niedziela, 13 maja 2018

Mix nowości - kwiecień 2018: Upominki i zakupy w Polsce.

Mamy już prawie połowę miesiąca, a ja nie pokazałam Wam jeszcze nowości, które pojawiły się u mnie w kwietniu. W ostatnim czasie starałam się ograniczyć moje zakupy do minimum, lecz w kwietniu odbył się nasz wyjazd do Polski, a takiej okazji do zakupowego szaleństwa nie można nie wykorzystać. Do domu powróciłam zatem z dużymi siatami, które wypełnione były nie tylko artykułami spożywczymi, ale także kosmetykami i kilkoma ubraniami.

Zapraszam na przegląd nowości!

Początek kwietnia był bardzo wstrzemięźliwy pod kątem zakupów. Głównie rozglądałam się za drobnymi upominkami, które będę mogła sprezentować rodzinie w Polsce. Jednym z takich podarków stała się bombonierka pralin marki Bachmann, która została sprezentowana pewnej osobie w ramach podziękowania. Jej szata graficzna absolutnie mnie zachwyciła, a jako że wiem, iż ta marka produkuje przepyszne praliny, toteż jej produkt wybrałam na tak szczególną okazję.


Zapachy. Bez nich nie mogło się obejść. Moja siostra przepada za mgiełkami do ciała Fruttini, a spośród nich jej ulubionym zapachem jest wiśnia. Stąd też gdy tylko jej zapasy się kończą, a ja zjawiam się na horyzoncie, od progu pokazuję jej nową buteleczkę, by zostać wpuszczoną do mieszkania. Moja mama z kolei polubiła się z perfumami Betty Barclay. Zaczęło się od jednego flakonu kupionego na Święta i takim sposobem wypróbowała już chyba 5 różnych wariantów zapachowych. Dorzucam je do prezentu na każdą okazję, a że 1. kwietnia obchodziła ona urodziny, to jasnym było że i tym razem pojawią się w upominku perfumy. Kolejny nowy zapach, jaki dla niej wybrałam, to Beautiful Eden.



W tym szale zakupów zapachowych nie zapomniałam o sobie. Widząc pustki, które pojawiają się na mojej półce z perfumami, postanowiłam kupić sobie mały flakon zapachu, który mógłby towarzyszyć mi w drodze do pracy. Kiedyś miałam już perfumy z sieciówki Bershka i bardzo mi się wtedy podobały. Biorąc pod uwagę, że zajrzałam tam (w zupełnie innym celu, ale przy okazji...), spojrzałam na ich perfumową szafę i bez wahania ponownie sięgnęłam po zapach Citrus. Wydaje mi się jednak, że nie jest to identyczna nuta, jakiej kiedyś używałam, lecz cytrusy uwielbiam i lubię czuć na sobie takie aromaty.

Do Bershki trafiłam z dość prozaicznego powodu. Potrzebowałam spodni, a ich fasony nosi mi się ostatnio najlepiej. Do sklepu wybrałam się z moim mężem, a on należy do osób, które wcisną wszystko, więc koniec końców z jednej pary zrobiły się dwie. Zdecydowałam się na zakup dżinsów marmurkowych i ciemnych. Obie pary mają podwyższony stan. Tego dnia zaglądnęłam jeszcze do C&A, gdzie wypatrzyłam wiosenną bluzę w szarym kolorze z kwiatowym wzorem.

















W kwietniu otrzymałam zestaw do przetestowania od Maggi. Miałam sporo zachodu z samym odebraniem paczki, bo wysłano ją na moje stare nazwisko i dostarczono w momencie, gdy nie było mnie w domu. Kurier zostawił zatem paczkę w punkcie odbioru (czytaj: pralni chemicznej) w moim mieście. Jako że nie miałam szansy odebrania jej w tym miejscu (godziny otwarcia pokrywały się z moimi godzinami pracy), poprosiłam o jej ponowne dostarczenie w innym dniu, gdy będę w domu. Zabrzmi to śmiesznie, ale kurier, mówiący łamanym niemieckim, próbował mi wmówić, że to ja wysyłam do kogoś paczkę i on ma ją ode mnie odebrać, po czym dostarczyć na adres pralni (eh! DHL schodzi na psy). Po zbyt długiej dyskusji zrezygnowałam z dalszej polemiki z kimś, kto w połowie mnie nie rozumie i zadzwoniłam bezpośrednio do DHL, chcąc dowiedzieć się, gdzie dokładnie jest paczka i informując, że jednak odbiorę ją sama. Powiedziano mi, że paczka czeka na mnie pod … moim adresem zamieszkania. Nie ma to jak porządek w miejscu pracy. Po dłuższej chwili dowiedziałam się, dokąd dokładnie mam się udać (jednoosobowe przedsiębiorstwo w prywatnym mieszkaniu, które odniosłam wrażenie utrzymuje się głównie z przetrzymywania paczek) i odebrałam przesyłkę. Ostatecznie nie odbyło się bez trudności, bo przedstawiać musiałam dokumenty o zmianie nazwiska po ślubie, a ta kobieta nie była w stanie (bądź nie chciała) ich zrozumieć. Dodatkowo miała problem z wczytaniem kodu na paczce. Jednym słowem cyrk. W paczce znalazłam 4 rodzaje nowych produktów Maggi. Taki sam zestaw otrzymałam do przekazania dla znajomego.


Zakupy zrobione w Polsce były szybkie, a i tak udało mi się poszaleć. Musicie mi wybaczyć, lecz ich zdjęcia robiłam na szybko, by jak najsprawniej pozbyć się już wszelkich toreb i siat, które jechały ze mną przez ponad 1000 km. Moje kosmetyczne zakupy ograniczyły się do dwóch sklepów: Rossmanna i Superpharm. Wśród nich znalazły się szampony Pharmaceris, czyli moje najnowsze odkrycie. Świetnie sprawdził się u mnie szampon normalizujący, toteż zakupiłam dwa kolejne opakowania. Do testów wybrałam także wersję przeciwłupieżową.

W Superpharm nie dostrzegłam mojego ulubieńca do demakijażu w fioletowej butelce, musiałam więc kupić kilka opakowań wersji do demakijażu wodoodpornego, która również nie należy do złych. Postanowiłam także wypróbować szeroko komentowany płyn micelarny z Bielendy. Może i mnie zachwyci? Pobyt w Polsce nie mógł zakończyć się bez kupna mojego ulubionego żelu do mycia twarzy marki Iwostin Purritin. Warto mieć go w zapasach. W końcu (!) zdecydowałam się na wypróbowanie żelu aloesowego. Przypadkowo natrafiłam na niego wzrokiem i od razu bez namysłu trafił do koszyka. Jako że dużo już nasłuchałam się o marce Bielenda i jej produktach, to zechciałam nieco bliżej się jej przyjrzeć. Tym samym kupiłam jeszcze dwa produkty: oczyszczający żel węglowy oraz serum węglowe z serii Carbo Detox. Używałam już maski z tej serii i bardzo dobrze się ona u mnie sprawdziła. Mam nadzieję, że tak samo będzie z tymi kosmetykami.




















Kolejna dawka kosmetyków to ponownie produkty do tej pory mi nieznane. Zwyciężyła ciekawość i postanowiłam kupić figowe mydło w płynie Yope (myślałam, że mąż mnie prześwięci, gdy w oczy rzuciła mu się cena za zwykłe mydło...). Skusiłam się także na mineralny peeling od marki Biotaniqe, który dość często rzucał mi się w oczy na blogach. Niedługo będzie kończyć mi się antyperspirant, więc dokupiłam również Dove o zapachu granatu. Tym razem nie szalałam z maseczkami, których mam całe mnóstwo. Kupiłam zaledwie maskę do cery trądzikowej od Dermaglin, która dobrze sprawdza się na mojej twarzy oraz zapas plastrów oczyszczających z Dermopharma+ (o tym produkcie przeczytać mogłyście w ostatnim Projekcie Denko). Moją uwagę przykuły koreańskie maski w saszetkach wzorowanych na kartonowych opakowania mleka i spośród nich wybrałam wersję truskawkową.




















Kończąc tę kosmetyczną turę zaglądnęłam jeszcze do Pull&Bear, sieciówki, która również ma bardzo ciekawe wody perfumowane. Moim ulubionym zapachem jest Paris. Niestety nie dostałam dużego opakowania, więc musiałam zadowolić się kupnem dwóch miniatur do torebki (wystarczyło zmienić nakrętkę na drewnianą i cena dwa razy wyższa...). Za butami nie rozglądaliśmy się jakoś szczególnie. Na szybko, bez mierzenia pochwyciłam kapciuchy w wiosennym, motylkowym wzorze. Mój mąż z kolei zdecydował się na klasyczne, sportowe obuwie marki Lanetti z CCC.






















Nadchodzi lato, a ja nie mam żadnych okularów przeciwsłonecznych. Postanowiłam zatem naprawić ten błąd i udałam się do optyka, który oferował również tego rodzaju okulary. Ostateczny wybór padł na markę Polaroid. W tym czasie obowiązywała promocja na drugą parę, z której skorzystał mój mąż i także zaopatrzył się w nowe okulary. Z obu par jesteśmy bardzo zadowoleni.

























Spośród ubrań wzbogaciliśmy się o kilka par bluzek i T-shirtów. Dwie pierwsze zakupiłam w Orsay, gdzie zauroczyła mnie biała, zwiewna koszulka z kwiatowym motywem (pewnie zdążyliście już zauważyć jak bardzo lubię ten wzór) oraz drobnymi perełkami na jej przodzie. Równie urocza wydała mi się koszulka z małymi wizerunkami pand. W Mohito natrafiłam na szarą bluzkę z holograficznym motywem z przodu. Z New Yorkera wyszłam z kolei z koszulką w kolorze zgniłej zieleni, z wiązaniem na dekolcie.















W Diversie natrafiliśmy na promocję, zgodnie z którą druga rzecz była przeceniona o 40%. Postanowiliśmy z niej skorzystać i wybrać sobie po jednym t-shircie. Mąż wybrał granatową koszulkę z pomarańczowym napisem Diverse i wizerunkiem auta (jak że by inaczej!). Ja postawiłam na klasyczny czarny t-shirt z białymi napisami, który miałam już kilka razy na sobie i nosi mi się go bardzo wygodnie. Kolejne dwie męskie koszulki pochodzą ze sklepu Carry i także zawierają motoryzacyjny motyw.















Wśród nowości nie mogło zabraknąć także książek, jednak jest ich na tyle dużo, że z chęcią przedstawię Wam je w osobnym poście.

Jak oceniacie moje zakupowe szaleństwo w Polsce? Mieści się Waszym zdaniem w granicach rozsądku? ;)

15 komentarzy:

  1. Szara bluza w kwiaty jest śliczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to poszaleliście! Czasem trzeba;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bluza z C&A mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No no kochana swietne zdobycze, oj zaszalalabym w Pl, zaszalala :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo ślicznych rzeczy z ubrań :) Bluzki bardzo ładne i te buty w kwiatki :)

    Pozdrawiam ciepło :)
    https://zzyciaawzietee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę kosmetyków :) Kilka wpadło mi w oko

    OdpowiedzUsuń
  7. Troszkę się tego nazbierało :)
    Nie wiedziałąm, że Winiary ma takie produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo ciekawych nowości, podoba mi się ta szara bliza
    A przejścia z kurierami to temat rzeka.....

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne łupy :)

    Też uwielbiam cudownie pachnące mgiełki do ciala :)
    A baletki w motylki są fantastyczne ajćććć sama dumnie bym nosiła <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Same cudeńka :)
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2018/05/granatowa-sukienka-w-biae-grochy.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo nowości, ale wszystko mieści się w granicach rozsądku, zapewniam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo ubrań :D Nieźle namęczyłaś się z odebraniem tej paczki :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się ta pierwsza szara bluza z kwiatkami. Reszta trochę nie w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...