środa, 10 kwietnia 2019

Top/Flop 5 - Co działo się od października do marca?

Kwiecień to dla mnie w tym roku miesiąc pełen wrażeń. Ledwie się zaczął, a już miałam mnóstwo atrakcji, zarówno tych dobrych jak i złych. Na ten temat będę się jednak rozwodzić w podsumowaniu miesiąca, a dziś pragnę podsumować moje półroczne dokonania na blogu. Pora zatem na wpis pojawiający się jedynie dwa razy do roku z najlepszymi i najgorszymi wpisami, opublikowanymi w ciągu ostatnich 6 miesięcy. W tym zestawieniu zamieszczam także TOP instagramowych zdjęć, więc zachęcam do zapoznania się z tymi wyróżnionymi treściami (nie tylko tymi najlepszymi!).

W podanym przedziale czasu największe zainteresowanie wpisami przypadło na październik. To w tym miesiącu zanotowałam największą ilość ogólnych wyświetleń oraz wpisów, które od razu wskoczyły na pierwsze miejsca TOP 5. Bezapelacyjny zwycięzca w krótkim czasie osiągnął 1600 wyświetleń, co dla mnie jest dużą liczbą godną pochwały i podziękowań. Patrząc na te listy, nasuwa się pewien wniosek. Okres od października do grudnia przysporzył zarówno posty z największą ilością kliknięć, jak i te najsłabsze. Z kolei wpisy udostępniane od stycznia do marca są po prostu poprawne, nie wybijające się pod tym względem w żadną stronę. W poprzednim poście tego typu dziwiłam się z upadku wpisów z Projektem Denko, które zawsze znajdowały się na pierwszym miejscu. W tamtym momencie wyświetlenia pozwalały na umieszczenie ich na trzeciej pozycji. Obecnie w ogóle nie ma ich w zestawieniu!

TOP 5


Zwycięzcą, który zmiótł konkurencję z powierzchni ziemi, był wpis poświęcony jednemu z piękniejszych miejsc w Szwajcarii. Co ciekawe musiał on czekać cały rok, by ujrzeć światło dzienne, lecz gdy już się to stało wprowadził istny zamęt w statystyki. Sam wyjazd był dość przypadkowy, ale uważam go za niezwykle udany. Z całą pewnością jest to jedna z topowych atrakcji Szwajcarii, którą mogę śmiało polecić.


Dwa przepisy, które umieściłam na drugim miejscu, pochwalić mogą się podobną ilością wyświetleń. Jak wiecie pieczenie to moja pasja i uwielbiam dzielić się sprawdzonymi przepisami, które są proste, a jednocześnie pyszne. To główna zasada, którą się kieruje. Nie wykorzystuję wymyślnych składników, które ciężko jest dostać. By wykonać polecany przeze mnie przysmak, nie trzeba spędzić dwóch dni w kuchni i posiadać wybitnych kulinarnych umiejętności. Ma być przede wszystkim smacznie. I może właśnie to jest przepis na wpis, do którego będzie się powracać.



Trzecie miejsce zajął wpis poświęcony mojej pielęgnacji na zimę oraz kosmetykom, których w tym okresie używałam. Przyznam, że tworząc pierwszy wpis z tej serii, byłam nastawiona do niej dość obojętnie. Myślałam nawet, że będzie to jednorazowy post na zasadzie „Zapchajdziury”. Okazało się jednak, że nie tylko Wy macie chęć jego czytania, ale ja także odnajduję w nim mnóstwo pozytywów, a to już poważny powód, by kontynuować moje poczynania.



W październiku wystartowałam z kolejną serią wpisów, dzięki której chcę przybliżyć Wam szwajcarskie smaki. Na pierwszy ogień poszło 10 najbardziej charakterystycznych dań z tego kraju, które wiele osób kojarzy nawet jeśli w Szwajcarii nigdy nie było. Od tamtego czasu pojawiły się jeszcze dwa wpisy tego rodzaju, lecz pionier nie miał sobie równych w ilości wyświetleń.



Zamieszczenie relacji z zamku w Habsburgu na liście wygranych było dla mnie sporym zaskoczeniem. Naturalnie przy jego tworzeniu dawałam z siebie jak zawsze wszystko, jednak nie byłam do końca z niego zadowolona. Sam zamek odwiedziliśmy także jesienną porą, więc na zdjęciach prezentuje się on dość mrocznie i ponuro. Mimo małej ilości atrakcji w tym miejscu uznaliście jednak, że warto zapoznać się z jego historią, co może mnie tylko cieszyć.
























FLOP 5


Zdecydowanie najrzadziej czytanym wpisem w ciągu ostatnich 6 miesięcy jest moja foto-relacja z kontrowersyjnego parku, do którego wstęp jest płatny. Sam temat spotkał się z różnymi opiniami: dla jednych natura jest zawsze w cenie, inni nie wyobrażają sobie za to płacić. Ogromna większość chyba jednak nie chciała wypowiadać się w tej kwestii i ominęła post, co skutkowało małą ilością wyświetleń.


Tego samego miesiąca podzieliłam się z Wami nowościami, które znalazły miejsce w moim pudełku z pocztówkami. Jak powszechnie wiadomo, z wyjazdów przywożę najczęściej pocztówki, które są dla mnie najlepszą pamiątką i chętnie wspominam chwile spędzone w danym miejsce, przeglądając moje zdobycze. Kupując je, zwracam dużą uwagę na widoczek, który nie tylko powinien być ładny, ale także jak najbardziej zbliżony do naszych przeżyć, np. pocztówkę ze zdjęciami nocnymi kupuję, gdy zaliczamy wieczorny spacer po mieście. Ostatni pobyt we Wrocławiu skupiał się głównie na szukaniu krasnali, toteż na pocztówce nie mogło ich zabraknąć. Na zdjęciach w tym poście zamieściłam dodatkowo pamiątkowe monety z wrocławskiego zoo, polodowcowy kamień z Aletschgletscher i książkę, z której czerpię inspiracje do wyjazdów. Mimo to wpis nie cieszył się dużym zainteresowaniem. Być może temat pocztówek i ich zbierania nieco już przygasł?


Na miejscu trzecim muszę zamieścić wpisy dotyczące Instagrama. Ex aequo uplasowały się na nim: podsumowanie listopada i top 10 najlepszych zdjęć na tym portalu. Temat skrajności comiesięcznego mixu zdjęć już poruszałam i w tym zestawieniu mamy kolejny przykład takiego paradoksu: chętnie komentowany (zdaniem niektórych nawet świetny(!?), a mimo to niewyświetlany zbyt często. W tym miesiącu jednak winę zwalić mogę na zbyt dużą ilość tekstu, która chyba przyćmiła same zdjęcia. Z kolei wpis o 10 najlepszych zdjęciach opublikowanych do tej pory na Instagramie był moim zdaniem ciekawym pomysłem. Pojawiała się tam spora różnorodność tematyczna z dominacją jedzenia, a także kilka totalnych zaskoczeń. Zwycięzca mógł być jednak tylko jeden! (Z premedytacją nie zdradzę, kto lub co nim zostało). Spora aktywność w komentarzach również nie przełożyła się na ilość wyświetleń.













Trzecia odsłona mojego projektu zakładającego wykonanie 50 nowych przepisów w rok także nie wydała się Wam zbyt interesująca. A może co za dużo, to nie zdrowo? W tym wpisie dominowały przede wszystkim ciasta, więc osoby na diecie są zwolnione z klikania w ten link ;)

















Mixy zdjęć w moim wykonaniu chyba nie wychodzą zbyt dobrze. Kolejny przykład znalazł się na piątym miejscu w rankingu. W tym poście chciałam przybliżyć Wam niepublikowane wcześniej zdjęcia wykonane w czasie zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia i uroczyć Was śniegiem, którego na próżno szukać było za oknem. Niestety nie udało mi się wprowadzić magii Świąt.


TOP 5 na Instagramie


Mój Instagram został opanowany przez zdjęcia jedzenia. Wszystkie „topki” przedstawiają pyszności, których miałam okazję spróbować, bądź sama przygotowałam. Na pierwszym miejscu znajduje się gyros w formie zapiekanej z naszej ulubionej greckiej knajpki. Na następnym talerzu widać tradycyjny wiedeński sznycel zajmujący pół stołu, który został nam zaserwowany we Franziskaner Stube w Bozen, gdzie byliśmy w ramach przerwy bożonarodzeniowej. Z tego samego wyjazdu pochodzi kolejne zdjęcie mięska w sosie pieczarkowym, które było główną częścią naszego obiadu połączonego z lokalnymi specjałami do spróbowania.



Poza podium znalazły się moje wypieki. Pierwszym z nich jest płatek makowego kwiatu, który jest nie tylko pysznym, ale także spektakularnie wyglądającym dziełem (swoją drogą idealnie sprawdzi się na stole wielkanocnym). Kawałek wuzetki na talerzu również spowodował ślinotok u wielu oglądaczy, dlatego zamyka on zestawienie najlepszych.



















No i standardowo chciałabym Was spytać, czy pamiętacie wszystkie wpisy zamieszczone powyżej? Jaka tematykę najchętniej przeglądacie na tym blogu?

28 komentarzy:

  1. beautiful views...and delicious foods...yummy.
    have a great day

    OdpowiedzUsuń
  2. No uwielbiam te Twoje zdjęcia ciast, jedzenia 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie Twoje podsumowania, mam nadzieje ze w koncu i u nas slonce zawita na dluzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To pierwsze zdjęcie ze Szwajcarii boskie :)

    Buziaki:*
    Nowy post -> WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł na podsumowanie wpisów :D Te zdjęcie z Szwajcarii piękne !

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak wypadłoby podsumowanie roczne :D Im dłuższy okres, tym bardziej miarodajne statystyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sernik królewski pamiętam z dzieciństwa - u mnie pod nazwą sernik z kruchym kakaowym ciastem... przepis rodzinny :) A Twoja W-ztka wygląda lepiej niż z niejednej cukierni. Naprawdę ;)

    PS Mam prośbę :) Ostatnio byłaś u mnie na blogu z wizytą za co serdecznie dziękuję i zapraszam częściej. Mogłabyś w swoim profilu na wordpressie ustawić stronę internetową - odnośnik do Twojego bloga. Chciałam odwiedzić Ciebie wcześniej jednak nie mogłam znaleźć adresu a tak byłoby mi łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pocztówki zbieram chociaż rzadko podróżuje i kartki świąteczne ale takie aby weszly do albumu. Uwielbiam... szkoda ze ludzie rzadko wysyłają chociaż słyszałam o akcjach i wymianie z ludźmi z innych Państw. POdobnie jest z listami - szkoda, ze ludzie rzadko piszą i wolą smsy - przesłać ten który dostali od kogoś ;/ A co to za książka z inspiracjami?

      Usuń
    2. Dziękuję za wskazówkę i wyczerpujący komentarz :) Książka to: 1000 miejsc, które należy odwiedzić przed śmiercią :D

      Usuń
    3. Dobrze, że miałam dodany Twój blog do zakładek - ponownie bym nie trafiła. W profilu przenioslo mnie na https://suissetravelblog.wordpress.com/ ;)

      O... nie znam tej ksiązki ;) Są jakieś miejsca z Polski? ;)

      Usuń
    4. Cii.. Nie zdradzaj wszystkiego :D Z Polski niewiele: Kraków i Żelazowa Wola.

      Usuń
    5. Wszystkiego? Masz na myśli adres bloga? xD

      Usuń
  8. Ja nic nie kojarzę bo chyba jestem u Ciebie pierwszy raz. ..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam u Ciebie przepisy :D I teraz jak czytam o tych wypiekach to aż mam ochotę na słodkie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo się działo widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja powoli będę zaczynała dla siebie gotować i mozę i mój instagram zabiorą zdjęcia jedzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaskinie St. Beatus wyglądają obłędnie - dopisuję do mojej podróżniczej listy <3 Za sernik też duuuże brawa - moja mama robi go od zawsze i go absolutnie uwielbiam! Z resztą... to jedyny sernik jaki jadam :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne podsumowanie, idę popatrzeć na te jaskinie i zamek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Te jaskinie z chęcią bym zobaczyła :) ja to lubię się szwendac :) a ciasteczka Twoje sa obłędne i bym je pojadla :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Większość wpisów pamiętam z wyżej wymienionych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tam jestem bardzo chętna na wpisy kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale piękne miejsce w tej Szwajcarii :O
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne zdjęcia i ciekawe posiłki! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten sznycel prezentuje się przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko tutaj u Ciebie jest ciekawe i pełne inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...