czwartek, 12 kwietnia 2018

Szwajcaria w podróży: Port w Neuchatel

Tegoroczna Wielkanoc w Szwajcarii była bardzo pogodna. Poczułam się nawet jak za starych, dobrych czasów, gdy Poniedziałek Wielkanocny był dniem, który kojarzył się z pierwszymi, ciepłymi promieniami słońca i można było wyjść na rodzinny spacer w samej bluzie. W tym roku postanowiłam (na tyle, na ile było to możliwe) powrócić do tej tradycji. Wraz z mężem wybraliśmy się do miejscowości Neuchatel, gdzie spacerowaliśmy po porcie i starówce. W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać Wam tę uroczą portową część Neuchatel. Myślę, że zauroczy Was ona równie mocno jak mnie.

Zapraszam na spacer po porcie!



Nasz spacer rozpoczął się tuż przy porcie. Neuchatel (niem. Neuenburg) położone jest przy jeziorze Lac de Neuchatel, co bardzo podwyższa urokliwość tego miejsca. Bariera wodna jest jednocześnie granicą kantonalną, która przedziela kantony: Neuchatel, Fryburg i Vaud. Warto również zaznaczyć, że to jezioro, które w niemieckiej części kraju znane jest jako Neuenburgersee, jest jednocześnie największym jeziorem w Szwajcarii. Miasta, leżące przy jeziorze na całej jego długości są w całości francuskojęzyczne.





Port w Neuchatel jest pełen zacumowanych łódek, kutrów i jachtów. Większość z nich była tego dnia nieużywana, lecz pojawiło się kilku śmiałków, którzy zapuścili się nieco dalej od brzegu i odpoczywali na kołyszącej się tafli wody bądź łowili ryby.




Nasz wzrok zwróciły natychmiast ustawione przy brzegu małe budki, które wymalowane były na przeróżne kolory i wzory w taki sposób, że nie było sposobności, by zobaczyć dwa takie same. W tych budkach właściciele wodnych pojazdów składują przybory i podręczne przedmioty, które przydadzą się im podczas dnia spędzonego na jeziorze.




Większe łodzie, które w sezonie wykonują rejsy wokół jeziora, opatrzone są w nazwy kantonów lub miejscowości, a także herby i godła.




























Co jakiś czas naszym oczom ukazywały się ciekawe detale. Czasem powstałe ręką natury, innym razem człowieka. Jedną z konstrukcji, przy której stanęliśmy było coś na kształt krótkiego molo. Mimo że na tę platformę prowadzą schody, to przejście na nie było zamknięte. Jak widać dla niektórych nie stanowiło to żadnego problemu.





W pewnym momencie z promenady ujrzeliśmy piękny widok, na który składała się nie tylko falująca tafla wody w połączeniu z kamienistym brzegiem, lecz także wystające z oddali miejskie zabudowania, ułożone kaskadowo i góry pokryte warstwą chmur. Takie widoki warto uwieczniać.



Port po obu stronach kończy się promenadą, która jest często odwiedzana przez mieszkańców i turystów. Na drodze nietrudno spotkać było rodziny z dziećmi, starsze panie karmiące kaczki, biegaczy i rowerzystów czy też zwykłych spacerowiczów. Druga strona portu okazała się być równie urokliwa. W tym miejscu stworzona została promenada z prawdziwego zdarzenia. Po drodze było mnóstwo możliwości relaksu nad wodą. Ławeczki ze stolikami, miejsca do grillowania, budki z fast foodami i lodami, a przede wszystkim ogrom atrakcji dla dzieci, w tym stacjonarny lunapark z karuzelami i loteriami fantowymi. 




W tej części jeziora naszą uwagę zwrócił gatunek kaczek, który zamieszkiwał przyporcie. Przyznam szczerze, że po raz pierwszy widziałam te czerwonookie kaczki stroszące pióra w taki sposób, że wyglądały momentami jakby miały irokezy na głowie. Nie mogłabym jednak przejść obojętnie i o nich zapomnieć, tak więc teraz już wiem, że owy gatunek to hełmiatka.




Kierując się w stronę największego skupiska hełmiatek, dotarliśmy w końcu do jednokierunkowej dróżki, prowadzącej do ławeczki z przedziwną rzeźbą siedzącej postaci, której jedna z rąk była skrzydłem.


Nie tylko w okolicy portu, ale także w całym mieście nietrudno znaleźć nawiązania do okresu Belle Epoque. Przykładami są malowidła na budynkach wzorowane na tamtych czasach, czy ścianki, na tle których można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.


O tym okresie rozkwitu przypominają również pomniki czy ciekawostki, na które natknąć można się spacerując po mieście. Mi udało się wypatrzeć piękny rysunek kobiety odzianej w dawny strój kąpielowy. Przedstawia on Marthę Robert – kobietę, która jako pierwsza przepłynęła jezioro wpław. Zajęło jej to 3 godziny i 50 minut.






Port w Neuchatel to idealne miejsce na rodzinne spacery. Potrafię wyobrazić sobie jak przyjemnie musi tam być w czasie upalnego dnia. Z portu udaliśmy się następnie na starówkę i krążyliśmy wzdłuż ulic wyłączonych z ruchu. Jakie ciekawe miejsca udało nam się tam zobaczyć? Przekonacie się już niedługo w kolejnym poście!

11 komentarzy:

  1. Chętnie bym się wybrała na taki spacer i zobaczyła te wszystkie ładne miejsca. Świetne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekny port, kiedys bylam czesto w Neuchatel, obecnie od lat nie odwiedzalam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super wyjazd! Też chciałabym kiedyś pojechać do Szwajcarii :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Kochana za kolejny spacerek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo klimatyczne miejsce, latem musi przyciągać mnóstwo turystów.
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie na taki spacer też bym się wybrała. Uwielbiam jezioro i widoki na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pięknie tam! uwielbiam takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...