piątek, 3 lutego 2017

Projekt Denko - styczeń 2017

Przyznaję szczerze, że styczeń nie był najlepszym miesiącem, jeśli chodzi o kosmetyczne zużycia. Po ogromnej ilości pustych opakowań w grudniu, większość produktów dopiero otworzyłam i do tej pory mi one służą. Nie pomaga również fakt przeprowadzania testów marki Balea, które w dalszym ciągu trwają, dlatego premiera postu przesunie się na drugą połowę lutego. W tym miesiącu zużyłam głównie znane mi już produkty, a nowości nie wywołały u mnie większej sensacji - część z nich spisała się wręcz okropnie.


Co mogę zaliczyć do kategorii największego bubla kosmetycznego wszech czasów? Dowiesz się z tego postu!

1) Żel pod prysznic Yves Rocher Jardins du Monde Cotton Flower

Oferta żeli pod prysznic marki Yves Rocher jest tak szeroka, że pewnie nigdy nie uda mi się zapoznać się ze wszystkimi produktami. Uwielbiam wersję Jardins du Monde, która spełnia moje oczekiwania zarówno w kwestii wydajności i działania, jak i zapachowej (a może przede wszystkim w tej ostatniej). Ten żel o zapachu bawełny z Indii miał kremową, delikatną konsystencję. Osobiście kojarzył mi się on z zapachem płynu do płukania tkanin. Żele YR polecam, a sama zaopatrzyłam się już w kolejną dawkę tych produktów.




2) Orzeźwiająco-energetyzujący żel pod prysznic Vianek

Popularna w Polsce marka trafiła również w moje ręce. Ostatnio zużyłam orzeźwiająco-energetyzujący żel pod prysznic. Bardzo przyjemnie mi się go używało, zwłaszcza, że obłędnie pachniał. Wyczuwałam w nim nutę gumy balonowej, lecz ciężko jest mi dokładnie sprecyzować zapach. Jego działanie oceniam na dobre, jednak za cenę, którą za niego zapłaciłam, kupiłabym także mój ukochany żel YR. Nie wiem, czy sięgnę po niego ponownie.




Następca: Żel pod prysznic Bebe Young Care Waldbeer Smoothie 

3) Dwufazowy płyn do demakijażu Maybelline

Dla mnie był to najgorszy kosmetyczny bubel, z jakim się spotkałam. Przede wszystkim był bardzo niewydajny. Po nalaniu płynu na wacik, zakręceniu butelki, a następnie przyłożeniu płatka do oka, był on już suchy, więc ilość, jaką trzeba było zużyć do demakijażu obu oczy podczas jednego oczyszczania była naprawdę duża, tym bardziej, że jednokrotne przyłożenie praktycznie nic nie dawało. Płyn nie radził sobie ze zwykłym makijażem, a co dopiero z makijażem wodoodpornym, do którego ponoć jest przeznaczony. Niestety nie wystarczało przyłożyć wacik nasączony płynem, trzeba było trzeć i podrażniać oko, by cokolwiek zmazał. W połowie butelki zauważyłam okropne przesuszenie okolic oczu i ogromne podrażnienie spojówek za każdym razem, gdy go używałam. Cieszę się, że nie muszę już go używać!



Następca: Płyn micelarny do makijażu wodoodpornego Bourjois Paris


4) Krem matujący Garnier Hautklar

Krem o żelowej konsystencji powinien być idealnym rozwiązaniem przy mojej tłustej cerze. Niestety ten krem matujący w ogóle się u mnie nie sprawdził. Przede wszystkim jego główne zadanie – efekt matujący – nie został spełniony. Moja twarz nie była ani trochę zmatowiona. W dodatku, gdy zaczęłam go używać systematycznie, nakładając go codziennie rano, zauważyłam, że strasznie mnie on zapycha i po kilku dniach spowodował u mnie paskudny wysyp wyprysków. Zdecydowanie nie kupię go ponownie.



Następca: Krem-żel matujący Yves Rocher Sebo Végétal

5) Maseczka do twarzy Oh K! Coconut Water

Przyjemna maseczka w płachcie o intensywnym, kokosowym zapachu. Efekt końcowy był zadowalający, ale nie powalił specjalnie na kolana. Więcej na temat tego produktu przeczytacie TUTAJ.



6) Maseczka do twarzy Soraya Clinic Clean

Ta maska miała bardzo gęstą, mazistą konsystencję o zielono-brunatnej barwie. W opakowaniu znajdowała się wystarczająca ilość produktu, by pokryć nią całą twarz i podbródek. Gdy tylko ją nałożyłam doznałam przeszywającego uczucia chłodu, a po 5 minutach maseczka zaczęła sztywnieć. Jej ściągniecie nie należało do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych, ale gdy już się jej pozbyłam, wyłoniła się pięknie oczyszczona twarz. Jej koloryt był równy, a odcień jakby odrobinę jaśniejszy. Maska dodatkowo zmatowiła twarz na kilka godzin.




7) Pasta do zębów Colgate Total Fresh Stripe

Pasty Colgate w moim przypadku zupełnie się nie sprawdzają. W całym życiu używałam być może tylko jednego rodzaju, który był dla mnie całkiem dobry. Wersja Total Fresh Stripe również mnie nie zachwyciła. Wraz z ukończeniem tego produktu kończę ostatecznie moje testowanie past Colgate, po które z pewnością nigdy już nie sięgnę.




Następca: Pasta do zębów Elmex Sensitive Plus


8) Uniwersalny krem Nivea Men


To pierwsze wykończone opakowanie kremu przeznaczone jedynie dla mężczyzn. Mój narzeczony zmaga się ostatnio z przesuszonymi dłońmi i co chwilę je kremuje. Tym samym udało mu się zużyć opakowanie kremu Nivea. Podejrzewam, że ta wersja nie jest dla nikogo nowością, a kremy tej marki są powszechnie znane. Osobiście bardzo lubię zapach tej męskiej wersji.




9) Puder matujący Rimmel Stay Matte

Wiem, że jest to ulubieniec wielu osób. Ja kupiłam go tylko dlatego, że nie mogłam dostać mojego faworyta w tej dziedzinie, czyli pudru z Catrice. Po zużyciu tego produktu Rimmela nie mogę powiedzieć, bym czuła się przekonana do zmiany. Za moim wyborem nie stoi jedynie niższa cena Catrice, ale i samo działanie. Rimmel matowił moją twarz na krócej, a przy tym zostawiał na twarzy nieładnie wyglądający pyłek. Produkt nie dla mnie.



Następca: Puder matujący Catrice All Matt Plus

10) Maskara L'oreal Paris Volume Million Lashes So Couture

Początkowo zupełnie nie byłam zachwycona efektem, który dawała ta maskara. Nie rozumiałam zachwytów nad tym produktem. Dopiero, gdy tusz lekko przysechł, dało się fajnie z nim pracować i faktycznie byłam zadowolona. Szkoda tylko, że w momencie, gdy zaczęło mi odpowiadać działanie tej maskary, w środku zostało zaledwie 1/4 produktu, który bardzo szybko się skończył. Maskara dawała subtelny efekt rozdzielonych rzęs. Oko było ładnie podkreślone. Bardzo prawdopodobne jest to, że do niej powrócę, jednak poczekam na korzystną promocję.



Następca: Maskara Covergirl

II) Często denkowane:

- Szampon przeciwłupieżowy Head&Shoulders Apple Fresh - LINK



- Szampon przeciwłupieżowy Garnier Fructis



Szampon dla brunetek John Frieda Brilliant Brunette x2 - LINK


- Antyperspirant w spray'u Nivea Men Silver Protect x2 - LINK



- Plastry oczyszczające Balea - LINK



III) Próbki:


- Krem nawilżający Nivea CareWcześniej używałam już tego kremu. Zostało mi jeszcze kilka jego próbek, które od czasu do czasu otwieram.

- Krem na dzień i na noc Annemarie Börlind RegenerationZdecydowanie nie polubiłam się z tymi kremami. Zbyt tłuste i zapychające.



Znacie te produkty?

14 komentarzy:

  1. Ten puder Rimmel'a mam juz drugi raz i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam jedynie puder z Rimmel. Ja go lubiłam ;) Ale nie wiem czy do niego wrócę, teraz szukam czegoś z delikatnym kryciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tusz So Couture i bardzo go lubiłam, ale nie przebija mojego ulubionego False Lash Wings :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ten puder Rimmel i byłam na prawdę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię te szampony z Garniera. Tusz miałam kiedyś, całkiem fajny jednak u mnie sprawdzają się tusze z niższych półek. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety większości z Twoich denkowanych produktów nie miałam okazji używać jedynie co to szampony Head&Shoulder's które dość dobrze się u mnie sprawdzają :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio też zużyłam kilka żeli pod prysznic YR. Są cudowne!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka produktów znam bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię odżywkę od Johna Friedy i efekt jaki daje So Couture ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam większość, właśnie używam tego tuszu i jestem z niego bardzo zadowolona, jak do tej pory jeden z lepszych tuszy jakie zdarzyło mi się używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Seria Nivea jest bezkonkurencyjna (choć to rzecz raczej indywidualna). Jeżeli chodzi o żele do kąpieli to faktycznie zdarzają się takie nienaturalne, dlatego nigdy nie oszczędzam na ich kupnie. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam większości z tych produktów. A co do tego pudru to nie zawsze jest tak że to czym się wszyscy zachwycają akurat nam sie spodoba ;) a czasami tańsze zamienniki bywają lepsze :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam ten tusz, jak na razie lepszego nie miałam ;-)
    http://moja-prowincja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam to samo z tym pudrem - nie polubiliśmy się i nie tworzymy dobrego duetu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...