poniedziałek, 22 czerwca 2015

Moje włosy w pigułce

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam trochę o pielęgnacji moich włosów. Od dawna już ten temat chodził mi po głowie. W końcu znalazłam czas, by przysiąść i go zredagować. Być może okaże się on pomocny dla tych, którzy posiadają włosy o podobnej kondycji. Sama jestem również bardzo przychylnie nastawiona do Waszych rad i poleceń produktów.

Kondycja moich włosów

By rozpocząć temat samej pielęgnacji, warto jest wspomnieć o kondycji włosów.

Kolor: Posiadam naturalny, ciemnobrązowy odcień (w ciągu mojego życia zdarzyło mi się 3 razy sięgnąć po farbę do włosów). Farbowanie w moim przypadku nie sprawdza się, dlatego pozostaje przy moim naturalnym kolorze – miejmy nadzieję, jak najdłużej.



Długość: Obecnie moje włosy sięgają ramion i są w trakcie zapuszczania. Jeśli chodzi o tempo ich wzrostu, to wiecznie słyszę pytania: „Jak to jest możliwe, że one tak szybko rosną?!”. Nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć, ale jest to niezaprzeczalny fakt: Moje włosy rosną zdecydowanie szybciej niż przewidują to jakiekolwiek normy. Mniej więcej raz na rok ścinam je z długości „do pasa” do krótkich, sięgających szyi.



Ogólna kondycja: Moje włosy są bardzo grube, co widać wyraźnie przy ich większej długości. Wydawać mogłoby się, że dłuższe włosy narażone są na liczne problemy, jednak dwie fryzjerki, z których usług korzystam, podkreślają zawsze, że są one zdrowe, odżywione i nie można im niczego zarzucić.

Codzienne problemy

Żeby jednak nie było tak pięknie, muszę wspomnieć o kilku bolączkach, które uprzykrzają mi codzienne życie. W związku z pewną przypadłością, z którą się borykam, a której należałby się osobny post, moje włosy mają potężną tendencje do szybkiego przetłuszczania się. Już od okresu dojrzewania muszę myć je raz dziennie. Od jakiegoś czasu mój tryb życia pozwala mi, by ten rytuał przeprowadzany był rano, przez co (najczęściej) włosy wyglądają świeżo do późnego wieczora.

Typowym problemem przy przetłuszczających się włosach jest skłonność do łupieżu, który nawraca w różnych okolicznościach. Kiedyś było to notoryczne zmartwienie. Obecnie (przy stosowaniu moich złotych zasad, o których przeczytacie za moment) zdarza się to dość rzadko – nawroty łupieżu policzyć mogę na palcach jednej ręki w skali roku – i nie trwa zbyt długo.

Jednym z często pojawiających się problemów jest wypadanie włosów. W moim przypadku jest to przypadłość, którą udało mi się całkowicie wyeliminować. Nigdy nie zmagałam się z rozdwajającymi się końcówkami, suchymi  czy matowymi włosami.



Mimo tego, że moje włosy są w dość dobrej kondycji, wiecznie przeszkadza mi ich niesforność. Nie są one bowiem ani proste, ani kręcone, ani nawet falowane. Ich ogólna forma zależy w dużej mierze od fryzury, którą noszę nawet przez krótki czas. Przykład: Gdy podczas robienia obiadu zażyczę sobie spięcie włosów w kucyk (nieważne czy będzie to trwało 5 minut czy 30), po zdjęciu gumki włosy staną się niesymetrycznie pofalowane w miejscu spięcia. Co dziwne z drugiej strony nie dają się one w żaden sposób długotrwale nakręcić.

Pielęgnacja

Mycie włosów: Jak już wspominałam mycie odbywa się codziennie rano o godzinie 8.00. Jest to stały punkt mojego dnia, który nigdy nie przesuwa się w czasie. Do mycia używam niewielkiej ilości szamponu, który wmasowuje w skórę głowy. Po rozprowadzeniu go, pozostawiam na około 2 – 3 minuty. Zmywam produkt ciepłą (lecz nie gorącą) wodą, zmniejszając jej temperaturę – pod koniec mycia opłukuję włosy chłodną wodą.



Produkty: Przy okazji kwietniowego denka mieliście okazje dowiedzieć się, iż wyznaję zasadę naprzemiennego stosowania dwóch szamponów. Jest to jeden z moich sprawdzonych sposobów na walkę z łupieżem. Gdy zbyt długo używam jednego szamponu, przestaje on działać na moje włosy, a dodatkowo pojawia się wspomniany wcześniej problem. Od kilku lat używam nierozdzielonego duetu H&S + Garnier Fructis. Przy ich stosowaniu mam pewność, że moje włosy pozostaną w dobrym stanie i będą spełniały moje wymagania. Oczywiście najczęściej stosuje szampony do włosów przetłuszczających się, a także zawierające witaminę B3, która bardzo pozytywnie na nie wpływa.


Staram się dość regularnie (co 2 dzień) nakładać na włosy odżywkę. Od długiego czasu stosuję gamę odżywek Nivea. Co ciekawe szampony tej firmy bardzo źle działają na moje włosy. Wracając jednak do odżywki, tuż po umyciu i dokładnym spłukaniu włosów, zabieram się za jej aplikację. Nakładam ją na włosy i rozczesuje grzebieniem, by została sumiennie rozprowadzona po całej długości. 



Po spłukaniu obu kosmetyków w końcówki włosów wcieram serum z Avonu.



Częstym produktem, który stosuje jest również pianka, zwiększająca objętość – zakochałam się w tej z L'oreal.



W krytycznych sytuacjach pojawia się u mnie suchy szampon, jednak staram się, by były to naprawdę wyjątkowe okoliczności. To samo tyczy się również lakieru do włosów, który trafia w moje ręce jedynie na wielkie wyjścia.



Czesanie włosów: Jeśli chodzi o samo czesanie włosów, to oczywiście jestem posiadaczką Tangle Teezer. Chciałabym móc powiedzieć (tak jak robi to większość koleżanek na blogach), że „ten produkt zmienił moje życie”, jednak nie do końca jest to prawda. Owszem używam go, lecz w moim przypadku nie odczuwam lepszych efektów niż po użyciu zwykłej szczotki. Jego zaletą jest jednak to, że mogę go wszędzie ze sobą zabrać.

Elektryczne urządzenia: Jestem zdecydowaną przeciwniczką stosowania suszarek i innych urządzeń, wydzielających ciepło. Często wolę wstać godzinę wcześniej niż później być zmuszoną do wysuszenia włosów. Czasem zdarzy mi się użyć prostownicy, lecz jest to raczej sporadyczne. Można śmiało stwierdzić, że mam fioła na punkcie nieprzesuszania włosów ;)


Jakie są Wasze złote zasady, dotyczące pielęgnacji włosów? Co robicie, by utrzymać je w dobrej formie? Jakie produkty polecacie?

13 komentarzy:

  1. Moje włosy natomiast rosną zdecydowanie za wolno i chyba nigdy nie uda mi się już wrócić do naturalnego koloru..

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post ! :)
    ja osobiście muszę prostować włosy zawsze po umyci, ale mimo to moje włosy są w świet nym stanie :) polecma maseczkę Kallos CremAlLatte :) http://beautyandfashionbykatrin.blogspot.com/2015/06/kalos-crema-al-latte-recenzja.html :)

    http://beautyandfashionbykatrin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile tylko możesz, to pewnie utrzymuj naturalne włosy, naturalny kolor~! Gdybym ja miała taki ładny kolor, to też wolałabym nie sięgać po farby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje ;) Mnie rowniez podoba sie tak jak jest :)

      Usuń
  4. Ja tylko raz w życiu farbowałam włosy i to sama w domu, co było moim okropnym błędem i ostatni raz...moje włosy po farbie okropnie wypadały ;/ nigdy więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy są grube, ciężkie, jest ich naprawdę dużo i też rosną szybko. Ja włosy farbuję, prostuję, lokówki raczej nigdy nie używam, bo i tak po pół godzinie włosy robią co tylko chcą. Co do suszarki to zazwyczaj nie suszę, czekam aż same wyschną. Farbować i owszem, farbuję, bo naturalnie jestem "szarą myszką" jak to kiedyś powiedział mój chłopak i że włosy nie pasują do mojego charakteru :p dlatego farbowałam już kilka razy na rudo podobne odcienie ;)
    Do pielęgnacji używam różnych szamponów. Co się jeden skończy, to kupuję inny, także już ich trochę przetestowałam. Nieraz używam odżywki (takiej do spłukania). Lakieru w sumie mało kiedy - chyba że jakieś wesele czy coś takiego. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Używam podobnych kosmetyków co Ty :) Chociaż moje włosy się po jakimś czasie rozdwajają, jak długo do fryzjera nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie ma większego problemu z włosami. Szybko mi rosną, nie przetłuszczają się przez kilka dni, nie wypadają, ale jest trochę siwych, dlatego robię delikatne pasemka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moją bolączką jest wypadanie włosów. Obawiam się, że tutaj odżywki mogą tylko wspomóc sprawę, a konieczna jest przede wszystkim zmiana diety.

    Poza tym grzywka rośnie mi w zastraszającym tempie i wpada do oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny masz naturalny kolorek;) ja z włosami mam problem, choć miałam jeszcze większy, bo w młodości zachciało mi się mieć wszystkie kolory..
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja lubię z Head&shouders przeciw wypadaniu włosów;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Patrząc po zdjęciach, to chyba mamy bardzo podobny odcień włosów i też póki co nie planuję go zmieniać, chociaż kusi mnie jakaś szarość :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...