czwartek, 10 marca 2016

Denko - Luty 2016

Luty pod względem kosmetycznym wypadł u mnie dość słabo. Przede wszystkim za sprawą mojego wyjazdu. Tak, jak się spodziewałam, nie miałam prawie w ogóle czasu na codzienną pielęgnację. Dodatkowo zabrałam ze sobą kosmetyki w mniejszych opakowaniach, lecz nie wszystkie zużyłam w całości. Tym samym mam obecnie kilka tych samych produktów w różnych opakowaniach i na nowo muszę przyzwyczaić się do denkowania. Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdziecie w moim Denku kosmetyki, które Was zainteresują.


1) Żel pod prysznic Palmolive Mediterranean Moments

Powiem szczerze, że pozytywnie zaskoczył mnie ten żel. Wcześniej używałam tylko jednego żelu z Palmolive i sprawdził się on dość średnio. Ten wypadł w porównaniu z nim rewelacyjnie. Miał on piękny, intensywny zapach, który doskonale sprawdził się w zimowym okresie (latem byłby zbyt ciężki). Był on również niesamowicie wydajny – używałam go przez 2 miesiące. Dobrze mył, fajnie się pienił. Jednym słowem spełnił swoje zadanie.



Następca: Żel pod prysznic Dove Go Fresh Restore Niebieska figa i kwiat pomarańczy

2) Miniaturka żelu pod prysznic The Body Shop Virgin Mojito

Zarówno żele, jak i masełka (o których w późniejszej części postu) TBS bardzo lubię, lecz uważam, że mają nieco przesadzoną cenę. Dlatego też często decyduje się na zakup promocyjnych opakowań lub na miniaturki, które świetnie sprawdzają się np. na wyjazdach. Tak było również z tym żelem. Zużyłam go podczas tygodniowego wyjazdu, a mała buteleczka była bardzo wygodna w użyciu. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że żele TBS dobrze działają na moją skórę, a przy okazji mycia, nawilżają ją. Zapach Virgin Mojito bardzo przypadł mi do gustu. Pachniał dokładnie tak, jak znany drink. Był to jego zdecydowany plus.



3) Balsam do ciała Treaclemoon Sweet Blueberry Memories

Mimo że sama marka była mi wcześniej znana, to ten balsam był pierwszym ich produktem, którego używałam. Balsam jakoś nie przekonał mnie do większych zakupów tej marki (w szafie czeka jednak żel pod prysznic tego samego rodzaju). Przede wszystkim jego zapach był okropny. Zarówno ja, jak i mój ukochany uwielbiamy nie tylko jeść jagody, ale jest to także częsty zapach, goszczący w naszym domu. Ta intensywna woń, wynurzająca się z butelki była naprawdę straszna. Nie jestem tego nawet w stanie opisać, trzeba to powąchać i samemu ocenić. Sama aplikacja nie należała do przyjemnych. Produkt miał bardzo lejącą konsystencję, która kiepsko rozsmarowywała się na ciele, a balsam bardzo długo się wchłaniał. Opakowanie z pompką sprawdzało się tylko w ciągu pierwszych użyć. Im mniej kosmetyku w butelce, tym gorzej było go wydostać, aż w końcu stało się to zupełnie niemożliwe (nawet po usunięciu pompki). Jak widzicie na ściankach do tej pory znajdują się resztki produktu, których w żaden sposób nie da się wyciągnąć na zewnątrz. Najgorszy produkt w tym Denku! Nie polecam.


4) Masło do ciała The Body Shop Smoky Poppy

To masełko pochodzi z edycji limitowanej, a ja już żałuję, że nie będę mogła zaopatrzyć się w kolejne opakowanie. Zachwycił mnie przede wszystkim zapach, który był intensywny, jednak bardzo kuszący. Kojarzył mi się on z wieczornym wyjściem i chętnie kupiłabym perfumy o podobnej nucie zapachowej. Konsystencja była bardzo gęsta i zbita, przez co produkt ciężko się rozsmarowywał. Tego kosmetyku używałam kilka dni i byłam bardzo zadowolona z efektów, jakie pozostawiał na skórze i oczywiście pięknego zapachu, który długo się utrzymywał.



Następca: Masło do ciała The Body Shop Wild Argan Oil

5) Mydło w płynie/piance Palmolive Magic Softness

Kolejny produkt Palmolive w tym zestawieniu. Jeśli chodzi o tę markę, to często sięgam po ich mydła w płynie. Ten był jednak nieco inny, niż wcześniej używane. Znajdujące się w butelce mydło w płynie, przy użyciu pompki zamieniało się w piankę. Ciekawy efekt. Działanie również bardzo zadowalające. Problemem był dla mnie zapach. Produkt miał pachnieć limonką i miętą, a kojarzył mi się silnie z płynem do mycia naczyń. Jeśli znajdę gdzieś mydła Magic Softness, to pewnie jeszcze je kupię, ale na pewno w innej wersji zapachowej.



Następca: Mydło w płynie Palmolive Naturals Mleczko migdałowe

6) Mydło w kostce Aile o zapachu oliwkowym

Standardowe mydło do codziennego użytku. Miałabym jedynie zastrzeżenie do tego, że zapach nie przypominał oliwek.


Następca: Mydło w kostce Luksja Creamy Touch Milk & Honey

7) Szampon John Frieda Frizz Ease Wunder-Reparatur

Bardzo dobry produkt. Byłam zadowolona zarówno z działania i konsystencji, jak i z nawilżenia, które pozostawiał. Miał on bardzo ładny zapach, dzięki któremu mycie włosów, było prawdziwą przyjemnością. Nie wymagał on również nałożenia odżywki po umyciu. Włosy były wyraźnie odżywione, miękkie w dotyku i ładnie się układały. Ten szampon jest tańszy od wersji Brilliant Brunette, a w moim odczuciu był zdecydowanie lepszy. Z pewnością jeszcze do niego wrócę.



Następca: Garnier Fructis Schadenlöscher + L'oreal Professionnel Pure Resource Expert

8) Płyn micelarny Garnier Hautklar 3 in 1 do skóry tłustej

W końcu i ja wypróbowałam tak zachwalany produkt. Zdecydowałam się na wersję do skóry tłustej, którą posiadam. Płyn dość dobrze usuwał makijaż i oczyszczał skórę twarzy. Nie pachniał zbyt drażniąco, jednak pozostawiał tłustą warstwę na skórze, co po pewnym czasie zaczęło mnie drażnić. Po tylu rekomendacjach spodziewałam się urwania pewnej części ciała, a otrzymałam po prostu dobry produkt. Słyszałam, że wersja różowa jest lepsza, więc następnym razem pewnie po nią sięgnę.



Następca: Płyn micelarny Bourjois Paris

9) Płatki kosmetyczne All About Beauty Cotton Pads

Wspominałam o nich już w kilku Denkach. Cieszę się, że w końcu zużyłam cały ich zapas. Nigdy więcej nie sięgnę po te płatki.



Następca: DM Ebelin Wattepads

10) Nawilżająca maseczka do twarzy Anatomicals

Z marką Anatomicals miałam już wcześniej do czynienia i jakoś się nie polubiłyśmy. Ta maseczka tylko pogłębiła moje uczucia. Niby nie zrobiła nic złego, ale także nie działała rewelacyjnie. Nie zauważyłam żadnego nawilżenia. Jeśli ktoś chce posiedzieć 15 minut, wdychając dość przyjemny, tropikalny zapach, to może po nią sięgnąć. Więcej bym od niej nie oczekiwała. Opakowanie uważam za totalnie niesprawdzone. W saszetce znajduje się duża ilość kosmetyku (spokojnie wykonałabym nią 4 maseczki). Fajnie, gdyby opakowanie było podzielone na części. Tak, czy inaczej wyrzucam praktycznie 3/4 produktu.


Następca: Maseczka nawilzajaca Body & Soul Wellness Granatapfel & Cranberry

11) Plastry oczyszczające na nos, brodę i czoło Essence PureSkin


Opinię znajdziecie w poprzednich Denkach.


Następca: Plastry oczyszczające Balea

12) Próbki Dr. Kitzinger: Serum, Daily Repair, kremy nawilżające: Soft, Rich, pielęgnacja ciała Body Youther. Zużyte przez mojego chłopaka: Men Face Hydro Gel.

Po użyciu całego pakietu od Dr. Kitzinger muszę powiedzieć, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta marka. Wszystkie produkty bardzo szybko się wchłaniały i pozostawiały przyjemne uczucie na twarzy. Moim ulubieńcem był z pewnością Body Youther, nad którym zakupem głęboko się zastanawiam. Z wiadomych względów nie mogę tutaj wypowiadać się na temat działania przeciwzmarszczkowego, jednak pierwszy kontakt był bardzo pozytywny. Również męska wersja, którą używał mój ukochany, dobrze się sprawdziła i chętnie po nią sięgał. Więcej na temat marki można przeczytać TUTAJ → Leksykon kosmetyczny – Dr. Kitzinger.



13) Pasta do zębów Elmex Erosionsschutz

Opinia o paście w poprzednich Denkach.



Następca: Pasta do zębów Elmes Sensitive Plus 

14) Olejek do kąpieli Lush You've been mangoed

Jak wszystkie produkty Lush również ten olejek miał bardzo intensywny i przyjemny zapach. Dało się wyczuć dużo cytrusowej nuty (w składzie jest m.in. cytryna, trawa cytrynowa i limonka). Jak na olejek przystało jest on dość tłusty. Dobrze rozpuszcza się w wodzie. Pozostawia na skórze delikatną warstwę nawilżającą.



Następca: Kolejne opakowanie tego produktu

15) Antyperspirant w sprayu Nivea Sensitive Protect

Do tej pory dezodoranty Nivea były ulubieńcami mojego ukochanego, których używał zamiennie. Obecnie zastanawiamy się, czy nie zmieniły one składu, gdyż wyraźnie się pogorszyły. Nie utrzymują one już tak długo uczucia świeżości. Kolejne opakowania wywołują mieszane uczucia.



Następca: Kolejne opakowanie tego produktu

16) Woda perfumowana La Rive New Love

Jeden z tańszych zapachów na co dzień, które próbuję ostatnio zużyć. Nuta zapachowa była całkiem przyjemna, kwiatowa. Niestety perfumy nie utrzymywały się długo. Praktycznie godzinę po użyciu nie było po nich śladu. Przy okazji chciałabym Was prosić o radę: Jeśli mogłybyście polecić mi jakieś ładne, kwiatowe perfumy, to chętnie skorzystam z Waszej pomocy, gdyż ostatnio przewąchałam większość perfum i jakoś żadne mi się nie podobają :P

>>Strona internetowa-PL<<



17) Pomadka ochronna Sensique Pro Lips – Wiśniowa

Tę pomadkę miałam już bardzo długo. Od pierwszych dni nie spodobała mi się, dlatego niechętnie po nią sięgałam. W tym miesiącu minęła jej data ważności, więc bez żalu mogę ją wyrzucić. Przyznam się Wam, że nienawidzę produktów do ust, zawierających mentol. Dotknięcie ust ową pomadką kończyło się na kilkunastominutowym cierpieniu: piekące, napuchnięte od bólu usta, których wręcz nie dało się dotknąć. Początkowo myślałam, że to ja jestem jakaś dziwna, lecz mój chłopak miał takie same wrażenia. Brak jakichkolwiek pozytywnych rezultatów. Pomadka zamiast nawilżać, dodatkowo przesuszała moje usta. Kompletny bubel.


Dodatkowo na zdjęciu poniżej możecie zauważyć, jak popękało jej opakowanie, pomimo iż nic złego się z nią nie działo.


18) Tusz do rzęs Essence Big Lashes Triple Black

Bardzo dobry produkt za niewielką cenę. Maskara faktycznie pogrubiała i wydłużała rzęsy. Nie osypywała się. Byłam bardzo zadowolona z efektów, jakie dawała.



Następca: Tusz do rzęs Rimmel London Extreme Black Wonderfull

Używałyście któryś z tych kosmetyków? Jakie są Wasze doświadczenia z nimi?

14 komentarzy:

  1. Nie używałam żadnej z tych rzeczy, ale zwłaszcza masło do ciała mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam żadnych tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe produkty, spore denko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używałam chyba żadnego z tych produktów. Kusi mnie jednak produkt o zapachu Mojito :D Bardzo lubię zapach tego drinku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko i tak nie takie małe to denko. Lubię kosmetyki z the body shop i chętnie bym spróbowała ten żel o zapachu Mojito ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. niezłe denko, w sumie nic z niego nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. Duże denko :D Miałam ochotę na tę pomadkę ale twoja recenzja mnie zniechęciła :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Super denko! :)
    Tusz z essence najlepszy :d

    OdpowiedzUsuń
  9. o dziwo nie miałam żadnego z tych kosmetyków :P

    OdpowiedzUsuń
  10. używam płynu micelarnego z Garnier i bardzo sobie chwalę ;) lubię też kosmetyki z The Body Shop :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...