czwartek, 12 września 2019

Cannes w jeden dzień - Co zobaczyć?

W poprzednim wpisie wspominałam Wam już, że Cannes nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia. Historię zacząć muszę od samego hotelu, z którym już na wstępie mieliśmy problem. Otóż był to pierwszy (i ostatni) raz, gdy bukowaliśmy hotel poprzez biuro podróży. Mój mąż otrzymał kupon rabatowy o wartości 200 fr., a że to kwota, do której w takich miejscach albo trzeba sporo dopłacić za kupno całej wycieczki, albo stracić część tej kwoty (np. przy zakupie samego lotu), postanowiliśmy wykorzystać ją na załatwienie hotelu. Znaleźliśmy ofertę na stronie biura i w taki sposób znaleźliśmy się w Cannes pod rzeczonym hotelem.



Zjawiliśmy się przed czasem, więc logiczne było dla nas, że będziemy musieli zaczekać. Nie chcąc marnować czasu, mieliśmy w planie pozostawienie auta w hotelu (parking miał być w cenie) i spacerek po mieście. W recepcji zastaliśmy kobietę, która patrząc na nasz samochód stwierdziła, że on na parkingu się nie zmieści, bo tam jest miejsce tylko na (tu teatralnie zamachnęła ręką) Smarta! Kto jeździ na wakacje Smartem?! Takim sposobem okazało się, że parking, który jest w cenie (a był to jeden z główniejszych warunków rezerwacji tego hotelu, bo w centrum ciężko o miejsce parkingowe) nam nie przysługuje, a my zostajemy z ciężkim orzechem do zgryzienia.

Recepcjonistka co prawda pokierowała nas na inny parking (oddalony o 7 minut drogi na pieszo pod górę), lecz była to totalna rudera, której nikt nie pilnował i trochę baliśmy się, że naszego auta już nie zobaczymy. Poza tym cennik naliczany był co godzinę, co dawało nam kwotę ponad 40 euro za dobę (my spędziliśmy tam trzy). To trochę duży wzrost kosztów za rzecz, która miała być w cenie.


Rozpoczęły się szaleńcze poszukiwania parkingów w okolicy, próba dogadania się z Francuzami, wśród których nikt nic nie wie. Wyobraźcie sobie tę tragi-komiczną sytuację: obce miasto, brak wi-fi, brak angielskich bądź niemieckich tłumaczeń i my, biedne sierotki, które marnują ponad godzinę na bezsensowne szukanie parkingu, który miał być w cenie! Ostatecznie odnaleźliśmy duży parking podziemny, który miał chyba 10 kondygnacji i był strzeżony 24 h na dobę, a kosztował nas 42 euro za cały pobyt. Voila! Da się! Niestety z bagażami musieliśmy potem dreptać 15 minut pod górkę, ale przynajmniej miejsce było bezpieczne.

























Samego hotelu reklamować nie będę. Choć z zewnątrz robi wrażenie niczym tło do zdjęć gwiazd z czerwonego dywanu (faktycznie czerwony dywan przed wejściem jest), to już pokoje nie wyglądały zbyt dobrze. Jakby co najmniej od 25 lat nikt niczego nie zmieniał. I tu pojawia się właśnie ten fenomen, którego nie rozumiem. Dlaczego hotele wyglądają obecnie tak obskurnie, a nadal mają swoje 4 gwiazdki? Czy to daje się już na zawsze i nikt nie kontroluje, czy hotel nadal jest tego warty? Temu dałabym maksymalnie dwie... a i zdarzało nam się sypać w dwugwiazdkowych pensjonatach, które były czystsze.

W taki sposób dość niekorzystnie rozpocząć się nasz pobyt w Cannes, ale nie to miało wpływu na naszą ogólną ocenę (miałam jakiś nadzwyczajnie dobry humor tego dnia i wszystko przyjmowałam dość swobodnie). Muszę przyznać, że to miasto nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nie trafiło ono zwłaszcza w nasze turystyczne gusta. Jeśli już ktoś ma maksymalną potrzebę wybrania się tam, to jeden dzień z pewnością mu wystarczy.

























Piaszczysta plaza

Cannes z pewnością wyróżnia się na tle innych plaż na Lazurowym Wybrzeżu swoją piaszczystą plażą. W każdym innym miejscu, które odwiedziliśmy dostęp do morza gwarantowała plaża kamienista, co w moim odczucia nie jest dość przyjemną formą spędzania czasu nad wodą. W Cannes mogliśmy w końcu przejść się po ciepłym piasku. Mała, kameralna plaża, która odkryliśmy gwarantowała nam dodatkowo piękną okolicę.






Szlak murali

Jako że Cannes nie posiada jakiś zachwycających atrakcji, naszym planem było odnalezienie murali o tematyce filmowej. Sprawiło nam to sporo frajdy, a malunki na ścianach budynków wyglądały bardzo fajnie. Moim osobistym faworytem jest gigantyczna M. Monroe.








































Rue Saint-Antoine

To niezwykle uroczy kącik tego miasta. Na każdym kroku znajdują się tam restauracyjki i kawiarenki, które mają niezwykły klimat. W godzinach szczytu wręcz nie da się tam przejść. Stoliki i krzesła wystawione są na zewnątrz wąskiej uliczki, która jest głośna i pachnie pięknie jedzeniem.


Palais des Festivals et des Congrès

Typowy cel wszystkich turystów. Dla mnie zwykły, oszklony budynek wyróżniający się jedynie mnóstwem reklam i billboardów. Dodatkowo tłumy, które pragną zrobić sobie zdjęcie na schodach do tego centrum kongresowego. Taka atrakcja, że aż żadna. O wiele ciekawsza była dla mnie rzeźba kamery owinięta taśmą filmową. Dookoła placu znajdują się odciski rąk sławnych osób, które mogą kogoś zainteresować.







Promenade de la Pantiero

To duża promenada przy porcie, gdzie jest dosłownie wszystko. Duży zajazd autobusowy, setki knajpek, billboardy, ciekawe budynki i gwar dużego miasta. Fajnie spojrzeć na ten widok z góry.




Jachty

Port w Cannes robi spore wrażenie, zwłaszcza jeśli ktoś lubi widok luksusowych łodzi i jachtów. Jak dla mnie jeszcze ciekawiej prezentują się one po zmroku, gdy są pięknie podświetlone. Wieczorny spacer po porcie to zatem mus.







Gusti Italiani

Tuż przy głównej ulicy znajduje się niepozorna knajpka, która zdecydowanie poprawiła ocenę Cannes w naszych oczach. Na pierwszym piętrze sklepu z delikatesami stworzono małą restauracyjkę, która otwarta jest jedynie w porze obiadowej. Panuje tam przemiła, włoska atmosfera. Nie ma oficjalnego menu, a jedynie spis polecanych w danym dniu potraw, w których dominują makarony. Wszystko jest świeże i tworzone z regionalnych produktów, które można następnie kupić piętro niżej. Obsługa była przesympatyczna i mimo bariery językowej (nie wszyscy mówili po angielsku) zostaliśmy potraktowani wyjątkowo. Jedzenie i wino było przepyszne, a deser – przeogromny. Do tego dostaliśmy kilka gratisów do spróbowania, co spowodowało, że do końca dnia nie mogliśmy się ruszyć z łóżka. Ale było warto!


A jakie są Twoje wspomnienia z Cannes?

17 komentarzy:

  1. Taka wyprawa zapewnia wspaniałe wspomnienia, chętnie kiedyś bym zwiedziła Cannes :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi by nie starczł jeden dzień, żeby się nacieszyć tymi widokami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie myślałam nigdy o zwiedzaniu Cannes, ale kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden dzień w Cannes to zdecydowanie za mało! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden dzien? Wow mi bylo trzeba tygodnia hahaha, uwielbiam Cannes <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne widoki 😍 U mnie dzień to zdecydowanie za mało, podejrzewam że tydzień też mógłby nie wystarczyć 😀

    OdpowiedzUsuń
  7. Piaszczysta plaża jest zaletą, to fakt. Ale mnie ten piasek jakis brudny sie wydawał. I w ogóle Cannes dla mnie było za tłoczne i hałaśliwe i ostentacyjne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedno z miejsc, w którym po prostu trzeba być! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje marzenie odwiedzić południową Francję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super sprawa odwiedzić to miejsce na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzieś tam w głowie mam plan odwiedzenia Nicei, Cannes i Monako jak Wy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaki deser! Nie dziwię się, że potem nie mogliście się już ruszyć :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...