czwartek, 8 lutego 2018

Nowości,czyli co trafiło w moje ręce w styczniu

Witajcie kochane!

Z ogromną radością piszę dziś do Was pierwszy raz po chorobie. Nawet nie wiecie, jakie to cudowne uczucie, gdy w końcu ma się chęci na zrobienie czegokolwiek. Pierwszy raz od 15 lat leżałam z gorączką w łóżku i nie byłam w stanie zająć się absolutnie niczym. Siedząc na zwolnieniu miałam jednak sporo czasu, by przemyśleć pewne sprawy, w tym także kwestie bloga i doprowadziło to do powstania pewnych zmian, które zamierzam wprowadzić. Dzisiejszy post będzie właśnie ukazaniem tychże zmian. Jeśli wchodzicie często na moją stronę, to wiecie z pewnością, że cyklicznie pojawiały się na niej haule kosmetyczne, wpisy z nowościami w szafie czy artykułami domowymi. Każdy z tych wpisów tworzył odrębną całość, a ich ilość była czasem wręcz przytłaczająca, co chciałabym na pewno zmienić. Moim nowym pomysłem jest nierozgraniczanie tych wyżej wspomnianych tematów i tworzenie jednego postu podsumowującego nowości, które pojawiły się u mnie na przykład w czasie miesiąca, a nawet kwartału. Oczywiście jak zawsze w takich przypadkach z chęcią przeczytam Wasze opinie na ten temat.

A w dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam rzeczy, które trafiły w moje ręce w styczniu!




Zeszły rok zakończyłam niezbyt fortunnie, gdyż zepsuł się mój zegarek, który nosiłam już kilka dobrych lat. Zakładając go dzień w dzień, tak bardzo przyzwyczaiłam się do jego obecności, że bez zegarka czułam się jak bez przysłowiowej ręki. Spowodowało to, że szybko zaczęłam rozglądać się za nowym. W wyborze pomagał mi mój mąż i tak oto niespodziewanie w dniu moich imienin (4 stycznia) pojawił się na mojej ręce zegarek marki Continental, który oglądaliśmy wcześniej w sklepie. Szczęście w nieszczęściu poprzedni model zepsuł się w czasie poświątecznych wyprzedaży, więc za ten okaz mąż zapłacił kwotę pomniejszoną o ponad 50%. Tak czy inaczej jego cena oscylowała w granicy 120 fr., a to już satysfakcjonująca suma. Sama marka była nam już wcześniej znana i używaliśmy jej zegarków. Przede wszystkim podoba mi się jego praktyczność i przejrzysta tarcza, z której w mig można odczytać godzinę. Zegarek jest też wyjątkowo lekki i przyjemnie się go nosi.

W styczniu nabrałam ochoty na typowe wyjście w celach zakupowych. Z wiekiem coraz bardziej nienawidzę tej czynności i przepychania się pomiędzy klientami do przebieralni, ale miałam cel, który chciałam jak najszybciej zrealizować. Musiałam rozejrzeć się za sukienką na wesele, które odbędzie się w lipcu. Pomyślicie pewnie dlaczego tak szybko szukałam sukienki. Cóż, wolałam już nie przejmować się tą sprawą i nie panikować później na ostatnią chwilę, że jeszcze nie mam się w co ubrać. W dodatku liczyłam, że przy panujących wyprzedażach uda mi się dorwać coś w przystępnej cenie. 

I udało się! Sukienkę znalazłam na dziale z sukniami wieczorowymi i koktajlowymi w C&A. Jest to prosta sukienka maxi w granatowym kolorze. Góra sukienki pokryta jest koronką i zapinana jest z tyłu na mały guzik. Ma ona odkryte plecy, lecz posiada wstawkę na wysokości biustonosza, przez co jest on niewidoczny i nie ma potrzeby kupowania specjalnego rodzaju bielizny, co dla mnie jest jej atutem. Pozytywne emocje wzbudziła u mnie również jej cena. Po 50% rabacie miała ona kosztować mnie 50 fr., ale przy kasie naliczono mi dodatkowy rabat w postaci kolejnych 50% i ostatecznie zapłaciłam zaledwie 24.50 fr. Takie okazje to ja lubię.


Przemierzając sklepy, przyglądałam się również innym ubraniom. W planach miałam jeszcze kupienie wygodnych dresów bądź leginsów i to postanowienie wypełniłam w 150%. W Manorze wypatrzyłam świetne, grube leginsy w świątecznym wzorze (po prawej). Od razu stwierdziłam, że będą idealne do spania zimową porą. Moje wcześniejsze spodnie od piżamy się już nieco zmechaciły, a te są tak miękkie i miłe w dotyku, że nie mogłam się im oprzeć. Są to leginsy marki Maddison, pochodzące z kolekcji Lounge & Sleep i zapłaciłam za nie niecałe 20 fr. również po 50%-owej przecenie.

W New Yorkerze trafiłam z kolei na prześmieszne dresiaki z motywem leniwca. Zostały uszyte z przyjemnego materiału i są bardzo wygodne. Przede wszystkim jednak od razu wywołują uśmiech na mojej twarzy, gdy je widzę (mąż dość często mówi, że mogłabym być leniwcem).



































Innym zakupem z tego sklepu są zwykłe, czarne leginsy z napisem Original przechodzącym przez jeden z boków. Klasyka sama w sobie. Kupiłam je w celach domowych – typowe wdzienie do sprzątania. W New Yorkerze zostawiłam łącznie 40 fr.


W celu zakupienia sofy do salonu wybraliśmy się ostatecznie do Ikea. Wcześniej obeszliśmy wiele okolicznych sklepów meblowych i rozglądaliśmy się po różnej półce cenowej i do każdego modelu mieliśmy jakieś zastrzeżenia. Wszystkie drogi prowadzą jednak do Ikea, gdzie odnaleźliśmy ten dość powszechny model nierozkładanej sofy i postanowiliśmy ją kupić. Zdecydowaliśmy się na wersję trzyosobową w ciemnoszarym kolorze. Jej poduchy są bardzo miękkie i siedzi się na niej wyjątkowo wygodnie. Po miesiącu użytkowania możemy ją z czystym sercem polecić. Dodatkową zaletą jest możliwość ściągnięcia nakrycia wierzchniego, które można wyprać. Jest to seria Ektorp.



Do sofy idealnie przypasował popularny szary fotel z podnóżkiem z serii Strandmon, który już od dawna chodził mi po głowie. Prezentuje się on bardzo ładnie we wnętrzu, a przy tym dobrze się w nim siedzi. Każdy element dało się w łatwością i w szybkim czasie złożyć.


Być jednak w Ikea i kupić tylko to, po co faktycznie się przyszło, jest raczej niemożliwe, tak więc wzbogaciliśmy się jeszcze o kilka innych rzeczy. Jako że wybór padł na sofę, która nie nadaje się do spania, w Fundgrube dorwaliśmy przeceniony materac jednoosobowy w cenie 29 fr. Taka rzecz w domu zawsze się przyda. Do koszyka wrzuciliśmy również widoczny na fotelu pled w kratę w cenie 3.90 fr.

Innym drobiazgiem były naturalnie świeczki. Zimowa edycja Vinter 2017 to dwie ciasteczkowe świeczki, które wzięłam nie tylko ze względu na zapach, ale także matowe słoiczki, w których się znajdują. 




































Ciekawym gadżetem, który pozwolił mi na uporządkowanie moich licznych talerzyków okazał się ten stojak na talerze. Być może dla niektórych wyda się on czymś zbędnym w kuchennej szafce, ale u nas sprawdził się idealnie i dzięki jego obecności nie tworzą się już piramidy z talerzy różnej wielkości.

Podczas Blogmasu mogliście podziwiać mój oryginalny globus wypatrzony w jednym ze szwajcarskich Brocki. W Ikea z kolei dojrzeliśmy coś, co świetnie komponuje się z tym bibelotem – globus, lecz w wersji papierowej. Całość idealnie wypełnia przestrzeń nad naszym sypialnianym łóżkiem. Planujemy jeszcze dorobić do tego obrazka drewnianą ramę.


Jak już doskonale wiecie staram się być powściągliwa w kupowaniu nowych kosmetyków, próbując zużyć moje całe zapasy i doprowadzić do sytuacji, w której kupowałabym produkty na bieżąco. Tym samym w styczniu zużyłam dużo kosmetyków, a kupić musiałam bardzo niewiele. Natrafiając na promocję w supermarkecie zakupiłam dwa opakowania żelu do golenia Gillette Satin Care, gdyż mój dotychczasowy niedługo się skończy. Od znajomej pracującej w sklepie Lush otrzymałam mały dodatek do kąpieli o nazwie Malted Mashmallow. Do testów z kolei zdecydowałam się na zakup zestawu marki Guhl, którą chce dla Was w niedługim czasie opisać.













Niedługo skończę także płyn do płukania jamy ustnej Colgate i zaczęłam ponownie rozglądać się za nowym opakowaniem. Wcześniej nie mogłam go nigdzie w Szwajcarii dojrzeć, a obecnie widuje go na każdym kroku. W Manorze natrafiłam nawet na fioletową wersję, którą wzięłam na wypróbowanie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Do tego zakupu dorzucono mi jeszcze trzy próbki marki John Frieda.





























W tym samym sklepie, lecz na innym dziale, wypatrzyłam również ten uroczy notatnik (zdjęcie powyżej), gdzie tworzyć mogę listy rzeczy do zrobienia. Zauroczył mnie w nim sam design i nie mogłam nie kupić tego malucha. Kosztował mnie on zaledwie 4 fr. i teraz każdego tygodnia jedna kartka trafia na moją korkową tablicę, dzięki czemu wiem, co czeka mnie jeszcze do zrobienia.

I to już wszystkie styczniowe nowości! Wypatrzyłyście wśród nich jakieś rzeczy ciekawe dla Was?

28 komentarzy:

  1. Kanapa plus leniwce i do tego dobra kawka z książką lub serialem, zestaw idealny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo nowości ! Kanapa i fotel jest przepiękny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodnie z leniwcem są po prostu wspaniałe, a na ten fotel z Ikei sama się czaję, ale to raczej w dalekiej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie ta sukienka wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dres z leniwcem i zegarek bardzo fajne. Ale podoba mi sie tez świecznik na tealighty w kształcie pniaka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fotel uszak z Ikei kusi mnie od dawna :D Podoba mi się szary i musztardowy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny zegarek, miły prezent od Męża. Sukienka super. Kanapa bardzo mi się podobna, a podobną ma moja córka też z Ikei. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. To prawda ze kupienie w ikei tylko tego po co się przyjechało graniczy z cudem:D dlatego zaczęłam wysyłać męża samego, ale i on zaczął po jakimś czasie przywozić więcej niż było na liście:D

    OdpowiedzUsuń
  9. prześliczna jest ta sukienka z koronkową górą!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fotel mam nadzieje juz niedlugo zawita do mojego pokoju a jako ze jestem zegarkowa to podziwiam Twoj zegarek :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten fotel...ten fotel to mebel moich marzeń:D
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta sukienka jest obłędna! Leniwce też bym nosiła ;D jeszcze nie byłam w Ikea ;x

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo sympatycznie się prezentują te nabytki :). Najbardziej mi się podoba sukienka i sofa <3

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze, że chorobę masz już za sobą :) zwolnienie to faktycznie dobry czas na przemyślenia ;)
    ciekawe rzeczy Ci wpadły :) również miałam ostatnio ochotę pójść na zakupy, ale jakoś ostatecznie odpuściłam... poczekam aż wyprzedaże zupełnie się skończę i nie będzie tłumów :P bardzo ładna sofa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też próbuję zużyć zapasy kosmetyczne, ale idzie wolno :D Ja znowu mam tak, że nie mogę nic na rękach nosić, bo dziwnie się czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten globus mnie bardzo zainteresował, wygląda genialnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Te leniwce chyba najbardziej by mi pasowały hihi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę, że miałaś dobry styczeń! :)

    Pozdrawiam ♥
    One Masked Girl

    OdpowiedzUsuń
  19. Czarna długa sukienka bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sukienka od razu wpadła mi w oko. <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Sukienka jest piękna! *_*
    A ten fotel bomba! Dobra książka, kocyk i można w nim spędzić całe życie ;)
    Pozdrawiam!

    diannstyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie, że podzieliłaś się również zakupami do domu, bo lubię oglądać takie rzeczy :) fotel jest extra <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepiękna mapa! :) my mamy mapę swiata na drewnie w domu, a podobną do Twojej widziałam w postaci puzzli - 5000 elementów. Zastanawiam się nad ich oprawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Sukienka jest wspaniała. I krój, i kolor, i ta koronka ♥ Wpadła mi również w oko ta mapa. No i fotel. Aaa i jeszcze dresy w leniwce. Urocze i tak adekwatne do dresów, które kojarzą mi się tylko z lenistwem :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny motyw z leniwcem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo mnie zaciekawiła twoja sukienka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...