wtorek, 7 marca 2017

Relacja z Berlina

Berlin chodził mi po głowie już bardzo długo. Większą część życia spędziłam na zachodzie Polski, gdzie od niemieckiej stolicy dzieliło mnie zaledwie 150 km. Pokonując trasę pomiędzy Polską a Szwajcarią, zawsze przejeżdżamy w okolicy, mimo to musiało upłynąć wiele lat, zanim odwiedziłam to miasto. Ostatecznie odwiedziliśmy Berlin przed naszym przyjazdem do Polski na początku lutego. Czy jestem zadowolona z tego wyjazdu? Szczerze mówiąc, nieszczególnie i nie sądzę, bym chciała tam wrócić.

Dlaczego nie mam najlepszych wspomnień z Berlina? Dowiecie się z tego postu!





Już na sam początek mam ważną informację dla osób, które wybierają się do Berlina samochodem. W centrum miasta istnieje tzw. Umweltzone, strefa ekologiczna, do której wjechać można jedynie ze specjalną, zieloną naklejką na szybie. Ma to związek z emisją spalin pojazdu, a samochody, które nie otrzymały takiej naklejki nie mogą wjechać do samego centrum miasta. Wjechanie na ten teren grozi mandatem w wysokości 40 euro. Każdy nasz wyjazd dopinamy zawsze na ostatni guzik, a tu proszę! Zupełnie zapomnieliśmy o tak ważnej sprawie. W dodatku była niedziela i wszystkie stacje kontroli technicznej, gdzie kupić można taką naklejkę, były zamknięte. Pozostało nam jedynie ryzykować. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się na każdym kroku widzieć policję. Mieliśmy jednak szczęście i nikt się do nas nie przyczepił. Samochód zostawiliśmy w jednym z centrów handlowych przy Aleksanderplatz.


Muszę zaznaczyć, że ostatnie dni przed wyjazdem ze Szwajcarii były bardzo ciepłe i wiosenne. Jadąc wzdłuż Niemiec również było dość pogodnie, a w samym Berlinie przywitała nas paskudna mgła, ograniczająca jakąkolwiek widoczność i okropny mróz. Założyliśmy zatem kilka dodatkowych warstw ubrań i ruszyliśmy na miasto.

Mieliśmy w planach wejście na słynną wieżę telewizyjną (Fersehturm), jednak nie było nawet jej widać...
























Wejście na wieżę i podziwianie Berlina z góry nie wypaliło, dlatego czym prędzej chcieliśmy dotrzeć do Wyspy Muzeów. Po drodze rzuciliśmy okiem na Kościół Mariacki, ceglaną, gotycką budowlę oraz położony w oddali Czerwony Ratusz – przykład budynku neorenesansowego. 

























Ewangelicka Katedra w Berlinie (Berliner Dom) zbudowana na przełomie XIX i XX w. na miejscu mniejszej, barokowej katedry nazywana jest najbardziej znaczącą budowlą tego typu w Niemczech. Mieści ona w sobie 1650 miejsc i jest miejscem ważnych uroczystości religijnych oraz politycznych Niemiec. W katedralnych kryptach znajdują się groby 90 członków dynastii Hohenzollernów.


























Wyspa Muzeów (Museuminsel) to kompleks budynków, zawierających najważniejsze eksponaty archeologiczne, a także dzieła sztuki XIX w. Całość stanowi jeden z najważniejszych kompleksów tego rodzaju na świecie, który wpisany został na liście światowego dziedzictwa UNESCO i jest odwiedzany rocznie przez miliony turystów.



Wyspa Muzeów składa się z: Muzeum im. Bodego (Bodemuseum), Muzeum Pergamońskiego (Pergamonmuseum), Nowego i Starego Muzeum (Neues Museum, Altes Museum) oraz Starej Galerii Narodowej (Alte Nationalgalerie).

Przykra wiadomość dla tych, którzy chcą odwiedzić Berlin w najbliższym czasie jest taka, że praktycznie na terenie całej Wyspy porozstawiane są dźwigi i inne maszyny, a całość wygląda, jak gdyby chodziło się po jednym wielkim placu budowy. Ciężko jest nawet znaleźć wejście do konkretnego budynku. Osobiście interesowało mnie tam jedno muzeum – Muzeum Pergamońskie.

Najchętniej odwiedzane muzeum tego kompleksu mieści się w trójskrzydłowym budynku. W środku znajdują się eksponaty antyczne oraz rzeźby greckie i rzymskie. Miejsce to jest znane na całym świecie ze względu na znajdujące się w środku rekonstrukcje obiektów tj. Ołtarz Pergamoński czy Brama Targowa z Miletu. Bez wątpienia stanęliśmy w bardzo długiej kolejce, by kupić bilety i moim oczom ukazała się informacja, że sale z głównymi eksponatami, które praktycznie tworzą to muzeum są w remoncie... Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie.

























Muzeum im. Bodego to otwarty po 6 latach renowacji (w roku 2006) obiekt, który skupia dzieła kultury bizantyjskiej od III do XV w. Moim zdaniem to najlepiej położone muzeum na Wyspie. Latem przy zachodzie słońca budynek musi wyglądać pięknie. Tuż przy nim mieliśmy okazję przyjrzeć się dziwnej sytuacji: Młody chłopak o pięknym glosie grał na gitarze i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dziewczyna, która nie wiem, czy chciała go poderwać, czy uważała, że też potrafi śpiewać, ale wyła okropnie, nie trafiając w ogóle w dźwięki, które wygrywał chłopak. Brzmiało to okropnie i trzeba było jak najszybciej się stamtąd zmyć.



























Dookoła budynków znajduje się ciekawa fasada z freskami, które podziwiać można nad głowami.

























Kolejnym budynkiem jest Stara Galeria Narodowa, która wyglądem przypomina nieco starożytną świątynię (w końcu wzorem dla jej projektanta był grecki Akropol). We wnętrzu muzeum znajdują się obrazy i rzeźby pochodzące z XIX w, reprezentujące takie style jak klasycyzm, romantyzm, impresjonizm czy wczesny modernizm.


























Ostatnim muzeum jest Stare Muzeum – klasycystyczny budynek z charakterystycznymi kolumnami, który był pierwszym publicznym muzeum w Prusach. Parter budynku skupia rzeźby greckie, etruskie i rzymskie, a na piętrze dostępne są zbiory sztuki staroegipskiej.


























Po opuszczeniu Wyspy Muzeów trafiliśmy ponownie na plac budowy. Prowizoryczne przejścia dla pieszych i chodniki, a także porozstawiane wszędzie barierki i ogromne plakaty, informujące o renowacji nie pozwoliły nam na obejrzenie wielu budynków, a my bardziej skupialiśmy się na tym, w jaki sposób można bezpiecznie pokonać drogę, przechodząc na jej drugą stronę i jak wydostać się z tego ciągu budowy. Jadąc do Berlina, każdego powinni zaopatrzyć w kask.


Najciekawszym elementem tego wyjazdu (zarówno dla mojego narzeczonego, jak i dla mnie) było przypadkowe wejście na wystawę aut Volkswagen Group Forum przy Friedrichstrasse. 
























W środku zapoznać można było się z wieloma nowościami i pięknymi okazami marek, należących do koncernu Volkswagen.




























Poza samochodami ustawione były tam również inne eksponaty np. widoczne poniżej silniki.




Ciekawą atrakcją były specjalne okulary, działające na zasadzie kamery 360 stopni, które po założeniu pokazywały najnowszy model auta w całej okazałości, zupełnie jakby się w nim siedziało. W tym miejscu były również inne interaktywne eksponaty.


















































Berlin posiada bardzo charakterystyczne światła dla pieszych. Ludzik, sygnalizujący, że można przejść na drugą stronę ulicy, czy też stać, dostał nawet własną nazwę: Ampelmann. Jego wizerunek znaleźć można na pamiątkach z Berlina, a my byliśmy nawet w sklepie, gdzie Ampelmann jest głównym bohaterem każdego przedmiotu.

























Nie można powiedzieć, że było się w Berlinie, jeśli nie zobaczyło się Brandenburger Tor… oraz strajku politycznego. Okolica Bramy Brandenburskiej była pełna manifestujących ludzi, policji, okrzyków i odgłosów trąb niczym na meczu piłkarskim. Jak możecie zauważyć po widocznej fladze to ludność Rumunii...





Następne dotarliśmy do Pomniku Pomordowanych Żydów Europy, który zajmuje powierzchnię 19 tys. m2. Znajduje się tam 2711 betonowych bloków różnej wielkości.

























Osobiście zaciekawiły mnie trzy wyróżniające się budynki przy Potsdamer Platz.



W tym miejscu znajduje się również niemiecka Aleja Gwiazd (Boulevard der Stars). My niestety nie znaliśmy tych osobistości...



Kolejnym elementem, obok którego nie można przejść obojętnie są pozostałości muru ustawione w niedalekiej odległości oraz powyższej Alei.




Z tego miejsca postanowiliśmy już wracać. Berlin nas nie zachwycił swoimi zabytkami. Pogoda zupełnie nam nie sprzyjała: mgła + smog nie zachęcały do dalszego zwiedzania. Co chwilę wpadaliśmy również na jakąś budowę. Chcąc jak najszybciej dotrzeć do miejsca, w którym zostawiliśmy auto, przeszliśmy jeszcze obok Deutscher Dom i Gendarmenmarkt, lecz było nam już tak zimno, że nie nie zatrzymaliśmy się przy nich na dłużej.





Niestety wyjazd do Berlina nie sprostał moim oczekiwaniom. Na pewno nie polecam wycieczki do niemieckiej stolicy o tej porze roku, ani w ciągu najbliższych lat. Lepiej odczekać, gdy najważniejsze budowle i ulice będą w pełni wyremontowane i będzie można spokojnie się po nich poruszać, nie przechodząc przez prowizoryczne tunele. Jak na atrakcje, które oferuje Berlin, jest to dla mnie miasto zdecydowanie zbyt drogie. Ceny pamiątek są przesadzone, a sama stolica jak dla mnie mocno przereklamowana. Jest to jedno z nielicznych miast, do którego nie chciałabym wrócić.



Byliście kiedyś w Berlinie? Jakie wspomnienia stamtąd przywieźliście?

30 komentarzy:

  1. strasznie mroczny ten Wasz Berlin;) ja też nie mam zbyt pozytywnych wspomnień ze stolica Niemiec, zupełnie nie przypadała nam do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam nigdy w Berlinie, chociaż w planach jest. Muszę jednak chyba poczekać trochę i z pewnością pojechać jak będzie ciepło. Będę miała własne zdanie, a może się rozczaruję, jak Ty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuje jechac w cieple dni i gdy skoncza sie wszystkie prace remontowe.

      Usuń
  3. super relacja! ja bylam wiele razy - dosyc czesto jezdzili tam moi rodzice jakies 10 lat temu :)

    Zapraszam do mnie: www.roxyolsen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie znasz je jak własną kieszeń :)

      Usuń
  4. Wonderful photos!
    I`m following ur blog with a great pleasure via GFC
    Please join me
    Sunny Eri: beauty experience

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję zwiedzić Berlin i bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze, ze mialas wiecej szczescia niz ja :P

      Usuń
  6. Szkoda, że wyprawa nie udała się. Może wszystko to z powodu pogody. Ja z doświadczenia zawsze odkładam turystyczne plany na cieplejsze dni. Ciężkie kurtki, czapki i brak błękitu nieba nie motywuje mnie do włóczenia się po mieście. To samo przytrafiło mi się w Paryżu i do tej pory nie lubię Paryża ;D Następnym razem koniecznie odwiedzę to miasto wiosną lub latem. Może Ty tez spróbuj zwiedzić Berlin na nowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnoscia pogoda miala na to wplyw, ale jeszcze wiekszy prace budowlane i ogolna atmosfera. Szwajcarie zwiedzalam wiele razy przy zachmurzonym niebie, a jakos nigdy takiego wrazenia na mnie nie wywarla...

      Usuń
  7. Byłam tam kilka razy i miło wspominam, chociaż ostatnim razem mieliśmy pecha, bo masakrycznie lało i było zimno. Myślę, że gdyby pogoda była dobra i byłoby zielono, to mogłabyś mieć lepsze wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia, jeszcze nie miałam okazji pozwiedzać Berlina... Z fajnych miast na Be polecam Barcelonę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co nawet porownywac obu tych miast! Barcelona jest fenomenalna pod kazdym wzgledem

      Usuń
  9. Pięknie ;) Ja jeszcze nie byłam w Berlinie, ale jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie byłam ale jakoś tak też nie miałam zamiaru się wybierać ;)
    Szkoda że się Wam trafiła taka kiepska pogoda, pewnie ta wieża byłaby całkiem fajną atrakcją :)

    OdpowiedzUsuń
  11. zazdroszcze wycieczki w Berlinie niestety nie bylam:(


    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  12. W Berlinie nigdy nie byłam, ale bardzo zachęciłaś mnie do jego odwiedzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że tak słabo wypada, jeszcze te nalepki ... ale wyspa muzeów śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nigdy nie byłam w Berlinie i szczerze powiedziawszy jakoś mnie kręci mnie, by pojechać do tego miasta.

    OdpowiedzUsuń
  15. Berlin to specyficzne miasto, pełne postkomunistycznych reliktów, ciągle jeszcze przekłada się na mentalność berlińczyków; zwiedzanie go w parę godzin, szczerze mówiąc, to dosyć słaby pomysł...:-) ilością zabytków przewyższa wszystkie stolice europejskie. Panuje tam również specyficzny mikroklimat, zwykle jest chłodno i wilgotno, latem często pada. Byłam w Belinie wielokrotnie, zimą tylko na jarmarkach. Potem nie ma po co jechać, bo co ciekawsze miejsca są zamknięte albo w remoncie przed sezonem. Na Waszym miejscu posiedziałabym w ciepłej kafejce na Unter den Linden zamiast biegać na mrozie i zaliczać kolejne punkty z przewodnika turystycznego ;-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co czytalam po powrocie to owe remonty trwaja juz kilka lat. Miejsca, ktore odhaczylismy chcialam zobaczyc ze wzgledu na architekture budynkow, a jesli one nie zachecily mnie do powrotu do tego miasta, to nie sadze, by reszta zabytkow mnie zainteresowala. Mi wystarczy chwila, bym wiedziala, ze w danym miescie czuje sie dobrze i chce spedzic w nim wiecej czasu, czy tez nie. A zwiedzanie miasta, siedzac w kawiarnii, to zdecydowanie nie dla nas, nawet kiedy pogoda nie sprzyja :P

      Usuń
  16. Mroczny ten Wasz Berlin! Myślę jednak, że ma on swój urok nawet w taką chłodną pogodę. Szkoda, że mieliście takie przeboje z tą naklejką. Ona obowiązuje nie tylko podczas wjazdu do Berlina z tego co się orientuję, więc warto to sprawdzić gdybyście jeszcze do jakiegoś niemieckiego miasta się wybierali :) Miałam z Berlinem podobną historię do Waszej. Tyle lat jeździłam obok niego, a dopiero w ubiegłym tam zawitałam. Relacji nadal nie było na blogu :p Pierwszy raz przejechałam obok Berlina chyba jakoś w 2002 roku, więc to dobre 14 lat minęło :D Co do miasta to część z tych miejsc, które odwiedziliście, widziałam podczas swoich dwóch krótkich wizyt. Chętnie znów się tam wybiorę. Myślę nawet, że mogłabym tam zamieszkać, bo o dziwo spodobał mi się Berlin. Tak po czasie to nawet bardziej niż myślałam. Berliner Dom pokochałam całym sercem, a na wieży też nie byłam, bo spore kolejki były w czerwcu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mamy juz nauczke. Juz szukalismy, gdzie mozna sie zaopatrzyc w taka naklejke. Problem w tym, ze u nas nie obowiazuje ten system i musimy to zrobic w Niemczech lub w Polsce (o ile czas pozwoli). Osobiscie, mieszkajac w Berlinie, bym sie chyba udusila, ale za to ostatnio odwiedzilam miasto w Szwajcarii, ktore totalnie odpowiada mi pod katem zycia w nim :)

      Usuń
  17. W Berlinie byłam raz, ale tylko kilka godzin i nie mieliśmy wyznaczonego czasu na zwiedzanie :C Szkoda, bo Twoje zdjęcia wyglądają bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W Berlinie niemalże mieszkałam jako dziecko, bardzo często tam jeździłam ;) czasami tęsknię za tym miastem

    OdpowiedzUsuń
  19. Marzy mi się odwiedzić Berlin. Te bloki skojarzyły mi się z pytaniem w Milionerach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, o jakie pytanie chodzi :P

      Usuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...