wtorek, 2 czerwca 2015

Instagramowy Mix Zdjęć - maj 2015

Po 7 dniach wstrzemięźliwości internetowej powracam do blogowania. Jak wiecie maj był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem. Dużo pracy, przeprowadzka i oddanie dotychczas zamieszkiwanego lokum, a koniec miesiąca był totalnym internetowym odwykiem. Wszystko to spowodowało zmniejszoną ilość postów na blogu, a także moją nieobecność na Waszych stronkach. Zakończyliśmy kolejny miesiąc w roku, więc standardowo pojawia się Instamix z zebranymi zdjęciami z maja.

Początek miesiąca upłynął mi nieco spokojniej. Z nostalgią wspominam te dni, gdy miałam na wszystko czas.

Kawa + domowe drożdżówki - przepis KLIK!


Czwartego maja świętowałam moje 24. urodziny. Otrzymałam wtedy kilka drobiazgów, które sprawiły mi dużo radości.


Wśród nich znalazły się perfumy, pyszny torcik, jak i dostarczony w późniejszym czasie ekspres do kawy.


Od pierwszych dni minionego miesiąca staraliśmy się o większe mieszkanie. Cały proces trwał około 2 tygodni, które minęły ekspresowo. Wszystko skończyło się dla nas pomyślnie i już 15. maja mogliśmy odebrać klucze do naszego nowego mieszkania. Po lekkiej renowacji, którą wykonaliśmy, rozpoczął się prawdziwy koszmar, czyli przeprowadzka. Kto przeżył ten etap życia, wie, jak ciężkie jest to zadanie. W okresie 3 lat dwójka ludzi jest w stanie zebrać mnóstwo (nie)potrzebnych rzeczy!


 
Po całkowitym przeniesieniu się w nowe miejsce zostały nam 3 dni na przygotowanie starego już mieszkania do oddania. W międzyczasie oboje pracowaliśmy, więc taki czas nie był dla nas wystarczający, jednak koniec końców wszystko udało się zrobić. Lśniące mieszkanie zostało oddane w ręce nowych lokatorów, którymi są również Polacy.

  
 Tak naprawdę najgorszym okresem okazał się ostatni tydzień, w ciągu którego zostałam całkowicie pozbawiona dostępu do internetu. Nigdy nie uważałam, że można uzależnić się od korzystania z tego technologicznego cudu, co więcej często zaznaczałam, że internet kiedyś nas zgubi, a już przede wszystkim negatywnie wpływa na dzieci, które kontaktują się z rówieśnikami jedynie za jego pośrednictwem i przestają przebywać na świeżym powietrzu , woląc grać w gry komputerowe...

Przyznaję się bez bicia: nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca w mieszkaniu bez internetu! Co więcej, uważam, że obecnie nasze życie zostało już tak podporządkowane technologii, iż pozbawienie nas jej wiązałoby się z tragicznymi skutkami. Tracąc internet, nagle nie mogłam wykonać mnóstwa rzeczy, które na co dzień robiłam.


Zaczynając od początku: wszystkie sprawy załatwiane są obecnie drogą mailową. Nie mogąc sprawdzić maila, nie dotarły do mnie ważne informacje, dotyczące pracy. Nie byłam w stanie sprawdzić stanu konta oraz czy moje podsumowanie miesięczne nie zawiera błędów. Nie mogłam również zapłacić rachunków drogą elektroniczną, do czego już bardzo się przyzwyczaiłam. Mailowo kontaktować mogę się również z biurem nieruchomości, wynajmującym mi mieszkanie. W tym przypadku utraciłam możliwość zgłoszenia nieprawidłowości w moim mieszkaniu. Największym absurdem był jednak fakt, iż dostawca internetu wysyła mailem informacje z hasłem i sposobem podłączenia – nie mogąc odebrać maila, pozostaje w dalszym ciągu bez internetu, za który płacę...


Wspominałam już wcześniej o kontaktach międzyludzkich. O ile jestem absolutną zwolenniczką rozmów w cztery oczy, na żywo, to już w mojej sytuacji życiowej internet jest niezbędny. Strasznie brakowało mi przede wszystkim braku możliwości włączenia Skype i porozmawiania z moją rodziną czy przyjaciółmi z Polski.


Brak internetu utrudnił mi również całkowitą przeprowadzkę. W jaki sposób? Otóż meble, których zwiększona ilość jest nam teraz potrzebna, kupujemy zawsze za pośrednictwem stron internetowych. Tylko tam dostać możemy to, co spełnia nasze wymagania i nie przekracza granicy finansowej. Nie mogąc zakupić szafy, część rzeczy leży w dalszym ciągu w workach na środku pokoju, więc przeprowadzka stoi!


Nie wspominam nawet o czasie wolnym. Mając tę godzinę w ciągu dnia, przeznaczoną na relaks, często włączam jakiś film, lub nadrabiam serialowe zaległości – bez internetu nie ma oglądania. Muzyka? Odtwarzana zwyczajowo za pomocą znanych stron internetowych, na komputerze ściągniętej muzyki – brak. To może by gdzieś pojechać? Tylko gdzie? Zazwyczaj poszukuje się takich miejsc w internecie, a trasę wyznacza Google Maps.

Przez ten okres byłam również pozbawiona telewizji, więc nawet nie mam pojęcia, co dzieje się na świecie! Często łapałam się na myśleniu: „Muszę sprawdzić ….”, po czym nadchodziła smutna myśl, że przecież nie mam internetu.


Oczywiście fajnie jest zresetować się i wyłączyć internet na dzień lub dwa, ale tydzień to w moim przypadku niezwykłe osiągniecie. Tak czy inaczej – powróciłam! Poki co mam w sobie niespożyte nadmiary energii, które zamierzam wykorzystać na najbliższe posty. Mam nadziejęże chociaż troszkę tęskniliście za moimi literkami ;)


Jak minął Wam, kochani, miniony miesiąc? Bylibyście w stanie pozbawić się internetu i telewizji na tydzień? 

6 komentarzy:

  1. Od razu widać, że masz lepszy humor, super! Oby jak najczęściej :)
    http://wolnym-krokiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeprowadzki to straszna sprawa, nagle człowiek odkrywa ile rzeczy jest mu akurat potrzebnych, a które to są w kartonach lub nie ma ich wcale ;)
    Fajne zdjęcia, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeprowadzki mnie przerażają i to jeszcze bez internetu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeju, nigdy się nie przeprowadzałam, bo to jeszcze nie ode mnie zależy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie pyszności na zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...