środa, 20 grudnia 2017

Blogmas #20 - Urodzinowy czas

Mam nadzieję, że jeszcze nie zanudziły Was moje codzienne wpisy i dotrwacie do końca tygodnia w ich czytaniu ;) Tak jak obiecałam, przychodzę dziś do Was z kolejną luźną pogadanką na temat moich ostatnich dni, które spędziłam praktycznie w całości w kuchni.

Zapytacie dlaczego już?

Już od sobotniego wieczoru zaczął się mój maraton pieczeniowy. Wszystko to wina mojego męża, który miał tę potrzebę, wynurzyć się na świat tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia. Wypominam mu to za każdym razem, gdy jestem z tego powodu zawalona robotą ;) W Szwajcarii jest zwyczaj, który nakazuje osobie świętującej urodziny na dzielenie się tą nowiną ze znajomymi. Pamiętacie, gdy w szkole przynosiło się cukierki urodzinowe, a po gromkim odśpiewaniu „Sto lat” rozdawało się je rówieśnikom i nauczycielom? Coś takiego ma miejsce również tutaj, tylko odnoszę wrażenie, że na większą skale. Na przykład dzieci, które urządzają urodzinową imprezę, muszą przygotować małe podarunki dla swoich małych gości. Do pracy natomiast przynosi się ciasta i inne słodkości, by wspólnie z innym pracownikami świętować ten urodzinowy dzień.

Tym samym każdego roku czeka mnie wielkie pieczenie, bo znajomi z pracy męża wiedzą, jakie rzeczy wychodzą spod moich rąk i wręcz głupio byłoby, gdyby przyniósł on kupione w sklepie ciasto. Tym razem mąż obchodził pierwsze urodziny w nowym miejscu pracy, gdzie liczba pracowników jest nieco większa i zażyczył on sobie 30 kawałków ciasta. Cóż było robić? Trzeba było zabrać się za robotę!




Zdecydowałam się na zrobienie dwóch ciast w ulubionych smakach mojego męża: kokosowy i czekoladowy. Tak jak wspominałam, w sobotę powstało pierwsze z nich. Niedziela była dla mnie dość intensywnym dniem, gdyż musiałam pójść do pracy w celu zrobienia zamówienia. Okazało się również, że tego dnia mieliśmy „niespodziewaną” kontrolę, o której wiedzieliśmy, i na której musiałam być obecna. Sytuacja była nieco stresująca zwłaszcza, że mieliśmy do czynienia z ostatnią handlową niedzielą przed Świętami. Całe szczęście wszystko dobrze poszło i popołudniu byłam już w domu.



Czekało na mnie oczywiście pieczenie kolejnego ciasta. Całkiem niedawno kupiłam bardzo duży pojemnik do przenoszenia ciasta, który mógł mieć swój debiut. W jednej jego części zmieściło się akurat 30 kawałków ciasta, a mój mąż z chęcią zabrał je ze sobą do pracy. Jak się okazało, zrobiło ono niemałą furrorę i po powrocie mąż przekazał mi wiele słów uznania, co ogromnie mnie ucieszyło. Dla osoby, która z wielką pasją piecze ciasta, nie ma nic lepszego niż szczera pochwała jej pracy. Śmialiśmy się nawet, że mój ukochany zyskał dzięki temu nowych znajomych. Gdy rozniosło się po firmie, że na jego stołówce jest dobre ciasto, zaczęli się do niej schodzić pracownicy z innych działów, a po zjedzeniu przychodzili do niego z życzeniami. Trzeba dodać, że były to osoby, z którymi wcześniej nie zdarzyło mu się zamienić żadnego słowa.




Poniedziałek był faktycznym dniem urodzin mojego męża, a ja nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła mu jakieś niespodzianki. Wcześniej zaznaczył on, że nie chce żadnej imprezy urodzinowej, odpadają również świeczki, więc miał być to dzień, w którym będziemy świętować jego urodziny we dwoje. Z samego rana zabrałam się za przygotowanie tortu-niespodzianki. Oczywiście musiał być on czekoladowy! Im więcej czekolady, tym mój ukochany jest bardziej szczęśliwy. Dekoratorka tortów ze mnie żadna, więc arcydzieło sztuki mi nie wyszło, ale przeznaczyłam na przygotowanie tego ciasta pół dnia i naprawdę się starałam. Powstał napis 27, a dookoła ciasta przygotowane własnoręcznie kawałki czekolady – taki efekt tworzyłam po raz pierwszy.



Mąż docenił moje starania i był zadowolony, a to najważniejsze! Do tego naturalnie pyszny obiad i przywitanie go w drzwiach z balonami i gromkim „Sto lat”. Niespodzianka się udała! Ten wieczór spędziliśmy we dwoje. Mąż miał szansę wybrać, jak chce go spędzić. W późniejszej części wieczoru otrzymał również prezent – specjalnie zostawiłam to na później, gdy zaczął myśleć, że tort-niespodzianka to jedyny upominek ;)



Uwierzcie mi, że pomimo całego ogromu pracy i czasu, który włożyłam w przygotowania, tego dnia – widząc jego zadowolenie i zaskoczenie – byłam przeszczęśliwa. Cieszył mnie sam fakt, że mogłam to dla niego zrobić i że prawie wszystko poszło po mojej myśli.

A czy w Waszej rodzinie lub wśród znajomych ktoś świętuje urodziny w grudniu?

14 komentarzy:

  1. Najlepsze życzenia dla męża :) My będziemy w styczniu świętować urodziny mojej chrześnicy i mojej córki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że wszystko udało się przygotować i mąż był zadowolony. ;) Narobiłaś mi ochoty na czekoladowe ciasto. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla Twojego męża! ;)
    Mój narzeczony też ma urodziny 18 grudnia także wiem o czym mówisz. Czasem przygotowania do świąt zmieszane z imprezą urodzinową, a jeszcze dla mnie z lotem między Polską, a Hiszpanią mogą być zwariowane ;D
    P.S. Ciasta wyglądają przepysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kokos i czekolada to tez moje smaki !! sto lat dla meza!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego dla Męża!
    Świetnie wszystko urządziłaś:) U mnie mam urodziny Brata, Teścia i Przyjaciółki...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wygląda to pierwsze ciasto. Byś się podzieliła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego dla męża!
    Smaku mi narobiłaś tymi ciastami :)
    U mnie szwagierka i siostrzenica mają urodziny, które tydzień temu świętowaliśmy :)

    Pozdrawiam ♥
    One Masked Girl

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego dobrego dla męża! Ja miałam urodziny wczoraj i też kupiłam (sobie sama :D) takie balony! Ale cuda upiekłaś, om om!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Cię za tyle i tak pysznych z pewnością wypieków. Wszystkiego dobrego dla Męża. W grudniu mój syn Adam ma imieniny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. wszystkiego najlepszego dla męża ! Twoje wypieki wyglądają strasznie apetycznie na zdjęciach, a pewnie co dopiero na żywo
    ŚwiatWedługBrunetkii

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekoladowe ciasto i ja bym zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mniaaam kokosowy i czekoladowy moje ulubione smaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez bym posmakowała tego kokosowego ciacha:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciasta wyglądają świetnie. Najlepszego dla Twojego męża. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google i podobne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Komentując, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...