środa, 24 lipca 2019

Coś pysznego - Ucieraniec z sezonowymi owocami


W ostatnim czasie dostałam kilka pytań o przepisy na konkretne wypieki, które pojawiają się systematycznie na moim Instagramie. Nie jest to jednak moje ulubione miejsce do korespondencji i o wiele lepiej jest mi odesłać kogoś do wpisu na blogu. Tym samym zdecydowałam dziś wstać nieco wcześniej i wyskrobać na szybciutko przepis na ciasto ucierane z owocami, które bardzo często trafia na mój stół w okresie letnim. A przy tym należy do ciast, które zawsze wychodzą!

Ucieraniec z sezonowymi owocami


Składniki:
200 g masła
160 g cukru
szczypta soli
4 jajka
200 g mąki pszennej
40 g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
600 g owoców sezonowych (w tym przypadku borówki)

Składniki na kruszonkę:
150 g mąki pszennej
100 g masła
50 g cukru


Wykonanie:
Przygotować produkty: powinny być w temperaturze pokojowej.
Obie mąki i proszek do pieczenia przesiać do miski.
Utrzeć masło z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodać szczyptę soli.
Wbić jajka (jedno po drugim), cały czas miksując.
Dodać przesiane składniki suche i wymieszać drewnianą łyżką.
Blachę o wymiarach 20 x 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia i wlać do niej ciasto.


Owoce umyć, osuszyć i wyłożyć na wierzch ciasta.
Wyrobić kruszonkę z podanych składników i obsypać nią równomiernie wierzch ciasta.
Piec w temperaturze 175 stopni przez około 45 minut (do suchego patyczka).


A Wy zabieracie się za pieczenie latem?

czwartek, 18 lipca 2019

Czy warto przyjechać do Szwajcarii?

Hej wszystkim!

Dzisiejszy wpis nie będzie zawierał zbyt dużo treści, ale chciałabym poinformować Was o pewnej ważnej dla mnie rzeczy. Moja nieobecność na Bloggerze może się nieco przeciągnąć, a wszystko to z powodu najbardziej zapracowanego lata w moim życiu. Gdy już pojawia się jakaś chwila wytchnienia zamiast siadać do pisania, wybieram możliwość wyjazdu i odkrycia kolejnego wyjątkowego miejsca. Jeśli jednak tęsknicie za wpisami, a w szczególności lubicie tematykę podróżniczą, z ogromną radością chciałabym odesłać Was do niedawno powstałej stronki, w której skupiam się na turystycznej odsłonie Szwajcarii. Stronę zdecydowałam się upublicznić już teraz, byście podczas mojej nieobecności mogli zapoznać się z tamtymi wpisami. Do tej pory przygotowałam wpisy o kantonie Glarus, połowicznie także o Schaffhausen. Reszta będzie się pojawiać cyklicznie. W zapasach mam jeszcze kilka wpisów, które wymagają jedynie drobnej korekty. Mam ogromną nadzieję, że ta tematyka przypadnie Wam do gustu i będziecie równie często zaglądać na tę stronkę.


Jeśli chcecie być na bieżąco z wpisami pojawiającymi się na nowej stronie, możecie dodać jej adres do obserwowanych blogów. Wystarczy wejść w Listę czytelniczą, kliknąć w znajdujący się po prawej stronie symbol ołówka przy napisie Blogi, które obserwuję, a następnie przycisk Dodaj. W tym miejscu można wkleić skopiowany link do strony i potwierdzić wybór. Później możecie tylko cieszyć się wyjątkowością Szwajcarii.

By ten wpis nie był taki nudny, wstawiam mały przedsmak, jakim są kadry z naszych ostatnich wyjazdów:































Pozdrawiam Was gorąco!

sobota, 6 lipca 2019

Instagramowy Mix Zdjęć: czerwiec 2019

Witajcie kochani!

Odzywam się do Was po całkiem długiej przerwie. Ostatni wpis na blogu pojawił się ponad tydzień temu, lecz moja nieobecność tutaj trwa już nieco dłużej. Czerwiec był dla mnie czasem absolutnego relaksu i nic nie zapowiadało, że nagle ta sytuacja tak diametralnie się zmieni. Jeszcze wyjeżdżając na urlop, miałam przygotowane wpisy na czas mojej nieobecności, a po powrocie planowałam powrócić do „normalności” i systematycznych wpisów. Po drodze zdarzyło się jednak mnóstwo niespodziewanych zwrotów akcji i ostatecznie dopiero dziś przysiadłam do komputera. Nie jest to jednak równoznaczne z powrotem wpisów, ponieważ już dziś wiem, że mój napięty grafik nie pozwoli mi na zajmowanie się niczym innym jak tylko obowiązkami. Standardowo chciałabym jednak podsumować ubiegły miesiąc i uraczyć Was skromnym mixem zdjęć.

Jak już wspomniałam, czerwiec był dla mnie czasem wypoczynku. Miałam wtedy bardzo mało pracy, a że w przyrodzie nic nie ginie, to teraz muszę za to odpokutować. Czerwcowa pogoda przyniosła pierwsze gorące promienie słońca, ale też okropne ulewy, które utrzymywały się przez kilka dni. Ta sytuacja spowodowała, że staraliśmy się wykorzystać każdą pogodną chwilę. W końcu nacieszyć mogliśmy się truskawkami zrywanymi wprost z grządki, a ja doglądałam moich balkonowych roślinek, które powoli budziły się do życia. Czerwiec wiązał się także z moim urlopem, który spędziłam w Polsce. Nie mogę jednak stwierdzić, że był to najlepszy wyjazd, jaki mogłam sobie wymarzyć, ale ten temat może jeszcze kiedyś powróci.

W czerwcu na blogu pojawiło się 8 wpisów, z których największym zainteresowaniem cieszył się ponownie Projekt Denko (LINK). W ogólnych statystykach wybija się jednak wpis o 10 najchętniej odwiedzanych atrakcjach w Szwajcarii (LINK). Ogólna liczba wyświetleń w tym miesiącu przekroczyła 350 tys., a zdeklarowanych obserwatorów bloga jest obecnie 320. 


Nie ma to jak t-shirt, który doskonale odwzorowuje uczucia konkretnego dnia ;) Przy okazji przedstawienie małej nowości, na którą się skusiłam. Jest nią bąbelkowa maseczka z Beauty Glam.


Nie tylko na Instagramie, ale także na blogu podzieliłam się z Wami torcikiem cytrynowym. Jeśli ktoś lubi takie kwaskowe smaki, to zdecydowanie powinien zabrać się za zrobienie tej pyszności. Torcik ten wyróżnia przede wszystkim to, że nie jest wypełniony masą, lecz puszystym musem (LINK).


Kolejne zdjęcie prezentuje jeden z piękniejszych szwajcarskich zamków, który leży w kantonie Solothurn. Zamek Waldegg udało nam się odwiedzić w maju przy rewelacyjnej pogodzie i byliśmy zachwyceni jego formą oraz cudownym ogrodem zamkowym.



Majowy projekt Denko, o którym wspominałam już w dzisiejszym wpisie, zawierał sporo różnorodnych kosmetyków, skąd pewnie tak duże zainteresowanie z Waszej strony. Jeśli ktoś jeszcze tam nie zaglądał, to z przyjemnością odsyłam – LINK.


Uroczy zakątek, który podbił moje serce. I pomyśleć, że takie cudo dostępne jest zaledwie kilka minut od głównej drogi. Klimatyczna kapliczka w skale i mały kościółek utworzone zostały tuż przy małym wąwozie. 


Sezon na truskawki rozpoczęty! Od dawna czekałam na możliwość wskoczenia na pole i zebrania truskawek wprost z krzaczka. Kto nigdy nie zdobył owoców w ten sposób, ten wiele stracił.













Sezonowe owoce najlepiej wykorzystać do ciasta. W tegoroczne lato już kilkukrotnie na moim stole pojawił się ucieraniec z jagodami i kruszonką. Prosty i zarazem pyszny deser.
 

Przez markę Yves Rocher zostałam wybrana do przetestowania ich kremu nawilżającego. Ta przesyłka była dla mnie dość sporym, aczkolwiek miłym zaskoczeniem. Już od dawna nie miałam kontaktu z YR, więc chętnie powrócę do ich kosmetyków.


Kolejny miejski kadr pochodzi z miejscowości Solothurn, która jest prawdziwą skarbnicą barokowych zabytków. W tle z tyłu pięknie prezentuje się kościół wraz z wieżą widokową, obok której nie mogliśmy przejść obojętnie.


Sałatka z makaronem i warzywkami pokrojonymi w kosteczkę to dobry pomysł na szybkie drugie śniadanie i stworzenie na szybko „czegoś z niczego”.


Urlop zawsze rozpoczyna się w ten sam sposób: pakowanie czas zacząć!


A w domu czekał na mnie nowy domownik – Maciuś. 


Uwielbiam ten swojski klimat! W takim miejscu mogłabym spędzić życie.


Na wakacje zabrałam ze sobą książkę Sekrety sióstr. Był to prezent od mojej siostry, który poniekąd doskonale wpisał się w naszą siostrzaną relację.


W drodze nad morze wstąpiliśmy do restauracji Kociewskie Jadło, gdzie przeprowadzane były Kuchenne Rewolucje. Muszę powiedzieć, że byłam bardzo przyjemnie zaskoczona, a sam lokal mogę z czystym sercem polecić. Jedzenie było przepyszne!

Będąc w Gdańsku, nie mogliśmy odpuścić sobie zwiedzania Twierdzy Wisłoujście, która prezentuje się niezwykle oryginalnie. Spędziliśmy w niej ponad godzinę, wysłuchując historii przedstawionej przez przewodnika. Kolejne warte uwagi miejsce!



Na naszej liście must see był także półwysep Westerplatte i zagłębienie się w historię tego miejsca.


Niestety pobyt nad polskim morzem nie był idealny. Gdy w pozostałych częściach Polski wszyscy rozpaczali z powodu opałów, w Gdańsku padał deszcz. Wykluczało to zatem leżenie plackiem na plaży (choć to i tak byłoby niemożliwe). Kilkugodzinne opady wyłączały nas jednak ze zwiedzania miasta.


Niezależnie od pogody mamy jednak lato, więc warto się tym cieszyć i wprowadzać letnią atmosferę w różne sfery życia. W mojej łazience królują obecnie dwa kosmetyki: żel Elkos Paradies Vogel i pianka pod prysznic Hawaiian Dream od Balea.


Nasz urlop w dużej mierze skupiał się na zaspokajaniu potrzeb podniebienia. Korzystaliśmy, ile tylko się dało, z dobrodziejstw polskiej kuchni. Ciekawe menu zaproponowano nam także w karczmie Pobite Gary.

Starówka w Gdańsku prezentuje się absolutnie obłędnie. Byliśmy zachwyceni architekturą i ciekawymi atrakcjami, które spotkać można było na każdym kroku. Gołym okiem widać było, że nie tylko my tak uważamy, bo ilość turystów krążących po ulicach była zatrważająca.


Nie odpuściliśmy sobie także zwiedzania słynnego Żurawia, statku Sołdek czy Muzeum Morskiego. Ani przez moment nie poczuliśmy się zawiedzeni i wręcz nie mogliśmy opuścić tych miejsc, z zainteresowaniem oglądając wystawy.



Po pobycie w Gdańsku powróciłam jeszcze na chwilę do rodzinnego miasta, gdzie ponownie mogłam zregenerować baterie i wygrzać się w słońcu z książką w ręku, podjadając świeże owoce.


A jak Wy spędziliście czerwiec? Skorzystaliście już z urlopu i pięknej pogody?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...