poniedziałek, 15 września 2014

Alpy - witajcie!

Moj weekend okazal sie jeszcze lepszy niz przypuszczalam. Podbijalismy tereny Berner Oberland, czyli gory znajdujace sie w okolicy Bern,  Thun. Okolica bardzo turystyczna, gdzie w malych miasteczkach u podnozy gor znajduja sie jedynie hotele i pensjonaty. Cisza, spokoj, jeden sklep spozywczy w calym miescie, a reszta to jedynie sklepy z pamiatkami i restauracje. Miejsce magiczne. Zupelnie inny swiat. Kolosalna roznica pomiedzy tym, co znalazlam do tej pory - zwariowanym Zürichem, gdzie wszyscy sie dokads spiesza, gdzie ludzie nie zawsze okazuja sie mili, gdzie mozna wyjsc z domu o kazdej porze dnia i nocy i zrobic zakupy, czy pojechac do innego miasta. Tutaj z kolei - calkowity spokoj. Ludzie nadzwyczajnie przyjazni, witaja Cie gdzies wysoko na szlaku, mimo ze widza Cie pierwszy raz w zyciu i juz nigdy wiecej nie zobacza. By dostac sie do nastepnej miejscowosci nalezy czekac na pociag, ktory jezdzi 2 razy na godzine, a sama podroz nim (do nastepnej stacji) trwa pol godziny. 
No i te widoki... Nie widzialam jeszcze w zyciu piekniejszego miejsca. Wszedzie gory, osniezone szczyty, zielone doliny, male wodospady. Malo tego bylismy nawet swiadkami lawiny - widok na prawde nieziemski. Pokusilismy sie o 8 kilometrowa trase i udalo nam sie osiagnac cel! Dla mnie jest to olbrzymi sukces i (pomimo zakwasow, jakie teraz mam) moge szczerze powiedziec - WARTO! Naszym celem byl najwyzszy punkt, do ktorego (w tym rejonie) moze dojsc czlowiek. Nosi on nazwe Eigergletscher i stanowi granice wiecznego lodowca. Wyzej znajduje sie juz szczyt Jungfraujoch, ktory jest najwyzszym szczytem widokowym w Europie. Jest on tak stromy, ze nie wyznaczono szlakow pieszych, ani nawet wspinaczkowych. Osiagnac mozna go jedynie wsiadajac do specjalnej kolejki gorskiej. Niestety taki wjazd trwa 2 godziny i jest bardzo drogi (1000 zl za sam bilet to - moim zdaniem - lekka przesada). Zastanawialismy sie jednak, czy nie skorzystac z tej atrakcji. Los zdecydowal jednak za nas. Od pewnej wysokosci pojawila sie gesta mgla. Na Eigergletscher dookola nas znajdowalo sie po prostu mleko. Duzo bysmy zatem nie zobaczyli, dlatego nasza 8-km trasa byla wystarczajacym wyzwaniem. Uwierzcie mi, jestem z siebie na prawde dumna! Momentami natrafialismy na miejsca, gdzie nie bylo wyznaczonych sciezek, a gora pod ktora musielismy wejsc byla tak stroma, ze w pozycji pionowej dotykalo sie trawy i w ten sposob podciagalo sie do gory. Oczywiscie dalam upust mojej checi fotografowania - powrocilam z 840 zdjeciami! Teraz musi nastapic ostra selekcja, by dodac tutaj tylko te najlepsze. Mimo to posty beda podzielone na kilka czesci. 
Niezle sie rozpisalam, a pewnie pisalabym jeszcze dluzej, gdyz emocje zwiazane z tym wyjazdem do tej pory sa dosc wyrazne. 

Zapraszam Was do wycieczki na trasie:
Wengen - Männlichen - Kleine Scheidegg - Eigergletscher





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...