wtorek, 4 lipca 2017

Projekt Denko - czerwiec 2017

Moje kochane!
Czy Wy też ograniczacie swoją pielęgnację do minimum, gdy termometry wskazują ponad 30 stopni? W moim przypadku jedno jest pewne: w tak upalne dni rezygnuję z makijażu, który wcale nie jest tym, czego oczekuje ode mnie moja skóra. Denkowanie produktów nie poszło w tym miesiącu najgorzej. Poza dobrze mi już znanymi kosmetykami przetestowałam kilka nowości, które całkiem dobrze się sprawdziły. Wśród nich górują produkty do włosów.

Zobaczcie same, co udało mi się zużyć w czerwcu!



Legenda:
Kolor zielony – Kupię ponownie!
Kolor pomarańczowy – Zastanowię się nad kupnem / Kupię w innej wersji zapachowej
Kolor czerwony – Zdecydowanie nie kupię!

1) Szampon odbudowujący Yves Rocher Nutri-Repair

Szampony z tej serii są jednymi z bardziej znanych produktów marki Yves Rocher. Podczas ostatnich zakupów w ich sklepie internetowym skusiłam się na zakup szamponu odbudowującego w celu przetestowania, czy są to produkty dla mnie. Kosmetyk przeznaczony jest do suchych i trudnych do ujarzmienia włosów. Dzięki zawartości olejku jojoba szampon ten sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Włosy były po nim przyjemnie odżywione i wyglądały świetnie. Z łatwością się układały i łapałam się na tym, że co chwilę dotykałam ich, zachwycając się gładkością i miękkością. O ile jednak same włosy dobrze przyjęły ten produkt, to już skóra głowy miała z nim problem i podczas systematycznego stosowania pojawił się u mnie łupież. Sam szampon oceniam na plus i kupię go na pewno ponownie. Będę go jednak używać jedynie na końce włosów.

Nie zawiera parabenów, silikonów i sztucznych barwników.

>>Strona internetowa<<


2) Szampon przeciwłupieżowy Isana Med

Ten szampon został mi polecony przez moją siostrę, ale wielokrotnie spotykałam się z nim na blogach i opinie były bardzo różne. Byłam niezwykle ciekawa, jak taki produkt – z niższej półki cenowej – zadziała w moim przypadku. Uwierzcie mi, że byłam w totalnym szoku, gdy okazało się, że skóra głowy podczas jego stosowania była po każdym myciu idealnie oczyszczona, a dodatkowo nawilżona. Efekt był rewelacyjny! Co prawda łupieżu pozbyłam się z pomocą trzeciego z szamponów w tym zestawieniu, ale produkt od Isany podtrzymał ten rezultat i zapobiegł nawrotom. Same włosy również wyglądały bardzo dobrze: były odświeżone i wzmocnione. Ja oceniam go na plus!

Posiada pH neutralne dla skóry. Nie zawiera silikonów, mydła i alkaliów.

>>Strona internetowa<<


3) Szampon regenerujący Seboradin

Pomimo że ten szampon nie jest stricte przeciwłupieżowy, to na mojej skórze głowy zadziałał właśnie w ten sposób. Dzięki niemu pozbyłam się powstałego łupieżu. Podczas jego używania również miałam wrażenie dobrze nawilżonej skóry głowy, jak i gładkich włosów. Nie jest to jednak szampon, który mogłabym używać na co dzień, gdyż zauważyłam, że jest on zbyt silny, a po zużyciu mniej więcej połowy butelki moje włosy zaczęły okropnie wypadać. Biorąc pod uwagę jego cenę, zdecydowanie bardziej byłabym skłonna sięgnąć po szampon Isany.

4) Żel pod prysznic Treaclemoon Sweet Blueberry Memories

Nawet nie wyobrażacie sobie jak długo ten żel zalegał wśród moich kosmetycznych zapasów. Wszystko to za sprawą balsamu z tej samej serii, który był dla mnie totalnym bublem i nie miałam ochoty na ponowne rozczarowanie. Żel okazał się być jednak o niebo lepszy. Zapach początkowo był dla mnie przyjemnie jagodowy, ale na dłuższą metę zaczął mnie już męczyć. Samo działanie żelu było zadowalające, a najlepiej ocenić muszę jego wydajność, gdyż używałam go przez dwa miesiące wraz z mężem. Z chęcią wypróbuję inne zapachy.

5) Żel pod prysznic Balea Men Sensitive Duschgel 3 w 1

Żelom Balea nie można zarzucić, że są nad wyraz wydajne, ale ze względu na ich cenę można im wiele wybaczyć. Za plus trzeba uznać jednak ich zapachy, które są intensywne i ciekawe. Gdy już jesteśmy w Niemczech, mój mąż zawsze wrzuca do koszyka kilka różnych wariantów. Wśród nich znalazł się niedawno żel w wersji Sensitive 3 w 1, który przeznaczony jest zarówno do mycia ciała, jak i twarzy czy włosów. Jako że mój ukochany jest wielbicielem produktów wielozadaniowych, z tego również był zadowolony.

6) Mydło w płynie Palmolive Hygiene-Plus Fresh

Dość zwyczajne mydło w płynie. Osobiście nie oczekuję od tego typu produktów żadnych nadzwyczajnych właściwości. Jak dla mnie powinny dobrze domywać ręce i ładnie pachnieć. Z tym drugim było w tym przypadku nieco gorzej. Pachniał bardzo intensywnie eukaliptusem i o ile normalnie nie przeszkadza mi ten aromat, to tutaj był on zbyt mocny. W innej wersji zapachowej Palmolive z pewnością jeszcze się u mnie pojawi.

7) Nawilżający krem do rąk Vianek


Vianek to jedna z tych marek kosmetycznych, która szturmem podbiła polski rynek. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o ich produktach. Mi udało się swego czasu zakupić krem do rąk, zawierający ekstrakt z robinii akacjowej. Niestety nie mogę powiedzieć, bym była nim szczególnie zachwycona. Jak dla mnie kremy do rąk powinny się natychmiast wchłaniać i być gotowe do użytku w ciągu dnia. Ten krem miał tak tłustą i nieprzyjemną konsystencję, która rozmazywała się na dłoniach, zamiast wchłaniać, że całkowicie traciłam chęć jego używania. Totalnie zniechęciłam się, gdy któregoś ranka posmarowałam nim dłonie i wydawało mi się, że po godzinie powinnam nie mieć już jego śladów na dłoniach. Dotknęłam przypadkowo lustra i … zostawiłam na nim paskudnie tłuste plamy. Nawilżenie również nie było jakieś nadzwyczajne. Ot zwykły zwyklak.

8) Balsam po goleniu Balea After Shave Pflege-Gel Sensitive

Mimo że w nazwie produktu widnieje słowo żel, jego konsystencja była typowo kremowa. Ten balsam skierowany jest do wrażliwych partii skóry i powinno nakładać się go po goleniu. Gdy użyłam go po raz pierwszy, od razu mi się spodobał. Miał lekką formułę, która szybko się wchłaniała, dając tym samym uczucie ukojenia i odświeżenia. Produkt miał bardzo łagodny, przyjemny zapach, który długo utrzymywał się na ciele. Części ciała poddane depilacji stawały się za jego przyczyną nawilżone i wypielęgnowane. Na pewno trafi on jeszcze w moje ręce.

9) Maseczka do twarzy Terra Naturi na dzień i na noc

Opakowanie tego produktu zawiera dwie maski do twarzy: jedna ma działanie pielęgnujące, zawiera ekstrakt z mięty i grejpfruta i przeznaczona jest do użycia rano, druga z nich to maska odprężająca z ekstraktem z melisy i olejkiem lawendowym, która zapewniać ma wieczorne uspokojenie skóry. Z działania obu byłam bardzo zadowolona. Rankiem rozprowadziłam na twarzy delikatną, kremowo-mleczną konsystencję pierwszej z masek, która dała mi uczucie odświeżenia. W trakcie jej noszenia czułam przyjemny chłód, który dodatkowo ukoił skórę w upalny dzień. Całość wystarczyła mi na pokrycie całej twarzy i części szyi. Po 15 minutach połowa produktu się wchłonęła, resztę należało wmasować w skórę, po czym ściągnąć za pomocą papierowego ręcznika, co też zrobiłam. Efekt końcowy był świetny! Twarz była przyjemnie odprężona, przy tym także miękka. Wyglądała bardzo dobrze. Wieczorem nałożyłam drugą maskę, która miała identyczną konsystencję co jej poranna wersja. Muszę zaznaczyć, że maska na noc ma bardzo intensywny zapach lawendy i melisy, więc jeśli ktoś nie lubi takich aromatów może czuć się przytłoczony. Dla wielbicieli lawendy będzie to dodatkowo element aromaterapii. Tę maskę również trzymałam na twarzy 15 minut, lecz zdecydowanie mniejsza jej część się wchłonęła. Rezultat był równie zadowalający. Gołym okiem można było zauważyć, że z twarzy zniknęły wszelkie przebarwienia i została ona odpowiednio odżywiona. Wypróbuję więcej masek tej marki.

Produkt wegański.

>>Strona internetowa<<


10) Tonik do twarzy I am Tonic Carambola & Grapefruit


O tym produkcie wspominałam w moim planie pielęgnacyjnym (LINK) i obiecałam tam, że niezależnie od tego, w jakiej ilości go zużyję, trafi on w tym miesiącu do Denka. Słowa dotrzymuje! Co prawda zmuszałam się i używałam go częściej, jednak nadal nie sprawiał mi on żadnej przyjemności. Nie spełniał głównych założeń toniku, zupełnie nie odświeżał też twarzy. Po przetarciu nim skóry miałam ciągłe wrażenie lepienia się. Nigdy więcej po niego nie sięgnę i cieszę się, że mogę się z nim ostatecznie pożegnać.


11) Tusz do rzęs Wibo Growing Lashes

To kolejny produkt, o którym słyszałam albo rewelacyjne albo złe opinie. Ja zaliczę się do tej drugiej grupy. Moje rzęsy po jego nałożeniu wyglądały tragicznie. Były posklejane, wszystko odbijało się na górnej powiece. Gdy przeczytałam dodatkowo, że ma stymulować wzrost rzęs, mogłam tylko głośno się zaśmiać. Totalnie nie trafiony dla mnie produkt.



12) Chusteczki do demakijażu Coop Wel!

W momencie wyjazdów zawsze zaopatruję się w małe opakowania chusteczek, które mogą przydać mi się do szybkiej poprawki makijażu w trakcie drogi, czy też zwyczajnego wytarcia rąk. Ostatnio po raz pierwszy kupiłam chusteczki marki Wel!, których praktycznie nie miałam szans użyć. W opakowaniu znajduje się 15 sztuk, z czego użyłam być może trzech. Po trzykrotnym otwarciu zamknięcie przestało przylegać do opakowania, a chusteczki zaczęły wysychać. Obecnie są po prostu suchymi chustkami, które nie mają już swoich pierwotnych właściwości. Zdecydowany minus za paskudne opakowanie. Nigdy więcej ich nie kupię.

13) Płatki kosmetyczne Dauna Soft Bonita

Te płatki są doskonałym potwierdzeniem mojego twierdzenia, że „najgorsze” płatki kosmetyczne, kupione w Niemczech są o wiele lepsze niż szwajcarskie wysokopółkowe. Kupiłam je w niemieckim dyskoncie Norma w cenie niecałych 50 eurocentów, a sprawdziły się bardzo dobrze. W Szwajcarii nawet te waciki, które kosztują 5 fr są brzydko mówiąc do de... Cienkie, bawełniane płatki nie pozostawiały włókien, były miękkie i przyjemnie używało się ich na co dzień. Mogę ustawić je w kolejce tuż po ulubieńcach z DM. 


II) Często denkowane:

-> Głęboko oczyszczające plastry na nos, brodę i czoło DermopHarma + - Bardzo polubiłam się z tym produktem. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że są to najlepsze plastry, z których korzystałam – LINK 


-> Pasty Colodent Super Fresh i Elmex 


-> Gąbka peelingująca Aqua Massage Fantasy Peeling – Te gąbki pojawiają się u mnie już od lat LINK


-> Puder matujący Catrice All Matt Plus – Najlepszy produkt w tej kategorii do mojej cery. Świetnie matuje, kosztuje niewiele – czego chcieć więcej – LINK 


-> Antyperspirant w sprayu Nivea Men Silver Protect – Tym razem duża butelka zużyta przez mojego męża. Póki co nie znalazł on jeszcze godnego następcy – LINK


III) Próbki:

-> Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy Ziaja Oczyszczanie Liście Manuka x 2 – Ten produkt jest mi znany. Używałam już kiedyś pełnowymiarowego opakowania. W tych saszetkach krył się kosmetyk o wiele łagodniejszy niż w oryginalnej tubce. Gdyby był on identyczny jak te próbki, byłabym skłonna go kupić. Wiem jednak, że w normalnym opakowaniu jego drobinki ścierające są dla mnie zbyt ostre... - LINK


Moja pielęgnacja 

Jeśli miałabym krótko podsumować ten miesiąc pod względem mojego planu, który sobie wyznaczyłam, muszę przyznać, że nie poszło mi najgorzej. Starałam się systematycznie używać wszystkich produktów, które pojawiły się we wspomnianym poście. Sama siebie pochwalić muszę w kwestii peelingowania twarzy. Wspominałam Wam, że nie jest to czynność, którą wykonuję z przyjemnością, a w tym miesiącu peeling trafiał w moje ręce nawet trzy razy w tygodniu. Przy tym muszę powiedzieć, że nawet polubiłam się zarówno z produktem, jak i samą czynnością. Systematycznie sięgałam także po wodę termalną, ale jeszcze nie wypowiem się na jej temat. Zestaw Effaclar poszedł nieco w odstawkę, gdyż w czerwcu nie miałam żadnych poważnych problemów z niedoskonałościami. Nie spodziewałam się, że w ciągu miesiąca zużyję tak wiele szamponów – ten miesiąc zaczynam z kolejną butelką, tym razem szamponu nawilżającego Alterra z granatem. Żel pod prysznic również został zużyty, a jego następcą stał się żel Balea Family Frische Energie o owocowym zapachu. Żegnając się z obecnym tonikiem, rozpoczynam obecnie testowanie nowości, która może być Wam dobrze znana. Jest nim różany tonik Evree. Jeśli chodzi o pielęgnację dłoni i stóp, postaram się w niedługim czasie zużyć dodatkowo próbki, które otrzymałam od marki Arrow. 

Co sądzicie o czerwcowym Projekcie Denko? Które produkty są Wam znane?

18 komentarzy:

  1. Całkiem spore denko. Nie miałam żadnego z tych produktów :p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana ! Jak dużo tych produktów! Ja chyba tego przez pół roku bym nie zużyła ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. sporo Ci się zdenkowało ;) zaciekawiły mnie te plastry :) ja jeszcze takich nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również nie jestem zachwycona tuszem WIBO :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze nie jestem osamotniona w tym osadzie ;)

      Usuń
  5. Dobrze Ci poszlo. :) Nie znam zadnego produktu

    OdpowiedzUsuń
  6. jest tu kilka ciekawych dla mnie produktów, niektóre znam, liście manuka super :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo zużyłaś, chętnie wypróbuję ten krem do rąk z Vianek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja używam te głęboko oczyszczające plastry na nos :) muszę wypróbować te na czoło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore denko! Ja mam z Vianka z tej serii krem tyle że do stóp. Bardzo dobry! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I tak całkiem spore denko, ja też ograniczam się teraz do minimum. Jakoś tak to jest, że w lato nigdy nie mam czasu na tyle pielęgnacji co zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj sporo tego :) Zawsze podziwiam osoby, które zużywają kolorówkę do końca :D Ja jakoś nie potrafię :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pokaźne denko i takie lubię :) Mnie kusi ten szampon z Yves Rocher. Osobiście nie mogę się przekonać do zapachu produktów VIANEK.

    OdpowiedzUsuń
  13. This is such long list of products...lovely post though...
    keep in touch
    https://hairfashionbeautyblog.blogspot.in/2017/07/dry-brushing-skin-benefits.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, sporo kosmetyków udało ci się zużyć w czerwcu. Właśnie niedawno szukałam jakiegoś balsamu po goleniu, szkoda, że nie trafiłam tutaj wcześniej :/ Jak ten jeden co mam mi się skończy to prawdopodobnie (o ile zapamiętam nazwę) wypróbuję :) Plastry głęboko oczyszczające muszę wypróbować. Żadne u mnie jakoś tak mega super nie działają. Co prawda używam teraz tych takich z Mariona i są bardzo fajne i jestem w miarę zadowolona, ale te może były by lepsze.
    Post fajny :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...