poniedziałek, 30 stycznia 2017

Testownia #14 - Oh K!

Koreańskie kosmetyki nie są w Szwajcarii tak łatwo dostępne. Tuż po przeczytaniu książki o koreańskiej pielęgnacji przeglądałam szwajcarski rynek kosmetyczny w nadziei, że znajdę coś specjalnego. Poszukiwania trwały wiele miesięcy i niestety skończyły się niezadowalającym mnie efektem. Znalazłam jedynie jedną stronę internetową, na której wiecznie jest wszystko wyprzedane, a uwzględniając koszty wysyłki, całość wzrastała do sumy, którą należy zapłacić za luksusowe kosmetyki. Wyobraźcie sobie zatem mój zachwyt, gdy w sklepie, w którym zawsze robię zakupy kosmetyczne, moim oczom okazały się ONE! Produkty marki Oh K!, które swoimi uroczymi opakowaniami od razu przykuły moją uwagę. Nie mogłam wyjść, nie zakupując maseczki do twarzy i płatków na oczy.

Jak sprawdziły się u mnie te produkty?



O marce

Przyznam szczerze, że dużo czasu zajęło mi szukanie informacji na temat samej marki. Ostatecznie odkryłam nawet polską stronę, gdzie kupić można kilka ich produktów (dla zainteresowanych LINK). Oh K! To marka kosmetyczna, która wprowadziła na rynek produkty inspirowane Seulem oraz najnowszymi trendami w dziedzinie urody. Tworzy produkty w uroczych, wyróżniających się opakowaniach, które często swym wyglądem przypominają zwierzęta. Głównym mottem firmy jest kreatywność i innowacja. Oh K! można kupić w oficjalnych, licznie występujących punktach sprzedaży we Francji.



Produkty

W ofercie marki znajduje się wiele produktów pielęgnacyjnych, jak i akcesoriów. Poza maseczkami do twarzy istnieją również balsamy do ust czy dłoni, zmywacze do paznokci oraz płatki na oczy. Marka posiada szeroką gamę gadżetów i akcesoriów: od malutkich lusterek, przez kosmetyczki i wilgotne chusteczki, do opasek na włosy i gumek-sprężynek.

O produktach

W moje ręce wpadły dwa produkty. Pierwszym z nich jest zestaw 3 maseczek do twarzy w cenie 12.90 fr. Maska zawiera wodę kokosową, która ma zapewnić głębokie nawilżenie oraz przywrócić blask skórze twarzy. Drugim produktem są chłodzące płatki, które mają niwelować powstawanie worków pod oczami i wpływać kojąco na zmęczone oczy. Jest to produkt wielokrotnego użytku, za który zapłaciłam 6.90 fr.



Opakowanie

W obu przypadkach opakowanie zasługuje na uwagę. Maseczka w kształcie shake'a z narysowaną słomką oraz z uroczo machającymi raczkami i wytkniętym językiem podbiła moje serce. Płatki w opakowaniu z pandą spodobają się zwłaszcza wielbicielom tych zwierząt. Zakładając je na oczy, wygląda się nieco komicznie, ale w dalszym ciągu uroczo! Design obu kosmetyków ma wiele elementów charakterystycznych dla produktów azjatyckich. To zdecydowanie mocna strona tego typu produktów.

Maska Coconut Water


Z ogromną ekscytacją podeszłam do testowania obu produktów. Kokosowa maseczka wręcz uśmiechała się do mnie (dosłownie i w przynosi) z mojej kosmetycznej szafki. Ochoczo zabrałam się za wyciągniecie jednej z trzech masek, które znajdują się w opakowaniu i niestety lekko się rozczarowałam. Dlaczego? Ponieważ w środku była najzwyklejsza, biała płachta. Oczywiście nikt nie obiecywał mi znalezienia cudów, ale przeglądając milion postów o takich produktach, myślałam, że nie tylko na zewnątrz są tak urocze. Cóż, musiałam się z tym faktem pogodzić. 



Dwóch cech tej maski nie da się pominąć: płachta wręcz ocieka z nadmiaru płynu, a kokosowy zapach po otwarciu roznosi się w całym pomieszczeniu. Dla wielbicieli kokosa, do których mogę siebie zaliczyć, jest to niewątpliwy plus. Już przy nałożeniu płachty moją uwagę przykuła kolejna cecha fizyczna produktu. Prawie każda maska w płachcie, której używałam, była na mnie za duża i w wielu miejscach musiałam ją składać, żeby w ogóle trzymała się twarzy. Ta jednak pasowała idealnie, a wycięte otwory pokrywały się perfekcyjnie z umiejscowieniem organów na mojej twarzy. 



Maska powędrowała na twarz na około 15 minut. Niestety przez ten czas miałam wrażenie szczypania i podrażnienia, co nie należało do przyjemnych. Ostatecznie jednak maska nie spowodowała żadnych szkód. Po ściągnięciu pozostało mi na twarzy sporo resztek, które nie chciały się samoistnie wchłonąć, dlatego musiałam je ściągnąć płatkiem kosmetycznym. Efekt końcowy był zadowalający: przyjemnie miękka twarz, zero przebarwień i kokosowy aromat, który pozostał na twarzy. 

Chłodzące płatki na oczy

Widząc tę przeuroczą pandę, wręcz nie można się oprzeć. W opakowaniu znajdują się dwa żelowe, sporej wielkości płatki na oczy. Opakowanie – choć z zewnątrz wygląda cudownie – ma w środku jeden ogromny minus. Platki przytwierdzone są do tylnej ścianki za pomocą kleju! Rozumiem, że ma to zabezpieczyć przed ich przesuwaniem się, by zewnętrzny wygląd zachęcał do kupna, ale nie można było użyć czegoś innego niż klej? 



Cała tylna, wewnętrzna ścianka potwornie się lepi, co nie pozostaje bez wpływu na sam produkt. Część, którą trzeba przyłożyć do oczu, była na całej szerokości pokryta klejem, który było bardzo ciężko usunąć. Nawet, gdy wydawało mi się, że już się go pozbyłam, moje powieki dotkliwie przekonywały się o tym, że tak nie jest. Ale wracając do początku opowieści, płatki należy przed użyciem przetrzymywać w lodówce. Najlepiej jest je tam zostawić przez noc. Następnie można je położyć na zmęczonych oczach i poleżeć tak przez 10 minut. 



Ze względu na wszechobecny klej byłam zmuszona używać tych płatków w odwrotną stronę, niż była ona pierwotnie założona, co … zepsuło mi całą przyjemność ich używania. Jak możecie się domyślić płatki są zimne, więc w moim odczuciu dają one taki sam efekt jak przyłożenie zimnej łyżki do okolic oczu. W dodatku leżenie 10 minut bez ruchu to dla mnie lekka strata czasu (muszę ciągle coś robić, bo inaczej szaleję:P), więc w moim przypadku ten zakup raczej do udanych nie należy.
























Czy opakowanie kosmetyków w dużym stopniu wpływa na Wasze decyzje zakupu? Jakich kosmetyków w dziwnych lub uroczych opakowaniach używałyście?

22 komentarze:

  1. Ale przeurocze opakowanka. :o Tak, zdecydowanie wpływają one na mój zakup (niestety! :D).

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym klejem to przesadzili...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie miałam do czynienia z koreańskimi produktami - a przyznam, że coraz bardziej się skłaniam ku przetestowaniu jakiegoś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że na płatkach na oczy znajdował się klej, mam je, ale jeszcze ich nie otwierałam, mam nadzieję, że moje nie będą tak nim oblepione :C

    Maskę mam, już jej używałam i też mam o niej pozytywną opinię - rzeczywiście skóra była miękka i przyjemna w dotyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te płatki! Mam i aby pozbyć się kleju, oblej wacik kosmetyczny płynem do demakijażu i lekko pocieraj klej - zejdzie w mig, a "oczka" wystarczy wypłukać zimną wodą :)

      Usuń
    2. Ja w ten sposob tez ostatecznie sie go pozbylam.

      Usuń
  5. Koreańskie ? A ja chętnie zobaczyłabym jakieś kosmetyki szwajcarskie. Ze względu na swój zawód, to nie omieszkam zapytać :D W aptekach mają też typowo apteczne kosmetyki ?:) inne niż u nas ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza znanymi markami sa rowniez marki typowo szwajcarskie, dostepne tylko tutaj. Zachecam Cie do przegladniecia zakladki Leksykon Kosmetyczny, gdzie prezentuje marki, dostepne w Szwajcarii. Typowo apteczne marki kosmetyczne, do ktorych zaliczyc mozna Eucerin, A-derma, La Roche-Posay czy Louis Widmer sa jednakze drogie. Trzeba wydac spokojnie ponad 30 fr. za kosmetyk.

      Usuń
  6. Te opakowania są urocze! Samych kosmetyków nie miałam okazji wypróbować, ale jak się taka okazja zdarzy to na pewno sobie kupię ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowanie jest faktycznie fantastyczne i nie jedno kobiece oko na nie zwróci uwagę. Maskę z wodą kokososową chętnie przetestowałabym na własnej buzi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku chcę takie cuda :) Wyglądają uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te chłodzące płatki wyglądają super ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo często zwracam uwagę na wygląd danego produktu! ❤ te kosmetyki wyglądają uroczo! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie uzywalam nigdy, ale te opakowania sa przecudne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Azjatyckie kosmetyki zawsze mają takie cudowne i kochane opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie mnie zaciekawiła ta kokosowa maseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no opakowania to mają przeurocze!
    przyznaję, że zwróciłyby moją uwagę, ale i tak przeczytałabym co pisze o nich producent i dopiero wtedy bym zdecydowała czy kupić je czy nie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie używałam, ale wyglądają tak uroczo, że chyba muszę sobie takie sprawić :D. Tym bardziej jeśli są dobre.
    Pozdrawiam :)
    Sowa

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja koreańskie kosmetyki kupuje na ebay. Od lat mam 2 sprawdzonych sprzedawców i nigdy nie przyszła mi podróbka. Poza tym jest ogromny wybór! Tej marki jeszcze nie widziałam, ale też dawno nie zaglądałam na ebay :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...