wtorek, 29 maja 2018

Projekt Denko w wykonaniu nieperfekcyjnej Pani Domu #7

Starym dobrym zwyczajem wypada mi stworzyć kolejny wpis z prezentacją moich opinii o zużytych produktami. Tym razem nie kosmetycznych, a środków czyszczących i artykułów z kategorii: chemia gospodarcza. Otwarcie przyznać muszę, że taki post miał pojawić się już tak dawno temu, że w międzyczasie moja torba przeznaczona do tego celu ponownie wypełniła się po same brzegi. Poprzednim razem, gdy widziałam, że jest już pełna, zrobiłam bowiem zdjęcia produktów i powyrzucałam wszystkie opakowania. A jak to ze zdjęciami bywa, czasem zostają one zapomniane. Naprawmy więc ten błąd i przejdźmy do dzisiejszego wpisu.

Zapraszam na ten nietypowy rodzaj Projektu Denko!

Legenda:
Kolor zielony – Kupię ponownie!
Kolor pomarańczowy – Zastanowię się nad kupnem / Kupię w innej wersji zapachowej
Kolor czerwony – Zdecydowanie nie kupię!

1) Odkamieniacz Dix

Być może nie jest to firma znana i nie należy do sieci narodowych mocarstw, które wypuszczają na rynek środki czyszczące, lecz zdecydowanie jest ona godna uwagi. Odkamieniacz w butelce o pojemności 1 l bardzo dobrze sprawdził się podczas usuwania kamienia. Sam środek miał okropnie drażniący zapach, ale w kwestii tych produktów jest to dla mnie uzasadnione. W kontakcie z kamieniem od razu zaczynał silnie musować, a po jednorazowym przetarciu wszelki osad i kamień znikał. Problematyczne było dla mnie jedynie jego dozowanie, gdyż niektóre miejsca, które muszę w domu odkamieniać nie są poziomą powierzchnią, a ja mam w zwyczaju rozlewać płyn na elementy łazienkowe i pozostawiać go na jakąś chwilę. W tym przypadku było to utrudnione, lecz samo działanie oceniam na plus. Jest to preparat ekologiczny, który kupić można za niewielką cenę, więc polecam wypróbować, jeśli gdzieś go dorwiecie.


2) Odkamieniacz Antikal

Drugim odkamieniaczem, który zużyłam, był Antikal. Widziałam, że dość licznie pojawia się on w Polsce na stronach, gdzie oferowane są środki czyszczące z Niemiec, dlatego chciałabym przestrzec Was, by nie wyrzucać pieniędzy w błoto. U mnie ten produkt pojawił się już parę razy i cały czas obiecuję sobie, że już więcej po niego nie sięgnę, po czym kusi mnie jego cena i brak wyboru w tej kategorii. Działanie tego artykułu jest bardzo słabe, praktycznie żadne, a do tego na usunięcie jednej plamy czy osadu wylać trzeba połowę opakowania. Nie polecam.


3) Kremowe mleczko Cif

Tego produktu popularnej w Polsce marki raczej przedstawiać nie trzeba. W moim domu mleczko czyszczące służy mi najczęściej do utrzymania porządku w łazience. Lubię używać takiej formuły do sprzątania wanny czy umywalki. Mleczko Cif w wersji Lemon sprawdziło się do tego celu bardzo dobrze. Po jego zastosowaniu widać było błysk na umytej powierzchni, a ja miałam pewność, że jest ona dobrze wyczyszczona. Produkt nie wymagał ode mnie dużego nakładu wysiłku. Dawał się z łatwością zmyć.


4) Płyn do czyszczenia łazienki Meister Proper

Wydaje mi się, że jest to jeden z bardziej znanych niemieckich środków czyszczących. Czy jednak warty swojej ceny? Jak dla mnie był to płyn dość średniej jakości. Niby czyścił łazienkę, ale nie nadawał jej aż tak dobrego wyglądu. Nie powodował błysku na armaturze, który tak bardzo lubię i który przekonuje mnie o tym, że wnętrze jest nieskazitelnie czyste. Ot średni płyn, który można użyć od czasu do czasu, lecz do gruntowniejszych porządków używam innych produktów.


5) Płyn do czyszczenia kuchni Sipuro

Kolejnym mniej znanym produktem, który się u mnie pojawił, był płyn marki Sipuro. Za wiele na jego temat nie powinnam się rozwodzić, bo był to produkt bardzo kiepski i nie spełniający należycie swojego zadania. Sięgałam po niego rzadko, bo najzwyczajniej w świecie miałam zawsze pod ręką coś lepszego. W końcu pozbyłam się go w zupełności i nie zamierzam wracać do tego zakupu.


6) Płyn do mycia naczyń Pril Doppel Entkruster Grapefruit & Kirsche

W tym miejscu warto wspomnieć, że Pril to niemiecki odpowiednik znanego w Polsce Pura, którego ja używam praktycznie od początku mojego samodzielnego życia. Tym razem skusiłam się na zakup trzech promocyjnych opakowań w nowej wersji zapachowej: grejpfruta i wiśni i niestety mocno się rozczarowałam. Ten rodzaj był okropnie niewydajny i musiałam używać dwa a nawet trzy razy więcej płynu do umycia talerzy niż w przypadku innych wersji zapachowych tego produktu. Z usuwaniem resztek czy tłuszczu również radził sobie dość średnio. Ogólnie zużyłam trzy opakowania w ekspresowym tempie. Tej wersji już nie kupię.


7) Płyn do mycia naczyń Palmolive Maracuja

Płyny marki Palmolive nie należą do najlepszych, ale zapach marakui jest tak rozkoszny, że tylko ze względu na niego wrzucam je co jakiś czas do koszyka. Te produkty w działaniu są przede wszystkim mało wydajne, co widać po zużyciu dwóch butelek w jakieś 2 tygodnie. Jeśli jednak mam spędzić kilkanaście minut przy zlewie, to z chęcią spędzę je w towarzystwie przyjemnego zapachu. PS. Tak. W dzisiejszych czasach jeszcze istnieją ludzie nie posiadający zmywarki do naczyń.


8) Płyn do płukania tkanin Lenor Aprilfrisch

Bez wątpienia moimi ulubionymi płynami do płukania tkanin są płyny Lenor, toteż głównie one pojawiają się w użyciu w moim domu. Tym razem końca sięgnęła prawie litrowa butelka o zapachu Aprilfrisch (w Polsce bardziej znana jako Spring Awakening). Ubrania uprane z dodatkiem tego płynu były miękkie w dotyku i utrzymywały delikatny, kwiatowy zapach przez długi czas. Ten Lenor pachnie kwiatami białego cedru i paczuli. Zdecydowanie jeszcze do niego powrócę.


9) Kostki do toalety WC Frisch Lemon

Wystarczy zajrzeć do jednego z wcześniejszych wpisów tego typu, by zorientować się, że te kostki pojawiają się u mnie nagminnie. Są one idealnym odpowiednikiem kostek toaletowych Bref na niemieckojęzycznym obszarze. Bardzo cenię je ze względu na dobre oczyszczanie i przyjemny zapach, jaki uwalnia się przy każdym spłukaniu wody.


10) Płyn do czyszczenia toalet Bref Power Schmutz-Protektor

Do czyszczenia toalety lubię używać produkty marki Bref. Po wielu latach ich stosowania mam do nich zaufanie i mogę mieć pewność, że po użyciu toaleta będzie na pewno wyczyszczona (a na punkcie czystej toalety to mam absolutnego bzika!). W ostatnim czasie zużyłam wersję Schmutz-Protektor, która powinna silnie walczyć z wszelkimi zabrudzeniami i faktycznie byłam zadowolona z jej działania. Do tej pory używam z reszta tego samego rodzaju, do którego nieco się już przyzwyczaiłam. Będę nadal do niego powracać.


11) Odkamieniacz Livepo Entkalker-Schaum

Tę próbkę otrzymałam jakiś czas z dwoma innymi i był to mój pierwszy kontakt z tą firmą. Nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić w jakiej formie ten produkt sprzedawany jest w sklepach. W mojej próbce znalazła się bowiem chusteczka nasączona płynem. Przy takim sposobie promocji nie jestem niestety przekonana do zakupu środka, który przecież w płynnej postaci (sprayu czy płynu do rozpuszczenia z wodą) może mieć zupełnie inne właściwości. Chusteczka nasączona płynem poradziła sobie z kamieniem na armaturze łazienkowej. Więcej nie jestem w stanie stwierdzić.




































12-13) Waniliowa świeca Ikea, tealight o zapachu pieczonego jabłka Yankee Candle

Ostatnio kiepsko idzie mi uaktywnianie zapachów w mieszkaniu. Świeczki stały się dla mnie okropnie drażniące. O wiele bardziej przemawia do mnie zapach np. świeżych wypieków czy roślin, niż sztucznych substancji. Udało mi się jednak wypalić świeczkę z Ikea. Wersja waniliowa od dłuższego już czasu należy do moich ulubionych. Zapach ten polecić mogę zwłaszcza w chłodniejsze dni. Jest on bardzo przyjemnie otulający. Zapachowy podgrzewacz od Yankee Candle był totalnie nie dla mnie. Zdecydowanie za mocny i doprowadzający do bólu głowy. Sam aromat pieczonego jabłka również nie przypadł mi do gustu.




















14) Chusteczki jednorazowe Kleenex

Standardowo już na koniec podliczam opakowania zużytych chusteczek marki Kleenex. Ich produkty są najlepsze: chusteczki są miękkie, nie podrażniają nosa i nie przedzierają się przy wyciąganiu.


Czy znacie te produkty?

13 komentarzy:

  1. U mnie Antikalk to podstawa :D A obecnie bardzo lubie tabsy do toalety z DM i zel do WC od Brief, ktory zmienia kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ten Antikal i faktycznie szału nie było...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Palmolive ma płyny do naczyć? ale ta Polska jest za murzynami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mleczko Cif i płyn do toalet Bref - bardzo dobre środki czystości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z całej puli chyba tylko Cif i Palmolive mamy dostępny w Czechach :) a mleczko jak najbardziej ok!

    OdpowiedzUsuń
  6. z denkiem w którym znajduje się chemia do domu jeszcze się nie spotkałam :D super :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Chyba żadnego z tych produktów nie znam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadanie zmywarki nie wyklucza używania płynu do naczyń ;) Bardzo mało wydajne te płyny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...