wtorek, 4 października 2016

Denko - wrzesień 2016

Pod względem kosmetycznym zeszły miesiąc nie był zbyt owocny. Patrząc na ilość zużyć, nie można stwierdzić, bym nadmiernie używała kosmetyków. Wiąże się to głównie z tym, że używane obecnie produkty są bardzo wydajne i wiele z nich używam już ponad miesiąc bądź dłużej. Mam jednak nadzieję, że wśród zdenkowanych kosmetyków znajdziecie coś, co Was zainteresuje.


Zapraszam na przegląd zużytych we wrześniu kosmetyków!




Legenda:
Kolor zielony – Kupię ponownie!
Kolor pomarańczowy – Zastanowię się nad kupnem/Kupię w innej wersji zapachowej
Kolor czerwony – Zdecydowanie nie kupię!

1) Szampon dla brunetek Yves Rocher Natürliche Reflexe - MÓJ HIT!

Kolor moich włosów przez cały okres mojego życia uległ ogromnej zmianie. Będąc dzieckiem cieszyłam się kruczoczarnymi włosami, które stopniowo jaśniały, aż do obecnego brązu. Pierwsze siwe włosy pojawiły się u mnie bardzo wcześnie, co jest dodatkowym utrapieniem. Na mojej głowy zaczęły się również pojawiać bardzo jasne włosy, a kolor stał się wypłowiały i postanowiłam coś z tym zrobić. Za sprawą pozytywnych opinii kupiłam ten szampon. Jak się sprawdził? O dziwo bardzo dobrze! Jego zapach, jak i czerwona barwa były bardzo specyficznymi właściwościami. Pomimo małej ilości produktu przyjemnie się pienił i domywał włosy. Były one po umyciu świeże i lejące się. Co do głównego zadania (pogłębienie koloru włosów) również zauważyłam delikatną zmianę. Oczywiście nie jest to farba i nagle nie zmieniła zupełnie odcienia włosa, lecz po zastosowaniu całej butelki stwierdzam, że kolor został przez nią ujednolicony. Spostrzegłam również zniknięcie bardzo jasnych włosków, a w zamian tego zyskałam efekt mieniących się w słońcu refleksów. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i szczerze mówiąc nie oczekiwałam tak ogromnych efektów od szamponu. Składając kolejne zamówienie z YR z pewnością kupię kolejną butelkę.

>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Szampon Garnier Fructis Citrus Pure

2) Odżywka do włosów Envy Gentle Detangling Conditioner

W przypadku tego produktu pierwszy raz zdarza mi się kłamać: nie został od przeze mnie zdenkowany. Umieściłam go w tym zestawieniu, lecz do dna jeszcze trochę mu brakuje. Niestety nie jestem w stanie dłużej się z nim męczyć. Od firmy Envy otrzymałam cały pakiet do przetestowania. Chciałam nawet stworzyć osobny post na temat ich produktów, ale tak okropnie mnie rozczarowały, że nie chciało mi się wręcz stukać w klawiaturę...


Od konsystencji przez opakowanie na działaniu kończąc – jest to produkt zupełnie nie dla mnie. W dodatku ten paskudny zapach (teoretycznie cytrusowy, ale okropnie drażniący). Ta odżywka na włosy nie wpływała w najmniejszym stopniu pozytywnie, dlatego postanowiłam wyrzucić ją, nie kończąc opakowania.

>>Strona internetowa<<



Następca: Odżywka do włosów Gliss Kur Hyaluron

3) Oczyszczający tonik do twarzy Vichy Normaderm

Po sukcesie pierwszego toniku marki Vichy, którego używałam postanowiłam kontynuować swoją przygodę z ich kosmetykami. Będąc w jednym ze sklepów, gdzie zakupić można ich produkty, zauważyłam promocję na serię Normaderm. Tonik oczyszczający pory, przeznaczony do wrażliwej skóry twarzy wydał mi się idealnym posunięciem. Niestety nie spojrzałam na skład i dopiero po pierwszym użyciu spostrzegałam, że zawiera on alkohol, który okropnie wysuszał moją skórę. Miał przy tym duszący, alkoholowy zapach i nie można było używać go do przetarcia oczu. Nie takiego efektu oczekuję od toniku. Szukam przede wszystkim odświeżenia, którego ten produkt niestety nie dawał. Nie można mu jednak zarzucić, że nie oczyszczał skóry, gdyż to zadanie wypełniał w 100%. Przejeżdżając wacikiem nasączonym tym tonikiem po twarzy, miałam pewność, że zbierze on ewentualne resztki makijażu, a twarz jest przygotowana do pielęgnacji. Ostatecznie mam do niego mieszane uczucia. Po Vichy z pewnością jeszcze sięgnę, ale nie po tę serię. Pozostanę raczej przy wcześniejszym Purete Thermale.

Produkt nie zawiera parabenów oraz mydła.

>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Oczyszczający tonik przeciw niedoskonałościom Mixa

4) Maseczka do twarzy Conny Śluz Ślimaka - MÓJ HIT!

Odkąd przeczytałam trochę więcej na temat tego specyficznego kosmetycznego składnika, wiedziałam, że muszę go wypróbować. Będąc w Polsce sięgnęłam po maseczkę marki Conny Śluz Ślimaka, którą kupić można w drogerii Natura. Byłam niezwykle podekscytowana przed jej użyciem i ten „ślimaczek” mnie nie zawiódł! Maseczkę w płachcie należało nałożyć na twarz i pozostawić na 20 minut. Płachta była bardzo intensywnie nawilżona i dobrze przylegała do skóry po jej nałożeniu. Maseczkę wykonywałam wieczorem i już po jej ściągnięciu zauważyłam idealne nawilżenie twarzy. Dodatkowo wyglądała ona na bardzo odżywioną, a w dotyku była przyjemnie miękka. Maseczka nie spowodowała żadnych podrażnień czy zaczerwienienia. Rankiem następnego dnia mogłam cieszyć się świetnie wyglądającą skórą i jej równomiernym kolorytem! Bardzo dobry produkt, do którego z całą pewnością wrócę!



5) Body lotion Dove DermaSpa Intensiv Verwöhnend

Na ogół bardzo rzadko używam produktów Dove. Jakoś nigdy nie miałam do nich nadmiernego zaufania. Ten balsam otrzymałam wraz z PinkBoxem i w końcu nadeszła jego kolej do zużycia. Uwierzcie mi, że zakochałam się w tym zapachu. Balsamowanie nim było prawdziwą przyjemnością właśnie ze względu na tę nutę zapachową, która choć intensywna kojarzyła mi się z czymś dość luksusowym. Aromat ten utrzymywał się na ciele przez cały dzień i nie trzeba było (balsamując się rano) używać dodatkowo perfum. Co do nawilżenia było ono bardzo zadowalające. Moje niewymagające ciało dobrze je przyswajało. Produkt szybko się wchłaniał i byłam z niego na tyle zadowolona, że rozcięłam opakowanie, by zużyć go w całości (Swoją drogą, jeśli nigdy tego nie robiłyście koniecznie sprawdźcie przed wyrzuceniem, ile kosmetyku marnuje się w przypadku takich opakowań!).

>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Masło do ciała The Body Shop Smoky Poppy

6) Żel pod prysznic Yves Rocher The Vert Green Tea

Mała 50 ml buteleczka pojechała z nami na weekend do Polski. Towarzyszyła nam ostatecznie przy kilku wizytach pod prysznicem. Żele z YR uwielbiam i nie spotkałam się jeszcze z żadnym bublem tej marki. Sam zapach podobał mi się, choć nie przepadam za aromatem zielonej herbaty w kosmetykach. Ten był jednak bardzo orzeźwiający, a wychodząc spod prysznica czuło się odprężenie i świeżość. 

>>Strona internetowa-CH<<



Następca: Żel pod prysznic Dove go fresh – granat i werbena cytrynowa

7) Peeling do ciała Bielenda Winogrono

Pierwszy kontakt z marką Bielenda okazał się być bardzo owocny. Dosłownie i w przenośni. Winogrono należy do jednych z moich ulubionych zapachów, a tym produkcie było ono bardzo wyczuwalne. Już po otwarciu opakowania przykuł mnie ten przyjemny aromat. Sam peeling był bardzo dobry w działaniu. Nadawał się zarówno do stosowania na sucho jak i na mokro. Pozostawiał skórę miękką i nawilżoną. Na pewno zaopatrzę się jeszcze w kosmetyki tej marki. Chciałabym również wypróbować inne zapachy ich peelingów.


Następca: Peeling do ciała Smoky Poppy

8) Krem do rąk Kneipp Sekunden-Handcreme

Szczerze mówiąc strasznie go męczyłam ze względu na drażniący, cytrynowy zapach. W połączeniu z zapachem typowego kremu tworzył naprawdę okropną mieszankę, która dodatkowo bardzo długo utrzymywała się na dłoniach. Mój ukochany również nie mógł go przeżyć. Zawsze reagował słowami: „Znowu się TYM wysmarowałaś!”. Samo nawilżenie było delikatne i po kilkunastu minutach trzeba było ponownie nawilżać dłonie.

Produkt nie zawiera parafiny, silikonów, olejów mineralnych, środków konserwujących i barwników.

Następca: Nawilżający krem do rąk Vianek 

9) Antyperspirant w spray'u Dove Men+Care Clean Comfort

Całkiem dobra ochrona i bardzo przyjemny zapach (Więcej nie można oczekiwać od mężczyzny :P).

Następca: Antyperspirant w spray'u Nivea Men Silver Protect

10) Płatki kosmetyczne Denner

Kupiłam tylko dlatego, że w Szwajcarii wszystkie sklepy są w niedzielę zamknięte i jedyne otwarte miejsce to sklep u Turka. Nigdy więcej do nich nie wrócę.



11) Płatki kosmetyczne Primella Deluxe x 2 opak.

Myślałam, że mogą to być płatki kosmetyczne dorównujące dużym płatkom z Isany. Niestety Szwajcaria chyba nie zna pojęcia „dobre płatki kosmetyczne”. Chyba nawet nie ma tutaj przeciętnych wacików... Te pozostawiały miliony drobnych niteczek na twarzy. Nie wspomnę już o nieprzyjemnym stosowaniu ich do oczu. Poszukiwania dobrych wacików w Szwajcarii trwają nadal.

12) Serum-krem na noc Yves Rocher Sérum Végétal

Bardzo przyjemny krem o lekko tłustej konsystencji, która jednak szybko się wchłaniała. Ta niewielka próbka okazała się również bardzo wydajna, co z jednej strony jest ogromnym plusem, z drugiej jednak przy zakupie pełnowymiarowego produktu nie wiem, czy zużyłabym go w 6 miesięcy (tyle wynosi data ważności produktu). Przepiękny zapach, który po nałożeniu wieczorem wyczuwało się, wstając rano. Twarz wyglądała po jego użyciu na odżywioną. Jeśli będę stać przed wyborem kremu na noc, to wezmę go pod uwagę.

13) Perfumy Bi-es Love Forever Green

Te perfumy dość długo stały na mojej toaletce. W końcu zużyłam cały flakonik. Ich zapach nie był zły, lecz można go określić jako bardzo roślinny. Być może zabrzmi to dziwnie, ale kolor zielony perfum doskonale oddawał ich zapach. Czując go, zdecydowanie miałam wrażenie, że wącham coś zielonego. Gdzieś w tyle chowała się również konwalia. Perfumy nie są złe, ale już mi się przejadły i nie kupię ich więcej.



II) Często denkowane:

-> Plastry oczyszczające na brodę i czoło Balea - LINK

-> Głęboko oczyszczające plastry na nos Dermo Pharma+ - Drugie opakowanie. Chcę więcej! - LINK



III) Próbki:

-> Szampon Head & Shoulders Citrus Fresh – Ten rodzaj H&S jest mi znany. Od czasu do czasu otrzymuję próbki od tej marki, więc chętnie je wykorzystuję.



-> Krem głęboko nawilżający Vichy Aqualia Thermal – Przyjemny produkt, lecz po jednym użyciu nie mogę zbyt wiele powiedzieć. Może kiedyś się na niego skuszę.

-> Perfumy Yves Rocher Naturele Osmanthus – Bardzo delikatny i łagodny zapach. Nie zupełnie w moim stylu, ale chusteczka powędrowała do szafy, gdzie do dziś ją czuć.




Które z tych produktów są Wam znane? Jak sprawdziły się one u Was? A może chciałybyście wypróbować któryś z nich?

27 komentarzy:

  1. O niektórych kosmetykach słyszałam, ale szczerze mówiąc żadnego nie używałam wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znamy tylko antyperspirant z Dove i maskę Dermo Pharma :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam tylko plastrów do nosa, które nie za bardzo się u mnie sprawdziły. Ostatnio również mam dużo kosmetyków, które są bardzo wydajne :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubie szampony yves rocher, mimo ze sa dla mnie troche zbyt silne i stosowane co kazde mycie zdecydowanie przesuszaja mi wlosy, a z checia siegam po nie jako szampon oczysczajacy raz na tydzien , dwa. za to maseczka ze sluzu slimaka - dla mnie zupelnie nowosc ale nie ukrywam ze koniecznie musze sprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie zaciekawiła ta maseczka ze ślimakiem :D ogólnie jestem "chora" na punkcie masek w płachcie bo tego u mnie w Korei jest od groma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo polubiłam ten rodzaj maseczek :)

      Usuń
  7. Niestety nic z tego nie testowałam :(
    Pozdrawiam, Juliet Monroe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te plasterki na nos, muszę w końcu wypróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O marce Envy nie słyszałam, ale przeraziło mnie że tak słabo wypadła u Ciebie ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Posiadam ten sam zestaw marki Envy ale nawet nie wiem jak się do niego zabrać! Hehe ❤ świetne denko ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Plastry na nos muszę spróbować z Dermo Pharma.

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam tylko ten peeling z bielendy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkiem w porządku, lubię tego typu peelingi:)

      Usuń
  13. Fajne rzeczy, nic z nich nie używałam ;)

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Dove dermaspa własnie będę testowała. Mam nadzieję,że się sprawdzi. Tą maseczką ze śluzem ślimaka mnie zainteresowałas. Ostatnio dużo o tym czytam.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic nie miałam z Twojej ogromnej kolekcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkiem różnorodne to Twoje "denko". Porównując z moim zużyciem kosmetyków w tym miesiącu, Twoje jest imponujące :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam kosmetyki do ciaął z Bielendy ♥
    Pozdrawiam,
    normxcore

    OdpowiedzUsuń
  18. I tak całkiem sporo tego ;) słyszałam o tym ślimaku już wcześniej i trochę mnie on odstrasza, ale chyba spróbuje ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie myślałam nad tonikiem Vichy Normaderm :) Troszkę ostudziłaś mój zapał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lepiej sprawdzil sie tonik Purete Thermale :)

      Usuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...