wtorek, 13 lutego 2018

Werona w podróży #6 - Arena, Kościół św. Anastazji, Plac Signori

Obiecałam, że w tym rok będzie pojawiać się zdecydowanie więcej relacji z podróży. Zamierzam dotrzymać tego słowa i udostępniać przynajmniej jeden tego typu wpis w tygodniu. Nasza podróż do Werony jeszcze nie dobiegła końca. Po spacerze wąskimi uliczkami tego uroczego miasteczka nadszedł czas na najbardziej znane atrakcje.

Jak prezentują się najbardziej turystyczne miejsca Werony i czy naszym zdaniem warto się tam wybrać?


Kościół św. Anastazji w Weronie jest położony kilka kroków od placu Erbe, który niedawno zwiedzaliśmy. Ta gotycka budowla należy do jednej z ważniejszych tego typu w mieście. Budowa kościoła została rozpoczęta w 1290 roku i do dziś nie została ukończona. Do jego powstania doprowadził ród Scaligieri, który finansował kolejne etapy budowy. Sam kościół znajduje się nieopodal placu, przy którym znajdowały się pałace rodziny, więc można przypuszczać, że budowla miała ostatecznie służyć im do prywatnych celów.
























Patrząc na fasadę zewnętrzną budynku można dostrzec typowe elementy włoskiego stylu gotyckiego. Z gotyku pochodzi między innymi portal główny. Filary zostały stworzone w renesansie. Fasada kościoła powstała z terakoty i stanowi niedokończony element budowy. Spostrzegawczy dopatrzeć mogą znajdujące się nad drzwiami wejściowymi sceny z życia Chrystusa. Kościół posiada również dzwonnicę, która dwukrotnie była zaatakowana uderzeniem pioruna.


Kościół zbudowany został na planie krzyża, a dach wsparty został na dwóch rzędach liczących po 6 kolumn. Budowla wewnątrz jest tak bogato zdobiona, że nosi miano najcenniejszej budowli w mieście. Faktycznie widok wnętrza robi wrażenie, a my wchodząc do środka mogliśmy tylko wydać okrzyk: „Wow”.


Wnętrze kościoła wypełnione jest mnóstwem obrazów, malunków i fresków. Całość utrzymana jest w stonowanych żółtych i brązowych barwach. Podczas spaceru po tym miejscu warto zwrócić uwagę na najstarsze freski, a raczej ich szczątki.



Ciekawe geometryczne kształty z licznymi malunkami, z których część to ornamenty kwiatowe, widoczne są na suficie i tworzą bardzo spójny obraz zamykający się w jednolitą całość.




Okna kościelne są nowoczesne i stworzone metodą polichromii. Dobudowano je dopiero w 1935 roku.



Umieszczenie organ to kolejny przykład architektury geometrycznej. Organy wsparte zostały na czterech kolumnach, pomiędzy którymi znajdują się drzwi. Również ten element jest bogato zdobiony. Fasady są pozłacane, a sam instrument składa się z 2500 piszczałek.



Na poniższym zdjęciu w centralnym punkcie znajduje się kaplica rodu Pellegrini, najliczniej ozdobiony freskami kawałek świątyni.

 
Ołtarz San Vincenzo Ferreri


Podłoga oraz dużo detali i pomników zostało wykonanych z biało-czarnego marmuru. Posadzka zawiera również domieszkę czerwonego marmuru.



Wyznam Wam, że o ile interesują mnie kwestie architektoniczne kościelnych budowli, to bardzo ciężko jest mnie zachwycić. Kościoły zwiedzam zazwyczaj na zasadzie: „Zobaczone-odhaczone”. Ten jednak mnie zauroczył. Całość prezentuje się pięknie i luksusowo (jeśli można naturalnie zastosować takie słowo w odniesieniu do kościoła). Jak w każdym miejscu w Weronie otrzymaliśmy tutaj również audiobook i mapę, dzięki czemu mogliśmy poznać szczegóły oglądanych w środku obrazków. Warto zobaczyć tę świątynię na własne oczy.


-> Chiesa di Sant'Anastasia, Via Don Bassi 2

Informacje na temat kościołów w Weronie wraz z godzinami otwarcia i cenami biletów znajdziecie TUTAJ.

Z kościoła św. Anastazji wracaliśmy do naszego pensjonatu drogą przy rzece Adyga.



Kierując się tą drogą nie sposób nie natrafić na małą bramę miejską, która wcale nie przyciąga turystów.


-> Antica Dogana di Verona, Via Dogana


Mimo że nie mieliśmy tego w planie dotarliśmy aż do grobu Julii. Niestety tego dnia był on otwarty w późniejszych godzinach, a nam nie chciało się czekać na otwarcie.

-> Tomba di Giulietta, Via Luigi da Porto 5


Przed wejściem znajduje się pomnik chińskiej pary z legendy Butterfly Lovers, która nazywana jest chińską wersją Romeo i Julia. 



Arena to trzeci co do wielkości, dobrze zachowany amfiteatr rzymski. Znajduje się ona w samym centrum placu Bra i jest punktem wielu wycieczek i odwiedzin turystów. 45 pięter siedzisk jest w stanie zagospodarować miejsce dla 22 tysięcy widzów podczas przedstawień i innych występów, które odbywają się tam do dziś. W dużej mierze są to obecnie występy operowe czy festiwale muzyczne.

-> Arena, Piazza Bra

Budowę tego teatru datuje się na rok 30 n.e. Podczas jego tworzenia użyto różowego wapna do pokrycia zewnętrznej fasady. Nie trudno się domyśleć celu stworzenia tej budowli. Odbywały się na niej walki gladiatorów oraz walki z dzikimi zwierzętami.



Warto wspomnieć również o tym, że Arena mierzyła początkowo trzy kondygnacje. Wszystko zmieniło się w roku 1117, gdy nastąpiło trzęsienie ziemi, które zniszczyło najwyższe piętro. Do dziś zachował się jedynie mały fragment długości czterech arkad, a miejscowi nazywają go „skrzydłem”. 

























Amfiteatr, tak jak i inne budowle rzymskie były po upadku cesarstwa rzymskiego narażone na wyburzenie. Traktowano je jako budulec, miejsce pozyskiwania materiału pod zabudowę miasta. Całe szczęście wdrożono jednak odpowiednie działania zakonserwowania budynku.



Było to nasze pierwsze wejście do wnętrza amfiteatru rzymskiego. Koloseum widzieliśmy na przykład jedynie z zewnątrz. Gdyby nie posiadanie VeronaCard, możliwe że odpuścilibyśmy sobie także wejście do werońskiej Areny z powodu kolejki, która utworzyła się od czasu otwarcia pod budowlą. Z VeronaCard mogliśmy wejść poza kolejką, co akurat bardzo nam odpowiadało. 




Czy mogę jednak polecić tę atrakcję? I tak, i nie. By wejść na środek Areny należy najpierw przejść przez piwniczne „podziemie”. Tutaj napotkać można na pierwsze problemy: mimo że wejść prowadzących do amfiteatru jest aż 64, to większość z nich była wtedy zamknięta i ludzie krążyli w tę i z powrotem, szukając możliwości prześlizgnięcia się do środka bez przechodzenia dodatkowych kilometrów. 



Po wejściu z kolei ukazał nam się tradycyjny widok: na samym środku panowie zdejmowali rusztowanie! O losie! Czy kiedyś to się skończy? Ściślej mówiąc, były to pozostałości po jakimś koncercie plenerowych, a jeśli wybieracie się do Werony w sezonie, to musicie przygotować się na takie widoki. Wiele fragmentów Areny było także zabezpieczonych taśmą, co dodatkowo pogłębiało wrażenie znajdowania się w samym sercu placu budowy (na jednym ze zdjęć możecie się dokładniej przyjrzeć). Nie wspominając już o hałasie, który towarzyszył tej pracy.




Co można zrobić na schodach Areny? Hm... Przejść się dookoła? Ewentualnie posiedzieć na schodach i łapać promienie słońca, lecz przy wspomnianych warunkach jest to średnio przyjemne. Najciekawszym obiektem do sfotografowania okazało się być właśnie „skrzydło”, obok którego zawsze kręciło się bezsensownie mnóstwo ludzi. My, poruszając się po najwyższym piętrze schodów byliśmy bardziej zainteresowani widokiem na pobliskie budynki, aniżeli środkiem Areny. Musicie jednak uważać, gdyż najwyższe schody są dość mocno uszkodzone, momentami można wręcz skręcić tam nogę.




























.W Arenie nie spędziliśmy dużo czasu, lecz zwyczajnie odhaczyliśmy ją z rzeczy do zobaczenia. Nie mając darmowego wejścia z VeronaCard, również zastanowiłabym się, czy koniecznie muszę zobaczyć to na żywo. Według mnie o wiele dostojniej prezentuje się z zewnątrz.

























Po wyjściu z Areny weszliśmy w rzędy typowych, wąskich uliczek. Jak widać na jednym ze zdjęć miłosny motyw można odnaleźć w różnych detalach miasta: tu serce wychodzące z ławki.



Przeszliśmy się więc ulicą Via Giuseppe Mazzini, która znana jest z licznych sklepów, także tych z ekskluzywnymi markami. Za dnia nie zrobiła ona na nas aż takiego wrażenia jak podczas wieczornego spaceru.


Takim sposobem w niedługim czasie dotarliśmy na plac Signori. Kolejne oblężone turystami miejsce. Bardzo łatwo można do niego dojść z placu Erbe, a przechodnie na pewno pomogą w odszukaniu drogi, gdy wspomni się o „Piazza Dante”, bo pod tą nazwą jest on jeszcze bardziej znany.

-> Piazza dei Signori

Zbudowanie tego placu ściśle wiązało się z funkcjami administracyjnymi, politycznymi i reprezentacyjnymi miasta. Stojąc na środku placu, otaczają nas charakterystyczne, zabytkowe budowle, a opuścić można go poprzez specjalne przejścia otoczone łukami, na których stoją rzeźby.



Tak - dobrze widzicie rusztowanie.

Z placu mamy widok na Palazzo della Ragione oraz na wieżę widokową, na której byliśmy wcześniej. U jej podnóża dostrzec można niepozorny budynek o nazwie Domus Nova. Ten pałac powstał w XIII w., a ostateczny wygląd zawdzięcza przeprowadzonej w XVI w. renowacji. W biegu swej historii miał on liczne funkcje: był domem rządowym, biurem, a nawet miejscem zamieszkania rycerzy. Dziś można tam przenocować w typowym B&B.

























Palazzo del Podesta to kolejny przykład średniowiecznego pałacu. Wzniesiony został on na ruinach rzymskich, a do jego powstania przyczynił się ród Scala.

 Na samym środku placu stoi pomnik Dantego Alighieri.


A czy Wy chcielibyście odwiedzić te atrakcje? Która wydaje się Wam być najciekawsza?

25 komentarzy:

  1. Dziękuję za przepiękny spacer! W Weronie jeszcze mnie nie było:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia! Lubię oglądać takie relacje z podróży. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity kosciol, warto go odwiedzic :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wnętrze kościoła jest śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie trzeba zazdrościć, tylko działać i zwiedzać ;)

      Usuń
  6. Z przyjemnością wybiorę się tam.Piękne zdjęcia.Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale genialne zdjęcia :) czuję się jakbym tam była razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuję za kolejną część wycieczki po Weronie. :) Kościół rzeczywiści urokliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie tam! No i ten amfiteatr... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie ;) Od patrzenia na zdjęcia zapiera dech, a co mówić dopiero o doświadczeniu tego na żywo ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...