Witajcie
moi drodzy!
Mam
nadzieję, że jeszcze wytrzymujecie tę kwarantannę. Ja staram się
jak mogę, by zorganizować sobie ten czas. Przy okazji nadrabiam
dużo zaległości, a nawet udało mi się wyskrobać malutki wpis.
Dziś chciałabym przybliżyć Wam miasteczko Rapperswil, które jest
ściśle związane z polską historią. W jaki sposób? Zapraszam do
przeczytania!
Rapperswil
– Jona to miasteczko położone w kantonie St. Gallen nad brzegiem
Jeziora Zuryskiego. W herbie miasta widnieje czerwona róża. Ten
motyw widoczny jest także na ulicach, toteż Rapperswil nazywane
jest także „różanym miastem” (Rosenstadt).
Pierwsze
ogrody powstały w 1913 r. Obecnie na terenie miasteczka znajduje się
15000 krzewów różanych, które pięknie prezentują się turystom
w sezonie letnim. Ze względu na swe położenie, Stare Miasto i
niedaleką odległość od Knies Kinderzoo jest to cel wielu
wycieczek całych rodzin.
Poza
tym jest to miejsce, które pięknie łączy miejską architekturę z
naturą. Jezioro dodaje z pewnością mnóstwo uroku, a deptaki
zachęcają do spacerów. Latem na ulicach Rapperswil spotkać można
mnóstwo turystów.
Historia miasteczka sięga roku 1200. Od tego czasu w źródłach napotkać można wzmianki o starówce, która od tamtej pory dynamicznie zmienia się i rozwija, zachowując jednak swój historyczny klimat.
Nad
miastem góruje średniowieczny zamek, zbudowany w latach 1220 –
1230. Dzisiejszy kształt zamku to prawie równoboczny trójkąt,
którego każdy wierzchołek uwieńczony jest wieżą. Najwyższa z
nich (nosząca nazwę Gügeli) była przez długi czas siedzibą
gwardii. W pięciokątnej wieży zegarowej znajdują się 3 dzwony i
zegar słoneczny. Trzecia z wież nosi miano wieży prochowej –
Pulverturm.
Z przyzamkowych tarasów rozciąga się widok na Stare Miasto, Jezioro Zuryskie i Alpy.
Rapperswil-Jona
to chyba najbardziej znane wśród Polaków miasto. Wszystko to za
sprawą utworzonego w zamku Polskiego Muzeum. Jego historia sięga
roku 1870, kiedy to hrabia Władysław Plater podpisał umowę na
99-letnią dzierżawę tego miejsca. Do roku 1927 na zamku
funkcjonowało zatem Muzeum Narodowe, które mogło się poszczycić
największym na obczyźnie zbiorem oryginalnych polskich druków i
rękopisów. Hrabia wrócił jednak do Polski, a muzealna biblioteka
przeszła w ręce warszawskiego Muzeum Narodowego i Narodowej
Biblioteki. Niestety eksponaty zostały zniszczone podczas II wojny
światowej.
Zamkowe
komnaty w Rapperswil pozostały przez 10 lat puste. Po tym czasie
zdecydowano się na ponowne otwarcie muzeum, które przedstawiać
miało współczesną historię Polski. Podczas drugiej wojny
światowej przejęło ono opiekę nad polskimi żołnierzami
internowanymi do Szwajcarii. W latach 50. kolekcja muzealnych
eksponatów została przewieziona do Polski, a w zamku zorganizowano
międzynarodowy instytut badań nad zamkami. W latach 1962 – 1975
funkcjonowało tam z kolei Muzeum Zamku Szwajcarskiego.
Dopiero
od roku 1975 w zamkowych murach zagościła ponownie polska historia.
Od tego czasu działa w nim Muzeum Polskie w Rapperswil, które
propaguje wiedzę o Polsce i polskiej kulturze, organizując liczne
wystawy okresowe, koncerty, odczyty czy sympozja.
Bilety
wstępu:
dorośli
– 5 fr
młodzież
(7 – 16 lat) – 3 fr
studenci
– 4 fr
dzieci
do lat 7 i obywatele Rapperswil – gratis
Godziny
otwarcia:
kwiecień-październik
codziennie
13:00-17:00
marzec,
listopad, grudzień
weekendy
13:00-17:00
Z
nieoficjalnych źródeł otrzymałam informację, że muzeum
funkcjonować będzie w tym miejscu do 2022 r. Po renowacji zamku nie
będzie już na nie miejsca. Dalsze losy nie są jednak znane.
Inną
atrakcją miasta jest także Hirschpark, czyli park jeleni, który
zamieszkuje 10 – 15 danieli. Znajduje się on tuż obok zamku i
kontynuuje tradycję od ponad 100 lat.
Rapperswil
posiada jeszcze jedną atrakcję. Jest nią najdłuższy w Szwajcarii
most drewniany łączący tę miejscowość z położoną po drugiej
stronie jeziora – Hurden. Mierzy on 841 m i został otwarty w 2001
r. Poza nielicznymi wyjątkami jest on prawie w całości wykonany z
nieobrobionego drewna. Podczas spaceru podziwiać można niezliczone
gatunki ptaków i po prostu cieszyć się przyrodą.
* Rapperswil-Jona
znajduje się na trasie Grand Tour of Switzerland.
Odwiedzilibyście to miasteczko?
Bardzo ładne muzeum.
OdpowiedzUsuńWarto się tam kiedyś wybrać. Będę pamiętać o tym miejscu.
OdpowiedzUsuńO rany, ta woda! <3
OdpowiedzUsuńSuper, że wciąż można znaleźć polskie akcenty poza granicami kraju i że czasami nawet nie trzeba ich długo szukać :)
OdpowiedzUsuńMnie na tej kwarantannie już trochę zaczyna przygnębiac wszystko...
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, na moment można odlecieć. :)
Przepięknie tam.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe miejsce. Lubię miejsca, które nie tylko mają zapierajace dech w piersiach widoki, ale też ciekawą historię ;)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za Rappi, ale na zdjeciach prezentuje sie pieknie i oczywiscie blekit wody i Sedamm zawsze mnie urzekaja ;D
OdpowiedzUsuńAleż tam jest pięknie, muszę kiedyś odwiedzić to miejsce.
OdpowiedzUsuńWow, ale jakie ekstra miejsce :) <3
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia!
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńشركة تسليك مجاري بالخبر
Jak zwykle u Ciebie - kapitalne widoki i super zdjęcia!
OdpowiedzUsuńCiekawe zdjęcia.
OdpowiedzUsuńOdwiedziłabym aby przejść się tym mostkiem, może zdążyłabym jeszcze zobaczyć Muzeum Polskie.. :) Piękne to miasteczko!
OdpowiedzUsuńWow, pięknie! :)
OdpowiedzUsuńPRZECUDNE widoki, jak zawsze na Twoim blogu. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tych widoków. Jeziora robią ogromne wrażenie!
OdpowiedzUsuńJak najbardziej bym odwiedziła. Kapitalne widoki, uwielbiam jeziorka!
OdpowiedzUsuńBywałam kiedyś często obok St. Gallen, ale do tych jeziorek nigdy niestety nie dotarłam :(
OdpowiedzUsuńWidoki z typu tych, które zapierają dech w piersiach!
OdpowiedzUsuńWidoków bardzo zazdroszczę, mam nadzieje że w tym albo w następnym roku uda mi się zwiedzić te jeziorka
OdpowiedzUsuńMiałam okazję kiedyś zwiedzić i muszę przyznać, że zrobiło to miejsca na mnie ogromne wrażenie, zresztą jak cała Szwajcaria, zwłaszcza w miejscowościach blisko alp. Polecam każdemu!
OdpowiedzUsuńKlimat tego miejsca jest niepowtarzalny. Z własnego doświadczenia wiem, że zdjęcia nie oddają maksimum doznań z tych rejonów
OdpowiedzUsuńJeziora, a w tle góry, czyli połączenie tego co najbardziej kocham!
OdpowiedzUsuńCudne widoki, chociaż pewnie zdjęcia nie oddają tego, jak jest tam naprawdę!
OdpowiedzUsuńSzwajcaria ma swój urok, zdecydowanie ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że w Szwajcaria ma muzeum poświęcone historii Polski i promuje Polskę. Gdyby mi ktoś o tym powiedział, to pewnie bym nie uwierzyła... :D
OdpowiedzUsuńZ wielką chęcią odwiedziłabym Szwajcarię i to muzeum, super że takie istnieje. :)
OdpowiedzUsuńNiezwykłe miejsce i świetnie je opisałaś. Z wielką chęcią odwiedziłbym je, jeśli nadarzyłaby się kiedyś okazja ;).
OdpowiedzUsuńWspaniała relacja. Przepiękne zdjęcia
OdpowiedzUsuńChciałoby się takich wakacji
OdpowiedzUsuńJa bylam tam w zeszlym roku. Jest pieknie , nie wiedzialam , ze jest tam polskie muzeum. Dopiero pozniej odkrylam. W tym roku odkrylam Jezioro thunskie i zakochalam sie bez pamieci - Interlaken z widokiem na Jungfrau, Thun czy Spiez. Chcialabym tam mieszkac na emeryturze.
OdpowiedzUsuńWpis zawiera bardzo ciekawe informacje
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten wpis
OdpowiedzUsuń