czwartek, 22 lutego 2018

Werona w podróży #7 - Widok ze wzgórza i smakołyki

Relacja z Werony trwa nadal. Ostatnio zatrzymaliśmy się przy placu Signori. Z tego miejsca nogi same nas poprowadziły. Nieco zboczyliśmy z wyznaczonej trasy i tym samym dotarliśmy do kilku ciekawych obiektów. Głównym celem było wzgórze San Pietro. Dodatkowo chciałabym pokazać Wam kilka pyszności, które jedliśmy.

Relacja z Werony #7




Tuż przy placu Signori natrafić można na kompleks gotyckich, monumentalnych grobów. Być może pomyślicie, że to dość dziwne miejsce na turystycznej liście obiektów do zobaczenia, ale nas bardzo ciekawią takie rzeczy. Zwłaszcza gotycki styl prezentuje się na tyle interesująco, że można godzinami stać i wpatrywać się w szczegóły. Niestety Werona na każdym kroku witała nas rusztowaniami i również ten obiekt tak wyglądał, w dodatku był on nieczynny podczas całego naszego wyjazdu, wiec zdołałam jedynie sfotografować go z zewnątrz. W gotyckich monumentach znajdują się groby najznamienniejszych werońskich rodzin: Cangrande, Dante i Paradies.

-> Arche Scaligieri, Via Santa Maria Antica 1





Następnie dotarliśmy pod dom Romeo. Julia zyskała swoje miejsce zamieszkania i balkon, więc Romeo nie mógł pozostać pominięty. Średniowieczny budynek jest dobrze zachowany, jednakże obecność ściśle przylegających do niego budowli nie pozwala na dokładne jego sfotografowanie (jak zauważycie na zdjęciu natrafiliśmy właśnie na sesję zdjęciową;)). Warty uwagi jest zwłaszcza dziedziniec wewnętrzny, na który niestety nie można się dostać, gdyż cała posiadłość jest własnością prywatną, nieudostępnioną do zwiedzania.

-> Casa di Romeo, Via Arche Scaligiere 2



Kolejnym punktem, przy którym stanęliśmy, był mały park na Piazza Indipendenza. Na jego środku ustawiony został pomnik Garibaldiego, a zaraz obok niego stał budynek Głównej Poczty.

-> Piazza Indipendenza



Rzędem ulic ponownie wróciliśmy na plac Signori, a stamtąd do dobrze znanej nam już lodziarni z najlepszymi lodami na świecie. Nie pamiętam dokładnie ich nazwy, ale było to połączenie smaków czekoladowego, waniliowego i orzechowo-nugatowego. Ten zestaw zawładnął naszymi kubkami smakowymi. Oczywiście nie były to jedyne lody, jakich tam próbowaliśmy. Ogólnie podczas pobytu udało nam się spróbować połowy dostępnych smaków.







Celem na ten dzień było dotarcie do wzgórza San Pietro, skąd roztacza się widok na całe miasto. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy rzece, która zataczała w tym miejscu okrąg, a skąd przyjrzeć mogliśmy się bliżej piętrowemu umiejscowieniu budynków na wzniesieniu. Było to także idealne miejsce do sfotografowania mostu Ponte Pietra.

-> Ponte Pietra





Dosłowne tłumaczenie tej nazwy to Kamienny Most – nietrudno domyśleć się dlaczego. Historia mostu sięga aż 100 roku p.n.e. Czterokrotnie został zniszczony przez powodzie. W XIII wieku przy wejściu dobudowano wieżę strażniczą. Niestety w czasie drugiej wojny światowej został on wysadzony przez wycofujące się wojska niemieckie. W latach 50. dokonano jego odbudowy w taki sposób, by jak najdokładniej przypominał stan sprzed zniszczenia.





Z mostu rozciąga się naturalnie widok na pobliskie budowle. Wydaje mi się, że nie jestem jedyną osobą, która twierdzi, ze miasta, przez które przepływa rzeka, mają w sobie wyjątkowy urok.





Na szczycie wzgórza znajduje się zamek San Pietro. W dzień naszego pobytu to miejsce również było nieczynne, ale postanowiliśmy mimo to wjechać na górę, chociażby z chęci zobaczenia miasta z tego miejsca. Do zamku dostać można się na dwa sposoby. Drogę pokonać można pieszo lub wjechać kolejką. Veronacard nie obejmuje tutaj ceny biletu, więc za kolejkę musieliśmy zapłacić 1 euro w jedną stronę za osobę. Byliśmy już nieźle zmęczeni tymi maratonami, więc przy wjeździe na górę skorzystaliśmy właśnie z kolejki.


Widok roztaczający się ze wzgórza był faktycznie godny zainteresowania tym miejscem. Zostaliśmy tam nieco dłużej, robiąc przerwę na zjedzenie przekąsek i podziwianie tego pięknego miejskiego krajobrazu.







Odzyskując siły, zdecydowaliśmy się na zejście ze wzgórza na własnych nogach. Po drodze mogliśmy tym samym podziwiać budowle w otoczeniu natury.







Schodząc z góry, widzieliśmy dokładnie pozostałości rzymskich budowli w teatrze rzymskim. Stwierdziliśmy zatem, że nie będziemy marnować czasu, by tam wchodzić i ponownie piąć się w górę, sporo i tak widzieliśmy już całość.




Nasza droga prowadziła następnie wzdłuż rzeki, więc podążaliśmy akurat za oślepiającym słońcem i wtedy też pierwszy raz od zakończenia lata pomyślałam, że dobrze byłoby mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne. Aż tak ładnej pogody zupełnie się nie spodziewaliśmy.

























Wyjazd do Werony zapamiętamy w dużym stopniu ze względu na przepyszne kulinarne specjały, których próbowaliśmy. Wszystko, co zamówiliśmy do zjedzenia było przepyszne. Na wszystkich naszych znajomych wrażenie zrobiła metrowa pizza w Bella Napoli. Trafiliśmy tam z polecenia właściciela pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy i byliśmy zachwyceni. Pizza Metro (bo taką nazwę ona nosi) może być zamówiona w trzech wariantach smakowych bądź połączeniu ich wszystkich i na tę opcję się zdecydowaliśmy. Na naszej wersji znalazły się zatem 4 kawałki zwykłej margerity, 4 kawałki z bekonem i 4 z sardynkami. Zwłaszcza do tej ostatniej nie byłam przekonana i zazwyczaj unikam takich smaków, jednak o dziwo bardzo mi ona smakowała. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu była ona gigantyczna, a przy jej podaniu kelner musiał dołożyć dodatkowy stolik do naszego. Uprzedzę jednak pytania: Tak, daliśmy radę zjeść ją w całości.

-> Bella Napoli Pizzeria, Via Guglielmo Marconi 11


Innym razem wybraliśmy na lasagne. Niestety nie pamiętam już nazwy tego lokalu, bo wstąpiliśmy tam zupełnym przypadkiem (spodobało nam się wnętrze). Usadzono nas na piętrze, gdzie spędziliśmy przyjemną kolację we dwoje przy akompaniamencie lokalnego wina i przepysznego jedzenia, podanego w specjalnych gorących miskach przeznaczonych właśnie do lasagne.


30 komentarzy:

  1. Niestety uwielbiam zarówno pizzę jak i lasagne :D Piękne błękitne niebo od razu przywodzi na myśl wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Az zatesknilo sie za taka pogoda :)

      Usuń
  2. Bosko wyglądała ta pizza! Aż zjadłoby się coś takiego teraz na obiadek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapachnialo latem ;) Lubie z Toba zwiedzac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna odsłona tego pięknego miasta - aż chce się tam jechać!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcialabym i ja ponownie je odwiedzic :)

      Usuń
  5. O kurcze! Strasznie długa notka ;) Piękne zdjęcia! Zazdroszczę !

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne miasto :) też mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najszybciej to marzenie sie spelnilo :)

      Usuń
  7. Piękna jest Werona i śliczne są widoki ze wzgórza na miasto. Tam niestety nie byłam. Z pyszności o których piszesz z przyjemnością bym zjadła lody. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale piękne wzgórze, widoki marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zauroczona Veroną. Dziękuję za kolejną fotorelację z tego pięknego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnoc po mojej stronie. Miasto jest faktycznie urocze :)

      Usuń
  10. Marzy mi się odwiedzenie tego miejsca i bardzo Ci zazdroszczę wizyty w Veronie.

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne zdjęcia :) a widok na miasto z góry zapiera dech :)

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW ale super wyglądają te drzewka i budynki umieszczone piętrowo na wzniesieniu <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepięknie <3 zdjęcia są cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak pięknie i słonecznie. :) I do tego to jedzonko... Mniam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...