poniedziałek, 16 marca 2015

Zniszcz ten dziennik #1

Seria, dotycząca niszczenia dziennika jest chyba najczęściej powtarzającym się cyklem na blogach i vlogach. By wprowadzić nieco nowości na moim blogu, zdecydowałam się jednak napisać post z zamieszczeniem kilku zdekonstruowanych przeze mnie stron. Zdaje sobie sprawę, ze części z Was ten post nie przypadnie do gustu, ale być może znajdą się osoby, szukające inspiracji, bądź lubiące podglądać innych ;)

 Mój dziennik otrzymałam na Boże Narodzenie od siostry. Umówiłyśmy się wtedy, że na przyszłe Święta nasze dzienniki będą już w 100 procentach wypełnione i w Wigilię się nimi wymienimy. Tym samym mam motywację, by systematycznie go niszczyć.

Przyznam szczerze, że początkowo miałam dużo negatywnych myśli na temat tej „książki”. Od zawsze uważałam, że książki się czyta, a nie po nich bazgrze :P Cały czas mówiłam też, że nie jest to rzecz dla mnie – totalnego beztalencia malarskiego itp., więc z pewnością nigdy dziennika nie kupię, bo to strata pieniędzy, a ja przecież nienawidzę przereklamowanych „komercyjnych sukcesów” … (bla, bla, bla). Skończyło się jednak na tym, że książkę dostałam i zabrałam się za jej niszczenie, co muszę przyznać … wciąga. 

W moim dzienniku nie szukajcie jednak rewelacyjnych malowideł rodem z baroku czy renesansu. Jest to po prostu miłe spędzenie czasu z uśmiechem na twarzy :) Nie mam pojęcia, czy pojawią się kolejne posty o dzienniku. Jeśli tak się stanie, to z pewnością nie będzie to systematyczny cykl. Póki co mam nadzieję, ze będziecie się dobrze bawić przy przeglądaniu zniszczonych kartek!

Strona 2. Na początek małokreatywny kocur, wyginający grzbiet.
Wykonany w piątek 13stego, za pomocą eye linera w kredce.



Strona 3. Celowo niepozostawiona, pusta strona.
Odchodząca postać z Komixx'ów.


Strona 7. Rozkosz dla zmysłów i podniebienia.
Filiżanka, wypełniona kawą.



Strona 27. Inspiracja teledyskiem Lemona.
Oderwij ten pasek, na którym znajduje się to, czego potrzebujesz.
A Ty co byś oderwał /-ła?



Strona 28. Jak widać na poprzednim zdjęciu ta strona została zszyta z poprzednią za pomocą czerwonej nitki.


Strona 42. Zgnieciona w kulkę, wykorzystana w 100%


Strona 17. Została obrzucona kartką ze strony 42 (powyżej), zgniecioną w kulkę i zamoczoną w gorącym wosku.



Strona 65. Wyrwana, zgnieciona, kopnięta i trafiona.


Strona 85. Pocięta gazeta – skrawki Glamour.


Strona 88 – 89. Ostatnio zostałam zasypana pocztą!


Strona 142. Istna katorga dla praworęcznych – rysowanie lewą ręką!


Co sądzicie o mojej konstruktywnej destrukcji? A jeśli posiadacie dziennik, zniszczyliście już te strony? 



12 komentarzy:

  1. świetna robota, mój jest jeszcze w dobrym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pomysłoe podejście i świetna zabawa przy tym musiała być;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Słyszałam o tym, ale nie bardzo wiedziałam, co to dokładnie jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Cały czas zastanawiam się nad kupnem Dziennika, coraz bardziej się do niego przekonuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajna sprawa, po raz pierwszy spotkałam się z tak destrukcyjną? :) książką. Jak dla mnie bomba, bardzo pomysłowe. pozdrawiam serdecznie Kasia
    http://wezowypamietnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie "niszczysz" dziennik :) Uwielbiam tę książkę :)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, powodzenia w dalszych zniszczeniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialna sprawa z tym dziennikiem, można się trochę wyżyć po całym dniu i nigdy nie wiesz co będzie następnym krokiem - nożyczki, zszywacz, klej, czy jeszcze coś innego ;) Ładnie go rozpracowałaś i sobie z nim poradziłaś. Najbardziej podoba mi się inspiracja teledyskiem zespołu Lemon, bo bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po pierwsze- pozytywna destrukcja :)
    A pytania hmm :D
    Gdybyś wiedziała, że możesz odwiedzic tylko jedno miejsce na Ziemii to gdzie byś się wybrała i dlaczego ?
    Możesz podróżować w czasie- niestety możesz wybrac albo podróżowanie do przeszłości lub przyszłości. Co wybierzesz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj, słyszałam już parę razy o tej książce, ale nie widziałam jej na żywo :)> Dzięki, że pokazałaś nam o co w niej chodzi. Ja też jestem za poszanowaniem książek i ta wydaje mi się conajmniej dziwna... ale jak tak popatrzyłam na Twoje poczynania, to przyznam, że pomyślałam nawet: kurdę to chyba fajna zabawa musi być :)) I pokazuję, że każdy z nas, dorosłych ma w sobie coś z dziecka, prawda?
    Pozdrawiam Cię gorąco!
    Aldia z Arcadii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra robota. Moja córka dopiero zaczyna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przyczyniasz się do istnienia tego bloga! ♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...