czwartek, 15 marca 2018

Plan pielęgnacji - wiosna 2018

Wielkimi krokami zbliża się do nas wiosna. Powoli zaczyna się ją czuć w powietrzu. Drzewa zielenią się, niebo ma ponownie piękną, błękitną barwę, a rankiem budzą nas odgłosy ptaków. Zmieniająca się pora roku jest zatem dobrą okazją do przyglądnięcia się naszej pielęgnacji. Przez okres zimowy udało mi się zużyć całkiem sporo produktów i wykańczam powoli zapasy. W dzisiejszym poście chciałabym podsumować moją zimową pielęgnację i pokazać Wam kilka produktów, których zamierzam używać w czasie wiosennym.

Zapraszam do lektury!

Demakijaż i oczyszczanie twarzy

W okresie zimowym zużyłam 2 opakowania mojej ulubionej wody micelarnej Bourjois Paris. Sprawdza się ona u mnie tak dobrze, że (dopóki nie jest to konieczne) nie zamierzam się z nią rozstawać. Myślę, że wiosną dna sięgną kolejne dwie butelki.

W styczniu wykorzystałam jeden z lepiej działających na wymagania mojej cery żelów do mycia twarzy, jakim był żel marki Iwostin Purritin. Od tamtego czasu używam systematycznie żelu z wyciągiem z białej wierzby Selfie Project. Po ponad miesiącu jego stosowania mogę stwierdzić, że jest to kolejny produkt, który z pewnością zostanie ze mną jeszcze przez najbliższe 3 miesiące. Jak do tej pory mam na jego temat pozytywne zdanie. Co prawda nie mogę przyrównać go do wcześniej stosowanego, który poza oczyszczaniem miał również szereg innych zalet i pomagał w walce z niedoskonałościami. Żel Selfie Project bardzo dobrze oczyszcza, ale nie zauważyłam żadnego większego działania.



Do tonizowania używam z kolei nowości. Po wielu miesiącach pożegnałam się ze zgarniającym dobre opinie różanym tonikiem Evrée. Po nim nadszedł czas na lotion marki Biotherm, który otrzymałam w prezencie świątecznym wraz z dwoma innym produktami od tej marki. Niech nie zwiedzie Was niewielkie zużycie produktu, gdyż również sięgam po niego systematycznie od ponad miesiąca. Zmieniłam jednak sposób nakładania toników i obecnie wydobywam ten lotion za pomocą pompki na dłonie lub bezpośrednio na twarz, po czym wklepuję go delikatnie, podobnie jak serum. Zrezygnowałam przy tej czynności z wacików i jest to dla mnie nie tylko bardziej praktyczne, ale również pobudzające dla cery. Na temat samego produktu miałabym już dziś sporo do powiedzenia, więc jeśli jesteście ciekawe, to z chęcią przygotuję na blogu test tych produktów.

Podstawowa pielęgnacja twarzy

Zazwyczaj staram się, by w jednoczesnym czasie nie wprowadzać do mojej pielęgnacji samych nowości. Lubię przyjrzeć się jednemu kosmetykowi i jego działaniu, by nabrać pewności, że nie jest on przyczyną nieprzyjemności pojawiających się na twarzy czy ciele. Sięgając po nowości w dziedzinie oczyszczania – żel oraz tonik, postanowiłam pozostawić podstawową pielęgnację cery bez zmian.



Jedynym testem, jaki się u mnie pojawił, jest drugi produkt Biotherm – serum w formie koncentratu Skin Oxygen. Do tej pory używałam serum Yves Rocher z serii Sensitive Végétal. W dalszym ciągu sięgam po niego, lecz jedynie rano. Dlaczego zdecydowałam się na wprowadzenie drugiego produktu o podobnym wydawałoby się działaniu? Przyznam szczerze, że serum YR używam po to, by je zużyć. Nie widzę żadnego działania. Z tego względu wprowadziłam do pielęgnacji intensywne serum z Biotherm, które już od pierwszych użyć bardzo spodobało mi się pod względem konsystencji i efektów, które powodowało. Obecnie towarzyszy ono mojej wieczornej pielęgnacji.

Krem pod oczy, którego używam to bez zmian mała tubka od Annayake. Krem ten jest lekki i szybko się wchłania. Przyjemnie wygładza okolice oczu. Jego wydajność również można ocenić na plus.

Wśród kremów do twarzy na dzień i na noc także nie zaszły żadne zmiany. Rankiem sięgam po matujący krem Alverde o pięknym zapachu jabłka i limonki. Produkt przyjemny w użyciu, szybko się wchłaniający i nie wysuszający skóry. Wieczorną dawkę nawilżenia gwarantuje mi krem w formie żelu marki Dermedic o nazwie Hydrain3 Hialuro, którego zostało mi jeszcze pół słoiczka. Lubię go ze względu na lekką, niezapychającą konsystencję. Dzięki niemu moja cera ani razu nie zmagała się z przesuszeniem.

Pielęgnacja dodatkowa

W skład pielęgnacji dodatkowej wchodzą kosmetyki, których używam w zależności od potrzeb mojej cery i problemów, które cyklicznie się pojawiają. Przy cerze trądzikowej zmagam się z dość często występującymi wypryskami. W czasie tych „gorszych dni” smaruję twarz wieczorem maścią cynkową. Pojedyncze wypryski traktuję Effaclarem, z którym musiałam zrobić sobie przerwę w stosowaniu, gdyż moja skóra za bardzo się do niego przyzwyczaiła i nie działał on już tak dobrze. Obecnie ponownie wrócił do łask. Jako, że powoli sięga on już dna (w niedługim czasie powinnam również wykończyć krem na dzień Alverde) w kolejce czeka już następca, którym jest aktywny krem eliminujący niedoskonałości Iwostin Purritin. Miałam z nim już wcześniej do czynienia i działał on bardzo dobrze, dlatego z chęcią do niego powrócę.



Wśród kremów dostrzec można także kojący krem Pharmaceris Octopirox. Jest to produkt skierowany do osób z łojotokowym zapaleniem skóry, z którym przyszło mi niestety żyć i został mi przepisany przez lekarza. Nie stosuję go codziennie, a jedynie w okresach, w których zauważam zaczerwienienie czy podrażnienie okolic, które objęte są chorobą. Od czasu do czasu również profilaktycznie.

W moich kosmetykach znajduje się również olejek do twarzy z Alterry, którego głównym składnikiem jest bio-granat. Sięgam po niego jednak bardzo rzadko, co widać po jego zużyciu (w buteleczce znajduje się jeszcze nieco ponad połowa produktu). Nie znaczy to, że ten kosmetyk jest zły. Po prostu moja cera (tłusta i trądzikowa) nie miewa problemów z tak dużym przesuszeniem, toteż nie potrzebuję aż tak dużej dawki nawilżenia, jakie daje ten olejek. U osób ze skórą suchą z pewnością sprawdziłby się lepiej. Na koniec zostawiłam małe tubki z produktami marki Daytox. Muszę zwrócić szczególną uwagę na oczyszczającą i detoksykującą maskę do twarzy Clay Mask. Nie miałam zbyt dużych oczekiwań wobec tych produktów, a jak się okazało, maska absolutnie podbiła moje serce. Używałam jej już kilkukrotnie, a miniatura jest nadal prawie pełna. Aplikuję ją, gdy tylko widzę, że moja twarz potrzebuje dodatkowego oczyszczania, a ta maska pod tym względem działa cuda. Nie dość, że cera jest idealnie oczyszczona, to jeszcze nie ma śladów przesuszenia.

Peelingi

W kwestii peelingowania ciała pomocny okazał się być kalendarz adwentowy z Rituals i to właśnie peelingi tej marki obecnie używam. Absolutnym odkryciem dla mnie jest ryżowy peeling myjący z serii Ritual of Sakura, którego używa mi się z ogromną przyjemnością i zawiera wszelkie cechy, którymi powinien wyróżniać się idealny peeling. W łazience stoi również peeling z Terra Naturi. Od czasu do czasu sięgam także w jego kierunku, lecz nie ukrywam tylko po to, by go zużyć. Jak dla mnie mogłabym po prostu używać go jako żelu pod prysznic, bo nie spełnia on swojego podstawowego zadania. 




Kosmetykiem wielozadaniowym, który nazwałabym także peelingiem jest czarne mydło z Rituals. Wypowiadałam się już na jego temat w teście tej marki (LINK). Dodam tylko, że zaczęłam używać go w połączeniu z rękawicą do gruntowanego oczyszczania zarówno ciała jak i twarzy i efekty są bardzo zbliżone (a nawet lepsze!) od tych pozostawionych przez peeling. W zapasach mam jak na razie sporo maseczek peelingujących, więc nie będę kupować peelingu przeznaczonego stricte do twarzy.

Higiena i pielęgnacja ciała

Wśród żeli pod prysznic w końcu (!) nadszedł czas na wykorzystanie włoskich nowości. Jak do tej pory niewiele mogę na ich temat powiedzieć, gdyż dopiero wchodzą do użycia. Na pierwszy ogień pójdzie wspomnienie lata i zapach kokosa. Drugi kosmetyk z tej dziedziny to kremowy żel pod prysznic o zapachu chińskiej orchidei marki Tesori d'Oriente. Na nasz kwietniowy wyjazd przygotowałam z kolei produkt dwa w jednym szampon i żel myjący od Jil Sander. Był to dodatek z zestawu prezentowego perfum, które otrzymałam na Święta. O higienę intymną dbam niezawodnie z produktami AA Intymna, co nie zmienia się już od lat.



Za pielęgnację ciała muszę poważnie się zabrać, gdyż przyznam szczerze ostatnio trochę odpuściłam. W tym miesiącu zużyłam bardzo fajny lotion do ciała z Rituals, który również dojrzeć mogliście w teście, a jego miejsce zajął lotion z The Body Shop z serii Smoky Poppy, którą niegdyś bardzo lubiłam. Jako że charakteryzuje się ona bardzo intensywnym zapachem, to doprowadziłam do sytuacji, w której nieco zmęczył mnie ten aromat. Świadomie zdecydowałam się na kilkomiesięczną przerwę i teraz będzie dobry czas na powrót tej woni do mojej pielęgnacji. Po goleniu sięgam po delikatny krem przeznaczony do skóry wrażliwej z Balea, którego używa mi się bardzo przyjemnie.



Po zimie moje stopy nie wyglądają tak źle, jak sobie to wyobrażałam. Kiedyś często zmagałam się z popękaną i szorstką skórą. Teraz jednak ma się ona bardzo dobrze. Po wykończeniu idealnego dla mnie kremu do stóp z Garniera chciałam utrzymać pozostawiony przez niego efekt i mniej więcej raz w tygodniu nakładałam sporą warstwę masła shea z Yves Rocher. Rezultat mojego postępowania jest jak najbardziej zadowalający, więc zamierzam w dalszym ciągu tak je stosować.

W ramach testów otworzyłam dwa opakowania kremów do rąk (zazwyczaj tego nie robię, ale była to wyjątkowa sytuacja). Myślę, że w czasie wiosny uda mi się zużyć minimum jeden z nich. Po wersję czerwoną sięgam wielokrotnie w ciągu dnia i widać już jego spore zużycie. Ma obłędny zapach i podoba mi się zarówno jego szybkie działanie, jak i natychmiastowa wchłanialność.

Pielęgnacja włosów



Tutaj z chęcią przekieruję Was do całego postu, który pojawił się niedawno o mojej obecnej pielęgnacji włosów – LINK. Nie chciałabym się powtarzać, a tam znajdziecie absolutnie wszystko, o czym mogę się wypowiedzieć pod tym względem. Nadmienię tylko, że obecnie w mojej „włosowej” pielęgnacji nie znajduje się nadmiar produktów, a sposób ich mycia nieco zmienił się w ostatnim czasie.

Pielęgnacja ust

Przez cały zimowy okres zmagałam się z przesuszonymi ustami, które potwornie mi pękały i dość mocno odczułam na nich panującą za oknem aurę. Pomimo wcześniejszych założeń nie używałam jednak sporej ilości produktów, a jedynie jednego. Przeprosiłam się z Carmexem. Wiem, że sporo na niego plotłam, ale ostatecznie nieco bardziej się przekonałam i przyzwyczaiłam do jego piekącego uczucia. Muszę przyznać, że tylko on działał natychmiast na moje problemy i nakładałam go nawet kilka razy dziennie. Popękane usta występują teraz u mnie coraz rzadziej, ale jeśli nadal będę cierpieć z ich powodu, to na pewno będę otwierać ten słoiczek.



Inne

W najbliższym czasie pragnę przetestować wszystkie kule z Lusha, jakie posiadam za co już się zabrałam. Chciałabym jak najdokładniej opisać Wam produkty, które zakupiłam i w końcu odpowiedzieć na nurtujące pytanie: „Czy tak naprawdę warto kupować kule z Lusha?”.

Czy wśród tych produktów znajdujecie znajome opakowania? Czy Wasza pielęgnacja pokrywa się w jakimś stopniu z moją?

44 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja również, dlatego chętnie do niego wracam :)

      Usuń
  2. ten lotion Biotherm mnie mega zainteresował :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie napisac o nim wiecej, bo to godny uwagi produkt :)

      Usuń
  3. Wiosenne produkty - chętnie sama bym przetestowała, świetne rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze znalazlas wsrod nich cos ciekawego :)

      Usuń
  4. Grunt to dobra organizacja. Brawo Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! widzę, że podchodzisz do tematu bardzo profesjonalnie!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się stworzyć przynajmniej ogólny zarys ;)

      Usuń
  6. Bardzo fajne propozycje, bardzo lubię firme Iwostin i Laroche :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się z nimi polubiłam :)

      Usuń
  7. Sporo ciekawych propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biotherm juz podpatrzylam, a koniecznie musze wrocic do tego plynu micelarnego bo wspominam go dobrze a moj sie skonczyl wlasnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory zaopatrzalam sie w Manorze, ale niestety mi go usuneli :(

      Usuń
  9. ja testuje aktualnie produkty z Selfie project, ale niestety wsrod testwanej czworki nie ma akurat tego zelu! :D widze tutaj ogolem bardzo fajne kosmetyki, czesc znam lub kojarze z blogow

    OdpowiedzUsuń
  10. Super wpis! Aż szkoda, że dopiero teraz go zobaczyłam, bo byłam dzisiaj w drogerii po coś na oczyszczenie skóry. Może przy następnej okazji wypróbuję którąś w Twoich propozycji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wpis, ja nie mam zbyt wielu zaufanych kosmetyków do oczyszczania twarzy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety znalezienie swoich kosmetycznych ulubieńców zazwyczaj opiera się na metodzie prób i błędów.

      Usuń
  12. Kule Lush <3 Przyznam, że żaden z tych produktów nie pokrywa się z moją obecną pielęgnacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedyś używałaś którego z nich?

      Usuń
  13. Woooow! Ile produktów! :) u mnie plan jest prosty: zacząć od lepszych śniadań i kolacji! :) Najpierw muszę działać od wewnątrz, żeby móc później wspomagać efekty kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sporo kosmetyków używasz. Mnie najbardziej zainteresował krem pod oczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę się doczekać, aż będę znowu dysponować wanną, żeby wypróbować kule z Lusha.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę mój ulubiony zel do twarzy z Selfie Project ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoja wiosenna pielęgnacja zapowiada się wspaniale :-) U mnie hit w przedwiosennej pielęgnacji stanowi aloesowe serum przeciwzmarszcklwe z equilibra :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aloes chodzi mi juz od dawna po glowie, ale jakos nie moge na niego trafic.

      Usuń
  18. Bardzo fajny zestaw pielęgnacyjny,w większości delikatny,poza Smoky Poppy którego Ci bardo zazdroszczę :D Bo nie udało mi się nigdy kupić a zapach mi się podoba bardzo :)
    Ja też już zakończyłam jesienno-zimową pielęgnację i kilka dni temu zaczęłam nowe kremy,balsamy,czekam tylko na wiosnę bo dziś śnieg sypie :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Żel do twarzy z Selfie Project oraz krem do twarzy z Pharmaceris to moi ulubieńcy. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super produkty, te kule są mega 😍
    Zapraszam na nowy post 💋
    http://www.stylishmegg.pl/2018/03/czerwona-sukienka-i-zamszowa-ramoneska.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  21. widzę krem z Pharmaceris. Miałam go kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...