środa, 26 kwietnia 2017

Co się u mnie dzieje?

W ostatnim czasie pozwoliłam sobie na krótką przerwę od blogowania. Od dawna posty na blogu pojawiały się z zegarkiem w ręku co 2 dni, teraz jednak moja sytuacja życiowa tłumaczy moją nieobecność. Z Polski powróciłam bowiem, będąc żoną! Jak się pewnie domyślacie, przygotowania zajęły mi sporo czasu, a nasz powrót do Szwajcarii również był dość nietypowy. Ostatecznie dopiero dziś znalazłam chwilę, by wystukać krótki tekst, w którym opowiem Wam nieco, jak wyglądały ostatnie dwa tygodnie mojego życia.


Zapraszam na post!

-> Nasza podróż rozpoczęła się 10. kwietnia. W godzinach porannych postanowimy wyruszyć w drogę, lecz wcale nie prowadziła ona do Polski. W związku z tym, że nie byliśmy w stanie zsynchronizować naszych urlopów i pojechać w podróż poślubną, stwierdziliśmy, że zrobimy sobie wypad przedślubny w ramach odstresowania i relaksu. Ten pomysł był strzałem w dziesiątkę! Na miejsce wyjazdu wybraliśmy miejscowość Karlovy Vary w Czechach, gdzie spędziliśmy kilka dni. Dodatkowo udało nam się zwiedzić pobliski zamek Loket, którego główną atrakcją jest sala tortur. Jadąc w kierunku Polski zatrzymaliśmy się również przy znanym niemieckim zamku Moritzburg.




-> W Polsce od razu wpadliśmy w wir ślubnych przygotowań. Już pierwszego dnia byłam umówiona na zrobienie ślubnych paznokci. Jak najszybciej chcieliśmy się także uporać z dekoracjami i dodatkami, które zdecydowaliśmy się zrobić sami. Na każdym etapie ich tworzenia dzielnie pomagała nam również moja siostra. W przerwie pomiędzy przygotowaniami wybraliśmy się także do kina na film Piękna i Bestia, który mnie osobiście oczarował.




-> Wypadające w międzyczasie Święta Wielkanocne wytrąciły nas nieco z przygotowań. Pierwszy raz od 5 lat spędziliśmy je w Polsce, wspólnie z rodziną. Oczywiście tydzień przed ślubem nie mogłam pozwolić sobie na błogie obżarstwo, a jedzenie na świątecznym stole bardzo zachęcało do grzechu. Mogę śmiało powiedzieć, że Wielkanoc była treningiem mojej silnej woli.




-> Ostatni tydzień był czasem spotkań z przyjaciółmi, którzy jednocześnie byli naszymi gośćmi weselnymi. Nie mogliśmy odmówić sobie ostatnich spotkań, będąc jeszcze wolnego stanu ;) Nie obyło się także bez omówienia szczegółów naszej uroczystości z wszystkimi zaangażowanymi w przygotowania osobami, jak i naszymi świadkami. Ostatnie przymiarki, próbny makijaż, wizyta u kosmetyczki czy zakup wszystkich najważniejszych i najpotrzebniejszych rzeczy – tak spędziliśmy ostatnie chwile wolności. 

-> Dzień przed ślubem wyjechaliśmy do miejsca ślubu, czyli Pałacu Mierzęcin. Zatrzymaliśmy się tam w przepięknym apartamencie dla nowożeńców i zapoznaliśmy się z całą okolicą. Wprowadziliśmy ostatnie poprawki w wygląd sali, rozłożyliśmy winietki z imionami gości i szlifowaliśmy nasz pierwszy taniec.




-> W sobotę wstaliśmy dość wcześnie, ale nie mogę powiedzieć, by nasz sen został specjalnie zakłócony przez nerwy. Chyba do ostatniej chwili ślubny stres nam się nie udzielił, jednak mój organizm zareagował na tę nietypową sytuację dość specyficznie: nie byłam w stanie jeść, co w moim przypadku jest dość dziwne. 

-> Po ustaleniu ostatnich szczegółów z przybyłymi filmowcami i fotografem oraz przybyciu świadków rozdzieliliśmy się do dwóch różnych pokoi i rozpoczęliśmy przygotowania. Fryzjer, makijaż, ubranie i efekt końcowy, który wywołał u mnie samej ogromną falę wzruszenia. Niestety przez cały nasz pobyt w Polsce pogoda nie dopisywała i również tego dnia płatała ona figle. Udało nam się jednak znaleźć 10 minut względnej pogody, by zrobić kilka zdjęć ślubnych na zewnątrz w pięknym otoczeniu Pałacu. Goście powoli zaczęli zbierać się w sali, której odbyła się Ceremonia, a my wykorzystaliśmy jeszcze ten czas na zdjęcia z rodzicami i świadkami.




-> Sama Ceremonia Zawarcia Związku Małżeńskiego była dla nas bardzo emocjonująca i piękna. Oboje (mimo że nie znosimy tak patetycznych okazji) wzruszyliśmy się. Wszystko wyszło idealnie. Po złożeniu życzeń przez gości czekała na nas niespodzianka przygotowana przez obsługę Pałacu. Zrobiliśmy wspólne zdjęcie z gośćmi i przeszliśmy do sali, gdzie odbył się obiad weselny oraz przyjęcie, na którym wybawiłam się świetnie!



-> Oczywiście położyliśmy się bardzo późno spać, a w niedzielę wstaliśmy już o 8:00 rano, by móc przywitać się z naszymi gośćmi jeszcze na śniadaniu. Po załatwieniu wszystkich poweselnych spraw zapakowaliśmy cały samochód kwiatami i pojechaliśmy jeszcze do moich rodziców na obiad. Czas bardzo nas gonił, a przed nami były jeszcze standardowe zakupy – w końcu przez najbliższy rok nie uda nam się odwiedzić kraju. Ostatecznie wyjechaliśmy w drogę powrotną około godziny 17:30 i już o 22:00 szukaliśmy noclegu, gdyż byliśmy tak bardzo zmęczeni. Przenocowaliśmy w jednym z Zajazdów, który mijaliśmy po drodze, a następnego dnia kontynuowaliśmy naszą podróż do domu. Na granicy oczywiście nie obyło się bez kontroli, której teraz nie jesteśmy już w stanie uniknąć (szczęście nas opuściło!). Do domu dojechaliśmy w poniedziałek o godzinie 16:00 i mieliśmy jeszcze chwilę, by rozpakować przywiezione rzeczy.



W głowie mamy jeszcze mnóstwo pięknych wspomnień, jednak bardzo szybko byliśmy zmuszeni powrócić do rzeczywistości: pracy i pozostałych obowiązków.

Gdy już na nowo wdrążę się w rytm blogowania, z pewnością przygotuję dla Was kilka relacji. Wśród nich:

  • opis naszego pobytu w miejscowości Karlovy Vary
  • relację z zamku Loket i Sali Tortur (post 18+)
  • relację z zamku Moritzburg
  • dokładniejszą relację z naszego dnia ślubu, gdy tylko uda mi się zorganizować jakieś zdjęcia.

Ponadto chciałabym opowiedzieć Wam również o całym okresie przygotowań i dekoracjach, które sami przygotowywaliśmy, a także stworzy mały poradnik, na co zwrócić uwagę podczas przygotowywania tego wyjątkowego dnia (lepiej uczyć się na błędach innych! ;)). Jeśli więc ten etap życia jest jeszcze przed Wami to zachęcam do podsyłania tematów, które Was interesują.

Koniecznie dajcie znać, na który z postów czekacie najbardziej!

12 komentarzy:

  1. Gratulacje i samych pomyślności na nowej drodze życia! ;)
    Już nie mogę się doczekać relacji o ślubie i przygotowaniach! Sama zaczynam być na bieżąco z tymi tematami ze względu na ślub mojego brata i bycie druhną, więc z chęcią poczytam o inspiracjach i szaleństwie przygotowań. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Szczęścia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czekam na WSZYSTKO lacznie z opisem przygotowan. Uwielbiam Twoje psoty i fotorelacje. Gratuluję:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi milo :* Dziekuje za motywacje :)

      Usuń
  4. Wielkie gratulacje, życzę długich lat pięknego życia we dwoje i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje i jeszcze raz wszystkiego dobrego! :) wcale się nie dziwię, że miałaś przerwę w blogowaniu :) czekam na wszystkie relacje ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje kochana, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję i życzę szczęścia na nowej drodze! To musiały być stresujące, ale zarazem piękne chwile!

    OdpowiedzUsuń
  8. My bierzemy ślub za półtora miesiąca. A jeszcze nie wszystko gotowe.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas trzy dni przed slubem sie zmieniali goscie weselni, wiec bez bez stresu :P

      Usuń
  9. Czasem są takie okoliczności, że trzeba przystopować z blogowanie na chwilę :). Jeszcze raz gratuluję <3. Wszystkiego dobrego na tej nowej drodze życia :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...