niedziela, 22 stycznia 2017

Szwajcaria: 5 mieszkaniowych ciekawostek

W Szwajcarii mieszkam od 5 lat, jednak w dalszym ciągu pamiętam moje zdziwienie, gdy poznawałam nietypowe zwyczaje, które panują w tym kraju. Obecnie wiele z nich jest dla mnie normą i nie stanowią one przeszkód. Czasem nawet śmieję się, wspominając moje reakcje i zachowania tak różne od tych, z którymi się tutaj spotkałam. Dziś przygotowałam dla Was 5 ciekawostek związanych z mieszkaniem w Szwajcarii. Jeśli ktoś po raz pierwszy zamieszkuje w tym kraju, może się nieźle zdziwić już w pierwszych minutach pobytu. Dlaczego?


Zapraszam do lektury!

Czy sąsiad wejdzie do mojego mieszkania?

Któż z Was nie nosi przy sobie pęku kluczy? Klucz od mieszkania (czasem nawet dwa), klucz otwierający klatkę schodową, klucz od wejścia do piwnicy oraz kłódki, klucz od skrzynki i przy okazji jeszcze mnóstwo innych. Mieszkając w Polsce, sama miałam w torebce pęk, który powiększał jej wagę o dodatkowe dwa kilogramy. Wyobraźcie sobie zatem moje zdziwienie, gdy wynajmując szwajcarskie mieszkanie po raz pierwszy, dostałam jeden klucz. Już krok dzielił mnie od zadzwonienia do biura nieruchomości i poinformowania o tym, że nie dostałam wszystkich kluczy, gdy dotarła do mnie ta szokująca wiadomość: W Szwajcarii jednym kluczem można otworzyć wszystko. Tak więc mój klucz służy zarówno do otwarcia mieszkania, jak i drzwi wejściowych bloku, który zamieszkuję, drzwi od pralni oraz piwnicy. Po przetrawieniu tej informacji zaczęłam zastanawiać się, czy czasem każdy mieszkaniec nie ma takiego samego klucza i swoim uniwersalnym kluczem nie jest w stanie otworzyć mojego mieszkania! Prawda okazała się być bardziej skomplikowana. Szwajcarskie klucze tworzone są na systemie otworów, a nie ząbków (na zdjęciu). Ich układ jest przygotowany w ten sposób, by każdy klucz otwierał drzwi do pomieszczeń dostępnych dla wszystkich mieszkańców, lecz do konkretnego mieszkania będzie pasował tylko jeden.




Co z tym gniazdkiem?

Rzeczą, która utrudniała mi życie w pierwszych miesiącach mojego pobytu w Szwajcarii, były gniazdka elektryczne. Przeprowadzając się na stałe, mój bagaż zawierał również urządzenia elektroniczne podłączane do prądu. Suszarka, lokówka, żelazko – jednym słowem przedmioty, których stosunkowo często się używa. Miałam 10 minut do wyjścia i potrzebowałam wysuszyć włosy, a tu klops. Polskiej suszarki nie da się w żaden sposób wepchnąć do szwajcarskiego gniazdka. Najlepsze było w tym wszystko to, że wcześniej nawet nie zwróciłam na nie uwagi. Od tamtego momentu zaczęła się akcja pod tytułem: Zamiana wtyczek na szwajcarskie, a standardowym wyposażeniem naszych bagaży podróżniczych jest kilka uniwersalnych wtyczek.




Czy dostanę pozwolenie?

Szwajcaria nosi miano państwa policyjnego. Czy jest tak w rzeczywistości? Każdy pewnie odpowie według swojego doświadczenia, a ja musiałabym stworzyć osobny post, by wyrazić swoje zdanie. Wspominałam Wam już o zakazach kąpieli po 22.00 czy obowiązku zgłoszenia nieobecności dziecka w szkole. Za przekroczenie prędkości również otrzyma się solidną karę. O ile na co dzień nie przeszkadzają mi reguły i jestem typem człowieka, który stara się zrozumieć inną kulturę i nie krytykować jej pod wpływem wychowania w Polsce, to jedna rzecz przyprawia mnie o ból głowy. Wszechobecne pozwolenia. W Szwajcarii trzeba otrzymać pozwolenie pisemne praktycznie na wszystko, a jeśli jesteśmy już w temacie mieszkania, to mogę przekroczy kilka moich osobistych przykładów. 



W czasie mieszkania w tym kraju NIE otrzymałam już pozwolenia na: montaż pralki oraz zmywarki w mieszkaniu, własnoręczne pomalowanie ścian w mieszkaniu oraz (w późniejszym czasie) zmianę koloru ścian na inny niż biały, a także jakiekolwiek pomalowanie okien, posiadanie zwierzęcia (jakiegokolwiek), wymianę szafek kuchennych (nawet na własny koszt) oraz przebudowanie piwnicy (Ostatni brak pozwolenia może wydawać się logiczny, jednak chodziło tu o stworzenie w piwnicy podestu, który zabezpieczyłby nasze rzeczy przed systematycznym zalewaniem – nasza piwnica jest położona najniżej i w zeszłym roku była trzykrotnie zalana i chcieliśmy zapobiec takim stratom, jednak ten argument również nie przemawiał). Jednym słowem mieszkając w Szwajcarii trzeba uzbroić się w cierpliwość i … zestaw segregatorów na całą stertę potencjalnych pozwoleń czy też ich braku.




Schowaj się w bunkrze!

Dwa ostatnie punkty są ze sobą w pewnym stopniu powiązane. W Szwajcarii nie można wybudować bloku mieszkalnego bez bunkru. Kiedyś spotkałam się nawet z nieco ironicznym tekstem, mówiącym, że w kraju czekolady i zegarków jest więcej miejsca w bunkrach niż samych mieszkaniach i … coś w tym jest. Nasz bunkier znajduje się na najniższym poziomie piwnicy. Strzegą go pancerne drzwi grubości 20 cm, a w środku jest oczywiście dostęp do wody oraz prysznice i toaleta. Szwajcarskie bunkry stworzone są w taki sposób, by pomieścić o wiele więcej osób niż Szwajcarię zamieszkuje. Nasze „domowe bunkry” są jednak niczym w porównaniu z tunelem Sonnenberg, który jest podziemnym schronem. W środku znajdują się pomieszczenia z dostępem do wody źródlanej, prądu, a nawet magazyny, gdzie składowane są łóżka, toalety i inne urządzenia sanitarne. Każdy bunkier musi być stworzony w ten sposób, by w ciągu 24 h w razie jakieś katastrofy można było go przekształcić do użytku ludzi. 


Druga Fukushima?

A jaki może być powód przeniesienia się do szwajcarskich bunkrów? W niedalekiej odległości od siebie stoją 4 elektrownie atomowe. Czy ma to swoje zalety? Prąd jest w Szwajcarii stosunkowo tani. Wady? Ryzyko drugiej Fukushimy jest bardzo realne. Co prawda ruszył już długoletni projekt wyłączenia elektrowni i przejścia na energię odnawialną, ale czy do 2050 roku zostaną wyłączone wszystkie 4, nikt nie jest w stanie powiedzieć. Ludność najbardziej zagrożona otrzymuje zatem plany postępowania w razie awarii oraz tabletki z jodem. W mojej apteczce znajdują się już dwa opakowania, które zostały przysłane mi pocztą.


























Czy znaliście te aspekty życia w Szwajcarii? 

28 komentarzy:

  1. Wow, te pozwolenia na wszystko muszą być męczące.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej, zwariowała bym, gdybym musiała na wszystko dostać, pozwolenie! Jeden klucz za to by mnie urządzał bardzo :), co do atomowych zdarzeń, oby im się udało wyłączyć, ja nie jestem zwolenniczkom, takowych form pozyskiwania energii, bo się ich boję.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bunkry mnie zdziwiły, nie miałam o tym pojęcia :)

    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednym kluczem to fajna sprawa, za to te pozwolenia na wszystko muszą nieźle działać na nerwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O bunkrach pierwsze słyszę ale przy 4 elektrowniach w sumie przestaję się dziwić... to takie mieszkanie jak na tykającej bombie.... :o

    Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania box prosto z Japonii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem Ci, że ten jeden klucz otwierający wszystko to nie taki głupi pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie chwale takie rozwiazanie :D

      Usuń
  7. Fajne ciekawostki,głownie ta z kluzami! Nie miałam o tym pojęcia!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawe ciekawostki, ten klucz do wszystkiego to genialny wynalazek :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze, brzmi to wszystko bardzo zniechęcająco - nie licząc jednego klucza do wszystkiego, bo to akurat jest genialny pomysł :) Przerażają mnie trochę te elektrownie atomowe w pobliżu, no ale cóż zrobić, nie zawsze można wszystko wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzialam, ze te elektrownie wzbudza taki postrach! Tutaj nikt ich sie nie boi, ale moze to kwestia przyzwyczajenia do widoku wielkiego klebu dymu za oknem :P

      Usuń
  10. Co kraj to obyczaj - można powiedzieć.Ja mieszkam we Włoszech od 5 lat na stałe, z pozwoleniami na zmiany w mieszkaniach jest tu podobnie.Mieszkam w nowo odrestaurowanym domu,odrestaurowanym tak jak życzy sobie gmina a nie właściciel,czyli rozmiar okien, wymiary pomieszczeń, siec energetyczna czyli gniazdka do których zawsze trzeba dokupić adaptatory bo nigdy wtyczka z twojego urządzenia nie pasuje ale za to jest zgodna z normą, wszelkie przekształcenia maja być zgodne z norma inaczej gmina nie da pozwolenia na zamknięcie prac i w takim domu nie można sie zameldować.
    Inna sprawa to śmieszne zakazy jak np. zakaz całowania się na głownym placu w Wenecji (s. Marco),zakaz chodzenia na plaży w drewniakach!!!i ostatnia świeża bułeczka włoskich parlamentarzystów - zakaz pierdzenia w miejscach publicznych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko to co wymieniłaś jest dla mnie nowością. Najmniej podoba mi się ta kwestia pozwoleń. Aż tak źle z tym? Że nie wolno sobie nawet koloru ścian w mieszkaniu zmienić bez pozwolenia? Masakra jakaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w naszej okolicy nie mozna miec innego koloru scian niz bialy. Mozna jedynie odmalowac mieszkanie z bialego na bialy, ale koniecznie trzeba wynajac zawodowych malarzy ;)

      Usuń
  12. O, nie miałam pojęcia, że jest tam tyle elektrowni atomowych :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile bym dała aby nie nosić pęku kluczy dających niezbędnych kilogramów w torebce. Bardzo ciekawe informacje, fajnie było się dowiedzieć tylu ciekawych rzeczy :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pod wrażeniem. Lubię takie ciekawostki :) pomysł z kluczem- super! Pozwolenie na pomalowanie sobie ściany czy zamontowanie zmywarki - porażka!

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się ten pomysł z jednym kluczem, ale te pozwolenia to trochę przesada. Bunkier też dobra rzecz, na co dzień się o takich rzeczach nie myśli, ale w przypadku katastrofy jest to bardzo istotna kwestia.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że u nas w polsce jeszcze nie wymyślono takiego rozwiązania dla kluczy! :) Bardzo ciekawy post!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  17. Mega pomysł z jednym kluczem, ale te pozwolenia na wszystko to rzeczywiście muszą doprowadzać do szału :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany pozwolenie żeby mieć zwierzaka? Kraj zdecydowanie nie dla mnie do dłuższego zamieszkania:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się pomysł z jednym klucze do wszystkie, jednak staranie się o pozwolenia na wszelkie zmiany, już mniej. Bunkry, bardzo dobry pomysł, szczególnie w pobliżu elektrowni atomowych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. To z tymi kluczami to świetny pomysł. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie ciekawostki. Ciągle słyszę. że "tylko w Polsce taka biurokracja" itp. Zazwyczaj mówią to ludzie, co mało wiedzą o świecie. Tutaj mamy dowód ;)Każdy kraj się czymś wyróżnia zarówno na + jak i na -.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow myk z kluczami fajny, w końcu można odpocząć od całej garści kluczy. ;) A co do pozwoleń na wszystko- na pewno bywa to bardzo męczące.

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozwiązanie z kluczami jest fantastyczne :P. Za to te pozwolenia to jakiś koszmar...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...