Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klosters. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klosters. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 września 2017

Szwajcaria w podróży - Klosters

Mam nadzieję, że lubicie przeglądać moje relacje ze szwajcarskich miast. Muszę przyznać, że z każdym opublikowanym postem z tego cyklu czekam z niecierpliwością na Wasze opinie i często zaskakujecie mnie, opisując rzeczy, które zwróciły Waszą uwagę. Na dziś przygotowałam szybką relację z miasta Klosters, które odwiedziliśmy przelotnie w to lato. Dla mojego męża była to szczególnie sentymentalna podróż, gdyż tam w 2010 r. zaczęła się jego przygoda ze Szwajcarią. Dokładnie w tym miasteczku pracował, a niedaleko niego mieszkał przez pierwszy rok swojego pobytu w tym kraju.

Zapraszam Was na krótki spacer po Klosters!



Miasteczko Klosters znajduje się we wschodniej części kraju, w kantonie Graubünden. Zamieszkuje je około 4 tys. mieszkańców, gdzie część z nich porozumiewa się jeszcze w staroszwajcarskim dialekcie, mówiąc np. bim Chlooschter. Klosters jest nazywane Ferienort, co przetłumaczyć można jako miejscowość wypoczynkową bądź kurort.



Jest ono bardzo chętnie i licznie odwiedzane przez turystów ze względu na bliską obecność gór i szlaków górskich. Dużą wartość mają także przebiegające dookoła miejscowości nartostrady oraz ponad 40 kilometrowe trasy dla biegaczy narciarskich. 



To miasteczko jak i większość regionu Graubünden (z premedytacją używać będę niemieckiego określenia tego kantonu, gdyż spolszczenie Gryzonia jakoś mnie nie przekonuje) kojarzy mi się bardzo z „typową Szwajcarią”. Jeśli myśląc o tym kraju, nasuwają się Wam skojarzenia: górski krajobraz, drewniane domki, produkcja serów i rolnictwo, to właśnie ten obszar reprezentuje owe tradycyjne cechy. W mieście znajduje się mnóstwo hoteli i gasthausów, które kosztują krocie. Cały region jest uznawany za jeden z droższych w Szwajcarii. 

Z miasteczka istnieje bezpośrednie połączenie (za pomocą kolejki górskiej) z górą Gotschnagrat, którą można odwiedzać pomiędzy lipcem a październikiem. Następnym razem z pewnością nie omieszkamy skorzystać z wjazdu, bo widziałam, że widoki są nieziemskie.


Wiele szwajcarskich mieścin proponuje podobne rozwiązania architektoniczne. Na poniższym zdjęciu możecie to zauważyć: brzydki, betonowy most, a za nim przepiękny krajobraz z mnóstwem zieleni. Do mnie osobiście nie przemawia ten styl. Wolałabym zobaczyć w tym miejscu raczej uroczy drewniany mostek...
























Zawsze zwracam uwagę na detale. Obok doniczki ubranej w małe dżinsowe spodnie nie można przejść obojętnie ;)



Do Klosters dotarliśmy w dzień roboczy, więc ruch na ulicach nie był zbyt duży. Wpływ mogła mieć na to również pogoda. Promienie słoneczne prażyły okropnie i o ile jest mi ciężko się opalić, to po godzinnym spacerze byłam już czerwona w kilku miejscach. Wysokość 1200 m robi swoje. Ostre promienie utrudniały również robienie zdjęć, dlatego w tym poście jest ich tak niewiele.




Szwajcarię cenię sobie za wiele rzeczy, z pewnością jedną z nich jest wszechobecna roślinność, którą spotkać można na ulicach.


























Myślę, że powrócimy tam zimą, by zobaczyć inną odsłonę tego uroczego miasta!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...