niedziela, 4 września 2016

Denko - sierpień 2016

Kolejny miesiąc za nami, a co za tym idzie pora również na comiesięczne Denko, czyli listę zużytych ostatnio kosmetyków. W tym miesiącu całkiem sporo się tego nazbierało. Miałam okazję przetestować wiele nowych dla mnie marek. Niektóre z testów okazały się być bardzo owocne, jednak w kilku przypadkach żałowałam zakupu. Które produkty sprawdziły się u mnie, a które nie? Przeczytacie poniżej!


Zapraszam do lektury!



1) Perfumowany żel pod prysznic Yves Rocher So Elixir

Ten żel otrzymałam jako gratis do mojego zamówienia i muszę przyznać, że dość długo go zużywałam, lecz wcale nie ze względu na jego wydajność (choć była ona także zadowalająca). Stał on w mojej łazience przez ponad 3 miesiące przez swój specyficzny zapach. Kto używał żeli YR wie, że ich zapachy są bardzo intensywne. Ten dodatkowo wyróżniał się poprzez mocny zapach, przypominający ciężkie, wieczorowe perfumy. Nie zawsze miałam ochotę na taki aromat (zwłaszcza w letnie, ciepłe wieczory). Z tego względu długo trwało jego zużywanie. Żelom YR nie można zarzucić nic złego. Można jedynie nie trafić z zapachem.


>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Żel pod prysznic Dove go fresh revive granat i werbena cytrynowa

2) Żel pod prysznic Yves Rocher Jardins du Monde Tiare Flower from Polynesia

To drugi żel tej marki zużyty w sierpniu. Jak na YR, to dość szybko w butelce pojawiło się Denko. Używałam go jednak wraz z moim chłopakiem, który przesadza czasem z ilością produktu, więc można to jakoś wytłumaczyć ;) Zapach był również bardzo specyficzny, kwiatowy i letni, jednak miał lekko drażniącą nutę. Na ten rodzaj nie zdecydowałabym się ponownie.

Nie zawiera parabenów.


3) Krem-mleczko pod prysznic Fa Coconut Milk

W zeszłym miesiącu zużyłam żel Fa o zapachu wody kokosowej, który totalnie się nie sprawdził. Mleczko kokosowe pozostawiło po sobie lepsze wrażenie. Było bardziej wydajne, a zapach o wiele przyjemniejszy. Gdybym miała ponownie kupić Fa, to właśnie ten rodzaj byłabym skłonna wrzucić do koszyka, jednak sama marka nie zachęciła mnie do codziennego jej użytku.

Zawiera neutralne pH.


4) Żel do higieny intymnej Joanna Body Naturia Ekstrakt z kory dębu

W dzisiejszym Denku wpływ na moje oceny ma w dużej mierze zapach produktów. Ten żel był przyjemny w użyciu. Nie podrażniał, dawał uczucie świeżości i był całkiem wydajny. Problemem może być jednak zapach, który (co tu dużo mówić) przypominał mi środek do czyszczenia WC. Na korzyść produktów Joanny przemawia fakt, że mogę je kupić w Szwajcarii.

Nie zawiera parabenów.

>>Strona internetowa<<



Następca: Emulsja do higieny intymnej AA Intymna Sensitive

5) Peeling myjący Joanna Body Naturia Cranberry

Z peelingami Joanny mieli już do czynienia chyba wszyscy. Nie są to niesamowicie wydajne produkty, ale spełniają swoje zadanie i przepięknie pachną. Ten o zapachu żurawiny absolutnie mnie kupił!

>>Strona internetowa<<



Następca: Cukrowy peeling do ciała Bielenda Fruit Bomb SPA Winogrono

6) Szampon Head & Shoulders Beruhigende Kopfhautpflege


Ci, którzy śledzą moje comiesięczne zużycia, wiedzą, że szampony H&S bardzo często występują w mojej pielęgnacji. Zawsze byłam zadowolona z ich działania, ale jak widać trafiłam na wyjątek. Ten rodzaj jest przeznaczony do podrażnionej skóry głowy. Wydawać by się mogło, że będzie to idealny wybór przy tłustej skórze głowy, skłonnej do łupieżu. Z tym problemem nie zmagałam się już od kilku miesięcy, a nawrócił właśnie po użyciu tego przeciwłupieżowego szamponu. Wtedy to pomógł mi znajdujący się również w tym Denku Fructis Goodbye Damage. Z całą pewnością tego rodzaju H&S więcej nie kupię!

>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Szampon do włosów brązowych Yves Rocher Reflets Naturels

7) Maseczka do włosów Intensywna odbudowa Pantene Pro-V Repair & Care

Bardzo fajna, ekspresowa maseczka do włosów, którą zostawia się zaledwie na 2 minuty, a następnie spłukuje. Włosy są po niej odżywione, przyjemnie pachnące oraz ładnie się układają. Są lekkie, uniesione u nasady i aż bije od nich blask. Z pewnością będę powtarzać te ekspresowe kuracje z Pantene Pro-V.

8) Maseczka do twarzy Schaebens Luxus Maske

Ta luksusowa maseczka zawiera takie składniki jak kawior, szampan i perły. Po jej nałożeniu czuć było przyjemne, chłodzące uczucie. Produkt miał kremową, dającą się łatwo rozprowadzać konsystencję, był przy tym jednak odrobinę kleisty. Posiadał mieniące się drobinki złota. Przy ściągnięciu bardzo się rozmazywał. Pozostawiał jednak miękką skórę i nadawał jej ładny koloryt. Odrobina luksusu po nieprzespanej nocy.

Nie zawiera parabenów i silikonów.

>>Strona internetowa-DE<<



9) Maseczka do twarzy Cala Aloe Vera Extract


Pamiętam, że tę maseczkę dorzuciłam podczas jakiś zakupów w dyskoncie i nie oczekiwałam od niej wiele. Była tania, marka jest zupełnie nieznana, więc myślałam, że obejdzie się bez szumu. Po wyciągnięciu płachty z opakowania okazało się, że jest ona niesamowicie nasączona. Był to mój pierwszy kontakt z maseczką w płachcie i wydawało mi się, że jej nałożenie będzie bardziej meczące, jednak bardzo łatwo pokryłam nią całą twarz. Podczas jej noszenia miałam wrażenie, jakby miała się ona zsunąć, jednak trzymała się dość mocno (w trakcie jej noszenia sprzątałam). Po 20 minutach maseczka nadal była wilgotna, lecz nie tak zimna jak na początku. Po ściągnięciu z kolei zauważyłam, że twarz jest bardzo dobrze nawilżona (tego dnia właśnie takiego efektu oczekiwałam) oraz miękka. Fajny efekt za małe pieniądze!

10) Maseczka z zieloną glinką, przeciwtrądzikowa Marion

Maseczka o zielonej barwie i marzącej się konsystencji pozwoli na moment zamienić się w potwora z bagien. A tak na serio: Po nałożeniu tej maseczki czułam uderzające zimno, jak i delikatne szczypanie. To opakowanie starczyło mi na pokrycie twarzy oraz szyi. Skupiłam się zwłaszcza na okolicy żuchwy, na której ostatnio pojawiają mi się krostki. Po kilku minutach czuć było dotkliwe ściągniecie na twarzy, a maseczka zaczęła zastygać. Ostatecznie mimika twarzy została całkowicie uniemożliwiona. Czując szczypanie podczas jej noszenia, myślałam, że pojawią się na twarzy jakieś zaczerwienienia, jednak tak się nie stało. Skóra była wręcz rozjaśniona i przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam jednakże działania przeciwtrądzikowego. Wypryski pojawiały się tak jak wcześniej, ale po jednym razie pewnie nie można liczyć na zadziwiające efekty.

11) Krem rozświetlający Gerda Spillmann Swiss Brightening Cream

Na temat obu kremów marki Gerda Spillmann wypowiadałam się w >>TYM POSCIE<<. Ten krem rozświetlający był bardzo lekki. Jest to trafiony wybór również jako krem pod makijaż. Jednak nie dla każdego. Na mojej skórze (jestem posiadaczką skóry tłustej) lepiej działał drugi z kremów i to tamten byłabym skłonna kupić. Pomimo całej palety zalet krem rozjaśniający powodował ogromne świecenie się twarzy, co dyskwalifikuje go w moich oczach jako krem na dzień.


Nie zawiera parabenów.

12) Płyn micelarny Garnier do skóry normalnej i wrażliwej

Używając tak kultowych wręcz produktów, jakim stał się płyn micelarny z Garniera, zawsze zastanawiam się nad ich fenomenem. Jak to się stało, że akurat ten kosmetyk wybił się spośród innych, często o wiele lepszych. Nie pierwszy raz dzieje się tak, że produkt zachwalany przez wszystkich u mnie w ogóle się nie sprawdza, bądź jest typowym średniakiem. Chyba nigdy nie uda mi się wyjaśnić tego zjawiska. Pierwszym moim kontaktem z micelami z Garniera był ten, przeznaczony do skóry tłustej. Sprawdzał się średnio, lecz przeczytałam, by niezależnie od rodzaju skóry wybierać zawsze różową wersję, która jest silniejsza, lepsza itd. Kupiłam. Efekt? Taki sam. Dla mnie Garnier nie sięga do pięt mojemu ulubieńcowi z Bourjois. Jeśli nie będę mieć innego wyboru to kupię Garniera, bo nie jest on najgorszym produktem, jaki używałam, ale znam lepsze.


Następca: Płyn micelarny Bourjois Paris

13) Antyperspirant w spray'u Nivea Pure & Natural

Gdy wykończyłam poprzedni antyperspirant, wybrałam się na szybkie zakupy i chciałam kupić jego następcę. Kiedyś używałam już jednego z rodzajów antyperspirantów z Nivea i chciałam zakupić kolejną butelkę. Niestety nie znalazłam jej na półce i ostatecznie wzięłam ten, który niestety nie działał tak dobrze. Zapach zaliczyłabym do średnich. Nie był odpychający, ale także nie zachwycał. Utrzymywał się niezbyt długo na skórze. Nie wrócę już do niego.

Nie zawiera parabenów, aluminium i konserwantów.

Następca: Antyperspirant w spray'u Rituals The Ritual of Sakura

14) Krem do depilacji Veet Silk & Fresh

Z pewną dozą sceptycyzmu testowałam ten krem, a moje spostrzeżenia są niezwykle sprzeczne. Zacznijmy od tego, że konsystencja była kremowo-piankowa. Łatwo rozprowadzała się na skórze. Absolutnym minusem była jednakże wydajność opakowania. Co prawda nie jest to produkt pełnowymiarowy (50 ml), lecz wystarczył on na niecałkowite pokrycie obu łydek. Jak na cenę tego produktu oczekiwałabym, że starczy na nieco więcej użyć. Po odczekaniu przepisowych minut zaczęłam usuwać krem za pomocą dołączonej szpatułki. Faktycznie większa część włosów została w ten sposób usunięta, jednak nie wszystkie. A więc po całym tym procesie czekała mnie dodatkowa poprawka za pomocą maszynki. Na plus tego kremu działa jednak fakt, iż skóra była po nim nawilżona i przyjemna w dotyku. Nie potrzeba było stosować dodatkowych kosmetyków. Następnego dnia włosy zaczęły odrastać... Ostatecznie nie jestem skłonna do ponownego zakupu, chyba że dorwałabym ten krem za półdarmo.

15) Pasta do zębów Colodent Super Świeżość

Jak zapewne wiecie, standardową pastą, jakiej używam, jest Elmex. Będąc w Polsce zapomniałam o zabraniu pasty i musiałam ratować się szybkim wypadem do pobliskiej Żabki, w której jedyną pastą była właśnie Colodent. Muszę przyznać, że bardzo fajnie mi się jej używało. Jej nazwa wcale nie jest przesadzona: naprawdę dawała długotrwałe uczucie świeżości. Gdybym tylko mogła kupić ją w Szwajcarii z pewnością pojawiałaby się ona częściej w mojej łazience.


Następca: Pasta do zębów Meridol

16) Szampon i odżywka L'occitane

Oba produkty pozytywnie mnie zaskoczyły. Testowałam je na potrzeby postu, opisującego markę L'occitane (LINK). Takie wodniste, ziołowe szampony nigdy się u mnie nie sprawdzały. Po umyciu włosy wyglądały zawsze nieświeżo i były strasznie poplątane. Z L'occitane było inaczej. Włosy pozostały świeże, ładnie się układały, na co wpływ miała z pewnością także odżywka. Roślinny zapach utrzymywał się na włosach, ale nie był drażniący. Jedyne zastrzeżenia, jakimi mogę się z Wami podzielić, to nietrafiona buteleczka w przypadku odżywki. Kosmetyk ciężko „wychodził” z opakowania, by ostatecznie zalegać na jego ściankach bez możliwości wydobycia ostatniej kropli.

17) Kula do kąpieli L'occitane Bonne Mere a la Peche

Kula od L'occitane to totalny niewypał! Nie dała nawet odrobiny piany. Pachniała jedynie w opakowaniu. Te kule można kupić w Szwajcarii, pakowane po 3 szt., więc może gdybym wrzuciła trzy naraz, byłby widoczny jakiś efekt. Jednak gdy zobaczyłam, że w Polsce ta mała kula kosztuje 9 zł... Zdecydowanie nie polecam!



18) Tusz do rzęs ModelCo

Z tym tuszem miałam chwile miłości i nienawiści. Początkowo byłam z niego bardzo niezadowolona. Okropnie sklejał rzęsy i wyglądał tragicznie. Gdy nieco przyschnął, praca z nim był o wiele lepsza. Okazało się, że szczoteczka ładnie rozdziela rzęsy, a sam tusz jednak nie jest do niczego. Ostatecznie jednak zważył mi się w opakowaniu, konsystencja zrobiła się grudkowata. Nadszedł więc czas, by się z nim pożegnać.

Następca: Tusz do rzęs Clinique High Impact Mascara 

19) Maść ochronna z witaminą A

Maść, która w moim domu używana jest na dosłownie wszystko. Świetnie sprawdziła się w przypadku ran oraz nadmiernie przesuszonej skóry. Używałam ją także jako balsam na popękane usta. Zdarzało mi się sięgać po nią w momencie nadmiernego wysypywania i również dobrze się wtedy sprawdzała (ale jedynie przy krótkim okresie stosowania). Podstawa w mojej domowej apteczce.


II) Często denkowane:

-> Szampon Garnier Fructis Goodbye Damage - LINK



-> Antyperspirant w spray'u Nivea Men Silver Protect - LINK



-> Pasta do zębów Elmex Sensitive - LINK



-> Płyn do płukania jamy ustnej Boccamint Antiplaque – Drugie opakowanie tego produktu - LINK 



-> Suplement diety Actilife Multivit - LINK



III) Próbki:

-> Perfumy męskie Giorgio Armani Acqua di Gio



-> Krem-serum Yves Rocher Riche Crème - Ze względu na cenę jest to raczej niepewny zakup.

-> Mleczko do demakijażu na sucho Nivea In-Shower - Okropny produkt. Zdecydowanie nie kupię!



 Czy używałyście któryś z tych produktów? Jak sprawdziły się one u Was? A może zastanawiacie się nad kupnem któregoś z nich?

23 komentarze:

  1. Masc z witamina A od lat gosci w mojej domowej apteczce, dobra dla mnie i dla mojego synka, bezkonkurencyjna,sprawdzona, a kosztuje gorsze. Co do pasty Colodent, ja uwazam, ze jest srednia. Elmex, Colgate, lepsze. Produkty z Nivei, Garniera rewelacyjne są.

    uwiecznij-chwile

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię żele YR. Szczególnie te kremowe wersję ponieważ dobrze nawilżają, wygładzają, a zapach jest piękny i długotrwały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo produktów, lubię maść z Witamina A, używałam ją do łagodzenia podrażnień po goleniu nóg 😄

    OdpowiedzUsuń
  4. Peeling zurawinowy I mnie by przyciagnal;) Mi antyperspiranty bez aluminium tez sie niestety nie sprawdzaja:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Spore te denko ;)
    Dużo fajnych produktów widzę i ja też lubię żele YR ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że fenomen Garnier był tak rok temu bo teraz wiele firm poprawiło formuły płynów micelarnych :) chociaż Garnier ma dość atrakcyjne ceny i pojemność, lubię go ale są lepsze :) tego z Bourjois jeszcze nie miałam więc niedługo po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. spore denko :) ja przymierzam się do zrobienia, ale zawsze przypadkiem wywale jakieś pudełeczko;p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Uzbierało Ci się trochę tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooooo, używałam tego żelu pod prysznic Fa, bardzo mi się podobał zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. maseczki do twarzy zawsze fajnie się sprawdzają:) obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. szampony Fructisa uwielbiam kazdy ten pomaranczowy rowniez :) Ladne denko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo! Dużo tego się nazbierało :) Fajna wydaje się ta pianka do depilacji, a i o Yves Rocher dużo dobrego słyszałam :) Miłego dnia :*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo duże denko :) Spróbuję sobie może tą maseczkę ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Maść z witaminą A zawsze musi być w mojej kosmetyczce :) Za to nie polubiłam się z pastą Colodent. Jak widzę coś kokosowego to krzyczę "chcę!" :)
    Moje sierpniowe denko nie prezentuje się niestety tak okazale, co pokazałam na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam całą serię tych żeli pod prysznic z Yves Rocher! Pachną cudownie i przy tym ten zapach zostaje na ciele :)
    Mój kanał na yt
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajne i duże denko :) Znam tylko płyn micelarny z Garniera i u mnie fajnie się sprawdza, ale ja i tak najpierw zmywam makijaż olejkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...