środa, 16 marca 2016

BlogTrip #10 - Palermo

Po dniu spędzonym na morzu byliśmy ponownie wypoczęci i gotowi do wędrówki. W Palermo już kiedyś byliśmy i za pierwszym razem nie zrobiło ono na nas większego wrażenia. Zapamiętaliśmy je jako brudne miasto, pełne śmieci i bezpańskich psów. Myśleliśmy, że po kilku latach od ostatniej wizyty coś zmieniło się na lepsze, jednak sytuacja wyglądała dość podobnie.

Odległość od portu
W Palermo cumowaliśmy praktycznie w samym porcie, dlatego nie było większego problemu z dotarciem do centrum. Przy porcie koczuje duża ilość taksówkarzy i dorożkarzy, którzy bardzo nachalnie oferują swoje usługi.

Trasa i droga
Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do Palermo już w momencie planowania trasy. Nie chciałam również powracać do miejsc już obejrzanych. Dlatego też moja trasa nie była zbyt długa. Z tego powodu zdecydowaliśmy się na spacer pieszo. Co prawda rzeczywista trasa różniła się nieco od naszych planów i dość spontanicznie obieraliśmy kolejne kursy. W wielu miejscach, w których byliśmy, można zauważyć, że drogi dla pieszych nie są zbyt przemyślane. Czasem kończą się nagle i nie wiadomo, co ze sobą zrobić. Sytuacja ta była szczególnie zauważalna w okolicy portu. Dodatkowo daje się tam odczuć typowo włoską „kulturę” jazdy – Kto ma samochód, ten ma władzę.

Pogoda
Pogoda w Palermo zmieniała się z minuty na minutę. Momentami było niesamowicie ciepło, a kwadrans później padał siarczysty deszcz. Całe szczęście byliśmy ubrani na cebulkę i mogliśmy dostosować nasz ubiór do panującej w tej minucie pogody.

Czas pobytu
9.00– 17.30

-> Wychodząc z głównego portu skierowaliśmy się w lewą stronę. W drodze na Piazza XIII Vittime zobaczyliśmy czynne fontanny.

























Na samym placu, który jest jednocześnie rondem znajduje się pomnik.


-> Jednym z punktów naszej wycieczki był kościół Chiesa di S. Domenico e Chiostro, a zaraz przy nim plac z pomnikiem.








Przy tym placu znajduje się kawiarnia Gran Cafè San Domenico, gdzie kelnerem jest uroczy staruszek. Nie sposób było mu odmówić, dlatego skosztowaliśmy tam sycylijskiej kawy oraz rogalika.
























Obok tej kawiarni przebiega mała uliczka. Wchodząc w nią znajdziemy się w centrum sycylijskiego ryneczku, gdzie sprzedawcy donośnym głosem zachęcają do kupna ryb i innych produktów spożywczych. Nie polecam go osobom z wrażliwym węchem oraz wysokim zmysłem estetyki. To miejsce nie ma nic wspólnego z Mercat Central w Walencji. Na każdym kroku widać, że jest brudno i śmierdząco, jednak w pewien sposób oddaje to klimat miasta.




-> W międzyczasie zaczęło nieco kropić, a nasze humory trochę się pogorszyły. Nikt przecież nie lubi zwiedzać w złą pogodę. Mimo to kierowaliśmy się dalej w kierunku znanego nam już placu Pretoria, gdzie znajduje się charakterystyczna fontanna. Gdy byliśmy tam ostatnio nadmiar ludzi nie pozwolił na zrobienie zdjęć, dlatego też ten drobny kapuśniaczek był nam w tym momencie nawet na rękę.




























Kilka kroków dalej znajduje się jedne z piękniejszych skrzyżowań (Piazza Vigliena), jakie widziałam. Dzieje się tak za sprawą ciekawego, wklęsłego wykończenia budynków i pięknych rzeźbień.




























-> Jak widzicie niebo dość szybko się rozpogodziło, a my stwierdziliśmy, że wykorzystamy to do ponownego odwiedzenia głównej katery w Palermo, która jest moim zdaniem największą atrakcją tego miasta.



























-> Obok katedry weszliśmy do małego parku (Villa Bonanno).






























Przy wyjściu z parku dostrzegliśmy kolejny pomnik.




























-> Tym razem nie mogłam odpuścić sobie wizyty w ogrodzie botanicznym (Orto botanico di Palermo).


Godziny otwarcia: 9.00 - 17.00
Wstęp: dorośli: 5 euro, dzieci, młodzież, studenci: 3 euro
























To miejsce jest warte zobaczenia nawet zimą. Różnorodność gatunków robi ogromne wrażenie. Jeśli ktoś także lubi takie klimaty, to koniecznie powinien dopisać ten ogród do miejsc wartych zobaczenia.





Po lewej stronie od wejścia wchodzimy w ulicę Viale Fratelli Riccobono (Tak, tak. W tym ogrodzie każda alejka ma swoją nazwę). Przy niej rośnie duża liczba egzotycznych roślin. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, lecz domyślam się, że są to jakieś sukulenty i inne kaktusopodobne rośliny.






Za nimi (przy Viale Antonino De Leo) coś na kształt sadu. Drzewa, drzewka, krzewy, a na nich pomimo zimy duże, kształtne owoce. Nie wiem, jak wygląda sytuacja latem, lecz byłam nieco zmartwiona tym widokiem: Tak ogromna ilość owoców, która leżała na podłożu. Wiele z nich było już zgniłe i spleśniałe. Od razu pojawiła się w mojej głowie myśl, dlaczego nikt tego systematycznie nie zbiera i chociażby nie oddaje potrzebującym.







 Naszymi towarzyszami były gołębie oraz ten uroczy kocur.

























Jednym z piękniejszych zakątków tego ogrodu są pozostałości po kościele Chiesa di S. Dionigi.
























Szczególne wrażenie zrobiły na nas drzewa giganty oraz te o przedziwnych kształtach. Większość z nich pochodziła z Ameryki i Wysp Kanaryjskich. Strasznie chciałabym zobaczyć je w ich naturalnym środowisku.

































Oczywiście każdy okaz opisany jest za pomocą tabliczki, z której dowiadujemy się jaki to gatunek oraz skąd pochodzi.
























Uwagę zwracają również gigantyczne szyszki.

























Aleja palm


































Drzewka kaktusowate








Kolejnym klimatycznym miejscem są porośnięte mchem kamienne schody.






Ze wzgórza roztacza się cudny widok na góry.










Kolejnym charakterystycznym punktem w ogrodzie jest bambusowa altanka przy Viale Leon Dufourny.


























Od altanki dosłownie krok dzieli nas od miejsca, nazwanego Aquarium. Jest to okrągły stawik z wysepką pośrodku. Latem musi to pięknie wyglądać.
























W końcu doszliśmy do miejsca, w którym spędziliśmy dużo czasu. Była to aleja z figowcami bengalskimi (banian). Jeśli nie widzieliście tych roślin, to koniecznie musicie nadrobić zaległości. Są one niesamowicie ciekawe i osobiście nie mogłam się na nie napatrzeć.


Z gałęzi drzew wyrastają dodatkowe pędy, które dorastają do ziemi, a następnie puszczają korzenie. Tym samym wygląda to tak, jak gdyby miało ono dziesiątki pni. Gdy szukałam informacji na ich temat, dowiedziałam się, że największy banian (o nazwie Wielki Banian) ma prawie 3 tys. takich pędów! Jedno drzewo wygląda zatem jak cały las. Nawiasem mówiąc jest to kolejne marzenia na liście rzeczy do zobaczenia.





W tym miejscu zaczął padać potworny deszcz. My jednak byliśmy chronieni przez korony tych ogromnych drzew. Z przyjemnością wędrowaliśmy sobie, nie moknąc. Po kilku minutach pogoda ponownie się poprawiła.

Kolejny "pokręcony" okaz ;)


Spostrzegawczy mogą zauważyć, jak pomniczek powoli staje się częścią drzewa...


Na Piazzale Agostino Todaro ustawiona została szklarnia o nazwie Carolina, a przed nią fontanna. Zwróćcie uwagę na drzewa, które przebiły szklany dach budynku.






Jedna z tabliczek z nazwą alejki.


























Głównym budynkiem, znajdującym się tuż obok wejścia jest ten, przedstawiony na zdjęciu. Po obu stronach wejścia znajdują się sfinksy.


























W środku jest dość ciekawie. Ogromne rzeźby, starodruki zamknięte w starych szafach i inne eksponaty. Zdziwiło mnie to, że nikt tego miejsca nie pilnował.





















































Niestety już pod koniec zwiedzania bardzo źle się poczułam. Sytuacja wyglądała na tyle tragicznie, że zrezygnowaliśmy z dalszej części zwiedzania. Wróciliśmy na statek, gdzie przespałam praktycznie połowę dnia.

Mapę z opisywanymi przeze mnie miejscami, znajdziecie >>TUTAJ<<.

Krótki filmik z Palermo:



A czy Wy byliście w Palermo? Jakie atrakcje tam zobaczyliście? Które są według Was godne polecenia? Jakie inne sycylijskie miasta warto zobaczyć?

*Wszystkie zdjęcia i filmy prezentowane w poście są mojego autorstwa i należą do mojej prywatnej kolekcji.

15 komentarzy:

  1. Wow, jest co zwiedzać. :) Podobają mi się w szczególności te wąski uliczki.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękna okolica:) jest co zwiedzać<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten ogród botaniczny bardzo ładny ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety nie byłam Ale zdjęcia piękne!
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Palermo dwa razy. Ostatnio w 2010 roku, a wcześniej w 1995. Dla mnie to miasto zmieniło się na plus i to bardzo. Nie jest idealnie czyste, ale mnie się i tak bardzo podobało. Jest tam co oglądać, zresztą sama wiesz. Do ogrodu jednak nie trafiłam i mam czego żałować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. super, zazdroszczę wycieczki! Sama uwielbiam zwiedzać i robić dużo zdjęć, a w tym poście jest co oglądać :)
    pozdrawiam, katycloset
    katy-closet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. o jak pięknie! zazdroszczę :P zwiedzania :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna dawka pięknych podróży ! Ślicznie wyglądasz na 2 zdjęciu :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze! Ale cudownie <3 Trochę pozazdrościłam podróży, więc w tym roku kilka planuję, ale żadna chyba nie będzie taka wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dodaję nowe miejsce do mojej podróżniczej listy! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ile zdjęć o.O Piękne widoki! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tego ze jest brudne ma dosc ladna architekture:) pewnie latem klimat jest troche inny

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę Ci bardzo!
    Piękne miejsca:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://sialabala.blogspot.com/

    PS: Za każdą obserwację oraz komentarz się odwdzięczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Palermo wydało mi się bardzo przyjemnym miastem i zarazem stało się wyzwaniem, aby sprawdzić na własnym nosie tamtejszy zapach :p Ten ogród botaniczny jest bardzo ładny, szczególnie te wszystkie palmy, kaktusy, i ta altanka oraz ruiny. Ten wielki plac z fontanną także przypadł mi do gustu :)
    Może kiedyś uda mi się odwiedzić Palermo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...