przełęcz Furkapass, która dostarcza niezapomnianych wrażeń (LINK), a najniżej – Lago Maggiore (jezioro).

Ten turystyczny szlak samochodowy prowadzi także przez szwajcarskie autostrady, więc należy zaopatrzyć się w winietę. Jej koszt to 40 fr. i jest ważna przez rok. Z naklejką podróżować można wszystkimi drogami bez żadnych dodatkowych opłat. Nie istnieje możliwość zakupu tańszej, „turystycznej” winiety. Niczym na szlakach wędrownych, również na drogach i autostradach pojawiły się brązowe znaki z logo Grand Tour, które wskazują poprawny kierunek. Tym samym z pewnością nie da się zgubić na tej trasie. Zaleca się także poruszanie zgodnie z ruchem wskazówek zegara.


W największych atrakcjach Szwajcarii umieszczone zostały specjalne spoty fotograficzne (Foto-Spot). Są to czerwone ramki w kształcie herbu z napisem Grand Tour oraz nazwą miejsca. Mają one dwie funkcje. Po pierwsze mogą w nich zrobić sobie zdjęcia turyści, a po drugie ze względu na ich umieszczenie można ładnie skadrować zabytek, którego nazwa widnieje na ramce.

Według organizatorów na pokonanie tej trasy wystarczy tydzień (przy zastrzeżeniu, że każdego dnia spędzimy 5 godzin w podróży i będziemy przemieszczać się jedynie do głównych punktów wycieczki). Warto jednak zaznaczyć, że przebiega ona przez 5 alpejskich przełęczy, które nie są otwarte przez cały rok. Stuprocentową pewność możemy mieć jedynie, podróżując w sezonie letnim.


Idąc o krok dalej, Szwajcaria wprowadziła także trasę dla fanów podróżujących pociągami – Grand Train Tour of Switzerland. Jest ona nieco krótsza: 1285 km, a po drodze nie brakuje pięknych panoramicznych widoków. Wzorem dla stworzenia Grand Tour była amerykańska Route 66.

Dokładny opis trasy zobaczyć można na stronie grandtour.myswitzerland.com, która utworzona została w 12 językach. Całość podzielona jest na krótsze odcinki, które pozwalają przedostać się z jednej większej miejscowości do drugiej. Po drodze rozmieszczone są największe atrakcje (Highlights). By mój wpis był kompletny chciałabym przybliżyć Wam polecane dla turystów miejsca. W każdym kolejnym poście (łącznie z dzisiejszym) przedstawię Wam trzy kolejne odcinki trasy z opisem miejsc, które warto tam zobaczyć. Naturalnie znajdziecie także odniesienie do moich relacji, jeśli zamieszczałam takowe na blogu.

Poniżej znajdziecie opis odcinków trasy. Przy pomocy strzałek oznaczyłam główne punkty trasy tzw. Highlights. Pozostałe miejsca są polecane przez organizatorów Grant Tour, lecz zwiększają one długość ogólnej podróży.

Odcinek: Zürich – Appenzell
Metropolia Zürich i historyczne Stare Miasto (LINK). Znanym zabytkiem i symbolem miasta jest Grossmünster – kościół z 1100 r., a jego „małżonką” jest Fraumünster. To miasto jest przykładem połączenia historii i nowoczesności. Do tej drugiej kategorii zaliczyć można nowopowstałą dzielnicę Trendquartier (Zürich West). Dla lubiących muzea obowiązkowym punktem powinno być Muzeum Narodowe (Landesmuseum), przedstawiające historię Szwajcarii. Zürich to miasto wielu muzeów, więc warto zaznajomić się z ich listą.



Zamek Kyburg z historycznym muzeum opowiadającym historię jego istnienia.

Pozwalające na doznania artystyczne miasto Winterthur. Zajrzeć można tam do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Oskara Reinhardta czy Muzeum Fotografii. Znanym miejscem jest także Technorama – interaktywne centrum nauki z 500 stacjami, w których odkryć można tajniki nauki i technologii. Naturalnie nie można pominąć starówki.

Marthalen to mniejsza wioska, która położona jest wśród winnic. Wyróżnia się charakterystycznymi domami zrębowymi o biało-czerwonej barwie. Dla chcących pobyć w towarzystwie natury polecane jest Zentrum Thurauen.



Schaffhausen i spektakl wodny Rheinfall (LINK). Jedną z największych atrakcji Szwajcarii jest wodospad na Renie, który oferuje wspaniałe widoki. Skorzystać można ponadto z tras parku linowego, prowadzącego nad wodospadem. (FOTO-SPOT)



Jedne z piękniejszych i najbardziej wyjątkowych zabudowań znajdują się na starówce w Stein am Rhein. Malunki na ścianach miałam okazję zobaczyć osobiście i ocenić mogę tę starówkę jako najpiękniejszą, jaką widziałam w Szwajcarii.



Nad Jeziorem Bodeńskim zajrzeć można do Muzeum Napoleona, w którym zachowany jest oryginalny wystrój. (FOTO-SPOT)

Historyczne centrum Arbon z zamkiem pośrodku to kolejny punkt dodatkowy na trasie.

Sankt Gallen i jego największa atrakcja, jaką jest kompleks Stiftsbezirk St. Gallen, w którego skład wchodzi barokowa katedra (LINK) i biblioteka, która znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wyjątkowe miejsce, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Poza tym zajrzeć można do Muzeum Sztuki oraz Muzeum Tekstyliów. Ciekawym punktem jest także Czerwony Plac pokryty czerwonym dywanem. (FOTO-SPOT)


W Stein (AR) zwiedzić można serowarnię pokazową (Schaukäserei), gdzie produkowany jest ser Appenzeller. Oczywiście liczyć można na degustację. Obok stoi także Muzeum Folkloru.

Ten odcinek kończy się w wiosce Appenzell, która znana jest ze swojego „wiejskiego” charakteru. W tym miejscu zaspokoić można także swe kubki smakowe, próbując szwajcarskich smaków: piwa z Appenzell, alkoholu Appenzeller Alpenbitter czy wspomnianego wcześniej sera.


Odcinek Appenzell – Sankt Moritz

Przejazd kolejką Säntis-Schwägalp sam w sobie jest imponujący. Prawie tak samo jak spojrzenie na okolice z punktu widokowego, znajdującego się na wysokości 2500 m. (FOTO-SPOT)

Zamek Werdenberg i Muzeum Schlangenhaus położone są w miejscowości Werdenberg i tworzą kompleks opowiadający historię 800 lat rządów na tym terenie.

Będąc już tak blisko warto jest zajrzeć do małego państewka – Liechtenstein i jego stolicy Vaduz.



Trasa prowadząca przez Taminaschlucht doprowadzi do groty źródlanej mieszczącej się w barokowej łaźni, z której korzystali niegdyś królowie.

Przy pomocy Älplibahn podziwiać można wyjątkowe widoki szwajcarskich Alp i zdobyć wiele szczytów. My na przykład wspięliśmy się na Vilan (LINK).



Jednym ze światowej sławy zabytkiem mieszczącym się pomiędzy miejscowościami Schiers i Schuders jest jedyny w swoim rodzaju most łukowy Salginatobelbrücke. W dole rozciąga się wąwóz.


Chur, czyli najstarsze miasto w Szwajcarii, w którym odkryć można Rhätisches Museum. Doceniana jest także sama starówka.

Szwajcarski Grand Canyon znany także jako Ruinaulta to cudowny wąwóz powstały w wyniku cofania się lodowca.



Davos to jeden z bardziej znanych szwajcarskich kurortów (LINK), którey chętnie wybierają nie tylko turyści, ale także mieszkańcy. Jest to przede wszystkim świetna wypadowa na alpejskie szlaki i idealne miejsce do sportów zimowych. (FOTO-SPOT)

Udostępniony do zwiedzania Zamek Tarasp, który kryje w swych wnętrzach sale rycerskie, stare sypialnie i kaplicę zamkową.

Klasztor St. Johann w Münstair to obiekt wpisany na listę UNESCO ze względu na najlepiej zachowane wczesnośredniowieczne freski. Stanowi rzadki przykład architektury z epoki Karolingów.


St. Moritz to kolejny górski kurort nazywany miejscem narodzin alpejskiej turystyki zimowej. W miasteczku znajduje się Muzeum Segantini, które przedstawia życie tego włoskiego artysty. (FOTO-SPOT)

Odcinek St. Moritz – Lugano

Wiadukt, który nazywany jest dziełem sztuki kolei retyckiej (Rhätische Bahn). Spektakularna budowla o długości 63 km położona jest w malowniczym otoczeniu. Od 2008 r. wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najlepszym miejscem do sfotografowania jest mieścina Filisur. (FOTO-SPOT; Pontresina)



Pozostając w temacie kolei państwowych, w miejscowości Bergün odwiedzić można także muzeum kolei Albula, które posiada kolekcję 400 eksponatów z przekroju ostatnich 400 lat.

Viamala-Schlucht to mistyczny wąwóz, którego historia sięga czasów przed Chrystusem. (FOTO-SPOT)

Wioska Zillis znana jest z kościoła św. Marcina (St. Martinskirche), w którego wnętrzu odkryć można sufit pokryty 153 obrazami. Wyjątkowość tego miejsca jest tym większa, że jest to jeden z nielicznych oryginalnych sufitów zachowany w całości.


Ruiny zamku Mesocco we włoskojęzycznym kantonie.

Będąc już w tej części kraju, nie powinno się odpuścić wizyty w Bellinzonie, która nazywana jest miastem zamków (LINK). W tym wyjątkowym mieście stoją trzy twierdze, które wpisane zostały na listę UNESCO. Są to budowle średniowieczne, które od razu wzbudzają zachwyt turystów. Bellinzona to jednak nie tylko zamki, ale po prostu piękne miasteczko o włoskim charakterze. (FOTO-SPOT)


Wybierając się na wędrówkę po okolicznych lasach, dotrzeć można do mostu wiszącego, który jest najdłuższym mostem tybetańskim w Szwajcarii.

Locarno to miejsce, gdzie poczuć można włoski klimat (LINK). Jest to także najcieplejsze miasto w tym kraju. Niedaleko w miejscowości Tenero znajduje się najbardziej charakterystyczny mostek kamienny, który prezentowany jest na większości zdjęć turystów z kantonu Ticino. Ponte dei Salti jest z pewnością godny uwagi.



Pomiędzy Locarno a Lugano znajduje się ciekawe miejsce o nazwie Monte Tamaro. Wyjątkowy punkt widokowy znajduje się w górach. Znanym punktem wycieczek jest także kościół Santa Maria degli Angeli von Mario Botta.

Lugano to miasto palm, które samo w sobie robi wrażenie (LINK). Spacer po starówce z pewnością dostarczy samych pozytywnych odczuć. Poza tym w Lugano zajrzeć można do Galerii Sztuki, Muzeum Hessa czy Szwajcarskiego Muzeum Celnego.


Miejscem, które zachwyci zarówno dzieci jak i dorosłych, jest Szwajcarski Park Miniatur w Melide (LINK), w którym przyjrzeć można się najważniejszym atrakcjom i budynkom w tym kraju. To taka trasa Grand Tour w pomniejszeniu.

Urocze miasteczko Mendrisio z kamiennymi zabudowaniami na starówce to ostatni punkt tego odcinka (LINK). (FOTO-SPOT)


Pozostałe spoty fotograficzne:
Altnau (Bodensee)
Alpstein, Brälisau
Die sieben Churfirsten, Wildhaus (widok na 7 szczytów)
Pizolgipfel
Heidihaus, Maienfeld
San Bernardino
La Punt
Monte San Giorggio, Bissone
Tremola



Pozostałe polecane atrakcje, na które poświęcić trzeba więcej czasu:
Rejsy statkiem po Jeziorach: Bodeńskim i Walen
Schaffhausen, a w nim twierdza Munot, Museum Allerheilligen i historyczne Stare Miasto
Punkt widokowy Ebenalp
Punkt widokowy i park linowy Kronberg
Wędrówka tematyczna: Moor Themenweg Schwägalp
Resort Wellness Bad Ragaz
Schellenursli-Dorf Guarda
Szwajcarski Park Narodowy
Trasa wędrowna Via Spluga
Punkt widokowy Cardada Cimetta (FOTO-SPOT)
Ogród botaniczny, Piazzogna
Ascona (FOTO-SPOT)
Monte Brè

Polecane przeze mnie miejsca na tej trasie:
Do tej listy dodałabym jeszcze Jezioro Zuryskie, które jest moim skromnym zdaniem najładniejsze w Zurychu. Warto obejrzeć je z kilku stron, a może wybrać się drogą wzdłuż niego, by cieszyć się tym pięknym widokiem w podróży (również nocą!).

Na całodniową wycieczkę nadaje się idealnie Zoo Zürich (LINK), które jest świetnie zorganizowane i pełne atrakcji nie tylko dla najmłodszych. Godny uwagi jest zwłaszcza las tropikalny Masoala (LINK).


Piękna jest także okolica Walensee. Przy dobrej pogodzie można się zatrzymać tam na szybką kąpiel czy ekspresowe opalanie.

Do tej listy dorzuciłabym bez wątpienia tamę GoldenEye (LINK), która znana jest z jednej części Jamesa Bonda. Co odważniejsi mogą, śladem mojego męża, skoczyć tam na bungee.

Dajcie znać, co sądzicie o tej akcji i polecanych atrakcjach!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...