sobota, 5 listopada 2016

3 kraje w 2 dni: Nancy, Francja

Z Colmar (LINK) udaliśmy się w dalszą drogę. Naszym celem było kolejne francuskie miasteczko – Nancy, gdzie czekały na nas miejsca, znajdujące się na liście UNESCO.

Droga początkowo wiodła przez miejskie uliczki, a następnie wyjechaliśmy na tzw. naródowkę. Jakość tych dróg jest całkiem dobra i w odróżnieniu od autostrad są one bezpłatne. Z jednym małym wyjątkiem. Musieliśmy przejechać przez dość długi tunel, a po wyjechaniu z niego natknęliśmy się na bramkę, gdzie uiścić trzeba było opłatę 6 euro.



Dojazd do miasta, jak i poruszanie się po nim samochodem nie sprawiło nam większych trudności i bez trudu trafiliśmy na parking, znajdujący się przy Cours Léopold. W niedzielę pozostawienie samochodu w tym miejscu nie należy do łatwych, ponieważ chętnych jest dużo, miejsce leży całkiem niedaleko centrum miasta i w dodatku jest bezpłatne.

Tuż przy naszym samochodzie i wprost przed naszymi oczami wyrósł łuk triumfalny Porte Désilles. Luk, mający około 10 metrów wysokości, był udekorowany wówczas flagami. Jest to również pomnik, upamiętniający poległych mieszkańców Nancy, walczących o niepodległość Stanów Zjednoczonych.


























Intuicyjnie skręciliśmy w tym miejscu w prawo i idąc drogą, już z daleka rozpoznałam kształt budowli, którą bardzo chciałam zobaczyć.


Nie wiem, czy również macie takie skojarzenia, lecz ta brama przypomina mi baśniowe wejście do zamku. Porte de la Craffe, bo taką nazwę nosi to miejsce, jest bramą miejską z XIV w. z charakterystycznymi wieżyczkami. Miałam ogromną nadzieję, że uda nam się wejść do środka. Niestety tego dnia wejście było zamknięte.


Nie udało mi się również wykonać większej ilości zdjęć tego obiektu, jak i największej atrakcji miasta, Palais Ducal (Pałac Książąt Lotaryngii), ponieważ na głównej drodze odbywał się pchli targ. Tłum ludzi, przez który musieliśmy się przecisnąć, był ogromny i nawet na chwilę nie dało rady zatrzymać się i przyjrzeć budynkowi, gdyż napierał on z każdej strony, zachowując się jak gdyby rozdawano coś za darmo.



























Na szybko udało mi się pstryknąć fotkę kościoła Franciszkanów (Eglise des Cordeliers), położonego tuż przy wspomnianym Pałacu.

























A także sam Pałac, który był niegdyś siedzibą władz Lotaryngii, a do dziś zachwyca pięknym portalem wejściowym. Całość stanowi połączenie stylu renesansowego (fasady i okna) oraz barokowego (balkony). Obecnie znajduje się w tym miejscu Muzeum Lotaryngii.



Idąc dalej, dotarliśmy do bardzo ruchliwego miejsca – placu Saint Epvre, na którym stoi bazylika o tej samej nazwie. Zrobiła ona na mnie spore wrażenie ze względu na jej majestat i wielkość.



Gotycki kościół ze strzelistymi wieżyczkami, rozetami i imponującą budową okien jest pełen dopracowanych detali. Przykładem są ludzkie postacie o wielkości dorosłego człowieka, znajdujące się na ścianie budynku.



Na rondzie znajduje się z kolei pomnik.


Stamtąd już tylko krok dzielił nas od Place de la Carrière. Mnóstwo ludzi przechodziło tamtędy na plac Stanisława. My jednak wybraliśmy okrężną drogę, by pospacerować uliczkami miasta. Sam plac znajduje się na liście UNESCO i byłby naprawdę piękny, gdyby nie to, że jego środek to jeden wielki parking. Wejście na plac tworzą od tej strony łuki. Budynek, znajdujący się w centralnym punkcie, to Palais du Gouvernement.




























Zawsze staram się uchwycić obiekt z jak najbardziej korzystnej perspektywy. W tym miejscu niestety nie miałam takiej możliwości, co doprowadziło do niemałej frustracji. Zupełnie nie rozumiem pomysłu, by w tak pięknym otoczeniu stworzyć parking, w dodatku dla wycieczkowych autobusów...


























Jak możecie zauważyć, w Nancy pogoda nieco bardziej nam dopisała. Mogliśmy cieszyć się przez moment ciepłymi promieniami słońca, muskającymi nasze twarze. Wchodząc w wir malutkich uliczek starego miasta, nie potrafiliśmy się odnaleźć. Nancy nie należy do tych miast, które można zwiedzać bez mapy i ma się wrażenie, że było się tam już setki razy. Wielu obiektów nie udało nam się również odszukać, mimo że zgadzała się zarówno ulica, na której staliśmy, jak i położenie, które pokazywał nam GPS, którym także musieliśmy się wspomagać.

Po wędrówce wśród ulic, nagle naszym oczom ukazał się kościół, który był niemal wybawieniem, informującym nas, gdzie konkretnie się znajdujemy. Okazało się, że doszliśmy aż do Eglise Saint Sebastien. Zbudowany w XVI w. kościołek ze statuą św. Sebastiana jest kolejną budowlą z barokowymi elementami w tym mieście.

























Przycupnęliśmy na chwilę na placu, by nieco odsapnąć i wyznaczyć plan dojścia do następnego punktu na naszej trasie. Niestety poszukiwania kolejnego celu okazały się być bezowocne i tym samym zrobiliśmy kołeczko, by zobaczyć Katedrę Notre Dame, umiejscowioną obok pięknego zabytkowego hotelu (Hotel des Prélats).


























Następnie przeszliśmy przez kolejną bramę miejską (Porte Saint Georges) i udaliśmy się do ogrodu Jardin Godron, by napawać się pięknem roślinności przed nadejściem zimy.






Plac z fontanną pośrodku to Place d'Alliance.



Owy plac znajduje się o krok od jednego z największych w Europie placów - placu Stanisława. 



Gdy przeczytałam, że to miejsce znajduje się na liście najczęściej odwiedzanych miejsc turystycznych, nie uwierzyłam. Dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy! Byłam już w miejscach mniej i bardziej turystycznych, gdzie kolejki sięgały wielu metrów, ale ilość osób zgromadzonych na placu Stanisława przeszła moje największe oczekiwania. Należę do osób, które bardzo źle czują się w tłumie ludzi, więc po przejściu przez niego i zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć, postanowiliśmy szybko się stamtąd oddalić.


Pomysłodawcą stworzenia tego placu był dawny król Polski Stanisław Leszczyński, którego pomnik również znajduje się w tym miejscu.


Dookoła placu znajdują się interesujące budowle: Grand Hotel, opera, Hotel de Ville, w którym znajduje się ratusz miejski.




























Wzrok przykuwają również piękne, złote fontanny: Amfitryty (na zdjęciu) i Neptuna.


























Następnie udaliśmy się przyjrzeć bliżej łukowi triumfalnemu (Arc de Triomphe), którego część znajdowała się w budowie.


Przechodząc dalej powróciliśmy do placu de la Carrière, po czym skręciliśmy w średniowieczną uliczkę Grande Rue, gdzie wiele fasad budynków utrzymało się w nienaruszonym stanie od czasów wybudowania.



W tym miejscu radzę również spojrzeć pod nogi, by nie pominąć poniżej przedstawionej płytki na chodniku. Co w niej takiego wyjątkowego? Została ona stworzona na pamiątkę wygranej bitwy pod Nancy w 1477 r. Co do samego miejsca, to w domu przy tym znaku, zostały wystawione niegdyś zwłoki, poległego w wyżej wspomnianej bitwie, Karla des Kühne.


























Na placu Vaudemont znajduje się część muru obronnego, a także fontanna, stanowiąca monument Jacquesa Callota. 




Pod nogami z kolei dojrzeliśmy mapkę Nancy z 1611 r.


Jak widać, niebo zaczynało się już chmurzyc, więc podjęliśmy decyzję o powrocie do auta. Po drodze natrafiliśmy jeszcze na kilka pomników.




Na placu Carnot, położonym zaraz przy Cours Léopold, na którym zostawiliśmy nasze auto, stoi poniższy obelisk.


Ostatecznie po dotarciu do samochodu zaczęło okropnie padać, a my musieliśmy znaleźć jeszcze miejsce do przenocowania. Pierwszy raz nie zarezerwowaliśmy hotelu i jechaliśmy dość w ciemno, ponieważ do końca nie wiedzieliśmy, ile czasu zajmie nam zwiedzanie miast. W dodatku miało być to dla nas przygotowanie do pewnej większej podróży, która czeka nas w przyszłości. Ostatecznie miejsce noclegowe znaleźliśmy w Ibis Hotel, znajdującym się po drugiej stronie rzeki. Nie będę Wam jednak polecać tego miejsca, gdyż nie uważam, by za taką cenę był on rewelacyjny. Hotele tej sieci uchodzą za tanie (w Nancy to koszt 59 euro za dobę dla 2 oraz 3 osób). Dodatkowo płatne było również śniadanie, na które się zdecydowaliśmy oraz parking, co stanowiło dodatkowe 20 euro. Pokój był wprawdzie czysty, a łóżko wygodne, ale (jak można się spodziewać po Francji) bardzo mały, przez co prysznic i zlew stały praktycznie w pokoju.




































Po wykapaniu się i chwili odpoczynku (po całym dniu chodzenia nasze mięśnie były jak kamienie) naszły mnie okropne myśli. Byłam przecież na placu Stanisława i nie mogłam go obejrzeć z każdej strony przez tłumy, które na nim się znajdowały, a przecież jest to tak wielka atrakcja! Nie mogłam sobie tego wybaczyć i … ubraliśmy się i wybraliśmy na plac Stanisława nocą. W dalszym ciągu widać było tam spacerujących turystów i grupki ciemnych typów, ale już nie w takim natężeniu jak w ciągu dnia. Nie chciałam kusić losu i nie zabrałam ze sobą aparatu, a jedynie telefon, więc zdjęcia nie są pierwszej jakości, lecz mam nadzieję, że oddadzą magię tego miejsca po zapadnięciu zmroku.


Na koniec standardowo przygotowałam dla Was mapkę z zaznaczonymi punktami naszej wycieczki.










Czy odwiedziliście już Nancy? Znaliście wcześniej to miasto? Jakie zrobiło ono na Was wrażenie?

26 komentarzy:

  1. ależ pięknie <3 ja planuje Francję może i w tym roku jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znac, dokad sie wybierasz :)

      Usuń
  2. Ja nie byłam ale po takiej fotorelacji to czuję jakbym to ja tam była :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na tak krótki czas udało Ci się naprawdę WIELE zwiedzić. Jestem pod wrażeniem. Zdjęcia cudowne,miejsca niesamowite, pomysłowe i klimatyczne kolaże na końcu postu, lubię to. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękne miejsca zwiedziłaś kochana :) Brama naprawdę piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym kiedyś zwiedzić te piękne miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nancy jest bardzo pieknym miastem, ale plac Stanislawa polecam tylko noca (zdecydowanie zbyt duzo ludzi :P)

      Usuń
  6. Ojeju jakie piękne miasto! Zabytki całkowicie mnie zachwyciły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Imponująca wycieczka!!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś niesamowitego!
    Francja i Nancy zachwyca! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie posty o podróżach !! ;)

    https://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że masz możliwość podróżowania 😀 Na pewno świetne wspomnienia

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładne zdjęcia, ale i same piękne miejsca! Świetna wycieczka :) a ten pokój to faktycznie bardzo mały, klaustrofobiczny :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktos z klaustrofobia moglby miec problem :P

      Usuń
  12. Ładne miasto z ciekawą architekturą no i świetne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. W Nancy byłam jedynie przejazdem, ale przyznaję że to co widziałam zrobiło na mnie dobre wrażenie. Wysiadłam również na chwilę podczas postoju na dworcu autokarowym. Zdążyłam wówczas zobaczyć jedynie Porte Sainte-Catherine. Myślę, że chętnie wróciłabym do Nancy na dłużej. Bardzo podoba mi się to, co zobaczyliście! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brama rzeczywiście jak z baśni. Piękna <3 I te złote fontanny . mega :) Dobrze, ze pogoda dopisała. Świetne zdjęcia :) Zwłaszcza te nocą.
    Nocleg rzeczywiście wyszedł całkiem sporo wliczając wszystkie pozostałe wydatki.
    Nigdy tam nie byłam niestety, ale dużo jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nienawidze cie za te wycieczki:) zazdro


    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...