wtorek, 13 sierpnia 2019

Monako #2 - Czy polecam Wzgórze Zamkowe?

Z prawdziwym zaskoczeniem odkryłam ostatnio, że na blogu pojawiła się raptem jedna relacja z Monako, podczas gdy my zdążyliśmy zobaczyć już tak wiele różnych miejsc, że wspomnienia z jednego z bogatszych państw na świecie zaczynają się powoli rozmywać. By zatem nie zatracić ich zupełnie, chciałabym dziś przedstawić Wam kolejną odsłonę Monako oraz najbardziej znane atrakcje, które zdecydowaliśmy się zobaczyć na własne oczy. Które z nich zrobiły na nas pozytywne wrażenie, a które mogliśmy sobie darować?

Po odwiedzinach w Ogrodzie Egzotycznym (LINK) postanowiliśmy zejść w dół i dostać się do ścisłego „centrum” miasta. Po raz kolejny podziwiać mogliśmy zadbane budynki i wąskie uliczki, które prowadziły raz w górę, raz w dół. 



Na jednym z placów zdecydowaliśmy się na szybki obiad. Pochwyciliśmy także pyszne lody w kubeczkach i rozpoczęliśmy wchodzenie na szczyt Wzgórza Zamkowego.

























Monaco-Ville, bo tak właśnie brzmi oficjalna nazwa tego miejsca, to nic innego jak słynna skała z najważniejszymi atrakcjami tego państwa. Znajduje się ona pomiędzy dwoma portami i jest wysoka na 60 metrów. Droga na wzgórze nie jest skomplikowana. Prowadzi ona ciągle w górę, gdzieniegdzie pojawiają się schody. 
























Tuż po wkroczeniu na Zamkowe Wzgórze naszym oczom ukazał się strażnik pilnujący wejścia do siedziby księcia. To miejsce było pierwszym na liście atrakcji, które chcieliśmy zobaczyć. Obok Pałacu Książęcego znajduje się centrum, gdzie kupić można bilety na różne atrakcje oraz pamiątki. Zdecydowaliśmy się na bilet kombi (Pałac Książęcy + Oceanarium) i udaliśmy się do oczekiwania w kolejce, która była całkiem spora. Okazało się wtedy, że wejście do siedziby księcia Monako jest odpowiednio pilnowane, a każdy zwiedzający musi przejść przez kontrolę (podobną do tej na lotnisku). Musieliśmy pokazać swoje torby, przejść przez bramki wykrywające metal. Na koniec zostały sprawdzone nam bilety i otrzymaliśmy przewodniki audio w języku polskim(!)
























We wnętrzu niedozwolone jest fotografowanie ani filmowanie, więc uszanowaliśmy tę prośbę i tym samym nie mam żadnych zdjęć, które mogłabym Wam pokazać. Uważam jednak, że warto jest obejrzeć rodzinne komnaty, które są wyjątkowo urządzone. Zwłaszcza będąc świadomym tego, że wszystkie one są w użytku rodziny królewskiej.


Opuszczając Pałac Książęcy, udaliśmy się na spacer po tej historycznej dzielnicy. Dla mnie było to niczym miasto w mieście. Spokojnie mogłabym wyobrazić sobie życie w tym miejscu, bez konieczności schodzenia ze Wzgórza. Po raz kolejny zachwyciły mnie budynki i prezentująca się dookoła architektura. Na każdym kroku mogliśmy doświadczyć żywego obcowania z historią.


























Krążąc po uliczkach, podziwialiśmy ciekawe pomniki i zabudowania. W oko wpadł mi zwłaszcza zakątek, gdzie stoi katedra (Cathedrale of Monaco) oraz gmach sądu (Palais de Justice).


























Centralny punkt Monaco-Ville stanowi ryneczek z pamiątkami (nie może być inaczej!). Nie zostaliśmy tam zbyt długo. Byliśmy najedzeni, okupieni w pamiątki w tańszych niż na wzgórzu sklepikach, więc szybko uciekliśmy z tłumu podróżnych.
























Wzgórze Zamkowe jest z kolei najlepszym punktem widokowym w okolicy. Z przyjemnością mogliśmy zatem podziwiać piękne porty i kaskadowe zabudowania, które nadają wyjątkowy charakter Monako. Nie wspominając już o okolicznym krajobrazie: Morze Śródziemne w połączeniu z górskimi szczytami – czego można chcieć więcej.



























Stamtąd już tylko krok dzielił nas od rozsławionego Oceanarium. Co prawda nie jest to nigdy mój pierwszy wybór spośród całego grona atrakcji w mieście, które mam zamiar odwiedzić, ale było to miejsce tak szeroko zachwalane, że chciałam je zobaczyć. Akwaria z morskimi stworzeniami umieszczone są w piwnicy i tam też udaliśmy się najpierw. 



To, co się tam działo przeszło moje wszelkie obawy. Panowały tam ciemności (poza podświetlonymi na niebiesko akwariami), a ludzie wręcz wchodzili sobie na głowę. Wąskie przejścia były w całości wypełnione gapiami, którzy przyglądali się rybom. Powodowało to kompletny zastój dla osób, które chciały po prostu przejść dalej.



W pewnym momencie poczułam jak ogarnia mnie atak paniki i marzyłam tylko o tym, żeby się wydostać. Nie było to jednak takie proste, gdyż dookoła mnie stało mnóstwo ludzi, wymachujących rekami niczym na koncercie i nie dało się ani zawrócić, ani pójść na przód. Zaczęłam się obawiać o bezpieczeństwo. Ktoś pchnął mnie tak, że ledwo utrzymałam aparat w ręku. Za chwilę poczułam szarpnięcie plecaka. Ktoś stanął mi na nodze, podczas przepychanek do przejścia ktoś łokciem uderzył mnie w brzuch. Było to dalece różne od moich oczekiwań i zachwalań tego miejsca. Gdy pokonałam ten niekończący się tunel, w końcu mogłam odetchnąć z ulgą. Powiedziałam sobie, nigdy więcej.


























Ogólne wrażenie uratowało jednak muzeum, znajdujące się na pierwszym piętrze, które o dziwo było prawie puste! Ściany wypełnione licznymi eksponatami powodowały żywe zainteresowanie i chciało się poznać ich historię.





Pomieszczenia wypełnione są także szkieletami zwierząt morskich. Porównać można szkielet foki i morsa. Prawdziwie interesujący jest jednak sam wieloryb, który rozciąga się na niemal cały pokój, wisząc pod sufitem. 


























W innej sali stoi z kolei atrapa drewnianego statku i to w jego wnętrzu obejrzeć można wystawy. Ciekawym pomysłem była wizualizacja, która pozwala poczuć się jak w łodzi podwodnej. Można podziwiać tam stworzenia morskie na różnych głębokościach. 




Czy zatem polecałabym odwiedziny Oceanarium? Sprytnie wybrnęłabym mówiąc, że tak, jeśli nie byłoby tam zbyt wielu turystów. Jednak jest to sytuacja wręcz niemożliwa: tam zawsze spotka się tłumy. Muzeum samo w sobie bardzo mnie zainteresowało i gdybym miała wybierać, wolałabym kupić bilet tylko na tę atrakcję. Poza tym sam budynek wygląda imponująco. Ciekawe, że akurat w tym miejscu utworzono taki rodzaj przedsięwzięcia.


























Godziny otwarcia:
10:00 – 18:00/19:00/20:00
(w zależności od sezonu)

Bilety wstępu:
Ceny zależne od sezonu. Możliwość zakupu biletu łączonego do innych atrakcji.

Wychodząc z Oceanarium przeżyliśmy chwile grozy. Spostrzegliśmy się bowiem, że nie mamy przy sobie naszego planu wycieczki wraz z mapkami. Rozpoczęła się zatem próba odnalezienia zgub, przez co przeszliśmy ponownie tę samą trasę. Całe szczęście moją teczuszkę odnaleźliśmy w restauracji, gdzie byliśmy na obiedzie.

























W Monako odwiedziliśmy także kolekcję pojazdów księcia. Głównie za sprawą fana motoryzacji, z którym przyszło mi iść przez życie. Prywatny garaż zorganizowany jest w formie muzealnej wystawy. Lśniące auta robią wrażenie na zwiedzających. Wśród nich zobaczyć można bolidy Formuły 1, samochody luksusowych marek, jak i jeżdżące zabytki. Nie brak także modeli, których nie spotka się nigdzie indziej. Idealne miejsce dla osoby, która interesuje się motoryzacją.









Godziny otwarcia:
10:00-17:30

Bilety wstępu:
dorośli – 8 euro
dzieci i studenci – 4 euro

W ramach ciekawostki powiem Wam, że wychodząc z tej wystawy, mój mąż spotkał kolegę, którego nie widział od 8 lat. Świat jest naprawdę mały. 



























Będąc w Monako trzeba naturalnie udać się do najbardziej znanej dzielnicy Monte Carlo. Po drodze do tego miejsca mijaliśmy piękne zatoczki portowe wypełnione jachtami i motorówkami.



W końcu dotarliśmy do słynnego kasyna, gdzie ponownie uderzyła nas fala ludzi. Ilość turystów w tym miejscu była niewyobrażalna. Naturalnie wszyscy robili sobie zdjęcia przy luksusowych samochodach czy wejściu do samego kasyna. Obok stoi również najstarszy hotel – Hotel de Paris, chroniony równie dobrze jak samo kasyno. To miejsce wydało nam się być bardzo przytłaczające, dlatego po szybkiej przerwie udaliśmy się w dalszą drogę.

























Schodziliśmy w kierunku morza słynną trasą Grand Prix. Następnie dotarliśmy do Forum Grimaldi i ogrodu japońskiego, który należy do bezpłatnych atrakcji w Monako.

























Po drodze napotkaliśmy jeszcze kilka pomników. Jeden z nich szczególnie nas zainteresował. Rzeźba przedstawiająca nieco mroczny „pusty płaszcz”. Z identyczną „postacią” w czarnym kolorze spotkaliśmy się w Salzburgu. Okazało się, że autorka Anna Chromy umieściła swoje dzieła w różnych częściach Europy. My odnaleźliśmy już dwa.



























Co prawda tego dnia nie było aż tak ciepło, by wylegiwać się na plaży, mimo to chcieliśmy dotrzeć do morza, by obejrzeć je od strony Monako. Na tym zakończyła się nasza przygoda w tym mieście. Z pomocą wszechobecnych wind wjechaliśmy na najwyższe piętro miasta i udaliśmy się w drogę powrotną pociągiem.




A czy Wy odwiedziliście już Monako? Jakie były Wasze wrażenia? 

16 komentarzy:

  1. Wspaniałe zdjęcia, cudowne miejsce☺

    OdpowiedzUsuń
  2. No atrakcji i zwiedzania to tam jest mnóstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nigdy tam nie byłam. Ale zdjęcia zapierają dech.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa relacja :) mam ochotę tam się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super zdjęcia no i wspomnienia :) ja nigdy tam nie byłam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam prawie wszystkie te miejsca. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miejsce wydaje się cudowne. Śliczna architektura, super plaza, ciekawe i bogate muzea :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba miałam jakieś super szczęście, bo jak kiedyś byliśmy pod kasynem, to nikogo nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Monako wydaje się naprawdę pięknym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
  10. W tym roku mielismy w planach zachaczyc o Monaco, ale jednak plany sie zmienily. No nic co sie odwlecze to nie uciecze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! Wspaniałe miejsca. Najbardziej spodobało mi się oceanarium, ale ja ogólnie uwielbiam morskie zwierzęta i marzę o zwiedzeniu choć tego we Wrocławiu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witamy, w Monako jeszcze nie byliśmy, ale mamy cichą nadzieje, że kiedyś i tam dotrzemy. :)
    Bardzo dziękujemy za obszerną relację i fotorelację i jak zawsze czekamy na kolejne i następne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Też tak mam, że gdy od razu po powrocie nie napiszę relacji, to potem jest już mi się trudno do niej zebrać :( Piękne jest to Monako, mam coraz większą ochotę się tam wybrać!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wzgórze i nie tylko wygląda imponująco. Podróż do Monako już mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...