sobota, 12 marca 2016

BlogTrip #9 - Palma de Mallorca cz. II

Zapraszam Was na drugą część relacji ze stolicy Majorki. Link do poprzedniej części znajdziecie >>TUTAJ<<.

Wychodząc z Pueblo Espanol, wpadliśmy w wir wąskich i krótkich uliczek, w których nie mogliśmy się odnaleźć. Prowadziła nas głównie nasza intuicja, która musiała się w tym mieście sporo napracować. 

-> Naszym oczom ukazał się w końcu kościół Parroquia I Concepcion Sant Magi, który jak się później okazało był jednym z punktów na naszej mapie, a tym samym pozwolił on nam odnaleźć się pośród licznych zakamarków. 



-> Nasza droga prowadziła następnie przez park Parque de la Feixina, przez który przepływa kanał Torrent de Sa Riera.


























Drogowskazy, znajdujące się w centrum, pomagały nam w trafieniu do celu.





























-> Po wejściu w Carrer de la Llotja ujrzeliśmy ciekawy budynek, znajdujący się przy placu Placa de la LlotjaNiestety plac był zastawiony wieloma niepotrzebnymi rzeczami, przez co nie mogłam zrobić zdjęcia samego budynku...
















































-> Idąc Passeig Dalt Murada, doszliśmy do głównych atrakcji Palmy, którymi są Palacio Real de La Almudaina oraz Catedral de Mallorca. O ile same budynki prezentują się pięknie i dostojnie, to już okolica niekoniecznie: tłumy turystów, mnóstwo ludzi ze sztalugami, którzy koniecznie chcą narysować naszą karykaturę i po raz kolejny czarnoskórzy z podrobionymi torebkami. Zdecydowanie nie w ten sposób wyobrażamy sobie podróżowanie...

























Byłam naprawdę zniesmaczona tym, że nie mogłam nawet stanąć i zrobić zdjęcia, bo już miałam wciskane w ręce jakieś lewe towary (do furii doprowadziło mnie rzucenie w moją stronę jakiś śmiesznych koralikowych bransoletek, czego de facto nawet nie poczułam. Zorientowałam się, gdy inny gość podbiegł i chciał za to 5 euro. Cóż, jego cenne ozdoby zostały po prostu wyrzucone z mostku, przy którym stałam... UPS! ). Taka sytuacja doprowadziła do tego, że po zrobieniu kilku szybkich zdjęć, ulotniliśmy się stamtąd.


























Z tego miejsca mogliśmy przez moment podziwiać widok na port, w tym na nasz statek.

























Odpuściliśmy sobie przepychanie się pomiędzy ludźmi i udaliśmy się w bardziej ustronne miejsce. Zeszliśmy w dół i udaliśmy się w kierunku brzegu. Nie było tam nikogo, więc mogliśmy trochę odetchnąć. Przy okazji powstały stamtąd poniższe ujęcia.


























-> Następnie udaliśmy się do zachwalanych łaźni arabskich (Banys Arabs). Muszę szczerze powiedzieć, że zdjęcia, które widziałam wcześniej w internecie są dość naciągane, a w rzeczywistości to miejsce nie prezentuje się tak atrakcyjnie.


Godziny otwarcia: 9.00 – 19.00
Wstęp: 2.50 euro




Po odejściu od kasy wyszliśmy wprost na plac, na którym można podziwiać różne gatunki roślin. Na środku stoją również stoliki i krzesła.






W tylnej części placu znajduje się coś na kształt kuchni. Jest tam długi blat, a na murku ułożone są talerze i wazy. Spostrzegawczy ujrzą również zlew.


















































W budyneczku znajduje się sama łaźnia. Wejście do niej ma kształt klucza.

























W jednym z pomieszczeń stoją dwie wazy.



W drugim można było obejrzeć film, wyświetlany na tv. Przed nim stało jedno krzesło, a całość ozdabiały wazy.

























Jeśli miałabym ocenić tę atrakcję, to nie dałabym jej więcej jak 3. Cenę uważam za zbyt wysoka, jak na to, co mieliśmy okazję zobaczyć.
























-> Szukając miejsca, w którym moglibyśmy się posilić, trafiliśmy na Placa de Santa Eulalia. Zdecydowaliśmy się na obiad w Cafe Placa, gdzie spróbowaliśmy także hiszpańskiego wina.
























-> Tuż przy placu stoi kościół Parroquia de Santa Eulalia.

























Centrum Palmy to przede wszystkim dużo sklepików, kawiarenek itp. Wchodząc w kręte uliczki, po których spacerują setki turystów, można zaopatrzyć się praktycznie we wszystko. My zdecydowaliśmy się między innymi na album.


Kilka zdjęć z ulic







Do portu powracaliśmy tą samą drogą, którą już przejeżdżaliśmy. Dojeżdżając do Parque de la Feixina, zdecydowaliśmy jednak podążyć w górę i dorwać jeszcze jakąś kawiarnię (tłumy w centrum zniechęciły nas do chodzenia po sklepach itp.). Popołudniową kawę wypiliśmy w La Fontana na Industria 6.




Po drodze zobaczyliśmy cudne młyny, w których urządzone były pizzerie.


Droga do portu była bardzo skomplikowana. Dla tych, którzy zamierzają sami zorganizować wypad do stolicy Majorki, mam małą radę. Koniecznie zaopatrzcie się w dokładną mapę, na której będziecie mieć wszystkie nazwy ulic. My co prawda zdobyliśmy taką (przy katedrze można było wziąć za darmo plan miasta), a mimo to wjeżdżając do dzielnicy industrialnej totalnie się zgubiliśmy. Nie mogliśmy odnaleźć naszego miejsca pobytu na mapie. Tak, jak już wspominałam, prowadziła nas po raz kolejny intuicja. Jakimś cudem dotarliśmy do Avinguda de Joan Miro, którą poruszaliśmy się cały czas prosto. Naszym oczom ukazał się w końcu Porto Pi. Ogromne centrum handlowe, które widzieliśmy na początku naszej podróży.



Z tego miejsca już spokojnie kierowaliśmy się w stronę statku. Po drodze spotykaliśmy ludzi, którzy również powracali, bądź w tym miejscu rozpoczynali swój rejs. Po tym dniu mieliśmy jednodniową przerwę w zwiedzaniu – cały następny dzień spędziliśmy na morzu, płynąć na Sycylię.

Mapę z opisywanymi przeze mnie miejscami, znajdziecie >>TUTAJ<<.

Krótki filmik z Majorki:



Jakie są Wasze doświadczenia z podróżami na Majorkę? Które atrakcje najbardziej Was zauroczyły? 

*Wszystkie zdjęcia i filmy prezentowane w poście są mojego autorstwa i należą do mojej prywatnej kolekcji.

16 komentarzy:

  1. jak fajnie zielono :) szkoda tylko, ze nie mieliscie za duzo slonca, ale nie ma sie co dziwic w koncu zima, pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile pięknych zakątków ;]. Z chęcią powędrowałam z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo tłumu ludzi w niektórych miejscach z przyjemnością bym tam pospacerowała. Podobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsca. :D Może kiedyś tam pojadę, bo naprawdę robi wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjęcia ;) Marzę, że kiedyś też uda mi się pojechać w tak przepiękną podróż ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Majorka jeszcze przed nami, piękne zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia :) i świetne miejsca :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedyś mocno upierałam się na to by tam pojechać :) lecz nie udało mi sie jeszcze tam dostać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na takiej wycieczce czułabym się jak ryba w wodzie, po prostu cudnie... Chętnie przygarnęłabym te zielone, duże butelki. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z każdym kolejnym wpisem nie mogę się napatrzeć na zdjęcia. Niesamowita przygoda. Tylko pozazdrościć :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. ale świetne zdjęcia! Pozazdrościć!

    OdpowiedzUsuń
  12. Te płyny są faktycznie fantastyczne! W ogóle ta część miasta przypadła mi bardzo do gustu :) Nie dość, że bardzo zielono, to jeszcze kolor tych budynków, ahh. Coś wspaniałego. Szkoda tylko tego tłumu naciągaczy... Nieźle go załatwiłaś z tymi bransoletkami... Mnie naciągacze denerwowali w Paryżu :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...