wtorek, 6 września 2016

Tag: Szkolny czas

Właśnie wkroczyliśmy w pierwszy jesienny miesiąc, a wraz z nim uczniowie rozpoczęli kolejny ekscytujący i nie mniej stresujący rok szkolny. Od czasu, gdy zajmowałam miejsce w szkolnej ławie, minęło już sporo czasu. Za sprawą próśb mojej siostry postanowiłam powspominać ten beztroski okres życia. Przed Wami zatem kilka pytań o tematyce szkolnej, na które chciałam odpowiedzieć. Mam nadzieję, że Wy również chętnie odpowiecie na te pytania na Waszych blogach!

1) O której wstawałaś do szkoły?

Już od czasów szkolnych byłam rannym ptaszkiem, co zostało mi do dziś. Bez problemu wstawałam o 6.00, a nawet wcześniej. Ba! Nawet do szkoły zdarzało mi się jeździć o wiele wcześniej niż musiałam, by przed lekcjami poplotkować z koleżankami. A więc moje wczesne wstawanie nie wiązało się nigdy z czasem przygotowania się, bo to akurat szło mi bardzo szybko.

2) Ulubiony nauczyciel?

Zazwyczaj nauczycieli docenia się po latach. Moja szkoła średnia była prawdziwą galą osobowości. Tak różni charakterologicznie i barwni nauczyciele prowadzili nasze zajęcia, że na ich wspomnienie szeroko się uśmiecham. Moją wychowawczynią była zwariowana pani od chemii, która tłumaczyła nam, jak pędzić bimber. Nie mniej osobliwa była nasza historyczka, będąca największą miss szkoły, która miała najseksowniejszy sposób chodzenia, z jakim się spotkałam. Nauczyciel od języka niemieckiego był dobrym człowiekiem, co niestety wszyscy próbowali wykorzystać. To on zaszczepił we mnie miłość do tego języka i pewnie dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem. Polonistka, siejąca postrach w całej szkole, matematyczka, bardzo surowa i tak cicho mówiąca, że na jej lekcjach zawsze był spokój, czy w końcu anglistka, którą była sprzedawczyni pierogów. Wszyscy ci ludzie w jakimś stopniu ukształtowali mój charakter i uwielbiam ich do dziś!








3) Z jakiego przedmiotu byłaś najlepsza?

Chyba największym problemem, z jakim może spotkać się młody człowiek, który musi decydować o swojej przyszłości, to fakt, iż jest dobry we wszystkim. Ja niestety radziłam sobie ze wszystkim dobrze (może poza znienawidzonym wf-em :P) i ubolewałam, że nie jestem najlepsza tylko w jednej dziedzinie. Wszystkie najbardziej skomplikowane zadania matematyczne rozwiązywałam od ręki, napisanie wypracowania na każdy temat było przyjemnością, nauka języków – pestka. Biologia czy chemia? Bez przygotowania podchodziłam do matury, którą zdałam z tych przedmiotów najlepiej w szkole. I jaką tu drogę wybrać? W moim przypadku zwyciężyła miłość do języka niemieckiego :)


4) Czy miałaś w klasie grupkę bliskich Ci osób czy zadawałaś się z każdym?

Oczywiście zawsze byłam członkiem jakieś mniejszej grupki. W liceum miałam 3 najlepsze przyjaciółki. Z dwoma z nich do dziś utrzymuję bardzo dobry kontakt. Nigdy nie byłam osobą, która dobrze czułaby się w dużym towarzystwie. Poza tym uważam, że liczy się jakość nie ilość.

5) Plecak, torba czy tornister?

Praktycznie od początku gimnazjum zawsze nosiłam torbę. Plecaki nie były wtedy w modzie ;)

6) Czy malowałaś się do szkoły?

Poza niefajnym okresem buntu gimnazjalnego nie mogę powiedzieć, bym przekraczała jakiekolwiek granice w tej kwestii. Do dziś zresztą unikam mocnego makijażu, a na co dzień podkreślam jedynie oko i delikatnie matowię moją twarz, by zniwelować jej świecenie. Moi rodzice nigdy nie byli wzywani do szkoły z powodu mojego makijażu, więc nie było tak źle.




























*I pomyśleć, że to zdjęcie sprzed 10 lat! :0

7) Do szkoły spodnie, spódnice czy sukienki?

Zdecydowanie spodnie! Nie wyobrażałam sobie wtedy założyć spódniczki czy sukienki. Nie oszukam Was, jeśli powiem, że pierwszy raz (oprócz okresu przedszkolnego) miałam na sobie sukienkę w wieku 22 lat!

8) Czy nosiłaś dodatki do szkoły?

Oczywiście. Dodatków nigdy sobie się szczędziłam. Przeróżne kolczyki dopasowane codziennie do stroju, czy naszyjnik z literą A (od mojego imienia) były podstawą każdego stroju.

9) Czy miałaś czerwony pasek na świadectwie?

Poza bardzo buntowniczym i niemile przeze mnie wspominanym okresem gimnazjalnym zawsze miałam czerwony pasek. Wszystkie egzaminy na koniec szkoły również zawsze dobrze mi szły, więc mogę powiedzieć, że byłam dobrą uczennicą :)


10) Czy jadłaś w szkole drugie śniadania?

Zawsze brałam do szkoły, ale nieczęsto je konsumowałam :P

11) Przedmiot, z którego uważasz, że byłaś słaba i źle Ci z niego szlo?

Był to oczywiście wspomniany już wf! Nienawidziłam i zawsze wymyślałam wszelkie możliwe wymówki, by w nim nie uczestniczyć. Wydaje mi się jednak, że moje nastawienie wskazuje na jeden z głównych problemów szkolnictwa. Sport w szkołach to w większości naparzanie się piłką, nazywane grą w dwa ognie. Koszykówka, siatkówka czy biegi dookoła parku. Do dziś nie rozumiem także, jak można wystawiać jakiekolwiek oceny z tego przedmiotu (tak samo nie rozumiem, jak oceniać można talent malarski na plastyce). Osobiście jako nastolatka byłam zachwycona lekcjami dodatkowymi, jakimi były początki zoomby, fitness czy wyjścia na siłownię i wydaje mi się, że dla młodych dziewczyn lekcje wf powinny pójść właśnie w tę stronę.

12) Do szkoły chodziłaś na pieszo, jeździłaś autobusem, taxi czy samochodem?

W początkowych latach podstawówki pamiętam, że do szkoły woził mnie tata. Później jednak zaczęłam jeździć autobusem i tak „przejeździłam” cały okres szkolny. Zawsze wybierałam szkołę, która była oddalona od mojego domu :P



13) Czy zmieniałaś buty w szkole?

Nie. W moich szkołach nie było takiego obowiązku.

14) Czy lubiłaś ćwiczyć na wf w szkole?

Tak, jak już wspominałam, nienawidziłam.

15) Czy w wakacje tęskniłaś za szkołą?

Zdecydowanie nie! Czas relaksu był czasem relaksu. Do ostatniego dnia nawet przez myśl mi nie przeszło, by powiedzieć: „Chce do szkoły!”

A Wy jak wspominacie okres szkolny? 

33 komentarze:

  1. Oj, zmiana tych butów... Nienawidziłam swoich butów ortopedycznych, koniecznie z wyciętym otworem na palec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego uczucia, ale zaciekawiłaś mnie ;)

      Usuń
  2. Bardzo dobrze wspominam szkołę, ale ja zmieniałam buty, inni też i lubiłam w-f. Zresztą byłam kilka lat w sportowej klasie. Ale kiedy ja kończyłam szkołę, to już tyle lat, no i inne czasy były:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzac te zmiany, ktore zachodza w tak krotkim czasie i ja niedlugo bede mogla powiedziec, ze "Za moich czasow bylo inaczej" ;)

      Usuń
  3. Wow, podziwiam cię za takie wczesne wstawanie rano! Ja co prawda wstaję o 6:30 (przynajmniej tak tam nastawiony budzik), ale to jednak i tak pół godziny różnicy. Jeśli chodzi o ulubiony przedmiot, to jeszcze rok temu powiedziałabym że wszystkie lubię. Teraz nie umiem wskazać konkretnie jaki jest mój ulubiony, aczkolwiek mogę powiedzieć, których nie lubię, chociażby niemiecki haha.
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie 6:30 to max. Dluzej nie jestem w stanie spac, nawet dzis. Kwestia przyzwyczajenia :P Do niemieckiego trzeba miec dobrego nauczyciela, a milosc sama przyjdzie :)

      Usuń
  4. Ja chodziłam do szkoły w czasach, gdy obowiązkowe były fartuszki z białym kołnierzykiem szyte w stargardzkim Luxpolu z materiału produkowanego w Stilonie Gorzów :-)) Na rękawie obowiązkowo musiała być naszyta tarcza szkoły a szczytem buntu było noszenie tej tarczy przypiętej agrafką:-)Potem pod koniec podstawówki czasy się zmieniły i w szkole średniej było hulaj dusza wszystko można:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny ten tag ;D

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do odpowiedzenia na pytania na blogu :)

      Usuń
  6. Fajny tag :) Byłaś prymuską :) Też nie lubię wfu :( To najgorsze co może być w szkole :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny tag, milo tak powspominać od czasu do czasu. Ja tez nie lubiłam wfu ;) Ja tez zdawałam z biologi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę takiej zdolności przyswajania wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mialam cos takiego, ze szybko uczylam sie wszystkiego, ale niestety niepielegnowany kwiat umiera :P

      Usuń
  9. Mi zawsze było cieżko wstać do szkoły i musze przyznać, że mi to zostało do dziś, każdego ranka ten sam problem ze wstawaniem hahaha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko dostosowac zycie do poznego wstawania. Praca popoludniami? ;)

      Usuń
  10. fajny pomysł na post:) gratuluję takiej ilości pasków

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczną dziewczynka bylas, a dzis piekna kobieta:) widze,ze nie mialas i nie masz problemu z wczesnym wstawaniem, co jest rzadkoscia, bo niemal kazdy na to narzeka. Ja w-fu tez nienawidziłam, ha ha :D A niemiecki lubilam, jak Ty. Pozdrawiam:)
    uwiecznij-chwile

    OdpowiedzUsuń
  12. Też wstałam rano, bo zdarzały się pierwsze lekcje na 7.30 Ale ogólnie w mojej podstawówce było tylu uczniów, że trzeba było chodzić na 3 zmiany :) Nie miałam złych ocen, ale pasek tylko raz. Nigdy mi specjalnie nie zależało, dopiero na studiach jakoś bardziej na to zwracałam uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 zmiany w szkole? Ciekawe. Jeszcze sie z czyms takim nie spotkalam ;)

      Usuń
  13. Fajnie tak powspominać szkolę :) a z tym to trochę masz rację, powinni wymyślać takie rzeczy które by zachęcały młodzież do aktywności fizycznej, a nie które wręcz odpychają.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To taka bolączka polskiego szkolnictwa.

      Usuń
  14. Dla mnie wf i chemia były kulą u nogi. Z resztą radzilam sobie świetnie.
    Bardzo ciekawy tag!
    Pozdrawiam,
    normxcore

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chemia nielatwa, ale ja mialam cudowna nauczycielke :)

      Usuń
  15. Fajny tag, może sama zrobię go u siebie, kiedy nadejdzie czas październikowych zajęć :D Też nie przepadałam za wf-em... Nauczyciele od tego przedmiotu zawsze byli jacyś dziwni ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...