sobota, 5 września 2015

Denko #4 - sierpień 2015

Zapraszam Was na sierpniowe denko!

1) Szampon Head&Shoulders Classic Clean – Codzienna Pielęgnacja
+
Szampon Garnier Fructis 2 w 1

Typowy zestaw pojawiający się w prawie każdym denku. Nie będę się zbyt dużo o nich rozpisywać. Bardzo dobrze działają na moje włosy. Stosuję od lat i nie zamierzam przestać. 




2) Żel pod prysznic Anatomicals – Cypress and thyme body cleanser

Z pewnością był to niezbyt korzystny początek znajomości z ta marka. Żel pod prysznic Anatomicals otrzymałam wraz z pudelkiem kosmetycznym. Musze przyznać, ze trzeba się bardzo postarać, żeby stworzyć żel pod prysznic, który nie przypadnie mi do gustu. To osiągniecie przypisać można właśnie wyżej wymienionej marce kosmetycznej. Już od pierwszego użycia nie polubiłam się z samym opakowaniem – paskudne rozwiązanie w postaci ciężko funkcjonującej pompki. Paskudny, sztuczny zapach tymianku, który miał odświeżać, a ostatecznie przyprawiał o ból głowy.
Cala recenzja żelu znajduje się >>TUTAJ<<.

Kupiłabym ponownie? Z bólem serca zmusiłam się, by wykończyć opakowanie – zdecydowanie nie!


3) Żel pod prysznic – The Body Shop – Mango Shower Gel

Wcześniej nie miałam okazji przetestować tej marki, ani wyprodukowanych przez nich żeli. Próbka produktu zdecydowanie zachęciła mnie do kupna innych kosmetyków. O dziwo to małe opakowanie starczyło mi na kilkanaście użyć, a zatem produkt jest bardzo wydajny. Spełniał w zupełności swoją funkcję. Dobrze mył i przyjemnie się pienił. Ogromną zaletą jest jego zapach. Cudne mango utrzymujące się na skórze latem – to coś dla mnie!

Kupiłabym ponownie? Tak.



4) Gąbka peelingujaca – Aqua Massage Fantasy Peeling

Seria tych gąbek dostępna jest w Tesco. Prosta rzecz, która naprawdę potrafi cieszyć. W swoim życiu wypróbowałam już kilka firm, lecz ta została ze mną na dłużej. Jej trwałość, działanie, a nawet cena są bardzo przyjemne, dlatego też kupuje cały zapas za każdym razem, gdy odwiedzam Polskę.

Kupiłabym ponownie? Oczywiście.



5) Pasta do zębów – Colgate – Max White One Optic.

Jeden z bardziej przereklamowanych produktów ostatnich miesięcy. Mówili o niej wszyscy: blogerzy, youtuberzy, koleżanki i sąsiadki. Sprytne akcje reklamowe typu: My white day. Co z tego wyszło? W tym miejscu powinnam użyć niecenzuralnego słowa. Pasta bardzo źle działała na moje zęby. Stały się niewiarygodnie wrażliwe. Efektu wybielenia można szukać ze świecą. Po jej zastosowaniu zauważyłam pojawienie się afty. Po tym fakcie przekazałam ją w ręce chłopaka, który co prawda ją zużył, ale również nie zauważył większych efektów wybielających.

Kupiłabym ponownie? Nie!



6) Paski oczyszczające na nos – Essence Pure Skin

Całkiem niedawno zakupiłam zestaw trzech takich pasków. Jeden z nich otworzyłam natychmiast, by sprawdzić jak działa. Dla osób, które nie mają wielkiego problemu z zaskórnikami będzie to z pewnością fajne rozwiązanie. Osobiście byłam zadowolona z „pierwszego wrażenia”.

Kupiłabym ponownie? Tak.



7) Krem do rak – Just – Kamille

Krem, który towarzyszył mi na codzien od bardzo dawna. Odrobina tego produktu wystarczała na pokrycie obu dłoni sporą warstwą kremu. Był on niesamowicie wydajny. Zawarty w nim rumianek bardzo dobrze wpływał na moje suche dłonie. Podczas codziennego użytku problem stanowiło tylko to, że nieco długo się wchłaniał. Poza tym nie mam mu nic do zarzucenia. Ma piękny, delikatny zapach i pozostawia dłonie miękkie na bardzo długo.

Kupiłabym ponownie? Tak.



8) Suplement diety – Vital Fruit – Calcium

Ostatnio dość systematycznie zażywam witaminy i suplementy, które dopełniają moją dietę. W tym miesiącu zużyłam cały flakonik wapnia o smaku cytrynowym.

Kupiłabym ponownie? Gdybym tylko była w Polsce … ;)



Z męskiego punktu widzenia:

9) Żel pod prysznic – Adidas Green Boost Hair & Body

Jedno zdanie podsumowujące użycie tego kosmetyku: Żel jak żel. Spełniał swoje główne zadanie i na tym się kończyło. Zapach nie zachwycał, a także nie utrzymywał się długo na skórze. Bardzo szybko został zużyty.

Kupiłabym ponownie? Nie.



10) Żel do golenia – Gillette Sensitive Skin z aloesem

Mój ukochany go uwielbia. Produkt był bardzo wydajny i starczył mu na bardzo długo (pod koniec trochę go oszczędzał ;)) Pozostawiał skórę miękką i nie powodował podrażnień. Kosmetyk posiada rekomendacje mojego faceta!

Kupiłabym ponownie? Bez dwóch zdań!



A teraz czekam na Wasze opinie na temat tych kosmetyków! Które miałyście okazje wypróbować na własnej skórze? 











9 komentarzy:

  1. Żadnego z kosmetyków nie próbowałam, choć o tej paście do zębów słyszałam. Dobrze, że jej nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego nie używałam :) a paste ostatnio zaczęłam używać niemiecka (taka w plastikowym stojącym opakowaniu).

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnego nie używałam :) a paste ostatnio zaczęłam używać niemiecka (taka w plastikowym stojącym opakowaniu).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za cenne informacje, o niektórych nie miałam zielonego pojęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadnego nie miałam okazji wypróbować, ale podoba mi się ten żel mango :)
    A odnośnie pasty do zębów, myślę że każda na każdego inaczej działa. Co prawda nie próbowałam akurat tej ale używam wariant orignial z firmy colgate i u mnie sprawuje się świetnie. Natomiast raz miałam na próbę pastę z elmexu, którą poleca wiele osób, a u mnie nie dość że popękane kąciki ust do wyraźnie zażółcone zęby po miesiącu używania ;/. Wróciłam do clogate i moje problemy znikły w parę dni.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie tworzę post ze swoim denkiem :) Też Head$Shoulders się u mnie pojawi. Co do pasty Colgate to zgadzam się w 100%. Powinni zakazać jej stosowania i wycofać ze sklepów :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe kosmetyki! Miałam przyjemność mieć niektórych z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  8. H&S używam od lat, nie wyobrażam sobie innego szamponu na mojej półce. Kiedyś zastanawiałam się nad tą pastą, ale widać dobrze zrobiłam, kiedy ostatecznie zrezygnowałam z zakupu :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...