wtorek, 14 listopada 2017

Projekt Denko w wykonaniu nieperfekcyjnej Pani Domu #6

Pod jednym z postów tej serii pojawił się niegdyś komentarz, twierdzący, że najwidoczniej muszę dużo sprzątać. Szczerze mówiąc, zupełnie nie mam takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie. Jestem wyznawcą zasady, mówiącej, że dom to nie muzeum – w domu się mieszka. Zdaniem, które doprowadza mnie do szału, jest wypowiedź, którą słyszę niemal podczas każdej wizyty u znajomych: „Nie patrz na bałagan!” czy jego inna wersja: „A ja mam tak nieposprzątane...”. Zawsze zalecam wtedy odrobinę luzu. Nie przychodzę przecież z testem białej rękawiczki! Czujmy się dobrze we własnym domu. Wolałaś przeczytać książkę zamiast poodkurzać? Prawidłowo! Nikogo nie musisz za to przepraszać, a już zwłaszcza nie mnie. Powracając zatem do pamiętnego komentarza: Nie. Wcale nie sprzątam dużo. Raczej robię to raz, a porządnie.

I po takim uzewnętrznieniu zachęcam Was do przeczytania moich opinii o produktach, które pozwalają mi z szybkością światła ogarnąć mieszkanie, bym mogła później zaoszczędzony czas spożytkować znacznie lepiej.

Legenda:
Kolor zielony – Kupię ponownie!
Kolor pomarańczowy – Zastanowię się nad kupnem / Kupię w innej wersji zapachowej
Kolor czerwony – Zdecydowanie nie kupię!

1) Koncentrat do mycia naczyń Fairy Ultra Plus Konzentrat Original

Wraz z tą butelką płynu do naczyń ostatecznie przekonałam się do marki Fairy. Powiem więcej: w tym momencie to jej płyny zajmują pierwsze miejsce na liście sprzątaniowych ulubieńców. Wcześniej zdarzało mi się używać produktów tej firmy, ale zawsze powracałam do Prila. W czasie używania Fairy nieco uważniej się mu przyjrzałam i stało się dla mnie jasne, że jest on o wiele wydajniejszy niż jakikolwiek inny płyn. Mycie naczyń odbywało się z nim o wiele szybciej, gdyż w mig usuwał trudne zabrudzenia i radził sobie bezproblemowo z tłuszczem. Obecnie myję naczynia nową wersją Prila, która nie sprawdza się za dobrze, lecz kupiłam ją w trzy paku. Gdy tylko wykończę te zapasy będę kupować tylko i wyłącznie oryginalny rodzaj Fairy.



2) Mleczko do czyszczenia Cif Crème Citrus

To mleczko do czyszczenia często pojawiało się w moim domu rodzinnym. Ja jednak używałam go po raz pierwszy. W moim odczuciu było to tradycyjne mleczko o zapachu cytrusowym. Jego konsystencja była kremowa, a działanie zadowalające. Tego rodzaju produkty używam najczęściej do czyszczenia wanny, ten wypróbowałam także na kuchence i w obu przypadkach dał radę. Jeśli chodzi o środki czystości, to najczęściej kupuję ich hurtowe ilości, tak więc obecnie zużywam kolejne opakowanie. Nie zaprzeczam także, że kupię go ponownie. 



3) Płyn do płukania tkanin Fee Premium

Ta marka to zupełna nowość wśród produktów, które używam. Chwyciłam po niego, będąc w Aldi i nie znajdując tam nic lepszego (czytaj: żadnej marki, jaką znam). Jeśli wziąć pod uwagę płyny do płukania, to najczęściej używam Lenora. Ten płyn jednak absolutnie mnie zachwycił. Niewątpliwym plusem jest jego cena. Co prawda był on zauważalnie mniej wydajny od „lepszych” marek, ale nadrabiał to zapachem. Morski aromat był wyczuwalny nie tylko podczas prania, ale także utrzymywał się przez dłuższy czas na ubraniach. Moje odczucia są bardzo pozytywne.



4) Proszek do prania Persil Universal

Tutaj nie ma co za dużo debatować. Jest to jedyny proszek, którego używam. Zawsze kupuję największe z dostępnych opakowań. Obecnie mam pakę ważącą 6,5 kg. Jest to jeden z nielicznych proszków, który dobrze znosi moją wrażliwą skórę oraz alergiczne skłonności mojego męża. Ten produkt jest w moim domu zawsze.



5) Płyn do prania Perwoll Brilliant Color

W kwestii prania jestem tradycjonalistką. Nie lubię używać żadnych wydziwnień. Proszek absolutnie mi wystarczy. Na temat tego płynu powinien wypowiedzieć się mój mąż, który prał w nim swoje rzeczy do pracy. Nie był to produkt zły. Dobrze dopierał, pozostawiał nawet ładny zapach, lecz po zużyciu całej dużej butli nie zauważyłam, by intensywność kolorów ubrań była lepsza, niż po praniu w tradycyjnych środkach. Osobiście pozostanę przy proszku.



6) Ściereczki do czyszczenia łazienki Presto

Przykładam dużą wagę do czystości łazienki. Mam wiele przeróżnych środków, które używam, by było tam naprawdę czysto. Te ściereczki nie są moim głównym utrzymywaczem czystości, lecz drobną pomocą. Używam ich raczej, gdy brak mi czasu na gruntowne posprzątanie, bądź chce zaledwie przetrzeć krany. Moim zdaniem nie zastąpią one płynu czy mleczka czyszczącego, ale w awaryjnych sytuacjach się przydają. Zastrzeżenia mam w tym przypadku do zamknięcia, które po kilku użyciach nie przywiera idealnie do opakowania i chusteczki zaczynają wysychać. Wraz z tym opakowaniem trafia do kosza również kilka zeschniętych sztuk.



7) Odświeżacz do powietrza Charm Spring Flowers

Po tę markę odświeżaczy sięgam bardzo często, zmieniając jedynie zapachy. Wersje zapachowe są tak różne, że można przez bardzo długi czas je testować. Aromat wiosennych kwiatów jako nieliczny się nam nie spodobał. Był on bardzo ciężki i zwyczajnie nieładny. Okropnie drażnił on nos. Marce Charm mówimy tak, lecz pozostaniemy przy innych zapachach.



8) Kostki do toalety Domestos Power 5

Od jakiegoś czasu zaczęłam rozglądać się za tańszymi kostkami do toalety. Na próbę kupiłam zestaw marki Domestos. Spełnił on wszystkie moje oczekiwania. Przy każdym spłukaniu wody pozostawiał piankę czyszczącą w toalecie. Wydajność jednej kostki była zadowalająca. Za jej pomocą można z łatwością utrzymać czystość toalety. Po kostki Domestos będę sięgać częściej.



9) Gąbki kuchenne Clean Maximo

Tanie i dobre jakościowo gąbki do mycia naczyń. Nie mam co do nich żadnych zastrzeżeń. Nie rozwarstwiały się, a część z szorstką stroną ułatwiała doczyszczanie naczyń.


10) Wkład do mopa z mikrofibry

Ten wkład do mopa kupiłam bodajże w niemieckim Kauflandzie. Póki co sprawdza się bez zarzutu. Ściereczka z mikrofibry jest cienka, chłonie odpowiednią ilość wody i łatwo wycisnąć z niej jej nadmiar. Do czyszczenia podłogi nadaje się idealnie, a jej cena również nie była przesadzona.



11) Żel do toalety Cif Lemon Fresh

To drugie opakowanie tego żelu, które zostało przeze mnie zużyte. W szafce posiadam jeszcze jedno – kupiłam naraz kilka opakowań. Tak jak pisałam we wcześniejszym poście tej serii, ten produkt od Cif nie jest wart uwagi. Jest mało wydajny, a działanie pozostawia wiele do życzenia. O wiele lepsza jest niebieska wersja tego żelu.





































12) Chusteczki Kleenex The Original x 3 szt

Od dłuższego już czasu są to jedyne chusteczki, których używam. Zawsze kupuję promocyjne opakowania, w których znajdują się większe pudełka, bądź kilka sztuk w jednym i w zapasach mam ich zawsze mnóstwo. Odpowiadają mi one pod każdym względem. Mają idealną grubość, nie rozwarstwiają się przy używaniu, są także miękkie dla nosa.


13) Kostki do toalety WC Frisch

Te kostki pojawiają się najczęściej w moim koszyku. Widzieliście je już w każdym z postów. Ze względu na wydajność obu marek – Domestosa i WC Frisch – zdążyłam zużyć ostatnio jedynie ich jedno opakowanie. Tym razem była to wersja z różowymi kulkami, wypełnionymi wiśniowym zapachem, do której także nie mogę się przyczepić.


Używałyście tych środków?

*Pozostałe posty z tej serii znajdziecie w zakładce PORADY -> Kącik nieperfekcyjnej pani domu

12 komentarzy:

  1. Płyn do mycia naczyń Fairy jest zdecydowanie najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja natomiast uparcie używam płynów do prania :P zastępują mi proszek i płyn do płukania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie fairy jest najlepszy, też używam!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. my tez używamy fairy. To , moim zdaniem, najlepszy płyn. najbardziej wydajny i świetne efekty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kostki z Domestosa to u nas must have. I życie bez CIF tego klasycznego, a raczej sprzątanie kuchni nie ma sensu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nigdy nie robiłam takiego denka :P

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja tez lubie te plyny do plukania Fee, koniecznie przetestuj brazowy - moj faworyt ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O dziwo znam większość tych produktów i sama zazwyczaj jestem zadowolona z tych, co Ty :) Fairy to dobry płyn do mycia naczyń, domywa nawet najgorszy brud. Persil w proszku też kiedyś używałam, choć obecnie korzystam z takich proszków w płynie a nie w granulkach. Tego płynu do płukania nie testowałam, ale tak jak Ty często stawiam na lenora. Domestos i te drugie kostki do WC też sobie chwalę, podobnie jak mleczko do czyszczenia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...