niedziela, 6 grudnia 2015

Denko #7 - Listopad 2015

Moi drodzy!

Podczas podsumowania miesiąca zauważyłam, że jednymi z chętniej przeglądanych przez Was postów (na podstawie liczby wyświetleń) są Denka kosmetyczne. Staram się, by ten cykl był jak najbardziej przejrzysty, czytelny i zawierał jak najwięcej przydatnych dla Was informacji. Poza nową formą zdjęć, które czekają na Was poniżej, wprowadzone zostały oznaczenia kolorystyczne:

- Nazwa produktu w kolorze zielonym – Kosmetyk sprawdził się; planuje ponowny zakup.
- Nazwa produktu w kolorze pomarańczowym – Mam mieszane uczucia.
- Nazwa produktu w kolorze czerwonym – Bubel kosmetyczny; produkt nie dla mnie; nie mam ochoty mieć z nim nic do czynienia.

Dodatkiem jest również informacja o następcy danego kosmetyku. Mam nadzieję, że dzięki temu post będzie jeszcze chętniej czytany i komentowany ;)

Zapraszam na listopadowe denko!




Z każdym miesiącem (ku mojemu zdziwieniu) znajduję coraz więcej zdenkowych opakowań. Dla Was oznacza to oczywiście więcej opinii i informacji o kosmetykach.

Zapraszam na listopadowe denko!

1) Szampon wzmacniający Garnier Fructis Fresh – TAK!

Każdy z Was doskonale już wie, że seria Fructis jest nieodłącznym elementem pielęgnacji moich włosów. Wersja Fresh miała bardzo przyjemny zapach, który utrzymywał się na włosach. Po zmianie szamponu nawet mój ukochany stwierdził, że: „Ty nie pachniesz tak samo!”. Włosy utrzymywały długo świeżość, a kosmetyk nie wywołał żadnych negatywnych efektów.



2) Szampon Gliss Kur Total Repair – TAK!

Produkt, który absolutnie mnie zaskoczył. Używałam kiedyś jakiegoś szamponu tej marki, ale średnio się sprawdził i nie byłam przekonana do ponownego zakupu. Nie mając zbyt wielkiego wyboru, sięgnęłam w sklepie po Total Repair. Muszę przyznać, że szampon dobrze zadziałał na moje włosy. Dał im dużą dawkę nawilżenia i zyskały one bardzo przyjemny blask. Włosy były po nim miękkie i praktycznie same się układały.



3) Szampon Guhl – Tiefen Aufbau – TAK!

Kolejne pozytywne zaskoczenie. Produkty tej firmy wiele razy rzucały mi się w oczy, ale nigdy wcześniej nie myślałam nawet o ich zakupie. 75-cio ml buteleczkę otrzymałam w pudełku kosmetycznym i stwierdziłam, że będzie to dobra okazja do przetestowania ich szamponów. W sklepach znajdują się one zazwyczaj na najniższych półkach, jednak po efektach, które dają i działaniu z pewnością zaliczyć można je do jakościowo dobrych produktów. Po otwarciu butelki czuć bardzo przyjemny, kwiatowy zapach. Konsystencja tego szamponu jest bardzo kremowa, niczym balsam. Myślałam, że nie spodoba mi się samo opakowanie – wydawało mi się, że będzie nieporęczne, a jednak myliłam się. Moje włosy wyglądały po nim zdrowo i były bardzo odżywione.



4) Odżywka przeciwłupieżowa – Head & Shoulders Apple Fresh – NIE!

Tą odżywkę kupiłam zupełnie przypadkowo dawno temu, gdy podczas standardowych zakupów w Polsce gonił mnie czas i przypadkowo wrzuciłam do koszyka ten produkt zamiast szamponu. Szczerze mówiąc, męczyłam się strasznie przy jego używaniu. Często wręcz rezygnowałam z odżywki, by nie musieć otwierać tego opakowania. W końcu jednak zawzięłam się w sobie i udało mi się go wykończyć. Tak duże opakowanie z pewnością powinno mi starczyć na pół roku, jednak produkt jest bardzo niewydajny, a ilość kosmetyku, którą musiałam użyć do jednej aplikacji wychodzi poza wszelkie normy. Zapach był nieco gorszy od tej samej wersji szamponu. Działanie było z kolei ledwo widoczne. Nie zauważyłam żadnej różnicy po użyciu odżywki.



Następca: Zestaw szampon + odżywka John Frieda Brilliant Brunette

5) Ampułka odbudowująca – 1-minutowa kuracja dla włosów Pantene Pro-V – REWELACJA!

Ten produkt nie zapowiadał się zbyt dobrze. Po otwarciu poczuć można było lekko nieprzyjemny zapach, lecz koniec końców nie był on bardzo drażniący. Sama aplikacja okazała się być bardzo uciążliwa. Trzeba było nieco się namęczyć, by wycisnąć cały produkt. Dodatkowo opakowanie strasznie ślizgało się w dłoniach. Po nałożeniu kosmetyku zauważyłam, że moje dłonie są paskudnie wysuszone, mimo że kilkanaście minut wcześniej używałam kremu do rąk. W tym momencie straciłam już wszelkie nadzieje na pozytywny efekt tej kuracji. Po 1 minucie zmyłam dokładnie produkt i natychmiast poczułam miękkość włosów, jakiej jeszcze nigdy nie udało mi się osiągnąć. Nie miałam żadnego problemu z rozczesaniem. Po wyschnięciu mogłam wypowiadać się tylko w samych superlatywach: włosy były gładkie, przyjemne w dotyku, uniesione u nasady i łatwe w ułożeniu! Z całą pewnością jeszcze powrócę do produktów Pantene Pro-V.



Następca: Intensywna kuracja dla włosów Gliss Kur Liquid Silk

6) Kremowy żel pod prysznic Nivea Creme Smooth – TAK!

Wywnioskowałam, że istnieją dwie grupy ludzi: jedni uwielbiają Dove, inni Nivea. Ja zdecydowanie należę do tych drugich! Praktycznie nie spotkałam się z żadnym żelem pod prysznic z Nivea, który nie spełniłby moich oczekiwań. Tak było również w tym przypadku. Małe, lecz wydajne opakowanie zawierało delikatnie pachnący, kremowy żel, którym mycie się było prawdziwą przyjemnością. Skóra dostała dużą dawkę nawilżenia, była gładka i miękka. Zostałam zachęcona do zakupu.



Następca: Żel pod prysznic Nivea Powerfruit Fresh

7) Dezodorant Nivea Satin Sensation – TAK!

Jest to pierwszy antyperspirant Nivea, jaki używałam i od razu sukces! Piękny, delikatny zapach, który pozostawiał uczucie świeżości. Utrzymywał się bardzo długo na skórze i był niesamowicie wydajny. 



Następca: Dezodorant Dove Invisible Dry

8) Masło do ciała The Body Shop Fuji Green Tea – Mogłabym wypróbować w innej wersji zapachowej.

Jak przystało na masło do ciała, ten kosmetyk jest dość gesty. Używałam go głównie na noc, gdyż całkiem długo się wchłaniał, pozostawiając tłustą warstwę. Produkt dobrze nawilżał, a w jego użyciu przeszkadzał mi jedynie zapach zielonej herbaty, za którym nie przepadam.



Następca: Mleczko do ciała Treaclemoon Sweet Blueberry Memories

9) Krem do twarzy Garnier Hydra Adapt do skóry normalnej – dla osób ze skórą normalną i mieszaną – tak!

W zeszłym miesiącu przetestowałam krem z tej serii, przeznaczony do skóry tłustej, który sprawdził się u mnie rewelacyjnie. Okazało się, że w zakamarkach posiadam kilka opakowań próbek kremu Hydra Adapt do skóry normalnej. Postanowiłam mimo wszystko je zużyć i efekt był dobry, jednak zdecydowanie kosmetykiem dla mnie jest ten, skierowany do osób ze skórą tłustą. Każda próbka starczyła mi na 2 użycia. Po tym czasie mogę powiedzieć, że produkt szybko się wchłania. Ma on delikatny zapach, dający uczucie świeżości. Krem wyrównywał koloryt mojej skóry, jednak nie eliminował jej świecenia. Mimo to oceniam go na plus.



10) Krem do rąk Dr. Organic Manuka Honey Hand & Nail Cream – Nie!!!

Producenci tego kosmetyku musieli się sporo napracować, bym nie była w stanie dokończyć tak małej próbki. Na dłoniach krem ten wywołał uczucie ciepła, które nawet zimą nie było przyjemne. Zapach jest totalnie odrzucający, a na dodatek wydaje się wbijać w komórki ciała tak mocno, że czuć go jeszcze po kilku umyciach dłoni (Tak – próbowałam pozbyć się go, szorując moje biedne dłonie). Obiecanego nawilżenia nie zauważyłam. Dla mnie – absolutny bubel (w dodatku za cenę dobrego obiadu).

>>Strona internetowa<<



11) Płyn do płukania jamy ustnej Listerine Fresh Burst – Nie!

Co tu dużo mówić, ten produkt obojgu nam nie przypadł do gustu. Jest to bardzo silny płyn, który być może działa dobrze, jednak jego zapach oraz smak wołają o pomstę do nieba. Według instrukcji optymalne dawkowanie to 4 łyżeczki płynu, którym należy płukać usta przez 30 sek. Obie liczby są ekstremalnym wyzwaniem. Płyn dosłownie wypala usta od środka. Jest tak ostry, że używanie go przyprawiało o nawilżenie gałek ocznych w wyniku płaczu...



Następca: Płyn do płukania jamy ustnej Elmex Sensitive Plus

12) Pasty do zębów Elmex: Sensitive Plus, Przeciw próchnicy i Aronal – Tak!

Do dwóch past, które są podstawą każdego denka doszła kolejna, produkowana przez Elmex. Nosi ona nazwę Aronal i zawiera w sobie cynk. Zaleca się ją do stosowania każdego ranka. Tak jak pozostałe pasty Elmex również ona sprawdziła się w naszej łazience.

>>Strona internetowa - PL<<
>>Strona internetowa - CH<<



Następca: Pasta do zębów Elmex w wersji fioletowej

13) Płatki kosmetyczne All About Beauty Cotton Pads – Nie.

Kolejne opakowanie zużyte zostało bez większych niespodzianek, jednak te płatki nie powalają z nóg. Produkt średniej jakości.

>>Strona internetowa<<



Następca: Kolejne opakowanie do zużycia

14) Tabletki powlekane Rutinoscorbin - Tak.

W czasie wahań temperatury i w okresie przejściowym trzeba postawić na dodatkowe wzmocnienie. Profilaktycznie sięgam zatem po sprawdzony od lat środek, czyli Rutinoscorbin.



Następca: Kolejne opakowanie do zużycia

Męskim okiem:

15) Żel pod prysznic Fa Active Sport Ginkgo – Tak!

Być może żel ten nie był ekstremalnie wydajnym produktem, ale jego działanie było bardzo zadowalające. Ładnie się pienił, dobrze mył ciało i zostawiał przyjemny, męski zapach na skórze na długi czas. Za cenę, którą musieliśmy za niego zapłacić (0.79 euro), można mu wybaczyć, że szybko się skończył.

>>Strona internetowa - PL<<
>>Strona internetowa - DE<<



Następca: Żel pod prysznic Nivea Men Pure Impact

16 i 17) Dezodoranty w spray'u Adidas Fresh Impact i Victory League – NIE!

Oba dezodoranty totalnie nie sprawdziły się w przypadku mojego chłopaka. Zmusiłam go wręcz do ich zużycia w ramach oczyszczania szafki z kosmetykami, gdzie znajdują się większe lub mniejsze zapasy „chemii”. Miał mi on okropnie za złe, że musi ich używać. Jak widać nie były one zbyt wydajne. Zapach, jak to określił mój ukochany, „dość pospolity”, a długość utrzymywania na skórze policzyć można w minutach. Zawartość alkoholu była tak duża, że wręcz wyczuwalna po rozpyleniu. Kosmetyki pozostawiały również piekące uczucie. Z pewnością nigdy więcej nie sięgniemy po dezodoranty i pozostaniemy przy antyperspirantach w spray'u.




Następca: Antyperspirant w spray'u Nivea Men Stress Protect

18) Zapachy: Świeczka z Ikei o zapachu waniliowym oraz z Conforamy o tym samym zapachu.

Świeczek z Ikei nie muszę reklamować, gdyż większość wie, że są one najlepsze! Świeczka z Conforamy (z napisem Vanilla na słoiczku) niestety paliła się dość kiepsko, a koniec końców nie wypaliła się do końca. Raczej nie kupię tam już żadnej świeczki.


- Woski: Soft Blanket i Garden Sweet Pea


Dwa godne polecenia woski. Pierwszy z nich to delikatny, przyjemny zapach. Czuć w nim wiele nut - wyczułam m.in. wanilię, odrobinę miodu. Drugi to bardzo kwiatowy, piękny aromat, który już zdążyłam ponownie zamówić :)


Co sądzicie o przetestowanych przeze mnie kosmetykach? Używałyście któryś z nich? Jakie są Wasze opinie?

12 komentarzy:

  1. Mnie skusiałaś tym woskiem z misiem, nie spotkałam sie z nim wczesniej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Parę z tych produktów miałam okazję wypróbować u siebie :)
    Bardzo duże denko, u mnie chyba byłoby tego troszkę mniej :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię szampony z Garnier Fructis, ostatnio polubiłam też odżywki, są świetne :) A oba woski które pokazałaś mam zamiar wypróbować, koniecznie muszę je sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez lubię szampony z Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szampony z Garniera są świetne ! A post bardzo kuszący ! :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś kilkanaście lat temu używałam i kochałam szampony Fructis i Garniera taki cytrusowy.Nie sety dziś tych szamponów nie ma,a ja od nowych Fructisów dostaję mega łupieżu jak i od innych szamponów innych marek.Ostatnio wyleczyłam łupież,bo zachciało mi się wypróbować innych szamponów zachwalanych przez dziewczyny.Jedyny szampon,który mogę stosować to właśnie Head&Shoulders.W kilka dni łupież zniknął.Szkoda mi ,że nie mogę stosować innych szamponów,ale z drugiej strony nie stoję godzinami i nie muszę zastanawiać się jaki tu szampon kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam czasem Listerine ;D

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dotrwałam do końca posta! Widzę, że szampony całkiem dobrze się sprawdziły, aczkolwiek ja bym wypróbowała Twojego "następcę" - Johna Friedę (tak to się odmienia :D?)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podoba mi się sposób na oznaczanie produktów, bo wszystko jest takie przejrzyste i od razu widać, co polecasz, a co jednak się zupełnie nie sprawdziło :) Używam tego dezodorantu z Nivea w połączeniu z kulką pod pachy z 8x4 czy jakoś tak nazywa się ta firma i jestem nim zachwycona. Bo ani nie zostawia białych plam, ani jakoś się nie przykleja (jak niektóre potrafią) i w ogóle jestem zadowolona z niego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...