Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania werona, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania werona, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 lutego 2018

Werona w podróży #6 - Włoski klimat

Przed Wami kolejna relacja z Werony. Skrycie wierzę, że ten tytuł wywołał u Was lekką falę radości, a nie westchnięcie w stylu: „Znowu???”. Szczęśliwie dla mnie Werona ma sporo atrakcji do zaoferowania, a ja tym samym nie tylko się tam nie nudziłam, ale i teraz mam co opisywać. Dzisiaj jednak nieco inny rodzaj relacji. Po przyglądnięciu się kilku miejscom wartym uwagi w tym włoskim miasteczku chciałabym zabrać Was na spacer jego uliczkami. Nie mogę powiedzieć, że zgubiliśmy się w rzędach werońskich ulic, bo tam nie da się zgubić, ale wciskaliśmy nos w każdy zakamarek i tym samym powstało wiele zdjęć, których lokalizacji nie jestem w stanie do końca określić. Oddają one jednak wyjątkowy klimat tego miejsca i powodują u mnie ukłucie tęsknoty w sercu. Dlatego też chciałam je Wam pokazać.

Zapraszam na spacer uliczkami Werony.


W Weronie co krok napotkać można wejścia do małych dziedzińców. Ten wydał mi się wyjątkowo dostojny i urokliwy.


Uwielbiam widok wąskich włoskich uliczek i codzienne zajęcia mieszkańców.


Italia i jej żółte zabudowania oświetlone włoskim, porannym słońcem to widok, który na długo zostaje w pamięci. 




Październikowa pogoda była wręcz idealna do zwiedzania. Zażyliśmy sporej dawki słońca. Najbardziej oddalony punkt na zdjęciu – wieża Gardello.



Mały kościółek. Gdzieś na drodze w kierunku grobu Julii.


Nieopodal naszego pensjonatu znajdował się mały park, który mijaliśmy zawsze po drodze. W samym jego centrum stała nawet pizzeria!





Odnaleźliśmy w nim również ruiny budynku. Czym dokładnie był? Nie wiadomo. Na miejscu nie widniała żadna tabliczka, ruiny nie były w żaden sposób zabezpieczone, a ja nie odnalazłam żadnych informacji na ten temat.



Jeden z pasaży handlowych z ekskluzywnymi markami.



Na rogu ulic Via Mazzini i Via Quattro Spade.


Charakterystyczne dla Werony zabudowania dostrzec można na każdym kroku.





I na koniec odrobina zieleni ;)


I jak wrażenia po spacerze? ;)

czwartek, 22 lutego 2018

Werona w podróży #8 - Widok ze wzgórza i smakołyki

Relacja z Werony trwa nadal. Ostatnio zatrzymaliśmy się przy placu Signori. Z tego miejsca nogi same nas poprowadziły. Nieco zboczyliśmy z wyznaczonej trasy i tym samym dotarliśmy do kilku ciekawych obiektów. Głównym celem było wzgórze San Pietro. Dodatkowo chciałabym pokazać Wam kilka pyszności, które jedliśmy.

Relacja z Werony #7




Tuż przy placu Signori natrafić można na kompleks gotyckich, monumentalnych grobów. Być może pomyślicie, że to dość dziwne miejsce na turystycznej liście obiektów do zobaczenia, ale nas bardzo ciekawią takie rzeczy. Zwłaszcza gotycki styl prezentuje się na tyle interesująco, że można godzinami stać i wpatrywać się w szczegóły. Niestety Werona na każdym kroku witała nas rusztowaniami i również ten obiekt tak wyglądał, w dodatku był on nieczynny podczas całego naszego wyjazdu, wiec zdołałam jedynie sfotografować go z zewnątrz. W gotyckich monumentach znajdują się groby najznamienniejszych werońskich rodzin: Cangrande, Dante i Paradies.

-> Arche Scaligieri, Via Santa Maria Antica 1





Następnie dotarliśmy pod dom Romeo. Julia zyskała swoje miejsce zamieszkania i balkon, więc Romeo nie mógł pozostać pominięty. Średniowieczny budynek jest dobrze zachowany, jednakże obecność ściśle przylegających do niego budowli nie pozwala na dokładne jego sfotografowanie (jak zauważycie na zdjęciu natrafiliśmy właśnie na sesję zdjęciową;)). Warty uwagi jest zwłaszcza dziedziniec wewnętrzny, na który niestety nie można się dostać, gdyż cała posiadłość jest własnością prywatną, nieudostępnioną do zwiedzania.

-> Casa di Romeo, Via Arche Scaligiere 2



Kolejnym punktem, przy którym stanęliśmy, był mały park na Piazza Indipendenza. Na jego środku ustawiony został pomnik Garibaldiego, a zaraz obok niego stał budynek Głównej Poczty.

-> Piazza Indipendenza



Rzędem ulic ponownie wróciliśmy na plac Signori, a stamtąd do dobrze znanej nam już lodziarni z najlepszymi lodami na świecie. Nie pamiętam dokładnie ich nazwy, ale było to połączenie smaków czekoladowego, waniliowego i orzechowo-nugatowego. Ten zestaw zawładnął naszymi kubkami smakowymi. Oczywiście nie były to jedyne lody, jakich tam próbowaliśmy. Ogólnie podczas pobytu udało nam się spróbować połowy dostępnych smaków.







Celem na ten dzień było dotarcie do wzgórza San Pietro, skąd roztacza się widok na całe miasto. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy rzece, która zataczała w tym miejscu okrąg, a skąd przyjrzeć mogliśmy się bliżej piętrowemu umiejscowieniu budynków na wzniesieniu. Było to także idealne miejsce do sfotografowania mostu Ponte Pietra.

-> Ponte Pietra





Dosłowne tłumaczenie tej nazwy to Kamienny Most – nietrudno domyśleć się dlaczego. Historia mostu sięga aż 100 roku p.n.e. Czterokrotnie został zniszczony przez powodzie. W XIII wieku przy wejściu dobudowano wieżę strażniczą. Niestety w czasie drugiej wojny światowej został on wysadzony przez wycofujące się wojska niemieckie. W latach 50. dokonano jego odbudowy w taki sposób, by jak najdokładniej przypominał stan sprzed zniszczenia.





Z mostu rozciąga się naturalnie widok na pobliskie budowle. Wydaje mi się, że nie jestem jedyną osobą, która twierdzi, ze miasta, przez które przepływa rzeka, mają w sobie wyjątkowy urok.





Na szczycie wzgórza znajduje się zamek San Pietro. W dzień naszego pobytu to miejsce również było nieczynne, ale postanowiliśmy mimo to wjechać na górę, chociażby z chęci zobaczenia miasta z tego miejsca. Do zamku dostać można się na dwa sposoby. Drogę pokonać można pieszo lub wjechać kolejką. Veronacard nie obejmuje tutaj ceny biletu, więc za kolejkę musieliśmy zapłacić 1 euro w jedną stronę za osobę. Byliśmy już nieźle zmęczeni tymi maratonami, więc przy wjeździe na górę skorzystaliśmy właśnie z kolejki.


Widok roztaczający się ze wzgórza był faktycznie godny zainteresowania tym miejscem. Zostaliśmy tam nieco dłużej, robiąc przerwę na zjedzenie przekąsek i podziwianie tego pięknego miejskiego krajobrazu.







Odzyskując siły, zdecydowaliśmy się na zejście ze wzgórza na własnych nogach. Po drodze mogliśmy tym samym podziwiać budowle w otoczeniu natury.







Schodząc z góry, widzieliśmy dokładnie pozostałości rzymskich budowli w teatrze rzymskim. Stwierdziliśmy zatem, że nie będziemy marnować czasu, by tam wchodzić i ponownie piąć się w górę, sporo i tak widzieliśmy już całość.




Nasza droga prowadziła następnie wzdłuż rzeki, więc podążaliśmy akurat za oślepiającym słońcem i wtedy też pierwszy raz od zakończenia lata pomyślałam, że dobrze byłoby mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne. Aż tak ładnej pogody zupełnie się nie spodziewaliśmy.

























Wyjazd do Werony zapamiętamy w dużym stopniu ze względu na przepyszne kulinarne specjały, których próbowaliśmy. Wszystko, co zamówiliśmy do zjedzenia było przepyszne. Na wszystkich naszych znajomych wrażenie zrobiła metrowa pizza w Bella Napoli. Trafiliśmy tam z polecenia właściciela pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy i byliśmy zachwyceni. Pizza Metro (bo taką nazwę ona nosi) może być zamówiona w trzech wariantach smakowych bądź połączeniu ich wszystkich i na tę opcję się zdecydowaliśmy. Na naszej wersji znalazły się zatem 4 kawałki zwykłej margerity, 4 kawałki z bekonem i 4 z sardynkami. Zwłaszcza do tej ostatniej nie byłam przekonana i zazwyczaj unikam takich smaków, jednak o dziwo bardzo mi ona smakowała. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu była ona gigantyczna, a przy jej podaniu kelner musiał dołożyć dodatkowy stolik do naszego. Uprzedzę jednak pytania: Tak, daliśmy radę zjeść ją w całości.

-> Bella Napoli Pizzeria, Via Guglielmo Marconi 11


Innym razem wybraliśmy na lasagne. Niestety nie pamiętam już nazwy tego lokalu, bo wstąpiliśmy tam zupełnym przypadkiem (spodobało nam się wnętrze). Usadzono nas na piętrze, gdzie spędziliśmy przyjemną kolację we dwoje przy akompaniamencie lokalnego wina i przepysznego jedzenia, podanego w specjalnych gorących miskach przeznaczonych właśnie do lasagne.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...